mictatencuhti, myślę, że Natasza mówiąc KOŁTUN miała na myśli jeden wielki bajzel, a nie strikte kołtun-dread.
niektórzy chcą mieć ładne, równe dreadki-kołtny.
Zresztą dobrze wiesz, czepiasz się słówek. ;D.
Właśnie o to mi chodziło.......Lucy
Skoro ktoś rozumie dredy jako kołtuny to po co w ogóle je robić, jak chcesz mieć jeden wielki kołtun-czytaj burdel , to sie po prostu pół roku nie czesz
Właśnie o to mi chodziło.......Lucy
Skoro ktoś rozumie dredy jako kołtuny to po co w ogóle je robić, jak chcesz mieć jeden wielki kołtun-czytaj burdel , to sie po prostu pół roku nie czesz
dred rowny,czy nie rowny i tak jest koltunem, bo wlasnie poprzez koltunienie wlosow powstaje - a od nie-czesania sam jeden sie nie zrobi, raczej wieksza ilosc - a to,ze nie rowne, to inna sprawa;>
czy nie miewacie czasem gorszych dni z winy waszych dredów?
czy czasem nie swedzi was głowa az do łez?
czy nie myślicie czasem : Pier**le ... nie robie! - podczas szydełkowania?
no i ostatnie pytanko...
czy macie czasem ochote sćiąć je w PiS'du ?
hahaha tak samo mialam...mialam bo teraz nie mam juz dredow..pewnego ranka budze sie i strasznie swedziala mnie glowa...nie wytrzymalam i w ten sam dzien po szkole poszlam do fryzjera...;p ale w sobote teraz robie nowe dredy;p
ja juz nie miewam takich etapow podczas szydelkowania bo zadko to robie :x nie przejmuje sie juz tak jak to bylo na poczatku : ) chociaz osttanio mialam kryzys bo chcialam scicac calkowicie ale przeszlo mi nie umialabym sie rozstac z moimi druciakami przynajmniej napewno nie teraz : P moze jak zapuszcze dosc sporo za lopatki za rok dwa to moze mi sie znudzi :X
Po każdym myciu, kiedy widzę te poobłażone kluski i wszystkie te paskudne białe cebulki, które sterczą tu i ówdzie, bo powyłaziły podczas prania, mam ochotę chwycić za nożyczki. Jedyny plus, że pranie raz w tygodniu likwiduje problem swędzenia, chociaż wyć się chce, kiedy z przepięknie podokręcanych dreadów za parę dni robi się znowu orangutanek. Odechciewa się dziergać, więc faktycznie ostatnimi czasy mój druciak rośnie sobie raczej samopas. Niech ma trochę wolności ;p
Do tego jakiś czas temu podłamałam się myślą, że - chociaż dready sporo mi urosły od czasu, kiedy je zrobiłam - jeszcze mnóstwo czasu upłynie, zanim będą takiej długości, jak bym sobie tego życzyła. Rok co najmniej. Stwierdziłam więc, że nie mam cierpliwości, nie chce mi się i poważnie zastanawiałam się nad ścięciem. Na szczęście nadeszło opamiętanie, skontaktowałam się z kim trza i jest wielce prawdopodobne, że za parę tygodni będę się mogła pochwalić nowym, zreaktywowanym, przepięknym druciakiem w wersji długaśnej Nie omieszkam wrzucić fotek ;]
Po każdym myciu, kiedy widzę te poobłażone kluski i wszystkie te paskudne białe cebulki, które sterczą tu i ówdzie, bo powyłaziły podczas prania, mam ochotę chwycić za nożyczki.
tu masz racje najbardziej dobijaja mnie cebulki bo wygladaja ohydnie jak bulwa z łupieżem i wtedy też mam ochote je poodcinac przynajmniej tam gdzie widac, a czasem mam ochote ogolic dready tzn te wystajace wloski :x rach ciach i gotowe ;D
Zwłaszcza, jak się ma czarny łeb... Pomijam już fakt, że każdy paproch na nich widać, ale te cebulki to prawdziwa zmora, bo wyglądają wybitnie nieestetycznie. Doraźnie pomaga farbowanie ;]
no, ja słyszałam że syntetyki zafarbowac się da, ino trzeba cierpliwości i lać farbę po parę razy ^^
jeszcze słyszałam o lasce która miała śliczne dreadki z końcówkami tak mniejwiecej 5 cm białymi. wygląało to extra, ale było efektem.... moczenia ich w ACZE xD masakra
moja przyjaciółka takie kryzysy z dreadami miała że łojezusie na szczeście miała mnie, ktora jechała z szydełkiem: hajdarada, hajdarada, hajdarada... w ekstremalnych warunkach rozcinanie splątanych ze sobą dreadów (to już po tym, kiedy zostawiła sobie sam tył )
no coś pięknego, to trzeba przeżyć
ja kryzysy miałam, ale z warkoczykami, nie z dreadami
_________________ -Dziewczyno, jak ty mostek zrobisz, to z twojej miednicy można jeść!
no moje dlugie mi zrobily minimini baranka na glowie. vel stres i ciezkie zycie dredmejkera z dredami po tylek mi ich troche wyrwalo. uzywam duzo odzywki, troche tez pewnie pomaga w puchaceniu;)
ale ja sie nie przejmuje, bede walczyc ;p dopiero 2 miesiace nie byly dokrecane, przezyja
ja w zasadzie po myciu tylko przy glowie dokrecam, bo zawsze mi sie robi z centymetr-2 normalnych wlosow ;p a szydelko i tak uzywam dosyc czesto wiec specjalnie nei odczuwam mega wielkiej roznicy po myciu.
ostatnio sie zastanawiam czy sobie nie przedluzyc dreadkow, zawsze bylem temu przeciwnym, ale mam je juz ponad rok, w zasadzie 16 miesiecy a nadal sa krooootkie.
_________________ Imagine there's no heaven
iIs easy if you try
No hell bellow us
Above us only sky
ehhh ja wlasnie ostatnio mam takie dni ze chcialabym je sciąć chociaz mam je dopiero od 7 miesiecy.Ale są takie drobniutkie i strasznie duzo przy nich jest pracy:-/Chociaz chcialam miec dredy juz odkąd pamietam to teraz mam ochote zapuszczac znowu wlosy.Bo przy dredach jest wiecej roboty a ja nie mam czasu na ciągłe dokrecanie bo mi strasznie szybko rosną włosy:-)
Ja nosiłe dready ale przestałem je nosić gdy w mojej budzie takich z dreadami w klasie zaczeło być średnio po 2 lub więcej, nie wiem , może sobie teraz afro szczele
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum