Wysłany: 2006-03-28, 14:58 Polska Służba Zdrowia Polecający: google
wiem że wchodzę na bardzo kruchą linię, ale człowiek nie wie dopóki sam sie nie przekona na własnej skórze
Wczoraj miałam problem, no ale nieważne, bylam w każdym szpitalu i nie chcieli mnie przyjąć bo to nie jest nagły przypadek, mniejsza z tym co mi było...bo i tak tego nie zdradze, ale w pierwszym szpitalu...oddział ratunkowy powiedziano mi ze nie podlegam pod ten szpital i musze jechac az do Sopotu, no ale mnie przyjeli w koncu i pierwsze co to moją karte wział do ręki pielęgniarz i zaczął sobie żartować z tak powaznej sprawy :-x z jaką przyjechałam o 24:00 poóxniej przyszła lekarka i powiedziała, ze ona się tym nie zajmuje, skierowali mnie do innego lekarza, weszłam pielegniarka byla nie mila i wogóle cały czas syczała, sto razy pytala się o to samo jakby byla przygłucha zadzwonila do lekarza i po chwili powiedziala ze lekarz nie ma czasu musi asystować przy operacji, będzie za jakieś 3,4 może 5 godzin....pomyślałam "no fajnie, ale ze mną jest coraz gorzej", wiec zabralam ksiązeczke i powiedzialam ze nie czekam...a ta pielęgniarka wpisała mi oddalenie...i na wyjście zamiast jej dowdzenia, to nie wytrzymałam i pisknęłam "głupia baba" może nie powinnam, ale mnie zdenerwowała
Pojechałam do kolejnego szpitala okazało się, ze nie ma tam takiego lekarza, są tylko interniści, no to do kolejnego szpitala....a tam nawet lekarz nie raczyl zejść na dół, moja mamusia sie wkurzyla i zrobila awanture pielęgniarce wtedy ta zadzwonila do lekarza no i mama z nim rozmawiala, a ten lekarz do niej: "trzeba bylo córke zapisać do pogotowia płatnego i miałaby pani to z głowy"...no sorry i ja mam placić podatek na służbe zdrowia???? :shock: poza tym powiedzial ze mial już dziś kilka takich przypadków i nie przyjmie, no sorry wielkie, sorry, ale ja jestem przeciw podniesieniu płac dla lekarzy!!!
w końcu nikt mi nie pomógł, dopiero rano poszłam do lekarza u siebie i teraz czuje się lepiej, kurde a gdybym umierała....
Co myślicie na temat naszej polskiej służby zdrowia??
_________________ www.studentkapedagogiki.bloog.pl
Miłość jest śladem natury,
Rozkoszuje się pocałunkami w świetle księżyca.
Jak dobrze żyć z miłością,
Obudzić się u podnóża jej stóp.
Jakoś mnie to nie dziwi niestety, bo sama mam przykre doświadczenia z przychodnią studencką (nomen omen). Otóż okazało się, że mogę sobie spokojnie umrzeć na progu, a lekarz mnie nie przyjmie. Całe szczęście to była tylko grypa i w aptekach jest całe mnóstwo lekarstw bez recepty, a to, że własnym przemysłem leczyłam się 1,5 miesiąca to pewnie tylko przypadek. A dlaczego w przychodni studenckiej nie przyjmą chorej studentki? Bo się zmieniły przepisy i należy leczyć się u siebie (co w moim wypadku oznaczało spędzenie 1,5 godziny w autobusie z gorączką i innymi objawami grypy), podobno gdybym była z innego województwa, to mogłabym przenieść swoje dokumenty do tej przychodni i wtedy by mnie przyjeli. Tylko skąd właściwie miałabym wiedzieć, czy zachoruję tam gdzie jestem na stałe zameldowana, czy tam, gdzie przyszło mi do głowy studiować? Moja siostra, która studiuje jeszcze dalej, znalazła lekarkę, która ma jakieś odruchy miłosierne i przyjmuje ją w razie czego w ramach nagłego wypadku, za co przychodni, też studenckiej, nikt nie zapłaci. A jak wiadomo opłaca się coś takiego jak ubezpieczenie studenckie (przynajmniej ja opłacałam).
Dołączył: 08 Mar 2006 Posty: 87 Skąd: CDZ (Czeladź)
Wysłany: 2006-04-05, 15:32
anita22, nie dziwi mnie twoj przypadek niestety przykro, ze musialas przez takie cos przechodzic... ja robie wszystko zeby nie chorowac i nie zrobic sobie jakiejs krzywdy, bo jesli mialbym pojsc do szpitala, to wrocilbym w gorszym stanie :roll:
tak jak moj kumpel ktory poszedl na teoretycznie prosta operacje nogi, a wycieli przez przypadek mu wiezadla w kolanie... kuleje do dzis
_________________ "I got dre in the back, ridin on 22's
Bitches screamin 'let me ride', it must be the shoes
Red and black g6's, red dot on the glock
I'm goin 3x platinum dawg how do I stop?
I'm hot!"
moja koleżanka z lekką odmianą anemii dowiedziała się od lekarzy, że ma BIAŁACZKĘ
kumacie coś takiego? to było w pierwszej klasie liceum, dziewczyna chciała olać szkołę i czekać na śmierć, nie dręcząc się lekcjami i pracami domowymi
na szczęście rodzice nie pogodzili się z diagnozą i zawlekli ją do prywatnej kliniki
wygrało dziecię (polubownie) kilka ładnych baniek odszkodowania na szczęście, ale jej wyrazu twarzy z tamtego okresu nie zapomnę
_________________ przed chwilą miałeś/aś zaszczyt przeczytać wypowiedź Sowiska. Jak się czujesz?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum