Po przeczytaniu tego artykułu zacząłem się zastanawiać co znaczy mieć wyższe wykształcenie? Czy studia w dzisiejszych to już tylko przygotowanie do zawodu?
Moim zdaniem człowiek z wyższym wykształceniem powinien trzymać poziom, ale przecież dowcipnisie od golenia bobra w niedalekiej przyszłości wyższe wykształcenie otrzymają. I to ma być intelektualna elita kraju? Oczywiście jest to pojedynczy wybryk, ale dokonany przez samorząd, Nie nastraja mnie to zbyt optymistycznie.
A jakie jest Wasze zdanie na temat tego czym powinien się charakteryzować człowiek z wyższym wykształceniem? Czy wystarczy tylko wiedza z jakiejś wąskiej dziedziny?
oczywiście, wyższe wykształcenie może bardzo zwiększyć szansę na świetną pracę i wygodne życie, ale wcale nie musi. napewno trzeba mieć wiele szczęścia. znam wiele osób, bo studiach, którym bardzo ciężko znaleźć pracę i znam osoby po liceum/technikum, które pracują i może nie zarabiają 4-5 tysięcy na miesiąć, ale mają stałą pensję i żyją. i nie narzekają. mój facet jest po studiach, a tak ciężko mu było znaleźć dobrą pracę w zawodzie, że teraz pracuje na tym samym stanowisku co i ludzie, którzy mają tylko średnie albo są po zwykłym studium.
_________________ "wierzę w Ciebie boś Ty wierna, wszechmocna i miłosierna xD" .....
problem polega na tym ze spora czesc mlodziezy w naszych czasach nie posiada zainteresowan. prace i zawod miec musi a poniewaz mit minionych epok, ze zeby plawic sie w luksusie i pieniadzu nalezy skonczyc studia pozostal, wszyscy chca isc na studia. wybieraja wiec kierunki jaknajbardziejogolne typu filozofia, psychologia i tak dalej, koncza je, sa hipotetycznie wyksztalceni. a skoro wybrany kierunek ich absolutnie nie interesuje to nie beda nigdy ani dobrym psychologiem ani nauczycielem ani czymtamsobiewybralizebynimbyc. stad ludzie ktorzy skonczyli studia nie zawsze znajduja prace w zawodzie. chyba ze maja tak zwane plecy - wowczas poszkodowani zostaja ci ktorych rzeczona filozofia tudziez psychologia faktycznie kreci. nie da sie wszystkich zadowolic.
a ze na studia duze sporo ludzi idzie - to juz taka krajowa maniera, ze jak koledzy z klasy wszyscy ida to glupio by sie bylo nigdzie nie dostac. ja szczesliwie mialam pewne pasje i udalo mi sie dostac na studia jakie sobie wybralam, ale gdyby tak sie nie stalo napewno znalazlabym sobie do roboty cos co by mi sprawialo przyjemnosc.
_________________ yeah, I do like open windows
!UWAGA ZBIERAM CHĘTNYCH NA PIESZĄ WYPRAWĘ Z DUNIEKRKI DO NANTES WZDŁUŻ WYBRZEŻA, LIPIEC-SIERPIEŃ 2009; KONTAKT: PW, GG!
Dodam, że do teraz panuje mit o tym, że student się wiecznie obija, jest zapijaczony, leniwy i nic nie robi. Niektórzy zapewne idą na studia, by przedłużyć sobie młodość i pożyć dłużej na utrzymaniu rodziców.
Nie mogę zaprzeczyć, że istnieją uczelnie, gdzie można tak "studiować". Słyszałem o takich, w których wystarczy płacić czesne. Jednak czasy się zmieniają i obecnie większość szkół wyższych (szczególnie państwowych) raczej nieprzychylnie podchodzi do takich delikwentów.
Nie mając zainteresowań wybierają modne kierunki. Kierunki niekoniecznie dające perspektywy zawodowe. Kierunki, które często nijak się mają do ich rzeczywistych zdolności. Stąd duża część wysokiego bezrobocia wśród osób z wyższym wykształceniem.
Nie jestem w tym aż tak bardzo zorientowany, ale myślę, że ma w tym udział także rynek pracy. Słyszałem, że często pracodawcy wymagają wykształcenia znacznie wyższego, niż jest to potrzebne do pełnienia jakiegoś zawodu. Nie dziwne więc, że ludzie chcą mieć dyplom.
_________________ Strong like the grass
Tall like a tree
Free like the wind
Eternally
ah, jest wiele kierunkow na panstwowych uczelniach gdzie autentyczne mozna nic nie robic. nawet na wielce szanownym uam mam znajomych na prawie ktorzy chodza na wybrane zajecia trzy razy w tygodniu i tylko przed sesja wkuwaja 4tygodnie i wychodza z tego calo. ale przeciez nie o to chodzi
za pare lat nasza ojczyzna stanie przed innym wyzwaniem - brakiem niewyksztalconych roboli. wiekszosc z nich bedzie spedzac mile wieczory w irlandzkich barach albo na plazy pod barcelona, pracujac 4dni w tygodniu, podczas gdy doskonale-ksztalcona-mlodziez bedzie klepac biede. juz teraz jest wiele osob ktore ukrywaja swoje wyksztalcenie zeby sie zatrudnic jako sekretarka/kopacz/operator dzwigu i tak dalej. jak wiec widac nie wszyscy wymagja juz wyksztalcenia wyzszego.
a jeli chodzi o tyh, ktorzy ida na studia tylko po to zeby przedluzyc sobie mlodosc, uwazam ze uczelnie ponosza za to czesciowa wine. gdyby na kazdy kierunek wymagano rozmowy kwalifikacyjnej po jakims wstepnym etapie rekrutacji, sporo takich by sie wykruszylo.
_________________ yeah, I do like open windows
!UWAGA ZBIERAM CHĘTNYCH NA PIESZĄ WYPRAWĘ Z DUNIEKRKI DO NANTES WZDŁUŻ WYBRZEŻA, LIPIEC-SIERPIEŃ 2009; KONTAKT: PW, GG!
Odpływ robotników jest spowodowany zbyt dużą różnicą płac. Rząd mógłby łaskawie obniżyć koszty pracy, uprościć przepisy, by choć trochę zmniejszyć tę różnicę. Nie muszą być takie same zarobki. Byle by się tak nie opłacało wyjeżdżać. Niestety kończy się na zapowiedziach i gadaniu. Zamiast tego wolą się bawić w państwo opiekuńcze, na które nas nie stać, ale które podoba się większości społeczeństwa.
cotopaxi napisał/a:
a jeli chodzi o tyh, ktorzy ida na studia tylko po to zeby przedluzyc sobie mlodosc, uwazam ze uczelnie ponosza za to czesciowa wine. gdyby na kazdy kierunek wymagano rozmowy kwalifikacyjnej po jakims wstepnym etapie rekrutacji, sporo takich by sie wykruszylo.
Na tych bardziej wymagających kierunkach wykruszają się po pierwszym semestrze. Sam u siebie widziałem, jak dość spora grupa odpadła.
W ogóle nasz system edukacji ma bardzo wiele wad, ale to już dłuższy temat i nie o tym tutaj mowa.
_________________ Strong like the grass
Tall like a tree
Free like the wind
Eternally
A przepraszam co to znaczy mieć dzisiaj "wykształcenie wyższe" ? Żyjemy w czasach, w których magistrem zostaje niemal każdy młotek, tylko dlatego, że "głupio nie studiować" (mowa tu o uczelniach niepublicznych). Moim zdaniem to nie tytuł jest ważny a praktyka w trakcie nauki.
Posiadanie wiedzy z jednej wąskiej dziedziny zwyczajnie się nie sprawdza. Wtedy człowiek nawet z wyższym wykształceniem może łatwo z siebie zrobić kretyna. Przykład: mój znajomy, olimpijczyk z chemii, świetny z biologii, matematyki i innych przedmiotów ścisłych dał prawdziwie maratoński popis niewiedzy - powstanie warszawskie usytuował przed wybuchem II wojny światowej, Dąbrowskiego mylił z Piłsudskim, a o datę wybuchu II wojny w ogóle bezpieczniej było go nie pytać. Ja rozumiem, że nie każdy czuje potrzebę bycia alfą i omegą, ale są jakieś granice...
Ludzie z wyższym wykształceniem mają być elitą społeczeństwa, wobec tego oprócz dziedziny, w której się specjalizują, w której przede wszystkim się kształcili powinni mieć ogólną wiedzę o świecie i tym, co się dzieje (bądź działo ;p) wokół nich.
A nawiązując do artykułu z linka - ciekawe, że o opinię poproszono studentkę uczelni, z którą AP ma najbardziej na pieńku, a nie wypowiedziała się żadna z bezpośrednio zainteresowanych, czyli właśnie studentek AP ;>
udzie z wyższym wykształceniem mają być elitą społeczeństwa, wobec tego oprócz dziedziny, w której się specjalizują, w której przede wszystkim się kształcili powinni mieć ogólną wiedzę o świecie i tym, co się dzieje (bądź działo ;p) wokół nich.
Tutaj się zgadzam, ale trzeba zwrócić uwagę na jedną rzecz. To ma być w obie strony. Ktoś, kto specjalizuje się w humanistycznych dziedzinach także powinien wiedzieć, ile powinni mu wydać reszty z 10zł, gdy kupił za 5,40zł, albo np. co to jest procent.
Piszę, bo na mojej (technicznej) uczelni krąży takie powiedzenie (usłyszane m.in. od jednego wykładowcy): "Jeśli inżynier zrobi błąd ortograficzny, to się z niego śmieją. Gdy humanista nie umie zmienić kanałów w telewizorze, to jest z tego dumny".
Już parę razy słyszałem od tzw. humanistów* stwierdzenie, że im żadna wiedza ścisła nie jest potrzebna. To jest równie żenujące, co niewiedza na temat daty rozpoczęcia II Wojny Światowej.
* - humaniści dzielą się na 2 grupy: tych prawdziwych, których dziedzina wynika ze zdolności i zainteresowań, oraz tych, co wybrali klasy humanistyczne w liceum, bo są po prostu lewi z matmy lub do niej za leniwi
_________________ Strong like the grass
Tall like a tree
Free like the wind
Eternally
Już nie pamiętam od kogo i kiedy po raz pierwszy to usłyszałam, ale jest takie twierdzenie - humanista, który nie umie matematyki to d**a, a nie humanista. I ja się z tym zgadzam ;]
charon napisał/a:
To ma być w obie strony.
Dlatego nie pisałam o perspektywie tylko jednej strony, ale ogólnie. Przykład podałam taki, a nie inny, bo wydał mi się najbardziej jaskrawym i najlepiej obrazującym myśl.
Ktoś, kto specjalizuje się w humanistycznych dziedzinach także powinien wiedzieć, ile powinni mu wydać reszty z 10zł, gdy kupił za 5,40zł, albo np. co to jest procent.
teraz chyba tylko młot nie wie takich rzeczy....
Sol napisał/a:
humanista, który nie umie matematyki to d**a, a nie humanista.
tylko kiedy można powiedzieć, że się umie matmę?? i jaki miałby być poziom tego "umienia"??
ja nigdy nie miałam jakoś drygu do matmy... oczywiście podstawy umiem, dodawać, odejmować, mnożyć, dzielić i kilka innych rzeczy... całkiem nieźle mi nawet wychodzą ale czym dalej w las....
_________________ "wierzę w Ciebie boś Ty wierna, wszechmocna i miłosierna xD" .....
Słyszałem o takich, w których wystarczy płacić czesne.
Ja to nawet jestem na takim wydziale, że nawet czesnego płacić nie trzeba, no jak się przesadzi to trzeba zapłacić za warunki.
charon napisał/a:
"Jeśli inżynier zrobi błąd ortograficzny, to się z niego śmieją. Gdy humanista nie umie zmienić kanałów w telewizorze, to jest z tego dumny".
A mi nie jest do śmiechu jak muszę czytać skrypt pisany przez "inżyniera". Humaniści potrafią policzyć pieniądze w sklepie, ale nauczyciele na politechnice(ponoć najlepszej w kraju) niekoniecznie potrafią pisać.
tylko kiedy można powiedzieć, że się umie matmę?? i jaki miałby być poziom tego "umienia"??
Wiem, że słowo "umie" jest tu niefortunne, ale z braku laku... spieszyło mi się ;P
Nie wymagam, żeby każdy radził sobie z całkami czy rachunkiem prawdopodobieństwa. Tak samo jak nie każdy musi znać datę bitwy pod Kirholmem czy nazwiska dowódców Napoleona z bitwy pod Waterloo. Ale w ustach człowieka aspirującego do miana inteligentnego i posiadającego wyższe wykształcenie tłumaczenie braku umiejętności rozwiązania choćby prostych równań brakiem drygu do matmy brzmi bardziej niż śmiesznie.
Ja w poprzednim poście miałem na myśli tylko i wyłącznie to, że wiedza ogólna to nie tylko wiedza humanistyczna i że każdy, bez względu na to, czy inżynier, czy humanista, powinien w pewnym zakresie ją posiadać.
Właściwie mniej więcej to, co napisała Sol. Jedynie zwróciłem uwagę na pewien szczegół.
Cameron napisał/a:
A mi nie jest do śmiechu jak muszę czytać skrypt pisany przez "inżyniera". Humaniści potrafią policzyć pieniądze w sklepie, ale nauczyciele na politechnice(ponoć najlepszej w kraju) niekoniecznie potrafią pisać.
Z pieniędzmi to był tylko przykład.
Nie generalizuj. Wśród jednych i drugich zdarzają się różne przypadki.
Cameron napisał/a:
A mi nie jest do śmiechu jak muszę czytać skrypt pisany przez "inżyniera".
Nie martw się, ja też studiuję na politechnice i miałem do czynienia ze skryptami. Było różnie. Jedne lepsze, drugie gorsze.
Cameron napisał/a:
Ja to nawet jestem na takim wydziale, że nawet czesnego płacić nie trzeba, no jak się przesadzi to trzeba zapłacić za warunki.
Na moim wydziale jest taki jeden. Co semestr uwala 2/3 przedmiotów, płaci za warunki (stać go widocznie na to) i przepycha się z semestru na semestr. Traktowany jest przez wszystkich jako chodząca ciekawostka, dziwadło uczelniane. Nie wiem, co tu robi, bo wszyscy tacy odpadli po 1 semestrze. Wszyscy z jednym (znanym mi) wyjątkiem.
Nie mniej nawet na zaliczenie przedmiotu trzeba się nieraz sporo napracować, bo wymagania są wysokie.
_________________ Strong like the grass
Tall like a tree
Free like the wind
Eternally
Ja w poprzednim poście miałem na myśli tylko i wyłącznie to, że wiedza ogólna to nie tylko wiedza humanistyczna i że każdy, bez względu na to, czy inżynier, czy humanista, powinien w pewnym zakresie ją posiadać.
Co znaczy "wiedza humanistyczna"?
charon napisał/a:
Z pieniędzmi to był tylko przykład.
Ale przykład słaby, bo jest to umiejętność z której i tak się korzysta. I ta umiejętność jest przez humanistów opanowana. Jak już wspomniałem z pisaniem u inżynierów jest różnie.
Ogólnie to skoncentrowaliście się tylko na wiedzy, a mnie chodziło też o inne rzeczy. Czy ludzie z wyższym wykształceniem to ma być elita o określonym cechach(jakich?) czy tylko ludzie przygotowani do jakiegoś zawodu?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum