Wysłany: 2006-11-02, 15:39
Polecający: www.google.com -> Forum ogolnotematyczne
Tak wyglada niemiecki system szkol:
szkole zaczyna sie rok wczesniej niz w Polsce
4 lata podstawowki, potem wychowawczyni pisze rodzicom do jakiej szkoly zaleca wyslac dziecko, rodzice moga zmienic szkole dziecka o jeden poziom.
Najslabsza szkola (tu przewaznie ida obcokrajowcy, glosne dzieciaki): Hauptschule (szkola glowna)
Srednia szkola (poziomem srednia, moim zdaniem - przedszkole, dla dzieci "troche lepszych od slabych i slabszych od lepszych"): Realschule (szkola... realna)
Najlepsza szkola: Gymnasium (gimnazjum)
Mozesz raz nie zdac w szkole, jezeli nie zdasz jeszcze raz - idziesz do nizszej o poziom szkoly, mozna tez samowolnie zmienic szkole na gorsza, ale tylko na gorsza
Nie wiem ile trwa Hauptschule, za to wiem, ze:
Realschule trwa 10 lat, jesli masz bardzo dobre wyniki - idziesz do Gymnazjum
Gimnazjum trwa 13 lat, o ile sie nie myle to w ostatnim roku szkolnym pisze sie mature... na 3 ostatnie lata moga dojsc do Gymnasium najlepsi uczniowie z Realschule.
Jezeli ma sie sie problemy z nauka/duzo sie rozrabia - nauczyciele maja prawo przeniesc cie do gorszej szkoly.
Latwo jest zejsc nizej... ale ciezko jest pojsc wyzej
Czy taki system jest waszym zdaniem lepszy od obecnego polskiego?
a teraz opowiem o sobie
W Polsce mialem bardzo dobre wyniki w szkole, jednakze nie znalem dobrze jezyka (tyle co sie w w podstawowce przez 3 lata na lekcjach nauczylem), dlatego poszedlem do Realschule Bylem rok w Realschule... to byl straszny rok :& Poziom nauczania byl niski... moja klasa byla po prostu tempa i leniwa Wyjasnilem rodzicom problem, ci zadzwonili do wychowaczyni, dyrektorki... i udalo sie! W moim przypadku uczyniono wyjatek: wyslano mnie do Gymnasium! Liczba uczniow wysylanych do Gymnasium z Realschule jest nizsza niz 0,5% A zrobiono to przy obcokrajowcu, ktory mieszka dopiero rok w Niemczech i nie mowi jeszcze do konca poprawnie Zaufano mi, dziekuje za to dyrektorce
Byla tez inna opcja: moglem przeskoczyc rok w Realschule, czyli z 7 klasy pojsc do 9... gdzie w tym sens - nie wiem -_-', mialbym problemy z kazdego przedmiotu, opuscilbym caly rok nauki niemieckiego....
Doprawdy - ciesze sie, ze jestem w Gymnasium Tutaj wymagaja o wiele wiecej, ciesze sie z tego, bo wiem, ze to mi pomoze w przyszlosci Wiadomo - narzeka sie jak w kazdej szkole, ale dobrze jest Klasa tez jest lepsza...
3 miesiace po mnie do Realschule doszedl inny Polak, rowiesnik Zamierza on w tym po tym roku blagac tak jak ja i tez pojsc do Gymnasium Mam nadzieje, ze mu sie uda
to tyle ;p koniec chwalenia sie ;p
System niemiecki jest lepszy Jednazke... poziom w Realschule byl slaby, a jak to jest w Hauptschule?? Znam kilka osob z Hauptschule... to sa dopiero idioci wierzcie mi! Poziom powinien byc podwyzszony Z materialu w Gymnasium tez moznaby troche wiecej wyciagnac
Hmm... ciekawy system mają w Niemczech. Pytanie zasadnicze, czy do Gymnasium trudno się dostać? Czy można przejść z Realschule do Gymnastium np w 4 klasie, czy jest to mozliwe, tylko pod sam koniec w 10 roku? I czy coś Ci się nie pomieszało? 4 lata w podstawówce później np. 10 lat w Realschule i masz 14 lat nauki. Biorąc pod uwagę fakt, że Niemcy idą rok wcześniej do szkoły, to wraz rok dłużej do niej chodzą niż w Polsce (12 lat jak ktoś kończy liceum). Już nie mówię o Gymnasium, bo z tego wynika, że tą szkołę kończy się jako 22-latek...?
W sumie pomysł z przechodzeniem lub spadaniem do lepszej/gorszej szkoły jest dobry, ale nie wiem czy nie za wcześniej klasyfikuje się dzieciaki względem umiejętności. Uważam, że taka klasyfikacja u nas powinna być właśnie gdzieś w okolicach pójścia do gimnazjum.
krzak napisał/a:
kierowca TIRa - mieszkanie w kabinie samochodu, mycie sie i jedzenie w przydroznych barach, ciagla odpowiedzialnos jaka maja prowadzac takie maszyny po drogach. i pewnie wiele innych nieudogodnien tego zawodu. przeciez tych ludzi musi cos motywowac.
Sprzątaczek nikt tam nie motywuje dodatkowo, chociaż wykonują niewdzięczną robotę, służby drogowe podobnie. Na kierowców jest po prostu popyt. Jak się przegląda ogłoszenia o pracę to kierowca z kat. C+E ze stażem jest skarbem.
krzak napisał/a:
zalezy do czego porownasz. bo napewno nie w stosunku do stawek pracownikow budowlanych na zachodzie
Choćby w porównaniu do zawodu nauczyciela, czy początkującego lekarza (chociaż panowie doktorzy wraz z doświadczeniem zaczynają umieć sobie radzić - tu połowa etatu, tam 1/4, tu prywatna przychodnia, tam wizyty lekarskie, tu łapówka, tam podziękowanie, itd.).
_________________ Gość chcesz dowiedzieć się więcej o wilkach? Strona dla miłośników przyrody:
www.wilk.boo.pl
Nori, ty pewnee z doświadczenia znasz niemców nie? Jak są u nas na wymianie to średnia waga 160 kg pęłno kolczyków, papierosy, jednego aresztowali za posiadanie grama gandzi a inny nie umiał sobie pokroić paówki. Jedna laska nawalona w trzy dupy chciała se robić pidżam party. Oni są tacy na codzień czy tylko w Polsce?
Kiedy ja byłam w 'Niemczech to dla mnie było szkokiem że uczniowie palą i ciągną browaryna przerwachg z nauczycielami(!)
_________________ Punkiem się nie bywa nim się poprostu jest
Sprzątaczek nikt tam nie motywuje dodatkowo, chociaż wykonują niewdzięczną robotę, służby drogowe podobnie. Na kierowców jest po prostu popyt. Jak się przegląda ogłoszenia o pracę to kierowca z kat. C+E ze stażem jest skarbem.
Miotłę za 5 zł to można dać nawet tępemu człowiekowi, ale jeżeli miał bym komuś powierzyć samochód za min. 100000zl to wole zapłacić mu 10 razy więcej i być pewny odpowiedzialności tego człowieka. Wiec porównywanie sprzątaczki do kierowcy wydaje mi się śmieszne.
Dishman napisał/a:
Choćby w porównaniu do zawodu nauczyciela, czy początkującego lekarza (chociaż panowie doktorzy wraz z doświadczeniem zaczynają umieć sobie radzić - tu połowa etatu, tam 1/4, tu prywatna przychodnia, tam wizyty lekarskie, tu łapówka, tam podziękowanie, itd.).
nauczyciele tez sobie swietnie radza. wiesz ile kosztuje godzina korepetycji. robole tyle na godzine nie zarabiaja.
Dishman napisał/a:
W sumie pomysł z przechodzeniem lub spadaniem do lepszej/gorszej szkoły jest dobry, ale nie wiem czy nie za wcześniej klasyfikuje się dzieciaki względem umiejętności. Uważam, że taka klasyfikacja u nas powinna być właśnie gdzieś w okolicach pójścia do gimnazjum.
zgadzam sie z Dishmanem, ale czy tworzenie osobnych szkol a roznych pozionach jest mozliwe w malych aglomeracjach?
Norweski napisał/a:
I tak uczniowie beda używac komórki w szkołach nawet jak wprowadzi zakaz.
zgadzam sie. tylko wtedy uczniowie beda starali sie robic to tak aby nie zostac zauwazonym i moze skonczy sie to szpamowanie telefonami. mysle ze oto chyba chodzi Giertychowi.
_________________ W świcie pełnym absurdów na próżno doszukiwać się jakiejś logiki
Miotłę za 5 zł to można dać nawet tępemu człowiekowi, ale jeżeli miał bym komuś powierzyć samochód za min. 100000zl to wole zapłacić mu 10 razy więcej i być pewny odpowiedzialności tego człowieka. Wiec porównywanie sprzątaczki do kierowcy wydaje mi się śmieszne.
Ale tu nie chodzi o to, że ci ludzie jeżdżą drogim sprzętem. Tu chodzi o to, że cały tabor jest przewożony TIRami, a to oznacza, że firmy mające jakiś towar są skłonne płacić sporo firmom logistycznym, bo po prostu jakoś muszą dane rzeczy przewieść. Firmy logistyczne zatrudniają kierowców i potrzebują ich coraz więcej bo interes się kręci. Jeżeli ciągle jest zaapotrzebowanie na kierowców, to ci co już jeżdżą będą zarabiać dużo.
Gdyby rząd chciał odciążyć drogi i zaczął promować kolej, oraz wymyślił sposób na to aby jakies małe pociągi mogły podjeżdżać po wielkie magazyny, to tym samym TIRy nie byłyby już tak opłacalne i zarobki by spadły wraz z popytem na bycie kierowcą. Proste.
krzak napisał/a:
nauczyciele tez sobie swietnie radza. wiesz ile kosztuje godzina korepetycji. robole tyle na godzine nie zarabiaja.
Dużo, bo za wiedzę się płaci, ale to nie jest dochód stały i nauczyciele nie mają kolejek pod drzwiami. To sposób na dorobienie, ale nie na zwielokrotnienie pensji. Oczywiście jeszcze zależy od tego jaki to nauczyciel - a raczej od czego.
_________________ Gość chcesz dowiedzieć się więcej o wilkach? Strona dla miłośników przyrody:
www.wilk.boo.pl
zarobki by spadły wraz z popytem na bycie kierowcą. Proste.
ale napewno nie do poziomu sprzataczki.
Dishman napisał/a:
Firmy logistyczne zatrudniają kierowców i potrzebują ich coraz więcej bo interes się kręci.
no to chyba dobrze?
Dishman napisał/a:
Gdyby rząd chciał odciążyć drogi i zaczął promować kolej
z tego co ja wiem to panstwo juz od dawna doklada do koleji.
a ostatnio rzeczywisci zauwazylem wzrost towarowych pzewozow kolejowych. moze transport kolejowy znow stanie sie oplacalny i panstwo nie bedzie musialo wciaz do tych koleji dokladac.
Dishman napisał/a:
Dużo, bo za wiedzę się płaci, ale to nie jest dochód stały i nauczyciele nie mają kolejek pod drzwiami
skoro maja tak wygorowane ceny to znaczy ze nie zalezy im na dodatkowym dochodzie. a jesli im nie zalezy to znaczy ze wcale zle sie im nie powodzi.
_________________ W świcie pełnym absurdów na próżno doszukiwać się jakiejś logiki
O rany, pewnie, że nie. Każdy zawód, czy profesja ma swój określony limit. Kierowca TIRa zarobi jednak dzisiaj więcej niż kierowca PKSu, czy komunikacji miejskiej. Owszem ma znaczenie, że potrafi tyodniami nie zjeżdżać do domu, ale większe znaczenie ma fakt, że pracodawcę stać na dawanie mu takiej pensji, bo jest popyt na takie usługi.
Nie można dać kierowcy PKSu, który jeździ nowym autokarem, które są warte więcej jak ciężarówki ogrom kasy tylko dlatego, że jeździ dobrym sprzętem. Jakby nagle ludziska przestali jeździć koleją i jeździli tylko PKSami, liczba chętnych by się zwiększyła, potrzeba byłoby kierowców na autokary to i im zaraz lepiej by płacili.
krzak napisał/a:
no to chyba dobrze?
Ale ja nie mówię, że to źle
krzak napisał/a:
skoro maja tak wygorowane ceny to znaczy ze nie zalezy im na dodatkowym dochodzie. a jesli im nie zalezy to znaczy ze wcale zle sie im nie powodzi
Jak wspomniałem, każda profesja ma swoją cenę. Wiedza jest obecnie bardzo droga, poza tym zniżenie cen nie wiem czy przełożyłoby się tak bardzo na wzrost chętnych, bo nauka jest tak specyficznym dobrem, że wymaga pracy jeszcze i od tej drugiej strony - ucznia. Jakby było tak, że wystarczy zapłacić i nauka sama wchodzi do głowy, to pewnie rynek korepetycji i prywatnych szkół wyglądałby całkiem inaczej.
Jakie zarobki mają nauczyciele nie muszę tłumaczyć, wielu radzi sobie pracyjąc jeszcze gdzieś na pół etatu (w innej szkole) jest tłumaczami, albo wykłada na prywatnych zajęciach (zależy czy to np. historyk, czy anglista).
_________________ Gość chcesz dowiedzieć się więcej o wilkach? Strona dla miłośników przyrody:
www.wilk.boo.pl
Wysłany: 2006-11-03, 13:34
Polecający: www.google.com -> Forum ogolnotematyczne
Dishman napisał/a:
Hmm... ciekawy system mają w Niemczech. Pytanie zasadnicze, czy do Gymnasium trudno się dostać?
po podstawowce (4 lata): nie wiem dokladnie. Najlepsi ida do Gymnasium. Przejsc do Gymnasium, gdy jest sie w Realschule (tak jak ja to zrobilem) jest bardzo ciezko...
Dishman napisał/a:
Czy można przejść z Realschule do Gymnastium np w 4 klasie
4 klasa to jeszcze podstawowka
Dishman napisał/a:
czy jest to mozliwe, tylko pod sam koniec w 10 roku?
tak, to jest mozliwe, ale trzeba byc uzdolnionym i pokazac, ze zasluguje sie na Gymnasium jak pisalem - udaje sie to mniej niz 0,5% Niemcom
Dishman napisał/a:
4 lata w podstawówce później np. 10 lat w Realschule i masz 14 lat nauki.
Zle sie wyrazilem . Lata szkolne mierzy sie w Niemczech od podstawowki - jestem teraz w 8 klasie = teretyczne cztery lata w podstawowce, 4 w gimnazjum (w praktyce: 6 w Polsce, 1 w Realschule, w trakcie 1 w Gymnasium), tak wiec Realschule trwa 6 lat, a Gymnasium 9
Dishman napisał/a:
Już nie mówię o Gymnasium, bo z tego wynika, że tą szkołę kończy się jako 22-latek...?
Normalny Niemiec, ktory jest w Gymnasium siedzi 18 lat w szkole ;p
Nie można dać kierowcy PKSu, który jeździ nowym autokarem, które są warte więcej jak ciężarówki ogrom kasy tylko dlatego, że jeździ dobrym sprzętem. Jakby nagle ludziska przestali jeździć koleją i jeździli tylko PKSami, liczba chętnych by się zwiększyła, potrzeba byłoby kierowców na autokary to i im zaraz lepiej by płacili.
pomijajac niewygody bycia kierowca TIRa mozna dojsc do wniosku ze jesli po miedzy wynagrodzeniami kierowcy TIRa i kierowcy PKSu beda tak znaczace roznice to kierowcom PKSu oplaca sie przekwalifikowac sie na kierowcow TIRow. spowoduje to masowy odplyw kierow z PKSu tak ze wkoncu zacznie i ich brakowac. PKS aby zatrzymac pozostalych tez bedzie musial podniesc wynagrodzenia swoim kierowcom a to wplynie na podniesienie cen biletow.
chociaz wydaje mi sie ze rynek pracy w polsce jest jeszcze na tyle elastyczy ze ta luke uda sie jesze jakos wypelnic poprzez skolenie nowych kierowcow i zanaczacych podwyzek nie bedzie.
Dishman napisał/a:
Wiedza jest obecnie bardzo droga, poza tym zniżenie cen nie wiem czy przełożyłoby się tak bardzo na wzrost chętnych, bo nauka jest tak specyficznym dobrem
a mnie poruszylo zdanie pewnego robola( z tym ze slowo robol ma dla mnie pozytywne zaczenie. powiedzial miej wiecej tak:" dwa razy w tygodnu worze dziecko na korepetycje. godzina korepetycji kosztuje mnie wiecej niz polowa moje dniowki ale nie zaluje tych pieniedzy jesli ma to pomoc mojemu dziecku w zdobyciu wyksztalcenia. niech sie uczy i niech zdobywa wyksztalcenie zeby w zyciu nie mosialo pracowac tak ciezko jak ja." a byl to czlowiek naprawde pracowity czepial sie kazdego zajecia ktore pozwolilo by mu dorobic do jego skronmej pesji.
HajperGT napisał/a:
nikt mu nie bronił inwestować w siebie - wykształcenie nie boli i wybacz, ale po prostu mamy ogólnodostępne szkoły - wyższe również.
czy w polce napewno wszyscy maja rowne szanse i mozliwosci zdobycaia wyksztalcenia? czy wszyscy w zyciu maja rowny start? co z tego ze szkoly sa ogolnodostepne jesli ktos wczesnie mosi zostawic szkole i isc do pracy zeby miec za co zyc?
Dishman napisał/a:
Jakby było tak, że wystarczy zapłacić i nauka sama wchodzi do głowy
a jednak korepetycje ciesza sie dos duza popularnoscia. za moich szasow jesli juz ktos bral korepetycje to w tajemnicy aby nikt nie pomyslal ze jest tempy i nienadaza z programem. teraz na korepetycje chodza glownie ci dobrzy uczniowie dla ktorych to co ucza w szkole to zamalo.
tak sie nad tym zastanawialem i w sumie nic dziwnego. jezeli z jakiegos przedmiotu ktos ma problemy dlatego ze mauczyciel w szkole olewa swoja prace i na lekji ogranicza sie do sprawdzenia obecnosci i podaniu na ktorej stronie temat znajduje sie w ksiazce. albo wracajac do tematu jesli lekcja schodzi nauczycielowi na uspokajaniu uczniow. to jepiej zaplacic i prywatnie ta wiedze uzupelnic.
Nori napisał/a:
Czy taki system jest waszym zdaniem lepszy od obecnego polskiego?
niewiem czy lepszy ale przypomina mi nasz polski stary system. osiem lat podstawowki to duzo wiecej niz w niemczech. ale po tym okresie moglismy wybrac sobie szkole na trzech poziomach:
1 zawodowka. dla tych tempych albo dla tych co uczyc sie nie lubia. krotko trzy lata tylko poto aby przygotowac takiego czlowieka do wykonywania okreslonego zawodu.
2 technika czyli zawodowki dla inteligetmiejszych. czas nauki w technikum piec lat najdluzej bo w tym czasie musielismy nietylko mauczyc sie zawodu ale i przygotowac do matury. na tym poziomie bylo najwiecej nauki ale zato po ukonczeniu mielismy wybor. moglismy pojsc do pracy bo mielismy juz wyuczony konktetny zawod albo isc dalej na studia bo nauka konczyla sie matura.
3 liceum ogolno ksztalcace. trwalo cztery lata moim zdaniem o rok zadlugo bo mialo za zadanie tylko przygotowac ucznia do matury i z zalowenia wszyscy po jej ukonczeniu mieli isc na studia. dlatego do ogolniakow wybierali sie tylko najzdolniejsi.
ja wybralem technikum i powiem ze najwazniejszy byl pierwszy rok. w mojej klasie bylo dwoch chlopakow ze starszego rocznika nie dlatego ze niezdali a dlatego ze poprzedni rok chodzili do zawodowek a tam nauczyciele powiedzieli im ze jednak bardziej widzieli by ich w technikum. ale wybor byl jak najbardziej ich. natoniast z tecznikum do zawodowki mozna bylo sie przenies bez zadnych problemow nie tracac roku. i pare osob tez tak zroilo. wydaje mi sie ze system byl prosty jasny i przejrzysty. i moze dobre bylo to ze w wieku czternastu lat musialem juz powaznie pomyslec o swojej przyszlosci. wybrac zawod ktory bede chcial wykonywac.
a tego co jest teraz w polsce nie rozumiem. konczy sie podstawowke i idzie sie do gimnazjum. po trzech latach w ktorch mysle ze uczniowie zdazyli sie wkoncu zaklimatyzowac, kolejna zniana szkoly i kolejna klimatryzacja w nowym srodowisku. pytanie po co skoro i tak wiekszosc decyzje o wyborze zawodu odklada na pozniej i wybiera ogolniaki.
a tego co ta sa te licea profilowane i dlaczego zanizaja poziom zdawalnosci matury w polsce to w ogole nie rozumiem.
_________________ W świcie pełnym absurdów na próżno doszukiwać się jakiejś logiki
czy w polce napewno wszyscy maja rowne szanse i mozliwosci zdobycaia wyksztalcenia? czy wszyscy w zyciu maja rowny start? co z tego ze szkoly sa ogolnodostepne jesli ktos wszesnie mosi zostawic szkole i isc do pracy zeby miec zaco zyc?
da się pogodzić jedno z drugim.. uwierz mi że się da.. mogłbym Ci przedstawić ponad setkę CV które są tego doskonałym przykładem, że ludzie z małych wsi i miasteczek potrafili coś osiągnąć pracując od młodzieńczych lat
_________________
Bo ludzie nie wiedzą co drzemie w naturze.. w tagu na murze.. w dymu chmurze.. ja na górze PATRZE!
chociaz wydaje mi sie ze rynek pracy w polsce jest jeszcze na tyle elastyczy ze ta luke uda sie jesze jakos wypelnic poprzez skolenie nowych kierowcow i zanaczacych podwyzek nie bedzie.
W kraju kierowców ma powstać luka? Przecież u nas każdy kierowca jest najlepszy, najszybszy i wciśnie się w każdą dziurę
A tak serio to myślę, że taką lukę można zapełnić, a kierowcy PKSów którzy często są już dosyć doświadczonymi panami posiadają prawa jazdy na TIRy jeszcze zza czasów wojska
krzak napisał/a:
a tego co ta sa te licea profilowane i dlaczego zanizaja poziom zdawalnosci matury w polsce to w ogole nie rozumiem
Założenie nie było takie głupie. Chodziło o połączenie techników z ogólniakami. Poziom miał być wyższy, ale nie wyszło. W liceach profilowanych przedmioty ogólne (historia, matematyka, etc.) są na poziomie podstawowym, a nie rozszerzonym. Do tego dochodzi jeszcze kilka ładnych godzin przedmiotów zawodowych. W efekcie uczniowie LP po maturze mogą iść do szkoły policealnej aby wyrobić tytuł technika (normalnie po ogólniaku to są 2 lata, a po LP - rok), albo na studia. Ewentualnie na to i na to w systemie zaocznym i dziennym.
Jest jednak jeden warunek, żeby to wszystko się sprawdziło. Potrzebne są chęci i sporo samozaparcia, żeby zdać dobrze maturę i dostać się na studia mając za sobą program który do tej matury słabo przygotowuje. Jednak wielu się udaje
_________________ Gość chcesz dowiedzieć się więcej o wilkach? Strona dla miłośników przyrody:
www.wilk.boo.pl
Wysłany: 2006-11-04, 13:06
Polecający: Dzięki sobie :)
Ja to popieram jego wszystkie działania, dosyc mam wulgaryzmów, komórek, obściskiwania się, bicia się, rzucania się w zime kulkami, najchętniej to usiadł bym i w spokoju sobie odpoczywał od tego - taki jestem, męczy mnie dzisiejsza szkoła (nie pod względem fizycznym że mnie biją lb psychicznym że mnie wyzywają itp) ale chce by był spokój jak w starożytnej grecji
_________________ GG - 9095191
Tlen - drunk7_13@tlen.pl
E-mail - psb-drunk@tlen.pl
Album: Fundamnetal
Piosenka: ----------
--------------------------------------
Are you gonna go to the Sodom and Gomorrah show?
saferłel, rozgranicz to co jest rozsądne a to co jest realne.
Ja tez nie mam nic przeciwko jakiemuś porządkowi i rygoru wobec chamów i brutali. Nie oznacza to jednak tego ze bede traktowana jako potencjalna osoba zagrazjaca innym- bo tak w tym momencie czuja sie wszyscy uczniowie w szkole Romana G.
Dla mnie zakaz uzywania telefonów to przesada i to gruba. Co maja telefony do zagroźenia? Kazdy ma tel w torebce czu plecaku wyłączony lub na ściszonym- jakie jest więc w tym momencie potencjalne zagrozenie????
CO do rzucania kulkami to ja nie widze w tym nic złego
Szkoła teraz wygladałaby tak ze dzieci ubrane jednakowo chodzilyby do szkoly gęsiego: jedno za drugim. Bo dyscyplina. Uczyly sie pilni i przestrzegaly regulaminu - bo terror. Nie daj Boże zapomnialy identyfikatora czy zeszytu! 0 zwolnien z lekcji.
Cofamy sie do szkolnictwa z czasów rozbiorów i daleko nam do takich szkoł jak np. chocby gymnasium w Niemczech czy Secondary school w Anglii.
Wysłany: 2006-11-04, 20:33
Polecający: www.google.com -> Forum ogolnotematyczne
jusia_like napisał/a:
Dla mnie zakaz uzywania telefonów to przesada i to gruba. Co maja telefony do zagroźenia? Kazdy ma tel w torebce czu plecaku wyłączony lub na ściszonym- jakie jest więc w tym momencie potencjalne zagrozenie????
Potencjalne zagrozenie - przerywanie lekcji/marnotractwo czasu ;p komorka szkodzi na sluch :p
jusia_like napisał/a:
Szkoła teraz wygladałaby tak ze dzieci ubrane jednakowo chodzilyby do szkoly gęsiego: jedno za drugim. Bo dyscyplina. Uczyly sie pilni i przestrzegaly regulaminu - bo terror. Nie daj Boże zapomnialy identyfikatora czy zeszytu! 0 zwolnien z lekcji.
A mundurki maja byc w barwach narodowych, na piersi - plakietka z ryjem giertycha.
jusia_like napisał/a:
Cofamy sie do szkolnictwa z czasów rozbiorów i daleko nam do takich szkoł jak np. chocby gymnasium w Niemczech czy Secondary school w Anglii.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum