Dołączyła: 11 Mar 2006 Posty: 2379 Skąd: Częstochowa
Wysłany: 2006-04-23, 13:49 Watykan a prezerwatywy Polecający: bierdonka
Cytat:
Watykan wkrótce wyda dokument zezwalający na użycie prezerwatyw przez osoby chore na ciężkie choroby zakaźne, między innymi AIDS - zapowiedział przewodniczący Papieskiej Rady Duszpasterstwa Pracowników Służby Zdrowia kardynał Javier Lozano Barragan w wywiadzie dla niedzielnego dziennika "La Repubblica".
Gazeta podkreśliła, że ujawnienie tej, utrzymywanej w ścisłej tajemnicy, inicjatywy jest rezultatem niedawnej wypowiedzi kardynała Carlo Marii Martiniego, który uznał, że w przypadku AIDS użycie prezerwatyw jest mniejszym złem.
Kardynał Barragan ujawnił, że Benedykt XVI poprosił o przestudiowanie sprawy użycia prezerwatyw przez osoby chore na choroby zakaźne, w tym AIDS. Jednocześnie watykański minister zdrowia nie poinformował, co dokładnie zawierać będzie dokument, przygotowywany przez naukowców i teologów. Podkreślił jedynie, że będzie niedługo wydany.
Ogłoszenie dokumentu dopuszczającego użycie prezerwatyw przez zakaźnie chorych będzie potwierdzeniem wyraźnego otwarcia Kościoła, które wcześniej sygnalizowali już jego hierarchowie.
W wypowiedzi, opublikowanej 21 kwietnia na łamach włoskiego tygodnika "L'Espresso", kardynał Carlo Maria Martini, emerytowany arcybiskup Mediolanu powiedział, że w związku z plagą AIDS prezerwatywa jest niczym innym niż "mniejszym złem".
"Małżonek dotknięty AIDS jest zobowiązany chronić swego partnera, a partner ten też musi się chronić" - uważa purpurat, słynący z otwartości i postępowych poglądów. "Kwestia wszelako polega na tym, czy to władze kościelne powinny propagować ten środek obrony, bo gdyby to uczyniły, na dalszy plan zepchnęłyby inne metody moralnie dopuszczalne, jak na przykład wstrzemięźliwość" - dodał.
Pierwszy zaś podobne poglądy w tej kwestii wyraził sam kardynał Javier Lozano Barragan. W wywiadzie prasowym przed ponad rokiem zapytany o to, czy żona człowieka chorego na AIDS ma prawo domagać się, żeby nałożył kondom, odparł: "Uważam, że ma do tego prawo. Tak, prawem żony jest domagać się, aby małżonek używał prezerwatywy".
tego nigdy nie zkumam , dlaczego kosciół jest przeciwny uzywania gumek ... tyle osob w Afryce choruje na AIDS , ale jesli ktos z nich jest wierzący to grzeszy uzywając prezerwatyw ;] jak dla mnie to troche chore stawiać lateks wyżej niz chorobe ;]
ale nie dopuszczasz to powstawania życia... to jest jeden z największych paradoksów kościoła: skoro seks został uznany za ważny element miłości małżeńskiej, to czemu ma prowadzić tylko do powstawania nowego życia? jeśli ktoś mi to wyjaśni, to mu konia z rzędem.
_________________ pewnego dnia postanowiłem zmienić swoje życie. przestać pić, rzucić palenie, zacząć chodzić na siłownię i zdrowo się odżywiać.
Jak byłam w liceum to zadręczalismy księdza pytaniami o prezerwatywy i stosunek kościoła do seksu. I dowiedziałam sie, że jeszcze na początku XX wieku każdy rodzaj seksu, także małżeński, był grzechem. Nieistotne, czy miał prowadzić do powstania potomstwa, czy też nie. Więc pewnie uznano, że po tylu wiekach przymusu spowiadania się także z "legalnego" seksu przejście do całkowitego przyzwolenia na tę, jakby nie było, przyjemność byłoby przesadą. Czasami mam wrażenie, że gdyby nie konieczność podtrzymania gatunku, to kościół zabroniłby uprawiania seksu prawdziwym chrześcijanom.
A ja się zastanawiam po co to wszystko? Kto w swoim domu albo, o zgrozo, w swoim łóżku przestrzega jakichś zasad nakładanych przez kościół? Są jeszcze tacy ludzie?
_________________ fuck it, dude.. let's go bowling
fazi, nie tylko ludzie tego nie przestrzegają, ale nawet niektórzy księża pytają po co zagladać ludziom pod kołdrę. Wszystkich, którzy jeszcze tego nie czytali informuję, że jest książka "Byłem księdzem". Dowiedziałam się o niej na lekcji religlii, jako o pozycji, której "pod żadnym pozorem nie wolno czytać". Oczywiście przy pierwszej okazji złamałam ten zakaz... Zresztą jeśli ktoś ma jakiegoś zaprzyjaźnionego księdza, to wie, że oficjalne stanowisko kościoła rzadko się pokrywa z poglądami zwykłych duszpasterzy. Wiem, że księża na misjach potrafią rozdawać prezerwatywy, bo oficjalne stanowisko kościoła nijak ma się do warunków jakie zastali np. w Afryce.
ale nawet niektórzy księża pytają po co zagladać ludziom pod kołdrę
Zależy pod czyją. Czy to też jest sprawa tylko rodziny jak tata zagląda córce pod sukienkę? Czy leżąc w łóżku przestaje się być katolikiem? Co to w ogóle za argument?
Kościół chce żeby 15letnie siksy nie wycierały dupy po krzakach, czy po kiblach, to źle?
_________________ Gość chcesz dowiedzieć się więcej o wilkach? Strona dla miłośników przyrody:
www.wilk.boo.pl
Moja wypowiedź odnosiła się do nieco innej kwestii. Zamieściłem cytat. Nie zgodzę się z tym, że religia kończy się tam gdzie zaczyna się "kołderkowe bara bara". Inna sprawa czy się z tym zgadzam... .
Zresztą co? Źle Wam, że Kościół przekonuje się do kondomów? Poczekajcie jeszcze 40 lat, a kondom nie będzie niczym złym. Zmiany w Kościele są z reguły powolne, bo Kościół ma czas. Być może nawet ta powolność to jakas metoda "Walki" z Rydzykiem. Jeżeli RM swoją siłę zawdzięcza Rydzykowi, to wystarczy poczekać aż mu się zejdzie z tego świata.
_________________ Gość chcesz dowiedzieć się więcej o wilkach? Strona dla miłośników przyrody:
www.wilk.boo.pl
Ja tam nic nie mam do tych rewelacji poza tym, że są tak jakby spóźnione i nie wiadomo dla kogo i po co, jakby nie mieli sensowniejszych zajęć. No ale to moje spojrzenie, a ja zupełnie nie przywiązuje wagi do kościoła, więc może mam trochę zły obraz i jednak dla kogoś to ma znaczenie czy kościół w swoim regulaminie pozwolił już na używanie gumek osobom chorym na AIDS. Dla mnie to obsurdalne, żeby nie powiedzieć śmieszne. Jedyna wartościowa informacja w tym wszystkim to to, że w kościele dokunują się jakiekolwiek przemiany.
_________________ fuck it, dude.. let's go bowling
Zależy pod czyją. Czy to też jest sprawa tylko rodziny jak tata zagląda córce pod sukienkę? Czy leżąc w łóżku przestaje się być katolikiem? Co to w ogóle za argument?
Kościół chce żeby 15letnie siksy nie wycierały dupy po krzakach, czy po kiblach
Czegoś tu nie rozumiem... Pisząc "ludzie" nie miałam na myśli pedofilów, kazirodców ani lolitek. Jakoś to nie jest dla mnie tożsame, mimo, że niewątpliwie są oni ludźmi. Ich stosunek do seksu interesuje zdaje się nie tylko kościół, ale jeszcze i policję oraz prokuraturę. Więc nie widzę tu związku.
Co do bycia katolikiem w łóżku, to naprawdę uważasz, że to, jaką wyznajesz religię musi technicznie wpływać na seks? Bo dorośli i uważający się za katolików ludzie jednak stosują środki antykoncepcyjne i nie odstrasza ich widmo grzechu.
A co do tych pietnastoletnich siks, to prezerwatywy są, jakby nie było, dla mężczyzn. Więc albo powinniśmy mówić albo o 15-letnich chłopakach przedwcześnie zostających ojcami, albo o dorosłych mężczyznach, którzy się nie zawahają przed wykorzystaniem głupoty piętnastolatki.
Widzę, że Kościół stoi u Was na z góry przegranej pozycji. Jeżeliby takiego postanowienia nie było o tych gumkach dla chorych na AIDS, to byłoby źle. Jak takie postanowienie jest wprowadzane, to też jest źle, bo za późno. Starajcie się zauważyć dobre strony takich decyzji. Skoro Kościół zaczyna w jakimś stopniu gumki akceptować, to jest duża szansa, że za jakiś czas antykoncepcja będzie dozwolona.
anka napisał/a:
Co do bycia katolikiem w łóżku, to naprawdę uważasz, że to, jaką wyznajesz religię musi technicznie wpływać na seks?
Technicznie to chyba nie. Nie wiem nic o tym jakich pozycji Kościół zabrania stosować. Ale biorąc pod uwagę ogólnie uprawianie seksu, to religia ma tu ogromny wpływ. Jeżeli jesteś katoliczką i stosujesz się do przykazań, to nie będziesz uprawiać seksu przedmałżeńskiego. Zatem wiara towarzyszy Ci na każdym kroku, przy zakupach, w rozmowie i pod kołderką.
anka napisał/a:
A co do tych pietnastoletnich siks, to prezerwatywy są, jakby nie było, dla mężczyzn. Więc albo powinniśmy mówić albo o 15-letnich chłopakach przedwcześnie zostających ojcami, albo o dorosłych mężczyznach, którzy się nie zawahają przed wykorzystaniem głupoty piętnastolatki.
Pisałem to właśnie z myślą nie o prezerwatywach, ale o tym, że napisałaś "ale nawet niektórzy księża pytają po co zagladać ludziom pod kołdrę". Odebrałem to na zasadzie: wiara na codzień OK, ale moje intymne sprawy, to moja broszka i wara od nich duchownym.
anka napisał/a:
Bo dorośli i uważający się za katolików ludzie jednak stosują środki antykoncepcyjne i nie odstrasza ich widmo grzechu.
Heh, no to faktycznie jest argument. Niektórych nie odstrasza widmo kary po morderstwie. Wykreślmy więc "nie zabijaj". To, że kogoś nie odstrasza widmo grzechu, to nie ma z tym nic wspólnego. Ja w przypadku antykoncepcji obrałbym raczej drogę, że seks dla przyjemności nie jest niczym złym, że nie sprawia, że ludzie traktują się jak maszynki do uprawiania seksu, ale widzą w sobie coś więcej niż penis i cycki. Bardziej w tą stronę próbowałbym przekonać dochownych, że antykoncepcja w małżeństwie to rozsądek, a nie głupota, a nie, że my i tak i tak tego nie przestrzegamy, to po co to dalej stosować?
_________________ Gość chcesz dowiedzieć się więcej o wilkach? Strona dla miłośników przyrody:
www.wilk.boo.pl
Widzę, że Kościół stoi u Was na z góry przegranej pozycji.
Dlaczego na przegranej?? Po prostu jego decyzje są poddawane dyskusji, a to chyba dobrze.
Dishman napisał/a:
Niektórych nie odstrasza widmo kary po morderstwie. Wykreślmy więc "nie zabijaj".
Nie ma kary stosowanej przez Kościół dla morderców, przynajmniej na tym świecie, co się z nimi dzieje po śmierci, to nie wiem. Wg wiary katolickiej, jeśli obudzą w sobie żal doskonały przed śmiercią, to zostaną zbawieni. Karze władza świecka.
A które przykazanie mówi o prezerwatywach? Jest nie cudzołóż, i nie pożądaj żony bliźniego swego, czyli dotyczą seksu przedmałżeńskiego i zdrad. Stosunek do środków antykoncepcyjnych to, jeśli już, raczej interpretacja tych przykazań.
Dishman napisał/a:
Skoro Kościół zaczyna w jakimś stopniu gumki akceptować, to jest duża szansa, że za jakiś czas antykoncepcja będzie dozwolona.
Pewnie masz rację. I nie widzisz w tym sprzeczności? Bo za jakiś czas, tak seks przedmałżeński jak i zdrada dalej będą grzechem. Zastanawiam się, co jest wyznacznikiem tego, że teraz to jest grzech, ale już za jakiś czas może nim nie być.
Dishman napisał/a:
Ja w przypadku antykoncepcji obrałbym raczej drogę, że seks dla przyjemności nie jest niczym złym, że nie sprawia, że ludzie traktują się jak maszynki do uprawiania seksu, ale widzą w sobie coś więcej niż penis i cycki. Bardziej w tą stronę próbowałbym przekonać dochownych, że antykoncepcja w małżeństwie to rozsądek
I chwała Ci za to. Tylko nie jestem pewna, czy to akurat antykoncepcja powoduje, że ludzie traktują się instrumentalnie. Przedmiotowe traktowanie ludzi nie pojawiło się przecież w ostatnich latach i na pewno jest starsze niż prezerwatywy, a środki antykoncepcyjne może tylko to ułatwiają. Czy to jest argument przeciw nim? Możliwe. Ale wszystko można wykorzystać zarówno w dobrych jak i złych celach.
Widzę, że Kościół stoi u Was na z góry przegranej pozycji.
Dlaczego na przegranej?? Po prostu jego decyzje są poddawane dyskusji, a to chyba dobrze.
Zaraz później było wytłumaczenie tego stwierdzenia . Chodzi mi o to, że jak Kościół zabraniał w ogóle gumek to było źle, no bo przecież są chorzy na AIDS, itd. Jak zezwolił to też źle. Stąd wniosek, że co by duchowni nie zrobili, to i tak większości się podobać nie będzie. Nawet gdyby teraz Kościół powiedział: słuchajcie seks przedmałżeński nie jest grzechem jeśli się kochacie, to pojawi się pytanie, dlaczego wczoraj to był grzech, a dzisiaj już nie. Czyli wniosek stąd taki, że Kościołowi nie jest łatwo i właściwie każdy jego krok będzie krytykowany.
anka napisał/a:
A które przykazanie mówi o prezerwatywach? Jest nie cudzołóż, i nie pożądaj żony bliźniego swego, czyli dotyczą seksu przedmałżeńskiego i zdrad. Stosunek do środków antykoncepcyjnych to, jeśli już, raczej interpretacja tych przykazań.
Co prawda 10 przykazań Bożych jest najważniejszych, ale to nie jedyne wyznaczniki postępowania dla katolika. Być może chodzi o ochronę życia, o to aby nie traktować partnera jak przedmiotu. Prezerwatywa w tym pomaga, bo mozna sobie pozwolić na odrobinę przyjemności zawsze gdy się ma ochotę i praktycznie nie ma konsekwencji.
anka napisał/a:
Pewnie masz rację. I nie widzisz w tym sprzeczności? Bo za jakiś czas, tak seks przedmałżeński jak i zdrada dalej będą grzechem. Zastanawiam się, co jest wyznacznikiem tego, że teraz to jest grzech, ale już za jakiś czas może nim nie być.
Zapewne dlatego zmiany w Kościele są powolne. Takich przykładów jest sporo. Dlaczego w średniowieczu papieże sami inicjowali wyprawy krzyżowe, czyli śmierć i cierpienie, a Jan Paweł II za to przepraszał? To znaczy, że papież w XX wieku jest lepszy, niż ten w wieku XIII?
Pewnie zależy to od tego co myślą na dany temat ludzie. Świat idzie do przodu, coraz więcej kapłanów chce mieć żonę. Można zatem przypuszczać, że kiedyś do władzy w Watykanie dojdzie ktoś kto zrewolucjonizuje, unowocześni instytucję Kościoła i jego poglądy, naturalnie w granicach zdrowego rozsądku i ogólnie panujących przykazań bożych.
anka napisał/a:
I chwała Ci za to. Tylko nie jestem pewna, czy to akurat antykoncepcja powoduje, że ludzie traktują się instrumentalnie. Przedmiotowe traktowanie ludzi nie pojawiło się przecież w ostatnich latach i na pewno jest starsze niż prezerwatywy, a środki antykoncepcyjne może tylko to ułatwiają.
Myślę, że sprawiają, że ilość zbliżeń między ludźmi, z których nie ma dzieci drastycznie wzrosła. Co się bowiem musi stać, żeby prezerwatywa pękła? Chyba, że jest źle założona, za mała, za duża i "spadnie" (choć nie mam pojęcia jak). Skutki innego trybu życia (bardziej wygodnego), sztucznego ograniczania ilości dzieci mogą się dla nas Europejczyków okazać fatalne w skutkach. Już podobno nas na naszym kontynencie ubywa. Jasne, że nie można obarczyć za to winą takiego Durexu, ale czy antykoncepcja się do tego nie przyczynia? Oj chyba tak.
anka napisał/a:
Czy to jest argument przeciw nim? Możliwe. Ale wszystko można wykorzystać zarówno w dobrych jak i złych celach.
Toć pewnie Na posiadanie broni w chwili obecnej trzeba mieć pozwolenie. A przecież broń to nie tylko samo zło. Można się obronić, strasząc bandytę, obronić własnej posesji, albo czuć się bezpieczniej. A jednak jest w jakimś sensie zabroniona. Podobnie jest z gumkami. Każdy chce mieć tą odrobinę przyjemności po ciężkim dniu, ale nie chce wychowywać tuzina bachorów. Z drugiej strony jeżeli wszyscy Polacy i Polki będą mieli tylko jedno dziecko, co umożliwią im gumki, to wyginiemy jak mamuty, broni życia, broni uprzedmiotowienia ciała, czystości, itd. Ma do tego prawo, bo przecież nikt nas nie zmusza aby być katolikiem, a zawsze można się wyspowiadać.
_________________ Gość chcesz dowiedzieć się więcej o wilkach? Strona dla miłośników przyrody:
www.wilk.boo.pl
Kościołowi nie jest łatwo i właściwie każdy jego krok będzie krytykowany.
Zapewne Kościołowi nie jest łatwo, ale krytyka i dyskusja nad decyzjami, to jedyny sposób, by zaszły jakieś zmiany. Gdyby Kościół unikał krytyki pod swoim adresem, to pewnie by nie istniał. Nawet wśród lektur szkolnych sa pozycje, w których zawarta jest krytyka ówczesnego postępowania Kościoła.
Dishman napisał/a:
Być może chodzi o ochronę życia, o to aby nie traktować partnera jak przedmiotu. Prezerwatywa w tym pomaga, bo mozna sobie pozwolić na odrobinę przyjemności zawsze gdy się ma ochotę i praktycznie nie ma konsekwencji.
Może to zabrzmi zbyt feministycznie, ale prezerwatywy umożliwiły kobietom przedmiotowe traktowanie mężczyzn po raz pierwszy w historii ludzkości chyba. No może nie, w końcu kiedyś jakiś matriarchat też istniał.:)
Dishman napisał/a:
Dlaczego w średniowieczu papieże sami inicjowali wyprawy krzyżowe, czyli śmierć i cierpienie, a Jan Paweł II za to przepraszał? To znaczy, że papież w XX wieku jest lepszy, niż ten w wieku XIII?
Tak, właśnie tak myślę. Nie przeprasza się za coś, co jest w porządku, a wyprawy krzyżowe były zaprzeczeniem nauki Chrystusa, którą głosi Kościół. Tak samo jak nawracanie pogan ogniem i mieczem. Zresztą jakie nawracanie. Nie da się nawrócić kogoś, kogo się zabiło. W ten sposób przecież Krzyżacy Jaćwingów "nawrócili". I myslę, że zmiany nastąpiły dzięki poglądom ludzi na rolę Kościoła w świecie.
Dishman napisał/a:
Pewnie zależy to od tego co myślą na dany temat ludzie. Świat idzie do przodu, coraz więcej kapłanów chce mieć żonę. Można zatem przypuszczać, że kiedyś do władzy w Watykanie dojdzie ktoś kto zrewolucjonizuje, unowocześni instytucję Kościoła i jego poglądy, naturalnie w granicach zdrowego rozsądku i ogólnie panujących przykazań bożych.
Właśnie. Czyli jednak dopuszczasz możliwość krytykowania Koscioła. A przez jakiś czas zdawało mi się, że wolałbyś w ciszy poczekać i zobaczyć w jakim kierunku pójdzie Kościół sam z siebie. Ale przecież władze kościelne to tylko i aż ludzie. Mogą się nie domyślić, jakich zmian oczekuje duchowieństwo i wierni.
Dishman napisał/a:
jeżeli wszyscy Polacy i Polki będą mieli tylko jedno dziecko, co umożliwią im gumki, to wyginiemy jak mamuty
Mozliwe, że wyginiemy, ale nie przez prezerwatywy, bo one są tylko sposobem, tak samo jak, dozwolone przez Kościół, metody naturalne. Polaków jest coraz mniej, bo w Polsce dziecko stało się luksusem, na który nie każdego stać. I nie jest to wygodnictwo, tylko twarda rzeczywistość. Juz kilka lat temu w rządzie wyliczyli, że drugie dziecko jest ciężko utrzymać, a trzecie wpędza rodzinę w nędzę. Do tego kobiety, które mają dzieci są traktowane jak upośledzony pracownik, jeśli oczywiście ktoś je przyjmie do pracy, nie pytając o zaświadczenie o bezpłodności czy o plany na powiększenie rodziny. Ale to już zupełne odejście od tematu. Jeszcze mi posta usuną.
Dishman napisał/a:
zawsze można się wyspowiadać
To może jest argument dla Europejczyka, ale są rejony swiata, jak np. Afryka, której ten temat miał dotyczyć , gdzie katolicy są bardziej żarliwi w swej wierze i takie argumenty do nich nie trafiają. Za to AIDS szaleje.
Zapewne Kościołowi nie jest łatwo, ale krytyka i dyskusja nad decyzjami, to jedyny sposób, by zaszły jakieś zmiany. Gdyby Kościół unikał krytyki pod swoim adresem, to pewnie by nie istniał. Nawet wśród lektur szkolnych sa pozycje, w których zawarta jest krytyka ówczesnego postępowania Kościoła.
Mnie chodzi o to, aby dostrzegać dobre decyzje Kościoła, a tymczasem ta moim zdaniem dobra decyzja została potraktowana na forum, delikatnie mówiąc, chłodno. Mnie chodzi o to, żeby (sorry za zwrot) nie przypierdalać się do wszystkiego co kościelne, a wydaje mi się, że obecnie to jest modne i trendy, żeby głosić hasła, że księża jeżdżą mercedesami, na noc sprowadzają sobie panienki, walą konia w konfesjonale, piją wino litrami i są chciwi.
anka napisał/a:
Może to zabrzmi zbyt feministycznie, ale prezerwatywy umożliwiły kobietom przedmiotowe traktowanie mężczyzn po raz pierwszy w historii ludzkości chyba. No może nie, w końcu kiedyś jakiś matriarchat też istniał.:)
Będę się sprzeciwiał uprzedmiotowieniu kogokolwiek, czy to facet, czy kobitka.
anka napisał/a:
Tak, właśnie tak myślę. Nie przeprasza się za coś, co jest w porządku, a wyprawy krzyżowe były zaprzeczeniem nauki Chrystusa, którą głosi Kościół. Tak samo jak nawracanie pogan ogniem i mieczem. Zresztą jakie nawracanie. Nie da się nawrócić kogoś, kogo się zabiło. W ten sposób przecież Krzyżacy Jaćwingów "nawrócili". I myslę, że zmiany nastąpiły dzięki poglądom ludzi na rolę Kościoła w świecie.
To jeszcze inne pytanie. Skoro wyprawy krzyżowe były złem, to czy rycerze poszli do nieba, czy do piekła? Mieli poparcie papieża, myśleli, że robią to dla Boga, ale tak naprawdę też musieli sobie zdawać sprawę, że Bóg jest tu tylko wymówką, a chciwość jest silniejsza.
A teraz XXI wiek. Kościół pozwala na współżycie przed ślubem i mówi, że jak większość katolików to robi, to po co im tego zabraniać? No to się młodzi bzykają, bo papież pozwala. Pytanie pozostaje to samo, czy to jest dobre, czy złe tak naprawdę? To, że ludzie chcą grzeszyć nie oznacza, że powinniśmy im na to pozwolić.
anka napisał/a:
Właśnie. Czyli jednak dopuszczasz możliwość krytykowania Koscioła. A przez jakiś czas zdawało mi się, że wolałbyś w ciszy poczekać i zobaczyć w jakim kierunku pójdzie Kościół sam z siebie.
Jasne, na tym polega wolność słowa. Chodzi mi tylko o to, że ludzie krytykują tą organizację dla samego krytykowania. Przykład z gumkami i AIDS jest wymowny.
anka napisał/a:
Ale przecież władze kościelne to tylko i aż ludzie. Mogą się nie domyślić, jakich zmian oczekuje duchowieństwo i wierni.
Jak pisałem, tu nie chodzi o to, żeby spełniać zachcianki ludzi. Jeżeli Jan Paweł II miał inne przekonanie na temat seksu, niż większość młodych ludzi, to idąc im na rękę byłby hipokrytą (mówi jedno, zezwala na drugie).
anka napisał/a:
Mozliwe, że wyginiemy, ale nie przez prezerwatywy, bo one są tylko sposobem, tak samo jak, dozwolone przez Kościół, metody naturalne.
Gumka jest lepszym rozwiązaniem, bardziej pewnym i o wiele częściej używanym.
anka napisał/a:
Polaków jest coraz mniej, bo w Polsce dziecko stało się luksusem, na który nie każdego stać. I nie jest to wygodnictwo, tylko twarda rzeczywistość. Juz kilka lat temu w rządzie wyliczyli, że drugie dziecko jest ciężko utrzymać, a trzecie wpędza rodzinę w nędzę. Do tego kobiety, które mają dzieci są traktowane jak upośledzony pracownik, jeśli oczywiście ktoś je przyjmie do pracy, nie pytając o zaświadczenie o bezpłodności czy o plany na powiększenie rodziny. Ale to już zupełne odejście od tematu. Jeszcze mi posta usuną.
Jasne zgadzam się. Tylko, że myślę, że przejmujemy taki niemiecki model. Lepiej i wygodniej mieć jedno dziecko, nowe Audi i domek z ogródkiem + lepszą pracę, bo jedno dziecko zabiera mniej czasu niż troje, niż mieć trójkę, starego poloneza, mieszkanie w bloku i pracę w spożywczym na kasie. Jedno dziecko łatwiej wykształcić, ubrać i nakarmić. Z tą biedą w Polsce to bym tak nie przesadzał.
anka napisał/a:
To może jest argument dla Europejczyka, ale są rejony swiata, jak np. Afryka, której ten temat miał dotyczyć , gdzie katolicy są bardziej żarliwi w swej wierze i takie argumenty do nich nie trafiają. Za to AIDS szaleje.
Z jednej strony są bardziej żarliwi, ale z drugiej, wycierają dupy po krzakach z innymi partnerami.
A teraz popatrz jak w Afryce lepszym rozwiązaniem byłoby gdyby faktycznie wszyscy byli żarliwymi katolikami.
Seks tylko w małżeństwie, żadnych (lub znikome) skoków na bok, czyli jeden partner - jako skuteczna walka z AIDS.
Czyli co, jednak ideologia Kościoła z tą wiernością i zakazem seksu przedmałżeńskiego nie jest taka głupia i przestarzała, co? Świetna broń w walce z AIDS.
_________________ Gość chcesz dowiedzieć się więcej o wilkach? Strona dla miłośników przyrody:
www.wilk.boo.pl
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum