Dołączył: 24 Paź 2006 Posty: 925 Skąd: inąd się znamy...
Wysłany: 2007-03-13, 08:29
Polecający: myszka mi poleci(a)ła...
"Za wpuszczenie organizacji gejowskiej do szkoły, jej dyrektor dyscyplinarnie wyleci z pracy - zakłada projekt ustawy MEN, do którego dotarł "Dziennik"."
czy pod te 'organizacje gejowskie' mozna zaliczyć facetów po 20 solariach, w okularach na pol twarzy, idealnie wyprostowanymi włosami, w różowych koszulkach i masą kolorowych gumeczek na rękach ;> z kolczykami w uszach
jesli tak -to polowa mojej szkoły to organizacje gejowskie
_________________ I'm strong on the surface... not all the way through...
sorry, ale czy w naszym kraju nie ma czegoś takiego jak konstytucja?... co z równością, którą zapewnia?... pomysły Giertychowe są poprostu wspaniałe... jak dla mnie to kolejny nielegalny pomysł tego jakże wspaniałego wicepremiera i ministra edukacji...
_________________ "Strach jest wytworem wyobraźni. To kara, cena jaką płaci się za wyobraźnię." T.Harris
Według gazety, Roman Giertych chce karać pedagogów, jeśli będą zezwalać na propagowanie homoseksualizmu na terenie szkoły lub w miejscu wypoczynku młodzieży.
Pszyyyy ..... Ja nie rozumiem, jakby to jeden dyrektor mógł zapanować nad bandą gejów. Co Pan Giertych chce przez to osiagnąc? Bo na pewno nie sypatie społeczenstwa bo tych juz zaraża swoimi durnymi ideami "wzorowego państwa". Homoseksualistów nie nawróci, to tak samo jakby ktos chciał zeby wszyscy hetero stali sie nagle homo. Kraje, gdzie homoseksualiści sa normalnie traktowani, sa zazwyczaj również normalne, a jak Roman chce wojny to moze ja jeszcze mieć, ot co.
_________________ ... Fanatyzm jest przekleństwem narodów
Kult jednostki, religijny, polityczny, nacjonalizm
Będą zawsze tym samym - czarną stroną człowieczeństwa
Nic nie tłumaczy morderstwa!
Dołączyła: 11 Mar 2006 Posty: 2281 Skąd: Częstochowa
Wysłany: 2007-03-15, 10:11
Kaley napisał/a:
Ja nie rozumiem, jakby to jeden dyrektor mógł zapanować nad bandą gejów
po pierwsze to pokaz mi szkołe gdzie sa "bandy gejów " ;] ja sie z tym nie spotkałam , nie widze zadnej propagandy homoseksualizmu od tej która Giertych sam stwarza ciągle o tym "problemie" mówiąc w mediach. Więc sorry ale czy ktoś włazi do szkoł z transparentem i uczy mnie jak kochac koleżanki ? Nie , więc nie widze problemu a jestesmy chyba w XXI wieku i takich rzeczy , czyli mówienie jak kto ma z kim współżyć nie wolno robić. Giertych i jego " krucjaty " są conajmniej nie na miejscu w kraju , którypokazuje sie na europejskich salonach. "Zero tolerancji" ale dla Geirtycha i jego pomysłów.
po pierwsze to pokaz mi szkołe gdzie sa "bandy gejów " ;] ja sie z tym nie spotkałam , nie widze zadnej propagandy homoseksualizmu od tej która Giertych sam stwarza ciągle o tym "problemie" mówiąc w mediach.
Hm... masz rację, o to własnie mi sie szło. Tylko ujęłam to łe słowa, a jeśli chodzi o badne gejów to im bardziej pan Giertych bedzie chciał sie ich pozbyć, tym bardziej oni bedą działać mu na nerwy. Dałby se spokój MEN od siedmiu boleści.
_________________ ... Fanatyzm jest przekleństwem narodów
Kult jednostki, religijny, polityczny, nacjonalizm
Będą zawsze tym samym - czarną stroną człowieczeństwa
Nic nie tłumaczy morderstwa!
"...Ulotki dotyczące stosunków homoseksualnych pojawiły się na warsztatach dla młodzieży zorganizowanych w Urzędzie Miasta Krakowa w ramach kampanii "Zjednoczeni przeciw AIDS". Dostęp do ulotek miał każdy, w tym gimnazjaliści. Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski nakazał natychmiastowe przerwanie zajęć.
W ulotce zatytułowanej "Żyj namiętnie, kochaj się bezpiecznie" wśród bezpiecznych sposobów uprawiania seksu "męsko-męskiego" wymienione są: stosunek analny z prezerwatywą, stosunek oralny z prezerwatywą, ale także "wzajemna masturbacja", "wytrysk na skórę partnera". Mowa tam także o "penetrowaniu odbytu dłonią przy założonej gumowej rękawicy". Na obrazkach pokazano, jak zakładać i używać prezerwatywę podczas stosunku analnego.
Ulotki zostały wydane w 1998 r., a są sygnowane przez Krakowską Grupę Gejów i Lesbijek.
Ulotki wyłożono na korytarzu Urzędu Miasta Krakowa przed salą, w której trwały warsztaty dla uczniów szkół średnich o zagrożeniach związanych z zakażeniem wirusem HIV. W sali obok 11- i 12-latki uczestniczyły w rozstrzygnięciu konkursu plastycznego.
Kiedy dowiedzieliśmy się, że są tego typu materiały i nie trafiają one wyłącznie do osób uczestniczących w zajęciach +Zjednoczeni przeciw AIDS+ prezydent zdecydował o zakończeniu warsztatów - powiedział PAP rzecznik prezydenta Krakowa Marcin Helbin.
Treścią ulotki zaskoczeni byli pracownicy Urzędu Miasta Krakowa, który współorganizował szkolenie. Dyrektor wydziału spraw społecznych Krystyna Kollbek powiedziała dziennikarzom, że urzędnicy widzieli materiały edukacyjne dostarczone z Wojewódzkiego Inspektoratu Sanitarnego, a dodatkowo zaproponowali ulotki dotyczące walki z przestępczością, uzależnieniami i przemocą w rodzinie.
Te materiały zostały zweryfikowane i dostarczone na szkolenie - mówiła Kollbek. Chęć udziału w trzydniowych zajęciach zgłosiło 20 grup z krakowskich szkół ponadgimnazjalnych, w sumie około 600 osób. Bez naszej wiedzy i zgody znalazły się tam takie materiały, które nie powinny trafić do młodzieży. To były ulotki o bezpiecznym seksie, ale napisane językiem, który absolutnie nie powinien być skierowany do młodych ludzi - podkreśliła.
Zdaniem Kollbek, wiedza młodzieży o zagrożeniach związanych z wirusem HIV drastycznie spadła i tego typu szkolenia są potrzebne. Ale w naprawdę dobrze pomyślaną kampanię wdarł się element, który ją dyskryminował. Ubolewam nad tym - powiedziała PAP.
Na pewno organizacja, która ulotki dostarczyła nie będzie mogła współpracować z urzędem miasta w przyszłości - podkreśliła.
Anna Kudzia, prezes Stowarzyszenia Pomocowego Lambda w Krakowie, powiedziała PAP, że jako współorganizatorzy zajęć przynieśli ze sobą różne materiały, w tym budzącą emocje ulotkę.
To nie miało być promocją homoseksualizmu. Mówiliśmy o formach zabezpieczania kontaktów seksualnych i kontaktów codziennych w aspekcie HIV i AIDS. Ta ulotka miała prawo leżeć wśród innych ulotek skoro na zajęciach była młodzież w wieku 15-19 lat - mówiła Kudzia.
Dodała, że nie wiedziała, iż do tych materiałów mogą mieć dostęp 12-latki. To nie było zamierzone. Nie chcieliśmy prowokacji - podkreśliła Kudzia. To były materiały, które akurat mieliśmy dostępne, dlatego zostały przyniesione. Być może było to nieprzemyślane - powiedziała szefowa krakowskiej Lambdy. Będzie to dla nas nauczka na przyszłość - dodała.
Szkolenia w ramach kampanii "Zjednoczeni przeciw AIDS" organizowali: Stowarzyszenie Pomocowe Lambda Kraków, Krakowskie Towarzystwo Pomocy Uzależnionym, Wydział Spraw Społecznych i Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miasta Krakowa przy wsparciu innych organizacji pozarządowych."
W 1981 roku Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy przyjęło rezolucję skierowaną do Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), by usunęła homoseksualizm ze swojej Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób (ICD). W roku 1987 WHO pod presją i nie bez trudności przychyliła się do tych żądań i (dopiero) sześć lat później - mimo wielu protestów środowisk naukowych - wydała oświadczenie, iż "orientacja seksualna nie może być rozpatrywana jako zaburzenie". To oświadczenie, stanowiąc formalną akceptację odmienności seksualnej, czyli homoseksualizmu, jest jednocześnie bardzo mylącym i szkodliwym, ponieważ podważa celowość i sensowność wysiłku wielu osób, by wyjść z homoseksualizmu. Należy zaznaczyć, że decyzja WHO nie jest owocem badań naukowych i nie posiada żadnych przekonujących uzasadnień, ale jest wynikiem presji i konformizmu o podłożu społecznym i politycznym. Świadczą o tym trudności, w jakich rodziła się owa decyzja i czas 12 lat od rezolucji do wydania oświadczenia.
Środowiska homoseksualne nie zaprzestały walki, chociaż nie chodzi już o akceptację, ale o prawa cywilne do zawierania "związków małżeńskich" i adopcji dzieci w tych związkach. Domagają się także, aby ich związki miały te same prawa co małżeństwa.
Kolejnym, budzącym grozę "zwycięstwem" homoseksualistów była rezolucja Parlamentu Europejskiego z 1994 roku, wzywająca parlamenty wszystkich krajów Wspólnoty do zatwierdzania tych żądań. Jak wykazuje praktyka ostatnich lat, niektóre państwa - niestety - takie prawa homoseksualistom przyznały.
Następny któremu inteligencji nie starcza, aby odróżnić pedofilię od homoseksualizmu.
komentarz równie krótki co niezmiernie płytki. widocznie więcej do powiedzenia nie masz...
"oto nadeszły czasy kiedy zwykłą rozpustę określa się mianem postępu" - tego nie napisał żaden PiSowiec czy LPRowiec tylko Publiusz Korneliusz Tacyt, w I w. n. e. Problem ludzi o byle jakiej, miałkiej osobowiści istniał od zawsze.
Kolego inteligentny, oddaj własne dzieci homoseksualistom na wychowanie. Przecież taki jesteś tolerancyjny... Sądząc po wydarzeniach w Krakowie nauczą je szybko "wytrysku na skórę partnera" i innych , jakże przecież potrzebnych dzieciom umiejętności.
inteligancji starczy mi natomiast w zupełności, by dostrzec jedno zasadnicze niebezpieczeństwo : ci kolesie na dobre przetarli szlak i pokazali wszystkim pozostałym jak z własnego zboczenia uczynić coś społecznie normalnego. obecnie pedofile wcale nie kryją , że idą tą samą drogą. A jak mój drogi wytłumaczysz, że na konwencjach stowarzyszeń homoseksualnych regularnie są obecni "pozytywni pedofile"? Jest to zresztą jeden z koronnych argumentów za delegalizacją tych stowarzyszeń. Poniżej wypowiedź lidera partii pedofilów z Holandii. Cała ta retoryka jest w 100% przeszczepem z homoseksualnej propagandy.
"- Holandia i świat faszyzują się - de Jonge, sekretarz powstałej na początku czerwca partii Dobroczynność, Wolność i Różnorodność (NVD), objaśnia "Gazecie" jej filozofię: - Inne partie chcą odebrać ludziom prawo wyboru między tym, co dobre, a tym, co złe, my - przywrócić im wolność decydowania o swoim życiu. Ponieważ tylko wtedy mogą nauczyć się, jak z tej wolności korzystać.
NVD chce wystartować w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych i wprowadzić do holenderskich Stanów Generalnych przynajmniej jednego deputowanego, który będzie forsował jej szokujące pomysły. Najważniejszy cel to legalizacja pedofilii.
Na razie tylko częściowa, bo partia proponuje obniżenie wieku, od którego dzieci mogą współżyć seksualnie z obecnych 16 lat do 12 (w Polsce oraz w większości krajów europejskich jest to 15 lat). Przywódcy partii nie ukrywają jednak, że byłby to tylko etap pośredni mający przygotować społeczeństwo na prawdziwą rewolucję - całkowite zniesienie ograniczeń.
- Jeśli pozwoli się dziecku zdecydować, czy chce kontaktu seksualnego, czy nie, oraz da mu się wolność wycofania się z kontaktu w każdej chwili, to w czym problem? - pyta sekretarz de Jonge. - Tego nie można uzależniać od wieku, ale od rozwoju psychicznego dziecka.
Holendrzy są zaszokowani ofensywą polityczną pedofilów. 82 proc. uważa, że rząd nie powinien był pozwolić na powstanie takiej partii, a 67 proc. chce w ogóle zakazać popierania pedofilii.
- Rozważaliśmy podjęcie kroków prawnych przeciw NVD, ale nic nie możemy zrobić - mówi "Gazecie" Mark Deboer, rzecznik MSW. - Każdy ma demokratyczne prawo domagać się zmiany obowiązujących przepisów.
Niektórzy zatem biorą sprawy we własne ręce. Partia ma już dwa procesy sądowe o kradzież nazwy, a właściciel serwera zamknął jej stronę internetową.
- Postulaty tej partii są perfidne - oburza się Ireen van Engelen, psycholog, która od lat prowadzi kampanię przeciwko pedofilii. - Udają, że chcą walczyć o prawo dzieci do wolności, ale tak naprawdę chodzi im przecież tylko o własny interes.
Zdaniem van Engelen zniesienie wieku, od którego można współżyć, to przekroczenie niebezpiecznej granicy. - Dziecko nie może świadomie zdecydować o kontakcie seksualnym, bo nie wie, co to tak naprawdę oznacza - wyjaśnia psycholog. - Doprowadzi to do nadużyć i wykorzystywania dzieci.
W Holandii już w latach 50. powstawały organizacje i pisma pedofilskie, jednak po aferze pedofila mordercy Marca Dutroux Holendrzy przerazili się, do czego może doprowadzić taka tolerancja.
Choć Dutroux gwałcił i zabijał dzieci w Belgii, jego sprawa wstrząsnęła sąsiednimi narodami nie mniej niż Belgami. W 1998 r. parlament holenderski zakazał posiadania pornografii dziecięcej nawet do celów prywatnych, a cztery lata później uznał kontakt seksualny z osobą poniżej 16. roku życia za przestępstwo. Wtedy pedofile postanowili zmienić strategię.
NVD chce uczynić legalizację pedofilii tylko jednym z elementów dużego programu politycznego, by zdobyć poparcie wielu grup, którym doskwierają różne normy społeczne.
I tak sodomitom proponuje legalizację współżycia ze zwierzętami, a ekshibicjonistom prawo chodzenia publicznie nago. Niektórym pewnie spodoba się postulat pokazywania filmów pornograficznych w telewizji w ciągu dnia. Każdy zaś skorzystałby na pomyśle... darmowych przejazdów koleją.
- Głosy samych pedofilów nie wystarczą. Żeby mieć choć jednego deputowanego, musi ich poprzeć przynajmniej 40 tys. wyborców - wyjaśnia "Gazecie" Herman Vuijsje, socjolog. - Dzięki szerszemu programowi prawdopodobnie im się uda."
1. sami przyznają, że jest ich zaledwie 4% w społeczeństwie.
2. koronnym argumentem, jak zawsze jest to, że niby lepiej dac dzieciaka pederastom niż żeby się miało chować w rodzinie patologicznej. Przy czym z patologii czyni się normę. To typowy chwyt każdej nachalnej propagandy. Mam nadzieję że tym razem tobie starczy inteligencji, by zauważyć cały infantylizm i manipulanctwo tej logiki.
Biorąc pod uwagę punkty 1 i 2 uświadom sobie, że w Polsce czas oczekiwania na adopcję przez normalne małżeństwa wynosi nawet 2 lata.
_________________ C'est la vie
C'est la guerre
C'est la 9ieme legere!
Zaproszone osoby: 1
Dołączył: 04 Sie 2006 Posty: 1184
Wysłany: 2007-03-23, 15:46
skorupa napisał/a:
omentarz równie krótki co niezmiernie płytki.
Czyli mam rozumieć, że jednak jesteś w stanie odróżnić?
skorupa napisał/a:
Kolego inteligentny, oddaj własne dzieci homoseksualistom na wychowanie. Przecież taki jesteś tolerancyjny...
To ja mam jakieś dzieci?
skorupa napisał/a:
inteligancji starczy mi natomiast w zupełności, by dostrzec jedno zasadnicze niebezpieczeństwo : ci kolesie na dobre przetarli szlak i pokazali wszystkim pozostałym jak z własnego zboczenia uczynić coś społecznie normalnego
Natomiast nie starcza Ci już inteligencji żeby dostrzec fakt, że niebezpieczeństwo to stwarzasz Ty, bo nie potrafisz odróżnić pedofilii od homoseksualizmu.
Naprawdę myślisz, że ktoś uwierzy w to, że skoro jak się akceptuje homoseksualistów to trzeba też pedofilów?
A może sam jesteś pedofilem i wiedząc, że gejów nikt tępić nie będziesz liczysz, że ugrasz w ten sposób coś dla Ciebie? W końcu to Ty wklejasz na forum pedofilskie manifesty...
skorupa napisał/a:
Przy czym z patologii czyni się normę. To typowy chwyt każdej nachalnej propagandy. Mam nadzieję że tym razem tobie starczy inteligencji, by zauważyć cały infantylizm i manipulanctwo tej logiki.
Napisał ktoś kto jako argument przeciw homoseksualistom próbuje używać tego, że nie potrafi odróżnić pedofilii od homoseksualizmu.
Ja tam nie będę argumentował za adopcją, bo sam nie jestem do tego przekonany. A jak jakiś gej/lesbijka będzie chciał/a mieć dziecko to może sobie zrobić i wcale nie potrzebuje do tego adopcji
Kolego inteligentny, oddaj własne dzieci homoseksualistom na wychowanie. Przecież taki jesteś tolerancyjny...
sorry, ale jak ty np. tolerujesz to by zwierzeta żyły w zoo (nie wiem czy tak jest... to teoretyczne stwierdzenie) to masz zamiar oddać swoje dzieci na wychowanie tym zwierzętom?... bo ja nie wiem o co ci chodzi z tym... jeżeli tolerujesz homoseksualistów to oddaj im swoje dzieci na wychowanie?... jaki związek jest miedzy tym, ze się jest tolerancyjnym wobec gejów a tym żeby oddawać im swoje dzieci?...
skorupa napisał/a:
Sądząc po wydarzeniach w Krakowie nauczą je szybko "wytrysku na skórę partnera" i innych , jakże przecież potrzebnych dzieciom umiejętności.
w szkole raczej nikt nie będzie uczył tego dzieci... i nie ważne czy nauczyciel będzie gejem czy heteroseksualny... nauczyciel gej będzie miał taki sam obowiązek trzymać się programu nauczania jak nauczyciel hetero... więc nie czaje (po raz kolejny) o co ci chodzi?... no chyba że u ciebie w szkole uczy się praktyk seksualnych... no to żeczywiście zajęcia tego typu z nauczycielem gejem mogą być uznane za propagowanie zachowań homoseksualnych...
skorupa napisał/a:
ci kolesie na dobre przetarli szlak i pokazali wszystkim pozostałym jak z własnego zboczenia uczynić coś społecznie normalnego. obecnie pedofile wcale nie kryją , że idą tą samą drogą.
czy ty naprawdę jesteś tak ograniczony, ze nie dostrzegasz różnicy między gej a pedofil?... jednak wydaje mi się, ze nie ważne jak pedofile by się starali ze swojego zboczenia zrobić coś normalnego to nie uda im się to, bo społeczeństwo nie zaakceptuje krzywdy dziecka...
dr frasunek napisał/a:
To ja mam jakieś dzieci?
no wiesz, w sumie facet pewny być nie może (no chyba, ze po testach DNA)...
_________________ "Strach jest wytworem wyobraźni. To kara, cena jaką płaci się za wyobraźnię." T.Harris
Natomiast nie starcza Ci już inteligencji żeby dostrzec fakt, że niebezpieczeństwo to stwarzasz Ty, bo nie potrafisz odróżnić pedofilii od homoseksualizmu.
Naprawdę myślisz, że ktoś uwierzy w to, że skoro jak się akceptuje homoseksualistów to trzeba też pedofilów?
Owszem, sami pedofile. Czemu dali już dowody.
" Piotr R. Frankowski
Niebezpieczne związki
Najbardziej podobają im się chłopcy o niebieskich oczach. Mówią, że "związki" z nimi traktują poważnie i że seks, jakkolwiek ważny, nie odgrywa w nich najistotniejszej roli. To zwykła przyjaźń wyrażana seksualnie. Mają na uwadze przede wszystkim przyjemność maluchów. I ich przyszłość. Domagają się legalizacji dobrowolnego seksu z dziećmi. Mówią, że to miłość duchowa i ojcowska, która ma użyźniać, dawać wolność, obdarzać życiem, tak jak czyni to Duch Święty. Twierdzą, że każdy mężczyzna jest po trosze homoseksualnym pedofilem. Zachęcają do wyrozumiałości dla heteroseksualistów. Boylovers. Po polsku - amatorzy chłopców.
Racjonalizacja pedofilii
Ostatnimi laty temat pedofilii gości w mediach wyjątkowo często. Afera w Kościele katolickim w USA, coraz to nowe skandale odkrywane w różnych zakątkach Polski. Sprawa stała się głośna na tyle, że znalazła miejsce w programie obrad parlamentu. I dobrze - trzeba to prawnie rozwiązać. Sęk w tym, że i media i politycy, tak gorliwie broniąc dzieci i łapiąc zboczeńców, w publicznej dyskusji całkowicie pominęli bardzo ważny aspekt problemu - duża część pedofilów ma skłonności homoseksualne. W poprawności politycznej to wyjątkowo śliski teren, na którym generalnie obowiązuje zasada: gejów ruszać nie wolno.
Silne prohomoseksualne tabu sprawia, że nie tylko nasze rodzime media i politycy milczą jak zaklęci, zapomniawszy nagle słówka "homoseksualizm". Nawet w USA, imperium wolności słowa, wnikliwy obserwator z trudem znajdzie materiały medialne wspominające, że większość wykrywanych afer pedofilskich dotyczy kontaktów mężczyzn z chłopcami. Ta - nieświadoma? - zmowa milczenia stawia pod wielkim znakiem zapytania dobrą wolę wielu dziennikarzy i politycznych decydentów. Jeśli ktoś chce naprawdę zabezpieczyć dzieci przed konkretną grupą wysokiego ryzyka, to powinien nazwać ją po imieniu.
Seks edukacyjny
W układzie mężczyzna-chłopiec seks jest zwykle elementem drugorzędnym, chociaż może być ważny jako czynnik edukacyjny - pisze dr Edward Brongersma w swoim artykule "Boyloverzy i ich wpływ na chłopców". Ten holenderski prawnik (ur. 1911) przez wiele lat był przewodniczącym Komitetu Prawa w Senacie Holandii, mimo że wcześniej odsiedział wyrok za seksualny kontakt z szesnastoletnim chłopcem - za przyzwoleniem. W 1979 roku dr Brongersma założył Fundację Brongersmy w celu badania seksualności dzieci i młodzieży. Był uważany za jednego z najważniejszych na świecie promotorów pedofilii i ideowych przywódców boyloverów. W 1998 roku popełnił samobójstwo, prosząc swojego lekarza o podanie mu dużej dawki środków odurzających. Powiedział, że jego życie nie ma sensu i czuje się bezużyteczny.
Fundacja Brongersmy i środowiska pedofilskie w różnych krajach, zwłaszcza w USA i Holandii, od lat zbierają dowody na to, że ich sposób zaspokajania seksualnego nikomu nie robi krzywdy - ani psychicznej ani fizycznej. Swoje poglądy z dumą - jak podkreślają - publikują przede wszystkim w Sieci. Przed prawie siedmiu laty powstała ich najpopularniejsza polska strona, a do dziś jej licznik zarejestrował ponad 2 i pół miliona odwiedzin. To spory wynik jak na marginalne środowisko.
Nie ma tam pornografii - na szczęście. Za to roi się od zdjęć chłopców półnagich i ubranych, najczęściej w wieku ok. 7-10 lat. Autor strony, występujący jako Paweł BluFik, tak się przedstawia:
Pierwsze moje odkrycie w sieci to mnóstwo przepięknych zdjęć chłopców (nie mających nic wspólnego z pornografią), takich, których widywałem czasami na ulicy, ale nie śmiałem na nich zatrzymać dłużej wzroku, bo się wstydziłem. Teraz mogłem do woli patrzeć na ich twarze, podziwiać ich urodę. Zdjęcia te były na stronach prowadzonych przez ludzi, którzy zwali się "boylover". Przyszedł więc czas, aby dowiedzieć się, kto to taki.
Odpowiedź brzmi:
Boylover to mężczyzna kochający małych chłopców i który w swoim kontakcie z chłopcami stara się przestrzegać kodeksu etycznego. [...] Związek chłopiec-dorosły łączy dwoje ludzi, którzy kochają się nawzajem. Boylove zawiera całe widmo ludzkich uczuć. Z tego względu seksualny aspekt jest czymś szczególnym w związku chłopiec-dorosły nawet jeżeli ten aspekt nie będzie nigdy wykorzystany.
Boyloverska "etyka"
Wśród mężczyzn interesujących się chłopcami boyloverzy czynią subtelne rozróżnienia na molesterów, "zwykłych" pedofili oraz boyloverów. Tylko ci ostatni, ich zdaniem, stoją na wysokim poziomie etycznym, gdyż - w odróżnieniu od molesterów i "zwykłych" - zależy im przede wszystkim na emocjonalnym związku z chłopcami, a nie tylko na kontaktach seksualnych. Boyloverzy otwarcie też molesterów potępiają ze względu na stosowaną przez nich często przemoc.
Ich zdaniem zasadnicza różnica między "zwykłymi" pedofilami a szlachetnymi boyloverami wyraża się w tym, że "musi on [boylover - PF] mieć cały czas na uwadze przyszłość chłopca". Natomiast "zwykli" pedofile szukają głównie własnej przyjemności.
Boyloverzy posiadają, jak wynika z definicji, swoisty "kodeks etyczny", wg którego nie wolno chłopców okłamywać, traktować jako seksualny obiekt do zabaw zależnych od kaprysu boylovera. Nie należy dążyć do umniejszenia roli i autorytetu rodziców chłopca. Boylover ma zachęcać i pomagać chłopcu rozwijać jego normalne heteroseksualne tendencje, chyba że chłopiec potwierdza, że ma wrodzoną homoseksualną orientację. Nie wolno również mieć udziału w dziecięcej pornografii ani łamać prawa co do wieku przyzwolenia seksualnego.
W kontekście powyższej werbalnej wierności prawu dość dziwnie wyglądają porady dla początkujących boyloverów, milusińsko zatytułowane "Strona dla przedszkolaków". Wśród nich można znaleźć przede wszystkim ostrzeżenia, aby zachowywać anonimowość w sieci oraz praktyczne porady, jak to robić. Zbytnia otwartość może obrócić się przeciwko boyloverowi-nowicjuszowi: W sieci kobieta może podawać się za mężczyznę, mężczyzna za chłopca, a chłopiec może być agentem wymiaru sprawiedliwości. Tu jest wolność, ale trzeba z niej korzystać z rozsądkiem.
Boyloverzy mówiąc o sobie posługują się dwiema warstwami językowymi. Publicznie unikają określenia "pedofile", bo się źle kojarzy i może być przyczyną kontaktu z przedstawicielem władzy. Wolą mało znane "boylovers". Z drugiej strony wspomniany dr. Edward Brongersma używa terminu "pedofil" jako synonimu dla "boylover".
W kierunku legalizacji
Szczególnym zainteresowaniem wśród pedofilów zdają się cieszyć wychowanie i w ogóle praca pedagogiczna. W Berlinie powstał nawet projekt, by do pracy w ośrodkach socjoterapeutycznych skierować pedofili, ponieważ sprawdzali się w pracy z tzw. "trudną młodzieżą". Używając kontaktów seksualnych osiągali dobre efekty w sytuacjach, kiedy nie radzili sobie normalni terapeuci. Tak przynajmniej zapewniają sami boyloverzy. Ku ich rozczarowaniu projekt został wycofany na skutek społecznych protestów. Otwarta i niewyjaśniona pozostaje kwestia długofalowych skutków boyloverskiej "socjoterapii"...
W tym kontekście nie dziwi inny projekt boyloverów, by w programach nauczania szkolnego przyjaźń z pedofilem włączyć do dyskusji w ramach lekcji wychowania seksualnego. Nie jest to bynajmniej żart.
Rzecz jasna - nie sposób publicznie dyskutować czyny ścigane z mocy samego prawa.
Najpierw trzeba więc "boylove" zalegalizować. Amatorzy chłopców nie widzą żadnego problemu: Ponieważ seksualnie wyrażone przyjaźnie między chłopcami a mężczyznami są najczęściej pozytywne, prawo powinno je dopuszczać. Dziecko - zdaniem boyloverów - ma prawo do seksualnego samookreślenia się i samostanowienia o sobie.
Niechęć społeczną otaczającą homoseksualnych pedofilów boyloverzy tłumaczą strachem przed własnym pedofilnymi skłonności, ich zdaniem obecnymi u każdego mężczyzny.
Jak ojciec?
Wspomniane pomysły dotyczące socjoterapii i wprowadzenia "boylove" do szkolnych programów są tylko drobnostką w porównaniu z inną tezą miłośników chłopców. Wspominany kodeks etyczny boyloverów zawiera i takie stwierdzenie:
Rola boylovera w życiu chłopca niesie w sobie ogromną odpowiedzialność, bardzo podobną do roli ojca.
A Paweł BluFik pisze o sobie:
W tej chwili mam dwóch chłopców, którzy sami mówią, że jestem ich drugim ojcem. Faktycznie czuję się za nich odpowiedzialny, są mi bardzo bliscy, daję im dużo serca, choć nie mogę powiedzieć, aby któryś z nich był moim chłopcem. Są dla mnie jak synowie i tak ich traktuję.
Richard Cohen, były homoseksualista, ze swoim rodzonym ojcem był w nieustannym konflikcie. O pierwszym spotkanym w dzieciństwie pedofilu pisze:
Dave był dużym, silnym mężczyzną. Dawał mi to, czego nie mógł mi dać ojciec. Spędzał ze mną czas, wysłuchiwał mnie i przytulał. Dał mi poczucie, że coś znaczę dla kogoś, kto o to dba. Był pierwszym dorosłym, z którym nawiązałem bliską relację.
Swoje homoseksualne kontakty z innym mężczyzną i kolegami ze szkoły średniej opisuje tak:
Robiłem to z nimi, ale tak naprawdę to pragnąłem ich fizycznej bliskości. Chciałem przytulać i być przytulanym.
W tych słowach kryje się tragedia wszystkich dzieci, które - nawet dobrowolnie - wchodzą w kontakty z boyloverami. Potrzeba bliskości i ciepła staje się doskonałą pożywką dla zboczeńców.
Otwarta furtka
Boyloverzy nie chcą, by społeczeństwo utożsamiało ich z homoseksualistami. Za pomocą kolorowych wykresów udowadniają, że pociąg seksualny mężczyzn do chłopców jest czymś zupełnie innym niż homoseksualizm. Jednocześnie czynnie włączają się w różne inicjatywy homoseksualistów i z nimi współpracują.
Jedna z największych organizacji boyloverskich, NAMBLA (North American Man Boy Love Association) na swoje posiedzenia i sympozja zaprasza homoseksualnych aktywistów. W 1984 roku w San Francisco wszyscy uczestnicy dyskusji panelowej byli członkami różnych organizacji homoseksualnych. Nic dziwnego. Mottem NAMBLA są słowa Davida Thorstada, współzałożyciela stowarzyszenia: Wolność jest niepodzielna. Wyzwolenie dzieci, kobiet, boyloverów i ogólnie homoseksualistów może nastąpić tylko jako komplementarne oblicza tego samego marzenia.
W tych słowach kryje się odpowiedź na pytanie, dlaczego pedofile spodziewają się, że społeczeństwo zalegalizuje takie związki. Fundament pod akt prawny już został położony z chwilą akceptacji związków homoseksualnych. Konstytucje wszystkich krajów UE zabraniają dyskryminacji z powodu orientacji seksualnej. Reszta to tylko kwestia czasu i stopniowego obniżania wieku przyzwolenia na kontakty seksualne. Nie od rzeczy będzie tu przypomnieć, że wspominany Edward Brongersma doprowadził w Holandii do obniżenia prawnej granicy wieku przyzwolenia do 12 lat. To jasna droga dla homoseksualnych pedofilów. Jeszcze raz oddam głos Pawłowi BluFikowi i jego współpracownikowi o pseudonimie Muskwa: Świat miłości to nie tylko biel i czerń, a więc dobro i zło. Miłość jest jak tęcza, która mieni się milionami kolorów. Każdy z nas jest inny. Może właśnie dlatego, abyśmy uczyli się rozumieć i akceptować ludzi bez względu na to, pod jakim kolorem tęczy występują.
Raz wyrwana z zawiasów zasad furtka prawa ciągle będzie się odmykać. I przyjdzie czas, gdy pedofile, którzy na razie mocno napierają, kiedyś nią wejdą. A za nimi następni kochający inaczej spod znaku tęczy.
Piotr R. Frankowski (ur. 1972), doktorant teologii środków społecznego przekazu w Instytucie Edukacji Medialnej i Dziennikarstwa UKSW, publicysta, nauczyciel śpiewu, współpracownik "The Father Justin Rosary Hour" i "Am-Pol Eagle", w latach 2002-2003 prowadził wykłady z filozofii kultury dla Irokezów Tuscarora (The Tuscarora Language Commitee).
===========
* Strona polskich boyloverów prowadzona przez Pawła BluFika. Poprawiona została ortografia i interpunkcja. Adres strony do wiadomości redakcji"
O ile mnie pamięć nie myli to pan S. Starosta, szef Lambdy, tłumaczył się dziarsko 2-3 lata temu, dlaczego na jego stronie internetowej znalazł się banner jakiejś pedofilskiej strony.
bo nie wiedział, bo nie został poinformowany, bo to bo tamto.
Acha - pan Starosta jest właścicielem jednego z największych w Polsce koncernw pornograficznych.
Ale to oczywiście nie ma tu nic do rzeczy :-)
_________________ C'est la vie
C'est la guerre
C'est la 9ieme legere!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum