ale mozna z nich zrobic pare naprawde fajnych dan, dodasz do podsmazonej cebulki, mielonego, i innych pierdul, zalejesz woda i wsypiesz przyprawe z paczki, doprawic innymi specjalami i obiadek jak sie patrzy:P
Cudowny temat o cudownej sprawie, jaką jest wszystko co związane z kulinarią ;] Może i nie oglądam namiętnie programów poświęconych przygotowaniu różnych wykwintnych, kolorowych dań i nie czytam zbyt często gazet z przepisami, ale to nie dyskwalifikuje mnie, by uznać samą siebie za wielkiego smakosza, kucharza i w ogóle. To, że uwielbiam jeść to żadna nowość, cudowna czynność jaką jest jedzenie zajmuje na mojej liście przyjemności jedno z wyższych miejsc ;p Jeśli chodzi o samodzielne przygotowanie czegoś w kuchni to daje radę, choć przyznam, że gotowanie samo w sobie mnie jakoś szczególnie nie bawi, choć już np. pichcenie związane z wyczarowaniem różnych ciast to już co innego, uwielbiam piec ciasta, torty, i wszystkiego rodzaju słodkości pełnokaloryczne ;]. Nawet pochwalę się, zachowując przy tym maksimum skromności, że jestem mistrzynią serników, przeróżnych - z rodzynkami, z brzoskwiniami, ananasami itp. co kto lubi, a wiadomo, że Color lubi wszystko, więc może pichcić to, co sobie ktoś zażyczy, a jeszcze wrócę do tego, że wszystko lubię, no prawie wszystko, oprócz oliwek, które są negatywnie do mnie nastawione ^^ Moim specjałem jest ciasto "Biedronka" w takie genialne kropy po prostu pycha.
_________________ bo w życiu ważne jest poczucie koloru !!
'czy świat się wiele zmieni jeśli z młodych gniewnych wyrosną starzy wpannolekkichobyczajowieni?'
Lubię gotować, ale tylko i wyłącznie wtedy, kiedy w domu nie ma nikogo, nie denerwuję się, robię wszystko po swojemu i na spokojnie, w przeciwnym wypadku wszystko leci mi z rąk ;p
_________________ __
Biec pod słońce, kochać mocniej, chłonąć każdy dzień,
przed horyzontem znaleźć spokój pod koronami drzew.
Spocząć na chwilę i znów szczęście nieść.
Wiedzieć, że żyję - cieszyć się.
Jeśli chodzi o gotowanie przy kimś to najbardziej irytujące jest to, gdy ta osoba wie lepiej i zaczyna dziamgać, a nic nie ruszy ;] Chociaż przyznam szczerze, że najchętniej to jednak mam tak, by to ktoś dla mnie ugotował, przygotował, podał, wtedy jestem najszczęśliwsza - nie ma to jak kosztowanie, poza tym jestem typem altruisty i każdą dawkę kalorii mogę przyjąć na siebie ;]
_________________ bo w życiu ważne jest poczucie koloru !!
'czy świat się wiele zmieni jeśli z młodych gniewnych wyrosną starzy wpannolekkichobyczajowieni?'
Kucharka ze mnie marna, aczkolwiek to, co już umiem ugotować wychodzi mi całkiem nieźle ;P Twórcze pichcenie, tworzenie czegoś z pojedynczych składników jest nawet interesujące, kiedy akurat mam na to humor, za to niecierpię drugiej części gotowania - mycia naczyń, sprzątania, czyszczenia etc ;P
_________________ Dum spiro, spero
"Wiec dochodzimy do konkluzji, iz ewenement jest ewidentnym paradoksem konstruktywnej rekapitulacji skolidowanej na adekwatnych arkanach pryncypialnej dystrybucji"
Nawet pochwalę się, zachowując przy tym maksimum skromności, że jestem mistrzynią serników, przeróżnych - z rodzynkami, z brzoskwiniami, ananasami itp.
Znam pewnego użytkownika forum, płci męskiej nota bene, który gotów Ci się za tę deklarację oświadczyć
Colorblind napisał/a:
wszystko lubię, no prawie wszystko, oprócz oliwek, które są negatywnie do mnie nastawione ^^
Zapewniam Cię, że oliwki są miłe, oczywiście te czarne, bo nie mają nic wspólnego z niedobrymi zielonymi, chociaż podły los obdarzył je wspólną nazwą. Ale czarne stanowczo odżegnują się od swoich złych, zielonych kumpli, słowo ^^
To, że umiem gotować, odkryłam, kiedy przestałam jeść mięcho - wyższa konieczność zmusiła mnie do rozwinięcia swej kuchennej kreatywności, co w zasadzie na dobre mi wyszło. Od tego czasu zdarza mi się pomiotać trochę po kuchni, aby przygotować coś zdatnego do spożycia, a ponieważ przypadkowi konsumenci moich kulinarnych wytworów żyją i mają się nieźle, podobnie zresztą jak ja sama, znaczy, że źle nie jest i moja wartość jako potencjalnej żony jest w tym zakresie stosunkowo wysoka.
Całkiem nieźle wychodzą mi studenckie miksy, czyli próby stworzenia sensownego obiadu z tego, co zalega czeluście pustawej lodówki. Gotowanie, kiedy składników ma się pod dostatkiem, nie jest już takie twórcze ;p
Nie jestem wybredna, przygotowując posiłki kieruję się tylko jedną zasadą - nie jem nic, z czym mogłabym się zaprzyjaźnić, czego nie lubię i czego się boję. A boję się na przykład krewetek, bo łypią i wyglądają jak małe, straszne embrionki, brr ^^
Jeśli chodzi o drugą część gotowania, czyli mycie naczyń, sprzątanie, czyszczenie to ja to uwielbiam, a przede wszystkim zmywanie, to mnie odpręża, jest to jedna z tych czynności jeśli chodzi o sprzątanie, która mnie zbytnio nie irytuje. Nawet gdy byłam młodsza i miałam takie marzenie, by założyć swój własny pub to wiedziałam, że ja jako szefowa stanę na zmywaku ;p - nie ma jak dziecinne marzenia xD Z tego względu gotowanie mi nie straszne, najbardziej w gotowaniu mnie denerwuje krojenie na małe kawałeczki jakiś warzyw, dziubdzianina, której końca nie widać.
sis napisał/a:
Znam pewnego użytkownika forum, płci męskiej nota bene, który gotów Ci się za tę deklarację oświadczyć
czyli co? Dzięki tejże umiejętności sernikowej moja wartość jako potencjalnej żony wzrosła, wzrosła? ;p ;p xD
_________________ bo w życiu ważne jest poczucie koloru !!
'czy świat się wiele zmieni jeśli z młodych gniewnych wyrosną starzy wpannolekkichobyczajowieni?'
uwielbiam, a przede wszystkim zmywanie, to mnie odpręża, jest to jedna z tych czynności jeśli chodzi o sprzątanie, która mnie zbytnio nie irytuje.
Myślałam, że tylko ja jestem świrem, który lubi zmywać xD No proszę.
Większość ludzi uważa to za nienormalne - zmywać gary jeszcze przed jedzeniem. Mnie natomiast nic tak nie irytuje, jak sterta brudnych naczyń w zlewie, wypracowałam więc technikę zmywania na bieżąco, w trakcie pichcenia, co bardzo ułatwia pracę. I dzięki temu po obiedzie do umycia pozostaje tylko talerz, a nie ileśtam garów. Grunt, to dobra organizacja ;]
Colorblind napisał/a:
Dzięki tejże umiejętności sernikowej moja wartość jako potencjalnej żony wzrosła, wzrosła? ;p ;p xD
Myślałam, że tylko ja jestem świrem, który lubi zmywać xD No proszę.
padłam xD jesteś pierwszą osobą, którą znam i która jak zmywakowym świrem xD
Mam tak samo - na bieżąco zmywam, chociaż nawet sterta naczyń mnie nie przeraża, czasem nawet lepiej podejść do takiej sterty niż tylko do jednego, bidnego, brudnego talerza w zlewie, ale wiadomo, że jak się pichci to takowe brudne gary przeszkadzają, a nawet w pewien sposób utrudniają gotowanie, bo nie ma się gdzie ruszyć, bo gdzie się nie spojrzy to brudny gar - dlatego mycie w czasie gotowania to najlepsze rozwiązanie. Poza tym estetyczniej w kuchni jest ;] i od razu milej się gotuje, pichci, gdy jest czysto.
_________________ bo w życiu ważne jest poczucie koloru !!
'czy świat się wiele zmieni jeśli z młodych gniewnych wyrosną starzy wpannolekkichobyczajowieni?'
A wiecie, że ja tez nawet lubię zmywać, jeżeli nie mam nic do roboty oczywiście, to nawet przyjemne zajęcie, bo ja ogólnie lubię wodę...xD Za to od gotowania to ja zawsze się wymiguję, bo to mnie wręcz przeraża
po pierwsze, nie cierpie zmywać poza tym, jak ja gotuję to kuchnia wygląda potem jakby przeszło przez nią tornado. zuzywam gigantyczną ilość naczyń, garnków i sztucców do samego procesu gotowania, nie umiem zmywac na bieżąco no i generalnie zostawiam po sobie bajzel nieziemski. próbowałam z tym walczyć ale chyba się nie da.
po drugie, umiem gotować w zasadzie wszystko, z głowy i z każdego przepisu, ale piec nie umiem kompletnie - albo spalę, albo zakalec, albo nie urośnie i genralnie ciasta nie przypomina
po trzecie, to własnie zielone oliwki to są te dobre a czarnych nie znoszę!
Wysłany: 2008-03-07, 19:42 jeszcze a propos zupek błyskawicznych
fakt, nie są może zbyt zdrowe, ale to kurcze jak niemal wszystko teraz. Ponieważ jestem mamą dzieciom i żoną mężowi muszę gotować codziennie. Zupy sa obowiązkowe. Oczywiście nigdy nie robię tych z torebek dzieciom, zawsze pichcę coś z warzywek (które też zbyt zdrwoe nie są, też sama chemia:(,nie mam niestety dziełeczki. Zupki knorra wykorzystuję natomiast do sałatek. No i gram w ich konkursach, razem z dzieciakami teraz w nawijarce. Fajna zabawa
Wysłany: 2008-03-07, 20:13 Re: jeszcze a propos zupek błyskawicznych
argos napisał/a:
fakt, nie są może zbyt zdrowe, ale to kurcze jak niemal wszystko teraz. Ponieważ jestem mamą dzieciom i żoną mężowi muszę gotować codziennie. Zupy sa obowiązkowe. Oczywiście nigdy nie robię tych z torebek dzieciom, zawsze pichcę coś z warzywek (które też zbyt zdrwoe nie są, też sama chemia:(,nie mam niestety dziełeczki. Zupki knorra wykorzystuję natomiast do sałatek. No i gram w ich konkursach, razem z dzieciakami teraz w nawijarce. Fajna zabawa
Faktycznie za zdrowe to one nie są ale nie trujace. Jezeli chce sie coś szybko i tanio coś upichcic to czsami jest to jedyna okazja. Po jednym razie nic moze sie jeszcze nie stanie. Ja mam możliwość że sam sobie sieję i zbieram warzywka i tego gotuję. Fakt dużo pracy ale sie opłaca bo "wiem co jem" jak mówił Maciej Kuroń w jakiejs reklamie.
trujące pewnie nie są, ale po co maksymalizować ilość chemii skoro można minimalizować. owszem, warzywa pewnie w większości są pryskane, chyba że ktoś ma to szczęście co Marek i sam sobie uprawia. ale po co kupować jeszcze jedzenie z konserwantami to ja nie wiem.
no nie powiem, czasem zdarza mi się zjeść coś w postaci instantu, ale w sumie tylko wtedy gdy naprawę nie ma czsu na zrobienie nic innego. i nikt mnie nie przekona że sałatki z zupkami knorra są zdrowe
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum