Wysłany: 2006-07-17, 10:47 Matury - nie zdali, a jednak zdali :/ Polecający: Dzieki reklamie
Cytat:
Giertych ogłosił "amnestię" dla maturzystów
Minister Giertych zapowiedział, że osoby, które oblały jeden maturalny przedmiot i miały średnią wyższą niż 30 proc., dostaną świadectwo maturalne. Decyzja MEN spotkała się z krytyką nauczycieli którzy uważają, że w ten sposób wynik egzaminu został potraktowany jako coś, co może być wynikiem negocjacji.
Co o tym sądzicie ...?
Jeżeli ktoś nie zdał to raczej ze swojej winy, z braku wiedzy ... nie można komuś ułatwiać "życia" inni zapierdzielali i zdali a ci co sie obijali tez zdadzą bo jeden człowiek tak sobie wymyślił ... może za rok w ogóle nie będzie trzeba pisać matury żeby ją mieć ... pójdźmy na całkowitą łatwiznę ... powoli nasza matura zaczyna wyglądać jak ta w USA ;/
i tyle ode mnie
_________________ Posty poniżej 5 słów i z dużą ilością emotikonek będą kasowane!!!
Ogłosił amnestię, która całkowicie zaskoczyła rządzących i nie wiedzą co z tym fantem zrobić. W bardzo ciekawym kraju żyjemy.
Wygląda to tak, jakby Giertych usiłował się podlizać młodzieży, która go nie chce na stanowisku ministra edukacji. Ale nie bardzo rozumiem, jak on to sobie wyobraża. Słyszałam, że takie coś ma być tylko w tym roku, ale nie mówił tego Giertych, więc może to nie jest wiążące. Czyli jest możliwość, że byłby tylko jeden jedyny taki rocznik. I jak to niby miałoby wyglądać na uczelniach? Zostaliby przyjęci, czy nie? Jest przecież możliwość, że uczelnie nie zechcą takich studentów bojąc się obniżenia poziomu (chociaż jak pamiętam, to nigdy nie słyszałam, żeby ktoś był zadowolony z poziomu wiedzy studentów przyjętych na pierwszy rok, każdy nowy rocznik jest według profesorów "najgorszym, jaki zdarzyło im się uczyć" ).
Do tego jeszcze jest to nie fair w stosunku do porprzedniego rocznika. Im też przecież matury nie poszły śpiewająco, kolega mojego brata zdawał 3 razy jeden przedmiot, a gdyby urodził się rok później, przysługiwałaby mu ta amnestia.
Jestem całkowicie przeciwna!! W tym roku szkolnym to ja zdaje mature i wiem że mi np Polski nie jest do niczego potrzebny i wiem że sie specjalnie nie bede do tego przedmiotu uczyła- ot tak- zeby tylko zdać. Zdaje matme i ang bo chce isc na AE i w ten oto sposób jesli ktos nie zda polskiego ale matma i ang pojdzie mu idealnie wiec konkurencja mi rosnie!! i to jest wkurzajace bo ja ucze sie przez całe 3 LATA a jakis ktuś który podchodzi do matury jak jakis idiota choc na minimum i w dodoatku oblewa zdaje!!
TO JEST KPINA !!!!!!!!
jesli chca żeby sie ktokolwiek uczył to niech tego nie wprowadzaja bo skończy sie to tym ze o maturze niektorzy zaczna myslec na tydz przed i tylko zrobią zamieszanie tym ktorym na tym zależy!! a matura stanie sie tylko papierkiem i na studia pojdzie pierwszy lepszy oszołom!! i skończy uniwerek i niby wykształcony z klasy inteligenckiej bo po studiach ale w łebie siano i nie zdana matura !!
_________________ I'm strong on the surface... not all the way through...
nie wiem jak to jest ale czy jakby sie nic nie napisalo np z polskiego oddalo pusta kartke to jest mozliwosc napisanie matury na te wymagane 30% bo jesli tak to jest to bezsensu
_________________ Chwal się sam - bo zaczną chwalić cię inni, którzy się gówno znają.
http://wiadomosci.onet.pl/1357265,11,item.html
Jak się okazuje, to co słyszałam wczoraj już jest nieaktualne, amnestia wejdzie na stałe, żeby umożliwić wprowadzenie obowiązkowej matematyki na maturze. Ciekawi mnie, po co wprowadzać obowiązek zdawania matematyki dając jednocześnie możliwość uznania matury bez zdania jednego z przedmiotów (np. matematyki). Przecież to logiczne, że ludzie, którzy matmy nie cierpią, odpuszczą ją sobie i skupią się na innych przedmiotach, bo i tak matura będzie zdana. A ktoś będzie musiał pilnować podczas pisania, sprawdzić, a za to trzeba zapłacić.
dla mnie to kompletnie beznadziejna decyzja... i akt desperacji ze strony Giertycha, który chce się za wszelką cenę przypodobać uczniom... bez sensu jest dla mnie to, że przecież każdy zdawał na tych samych zasadach, miał takie same pytania i zadania... jedni zdali, inni nie... i to dowód na to, że matura nie była jakimś niemożliwym do zdania dziwactwem, bo są tacy co zdali... a ci co nie zdali to, w mniejszym czy większym stopniu się nie przygotowali... bo tu nie można mówić o szczęsciu czy jego braku, bo matura nie sprawdza poziomu cwaniactwa i szczęścia maturzystów tylko ich wiedzę w danym przedmiocie...
zacytuję słowa Olejniczaka : "po co się uczyć, Giertych da nam maturę" ...
lolinka napisał/a:
po pierwsze prawo nie działa wstecz i taka ustawe moze sobie w dupe wsadzic , bo powinien to ogłosić przynajmniej na 2 lata przed ;]
wcale nie prawda, w przypadku amnestii nie obowiązuje tzw. vacatio legis, czyli okreslony czas, który musi upłynąć między uchwaleniem ustawy a wejściem jej w życie... a więc Giertych nie musi (ale może) wsadzać sobie w dupę tej ustawy... bo jeżeli poprze ją rząd to będzie ona obowiązywać i obejmie tegorocznych maturzystów, bo amnestia jest z zasady prawem działającym wstecz, bo dotyczy tego co już się wydarzyło... a co do tego okresu dwóch lat, to owszem, zasady matury muszą być podane dwa lata wstecz, ale nie dotyczy to tego wymysłu pana wicepremiera...
anka napisał/a:
Ciekawi mnie, po co wprowadzać obowiązek zdawania matematyki dając jednocześnie możliwość uznania matury bez zdania jednego z przedmiotów (np. matematyki). Przecież to logiczne, że ludzie, którzy matmy nie cierpią, odpuszczą ją sobie i skupią się na innych przedmiotach, bo i tak matura będzie zdana.
odpuszczą sobie tą matmę ci, którzy nie wybierają się na dobre uczelnie... bo żadna z osób, krtóra chce iść na dobrą uczelnię nie pójdzie na uniwersytet z niezdaną matematyką, którą objęła amnestia... nawet jeśli będzie szedł np. na filologię angielską, gdzie matematyka jest do niczego nie potrzebna... poprostu rozsądnie myślący człowiek nie odbimba sobię tej matmy tylko dlatego, że bedzie wiedział, że i tak będzie miał zdane (na najniższym poziomie, ale zdane)...
_________________ "Jesteśmy tym, co robimy, jesteśmy naszymi tajemnicami. Ja jestem sumą moich grzechów, tak właśnie! Chcesz poznać mnie, musisz poznać moje grzechy." T.Dekker
Dołączyła: 19 Lip 2006 Posty: 197 Skąd: zza drzewa
Wysłany: 2006-07-20, 14:47
Polecający: google
hmm... a potem co? będzie się obnosił z tym ze podniósł poziom wykształcenia w kraju? dziękuję bardzo... jeżeli ktoś nie zdał na 30% to naprawdę (bez obrazy) albo sobie olał kompletnie albo jest totalnym imbecylem.
Cytat:
I jak to niby miałoby wyglądać na uczelniach? Zostaliby przyjęci, czy nie? Jest przecież możliwość, że uczelnie nie zechcą takich studentów bojąc się obniżenia poziomu (chociaż jak pamiętam, to nigdy nie słyszałam, żeby ktoś był zadowolony z poziomu wiedzy studentów przyjętych na pierwszy rok, każdy nowy rocznik jest według profesorów "najgorszym, jaki zdarzyło im się uczyć" ).
naprawdę wątpię żeby jakakolwiek uczelnia ich przyjęła, bo jeżeli ktoś nawet nie przyłoży się do matury a jakąś wiedzę posiada to zda na 30%....przyjąć kogoś kto miał np. 25% z polskiego....brrr
_________________ Futuristic Caramel Cow
All animals are equal but some animals are more equal then others.
Ale sa uczelnie ktore sie zadeklarowaly ze przyjma we wrzesniu takie osoby jezeli nie bedzie od nich lepszych
_________________ Panie, chciałabym żebyś zesłał na mnie taki deszcz...taki szalony, wściekły, ogromny deszcz...który zmyłby ze mnie wszystkie wyrzuty sumienia...
Niestety nie zartuje ostatnio duzo sie o tym pisze na wp tam byly wypowiedzi 3 rektorow uczelni opolskich i jeden z nich powiedzial ze zorganizuje specjalny nabor we wrzesniu
_________________ Panie, chciałabym żebyś zesłał na mnie taki deszcz...taki szalony, wściekły, ogromny deszcz...który zmyłby ze mnie wszystkie wyrzuty sumienia...
Wreszcie zostały ogłoszone wyniki tegorocznych matur. Ponieważ okazało się, że egzaminu dojrzałości nie zdało 20 procent uczniów, którzy do niego przystąpili, nikt już nie zwrócił uwagi nas drobiazg, że aż do połowy lipca maturzysta nie wie, czy zdał, czy nie i to w sytuacji, gdy właśnie w tym momencie rozpoczyna się rekrutacja na studia wyższe.
Takie są miedzy innymi efekty reformy edukacyjnej, przeprowadzonej przez pana min. Mirosława Handke i jego komandę w czasach rządów AWS-Unia Wolności. Dzisiaj żadne z tych ugrupowań politycznych już nie istnieje, więc oczywiście żadnej odpowiedzialności politycznej ponieść już nie może, a o odpowiedzialności karnej polityków za ich bęcwalstwa nikt u nas nie słyszał chyba od czasów Stefana Batorego.
Ta AWS-owska reforma podlegała następnie „dalszemu doskonaleniu” za rządów SLD, kiedy ministrem edukacji była pani Łybacka, no i wyszło jak zawsze. Jakże zresztą inaczej, kiedy reforma edukacyjna została skonstruowana pod kątem potrzeb edukacyjnej biurokracji i nauczycieli? Dlatego też żaden związek nauczycielski przeciwko niej nie protestował, bo jużci – dzięki reformie podwoiła się w szkołach liczba stanowisk dyrektorskich, a i tzw. „prawa pracownicze” też zostały pieczołowicie „zabezpieczone”.
Ale powiedzmy sobie szczerze: jeśli by matury nie zdało 2 proc. uczniów, to z pewnością sami byliby sobie winni. Kiedy jednak egzamin dojrzałości oblewa 20 procent, to już jest ewidentna wina nauczycieli. Najwyraźniej nie potrafią oni swoich uczniów do tego egzaminu przygotować. Czy dlatego, że sami niewiele umieją i utrzymują się w szkołach wyłącznie dzięki „ochronie praw pracowniczych”, czy dlatego, że uczniowie nie chcą się uczyć i szkoła nie dysponuje wobec nich żadnymi sankcjami?
Możliwe, że obydwie te przyczyny występują jednocześnie. Wskazywałyby na to protesty, jakie skomunizowany Związek Nauczycielstwa Polskiego organizuje przeciwko obecnemu ministrowi edukacji Romanowi Giertychowi, zachęcając do tego ogłupioną przez siebie socjalistyczną młodzież z tak zwanej Inicjatywy Uczniowskiej.
Zwróćmy uwagę, że protesty kierowane są m.in. przeciwko próbom podniesienia dyscypliny w szkołach, gdzie zakładanie nauczycielom koszy na śmieci na głowy zdarza się znacznie częściej, niż myślimy, tylko nie zawsze bywa filmowane, a pretekstem do uruchomienia akcji protestacyjnych było wyrzucenie z pracy osobnika pracującego na rzecz propagandy homoseksualizmu oraz obcięcie półmilionowej, corocznej subwencji na gorzałkowanie dla Związku Młodzieży Socjalistycznej!
W takiej sytuacji żadne „dalsze doskonalenie” tu nie pomoże i dla uzdrowienia sytuacji niezbędne wydają się trzy jednoczesne posunięcia.
Po pierwsze – pozbawienie związków zawodowych wszystkich uprawnień, jakie w normalnym państwie powinny przysługiwać jedynie władzy publicznej. Jeśli nauczyciele, czy inni pracownicy szkół chcą się zrzeszać, to proszę bardzo, z tym jednak, że takie zrzeszenie nie może mieć żadnych uprawnień w sferze publicznej. Dotyczy to wszelkich związków zawodowych i w tym celu Polska powinna wystąpić z Międzynarodowej Organizacji Pracy.
To standardy tworzone przez tę organizację sprawiają, że jeśli tylko jakaś grupa ludzi zorganizuje się w mafię, która nazwie się związkiem zawodowym, to taka mafia nie tylko przestaje być ścigana przez prawo, ale prawo przyznaje jej możliwość stosowania przemocy wobec ludzi, którzy do związku zawodowego nie należą. Jeśli nie chcemy doprowadzić do rozprzężenia we wszystkich dziedzinach życia publicznego, a zwłaszcza w gospodarce, to powinniśmy się nad tym poważnie zastanowić.
Po drugie – należy zlikwidować przymus edukacyjny. Jest to pomysł najgłupszy z możliwych, bo ufundowany na założeniu oczywiście nieprawdziwym, że można kogokolwiek zmusić do nauki. Zmusić można jedynie do chodzenia do szkoły, natomiast do nauki – w żadnym wypadku. Uczeń, który nie chce się uczyć, a musi chodzić do szkoły, staje się szkodliwy podwójnie, bo swoim postępowaniem utrudnia, a niekiedy wręcz uniemożliwia naukę tym, którzy chcą się uczyć. Przymus edukacyjny wcale nie leży więc w interesie uczniów, tylko w interesie nauczycieli, żeby mieli „miejsca pracy”.
I wreszcie, po trzecie – należałoby sprywatyzować sferę edukacji podobnie zresztą, jak sferę ochrony zdrowia oraz radykalnie obniżyć podatki, no i oczywiście – rozpędzić całą biurokrację, pasożytującą na ochronie zdrowia, czy edukacji; różne panie Ireny Dzierzgowskie i pozostałe „baby koszmarne, migowe i inne”. Tylko w ten sposób można przywrócić rodzicom władzę nad tym, czego mają uczyć się i w jakim duchu mają być formowane ich dzieci, oraz władzę nad ich własnymi pieniędzmi, które w przeciwnym razie mogą być obracane na propagandę homoseksualizmu, albo jeszcze gorzej – „młodzieży socjalistycznej”.
Trawestując Jerzego Clemenceau, można powiedzieć, że edukacja, to rzecz zbyt poważna, by pozostawiać ją nauczycielom.
Stanisław Michalkiewicz
Popieram
[ Dodano: 2006-08-01, 14:19 ]
Cytat:
Giertych chce rozszerzyć amnestię maturalną
IAR 10:50 (aktualizacja 11:47)
Minister edukacji chce objąć amnestią również zeszłorocznych maturzystów - dowiedziała się IAR. Za kilka dni ma być gotowe rozporządzenie w tej sprawie. W odpowiedzi rektorzy będą chcieli przywrócić niektóre egzaminy wstępne na uczelnie.
Rozszerzając amnestię ministerstwo chce uniknąć pretensji ze strony zeszłorocznych maturzystów, a co za tym idzie zarzutów o zmianę zasad w trakcie egzaminu. Roman Giertych w rozmowie z IAR potwierdza, że rozszerzenie amnestii jest konieczne. Jeżeli chce się zmienić na przyszłość sytuację maturzystów, trzeba zmienić przeszłość tych, którzy uczestniczyli w maturze w tym roku i w zeszłym. Taka jest konieczność - mówi minister.
REKLAMA Czytaj dalej
Według pomysłu ministerstwa, świadectwa maturalne dostałyby osoby, które nie zdały jednego egzaminu, ale mają co najmniej 30-procentową średnią z pozostałych przedmiotów. W tym roku takich osób było 50 tysięcy, w zeszłym roku co najwyżej kilka tysięcy, choć nie ma jeszcze precyzyjnych wyliczeń.
Maturalnej amnestii od początku sprzeciwiali się rektorzy, którzy interweniowali już u prezydenta i premiera. Teraz są oni zaskoczeni nowym pomysłem. Szef Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich prof. Tadeusz Luty twierdzi, że jest to kompromitacja ministerstwa. To kosmiczna bzdura, która nie mieści się w głowie normalnego człowieka. Jest to kolejne naruszenie zasady, że prawo nie może działać wstecz. A jeśli ma zacząć działać wstecz, to jest to potwierdzenie, że taka decyzja jest z pogranicza bezprawia - mówi prof. Luty w rozmowie z IAR.
Także prorektor Uniwersytetu Warszawskiego Konstanty Wojtaszczyk twierdzi, że taka decyzja będzie niefortunna. Osoby, które w zeszłym roku dowiedziały się, że nie mają matury, a w tym, że ją jednak mają, będą miały mnóstwo różnego typu roszczeń - tłumaczy prof. Wojtaszczyk.
Rektorzy podkreślają, że wprowadzenie amnestii nie zmieni nic w sytuacji zeszłorocznych maturzystów, bo w tym roku rekrutacja na studia jest właśnie zamykana. W odpowiedzi na pomysł ministerstwa będą chcieli wprowadzić dla amnestyjnych maturzystów egzaminy wstępne z przedmiotów oblanych na maturze.
1/5 ubiegłorocznych maturzystów, którzy oblali egzamin przystąpiło w tym roku do poprawki w styczniu lub w maju. Części z nich po poprawce udało się dostać na studia. (mj)
Dołączył: 31 Sie 2006 Posty: 95 Skąd: z domu ojca i matki
Wysłany: 2006-08-31, 17:43
chore... kolejny "madry" pomysł naszego pana ministra... dlatego strasznie podoba mi się reakcja Szymona Majewskiego!!
Szymon jestem z Tobą!
A teraz ludzie na serio... nosz... cholera jasna mnie strzela bo naprawdę trzeba było się starać żeby nie zdać tej matury! Albo nie chodzić 3 lata do szkoły albo nieudolnie ściągnąć, albo poprostu na niaą nie przyjść... 30 % to naprawde minimum...
Zgadzam się z przedmówcą. To był akt desperacji a raczej próba podlizania się uczniom. Co w efekcie będzie zupełnie przeciwną reakcją. Chańba dla edukacji i chyba największa pedagogiczna porażka w dziejach polskiej oświaty.
_________________ "Sialalala zrób mi dobrze w rytmie ska"
SKA RULEZ!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum