hmmm, zakładam że fantasy to można porównać do tagiego średniowiecza. I kolejne moje pytanie, czy w średniowieczu przeklinali? Chyba musieli... ale pewnie nie tak jak współcześnie... może mieli jakies typowe średniowieczne przekleństwa np waćpan szlachciul.. ?
_________________ "w naszych źrenicach jest za mało Boga, a droga jest prosta, czy jest kręta droga?"
Dołączył: 30 Sie 2008 Posty: 27 Skąd: Druga Irlandia
Wysłany: 2008-09-02, 20:19
U Sapkowskiego dość często występują słowa "chędożyć","rzyć" i "gamratka"
_________________ “Liberałowie udowodnili, że nie mają żadnych, najmniejszych kwalifikacji ekonomicznych, i nigdy w żadnej koalicji nie mogą obejmować resortów ekonomicznych, bo zrujnują kraj.” Stefan Niesiołowski
Jeśli chodzi o wulgaryzmy to znaleźć je można u Andrzeja Ziemiańskiego w powieści 'Achaja', niektórych styl tego pana bardzo razi, a występujące wulgaryzmy rażą i drażnią.
_________________ "Dobrze jest, psiakrew, a kto powie, że nie, to go w mordę!"
'A ja lubię zapach narkozy, a najbardziej - gdy jest męska' wszystko gra
Dołączył: 30 Sie 2008 Posty: 27 Skąd: Druga Irlandia
Wysłany: 2008-09-02, 20:32
Colorblind napisał/a:
Jeśli chodzi o wulgaryzmy to znaleźć je można u Andrzeja Ziemiańskiego w powieści 'Achaja', niektórych styl tego pana bardzo razi, a występujące wulgaryzmy rażą i drażnią.
No rzeczywiście trochę dużo ich było, ale jak dla mnie to się komponowało z całością i z tamtym światem.
_________________ “Liberałowie udowodnili, że nie mają żadnych, najmniejszych kwalifikacji ekonomicznych, i nigdy w żadnej koalicji nie mogą obejmować resortów ekonomicznych, bo zrujnują kraj.” Stefan Niesiołowski
czytałam niedawno książkę, debiut polskiej całkiem zresztą młodej pisarki, której nazwiska sobie przypomnieć nie mogę, zwała się natomiast 'Wszyscy mężczyźni mojego kota'. już po kilku stronach pojawiło się pierwsze przekleństwo i szczerze podobało mi się to. pasowało do charakteru bohaterki, dzięki temu wydawała się bardziej realistyczna.
sama zresztą dużo klnę, byłabym więc hipokrytką mówiąc, że rażą mnie przekleństwa w książkach.
aczkolwiek w niektórych książkach używanie opisowego 'zaklął siarczyście/użył słowa tak brzydkiego blabla' zupełnie wystarcza, jak to np. pani Rowling robiła. no bo heloł, używanie brzydkich słów w książkach dla dzieci byłoby ogromnym przegięciem.
_________________ Tylko jedna para w kącie. Trzymają się za ręce.
On mówi: "Będziemy zawsze razem. Proszę pana czarną i oranżadę."
Kelner idzie szybko za kotarę i tam dopiero wybucha śmiechem.
yy a czy ja cos wspomniałam o Sapkowskim ?? chyba nie ;]
Nie dopisałam reszty, bo mi się spieszyło ;P wspomniałaś, że wulgaryzmy w książkach pokzaujących współczesność nie sa niczym zdrożnym. A taki np. Sapkowski nie pisze o współczesności i klnie, jednocześnie świetnie oddając ducha danej epoki. Co Ty na to?
Sapkowski nie pisze o współczesności i klnie, jednocześnie świetnie oddając ducha danej epoki. Co Ty na to?
chyba, ze tak ;] ale poprzedniej wersji nie zrozumiałam ;] no wiec, j sie odniosłam to ksiazek wspołczenych i powiedziałam , ze tak jest, bo jest, bo przeklenstwo w dzisiejszych czasach dla nikogo to nic nowego, wrecz przeciwnie, norma na porzadku dziennym ;] a co do tych, ludzi ktorzy pisali tam dawno, czy pisza o czasach odległych, nie wiem nie wypowiadam sie ;] chodziło mi o czasy wspołczesne ;]
_________________ "Raz łapię chwile te słodziutkie, choć krótkie. Innym razem te bezpowrotne i ulotne."
przeklenstwo w dzisiejszych czasach dla nikogo to nic nowego, wrecz przeciwnie, norma na porzadku dziennym ;] a co do tych, ludzi ktorzy pisali tam dawno, czy pisza o czasach odległych, nie wiem nie wypowiadam sie ;]
Ludzie klęli, klną i kląć będą. Już w średniowiecznych rotach przysiąg sądowych, które stanowią inspirujące źródło staropolskich inwektyw (odpowiedź na pytanie Backspace - owszem, w średniowieczu przeklinali, nawet dość dziarsko) syn panny lekkich obyczajów jest na porządku dziennym.
Wulgaryzmy nie są wymysłem naszych czasów. Zmieniły się jedynie zasady, rządzące literaturą. Jeszcze w dziewiętnastym wieku, nawet w powieści realistycznej, a więc takiej, która miała mimetycznie oddawać rzeczywistość, bohater nie mógł posługiwać się potocznym, zaprawionym nieeleganckimi wstawkami językiem, bo było to po prostu niedopuszczalne. Dopiero dwudziesty wiek zaowocował zmianami gatunku powieściowego, do którego na dobre przedarł się język potoczny, a więc i wulgaryzmy.
Colorblind napisał/a:
Przeszkadzają Wam one? Drażnią? Czy dzięki nim jest oddana prawdziwa rzeczywistość?
Mając pewne pojęcie o ewolucji powieści nie wyobrażam sobie literatury współczesnej, w której na siłę unika się wulgaryzmów i powraca do kwiecistej żeromszczyzny. Jeśli pisarz ma ambicje opisywania aktualnej rzeczywistości, w dodatku w sposób wiarygodny, niewielkie ma szanse, aby uniknąć przekleństw i nie narażać się na sztuczność.
Z drugiej jednak strony takiej na przykład Masłowskiej czytać nie mogę. Nikt mi nie wmówi, że wielką pisarką ci ona jest, a ten jej połamany, unurzany w rynsztoku język jest głosem mojego pokolenia, które podobno właśnie tak mówi. Bzdura. Przesada w żadną stronę nie jest wskazana.
_________________ Częściej patrzę się na wschód
Chłopiec z rysunkową teczką
Kęsy zimowego słońca
Chłopiec zjada łyżeczką
Z drugiej jednak strony takiej na przykład Masłowskiej czytać nie mogę.
nic mi nie mów o jej 'twórczości', jeszcze nigdy nie męczyłam się tak z czytaniem. Poraziła mnie ona. A te na siłę przekleństwa, wulgaryzmy nie dodawały uroku jej książkom. I w życiu się nie zgodzę, że to co stworzyła, ten niby swobodny język jest głosem młodego pokolenia. Takiego obrażenia znieść nie można. Znów mam podobne odczucia do Twoich jeśli chodzi o Masłowską
_________________ "Dobrze jest, psiakrew, a kto powie, że nie, to go w mordę!"
'A ja lubię zapach narkozy, a najbardziej - gdy jest męska' wszystko gra
Wysłany: 2008-09-07, 07:41
Polecający: www.google.com -> Forum ogolnotematyczne
Ten no, Sapkowski. Pisze realistycznie, z wulgaryzmami nigdy nie przesadza. Niektore wulgaryzmy dodaja ksiazce smaczku, jak np. juz wspomniany fragment z duchownym. Jezyk trzeba dopasowac do opisywanej grupy spolecznej.
Jezyk trzeba dopasowac tez do odbiorcy. Pamietam, ze jak sie przeprowadzilem do Niemiec, to z tata poszedlem do biblioteki, zeby wypytac sie bibliotekarki o ksiazke dla mnie - powinna byc prosto napisana, dla mlodziezy. Zaczela sie od zdania "Verdammte Doppelscheiße!" - "cholerne podwojne gowno". To nie byla wartosciowa ksiazka. Wg bibliotekarki ksiazka byla wypozyczana dosyc czesto.
Dziś mój brat skończył czytać książkę Szekspira o znanym tytule: 'Romeo i Julia' - i był bardzo zdziwiony, gdy znalazł w tej książce przekleństwa, sama jakoś nie kojarzyłam, by tam one występowały, jednak wskazano mi miejsca, przeczytałam i jakoś panna lekkich obyczajów przewijała się na niektórych stronnicach. I o dziwo, dobrze się to czyta, aż sama z ciekawości znowu zaczęłam czytać tę książkę.
_________________ "Dobrze jest, psiakrew, a kto powie, że nie, to go w mordę!"
'A ja lubię zapach narkozy, a najbardziej - gdy jest męska' wszystko gra
Mnie wulgaryzmy nie rażą, jeśli pisane są dobrym piórem. Jest kilka osób, które potrafią (potrafiły) PIĘKNIE przeklinać. Jan Nowicki, Piotr Skrzynecki, Grażyna Szapołowska. To nie są pisarze, ale do czego zmierzam - i przeklinać trzeba umieć.
Np. u pani Masłowskiej wulgaryzmy mnie raziły, odbierałam je jako chamskie. A wspomniany Sapkowski używa ich wg mnie ze smakiem.
Ale może ja jestem zbyt mało wrażliwa na "soczystości" języka? Nigdy jakoś np. nie bulwersowała mnie bajka "Włatcy móch", nie miałam problemu z wulgaryzmami w komiksie...
Dołączył: 24 Paź 2006 Posty: 936 Skąd: inąd się znamy...
Wysłany: 2008-10-30, 14:22
Polecający: myszka mi poleci(a)ła...
Slonce Peru napisał/a:
W wielu wypadkach unikanie przekleństw powodowałoby, że książki wydawałaby mi się sztuczne.
Czego podobieństwo nieraz widzę w jakichś serialach "z życia wziętych", kiedy to w scenie ostrej scysji (kt. to "normalnie" skończyłaby się wzajemnym zwymyślaniem się obu stron) nie pada ani jedno nawet dosadniejsze słowo, nie mówiąc już o wulgaryzmach. Tak samo bywa w książkach, zwłaszcza w syt., w kt. słowa bohaterów bez użycia wulgaryzmu są wręcz sztucznymi.
O ile nie mam nic przeciw odpowiedniemu (czytaj: z zachowaniem rozsądku i pewnej kultury stosowania) użyciu określeń wulgarnych w mowie i piśmie, o tyle generalnie jestem zwolennikiem powściągliwości w korzystaniu z mało kulturalnej części zasobów języka.
_________________ "Mądry nie jest ten, który martwi się z powodu niedostatku, lecz ten, który cieszy się z tego co ma."
Lubię internet, bo w internecie nikt nie wie, że jestem psem
Per aspera ad astra...
...wszędzie można dojść na piechotę
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum