Wysłany: 2007-11-01, 02:21 Re: Jak to jest z tymi językami obcymi?
femme_ange napisał/a:
Hej.Jestem młodą osobą i wydaje mi się,że biegłe opanowanie jakiegoś jeżyka obcego jest niemożliwe.
nic nie jest niemożliwym. a propos zapraszam do mnie na korepetycje
jestem anglistą i mogę Ci powiedzieć, że jest bardzo wiele metod skutecznej nauki. wszystko zależy od tego, jaki rodzaj inteligencji jest u Ciebie dominujący. mając dostęp do Internetu masz mnóstwo źródeł pod ręką, z pewnością umiesz efektywnie korzystać z Google, szukaj i znajdziesz - jak się uczyć jęz. obcego, ćwiczenia na każdym poziomie ze wszystkich sprawności językowych: słuchanie, czytanie, pisanie, mówienie; artykuły wyjaśniające poszczególne zagadnienia z gramatyki i ćwiczenia do owych zagadnień.
Internet to skarbnica wiedzy, jeśli Ci zależy to szukaj i korzystaj z tego, co najbardziej Ci przypasuje, bo tylko Ty jesteś w stanie określić typ przyswajania wiedzy, najbardziej efektywny dla Twojej osoby.
_________________ egzystuję więc myślę.
niestety to drugie nie wszystkim jest dane.
Fajnie jest mówić w kilku językach, ale lepiej chyba douczyć się jednego, dwóch na perfekt, niż dukać w kilku tylko na podstawach. Zależy od indywidualnych zdolności i sposobu uczenia się. Trzeba dobrze wybrać kurs albo nauczyciela.
Sam znam angielski biegle i niemiecki po japońsku czyli jako - tako.
Ludzie uczą się języków, ale uczyć się, a zakumać i dobrze mówić to dwie różne rzeczy.
z racji ze jestem na studiach jezykowych, moge bez wahania powieziec ze kazda metoda jest dobra. z anielskiego mam zajecia z 3 profesorami, kazdy ma swoja i kazda sie sprawdza. jesli ktos samodzielnie opanuje odrobine gramatyki i podstawowe slownictwo, dalej pojdzie z gorki. czytanie ksiazek w danym jezyku, rozmowy, mozna sie nawet zalogowac na jakims zagranicznym forum. o dziwo dobra metoda jest wkuwanie zdan zlozonych na pamiec - jeden z nauczycieli postanowil nam w ten sposob wpajac umiejetnosc tlumaczenia z polskiego na angielski i wkuwanie systematyczne 30zdan tygodniowo przez trzy miesiace dalo rezultat taki, ze kolejnych wkuwac juz nie musze bo konstrukcje ladnie mi sie wpoily i dzialam automatycznie.
francuski mialam w gimnazjum, tez sporo godzin plus matma, historia, chemia i fiza, w lo francuskiego nie mialam bardzo malo a od matury lezy nietkniety - w rezultacie angol ktorego ucze sie w sposob zdyscyplinowany od trzech i pol roku jest u mnie na wyzszym poziomie niz zaniedbany francuski z ktorym obcuje od siedmiu... dobra rada - systematycznosc...
_________________ yeah, I do like open windows
Go forth on your path, as it exists only through your walking.
Dobre rezultaty daje tłumaczenie sobie ulubionych piosenek w języku obcym...słówka od razu zostają w głowie, przy okazji można poznać wiele idiomów i wyrażeń.
slowka moze wchodza, ale z piosenkami bywa ciezko, bo jak juz cos wpadnie do glowy to ciezko z niej to wyciagnac a bywaja takie kwiatki w piosenkach ze nauczyciele maja niezly ubaw a dzieciatko oblewa egzamin
eg. : we DON'T need NO education. polowa klasy w lo miala pozniej problem z negacja (ale prosze pani, w piosence bylo...)
_________________ yeah, I do like open windows
Go forth on your path, as it exists only through your walking.
Dlatego uczenie się gramatyki z piosenek to wyjątkowo kiepski pomysł. Ale sama idea zapamiętywania słówek w ten sposób jest niegłupia, sama z niej korzystam, bo lubię wiedzieć, czego słucham
Uczę się 5 języków.
Trudno jest ustalić w jakim stopniu znam wszystkie z nich.
Mogę tylko porównywać ze swoją wiedzą i doświadczeniami.
Angielski i niemiecki - to dwa główne języki, które są moją przyszłością, a więc każda wolna chwila* leci na ich konto.
Włoski, hiszpański i francuski to zabawa i chęć poznania czegoś nowego.
Czy można opanować język perfekcyjnie ?
Można, ale po co ?
Żeby mówić tak jak obywatele danego kraju ? Nie dziękuję, nie chciałabym wypowiadać się na poziomie Anglików czy Niemców.
Uczę się dla siebie, po to żebym nie musiała nikogo prosić sie o tłumaczenie, dzwonienie, załatwianie.
Czy można opanować język perfekcyjnie ?
Można, ale po co ?
Żeby mówić tak jak obywatele danego kraju ? Nie dziękuję, nie chciałabym wypowiadać się na poziomie Anglików czy Niemców.
to po co tak naprawdę się uczysz?? tak na pół gwizdka?? jak jużcoś robisz to, proszę Cię, nie na odwal. nikt Ci nie każe znać jakiegoś języka perfekcyjnie, ale takie nastawienie "uczę się, ale nie chcę mówić tak jak oni" jest do kitu. co to, wstyd znać angielski tak samo dobrze jak Anglicy??
_________________ "wierzę w Ciebie boś Ty wierna, wszechmocna i miłosierna xD" .....
Wysłany: 2008-03-18, 14:04
Polecający: www.google.com -> Forum ogolnotematyczne
Carmelita napisał/a:
Czy można opanować język perfekcyjnie ?
Można, ale po co ?
No własnie, po co? Po co uczyć się słowników na pamięć? Nikt z nas nie zna języka polskiego perfekcyjnie. Dlaczego?
a) ciągłe zapożyczanie słów z innych języków
b) nie wiadomo co dokładnie jest w chwili obecnej dokładnym słowem
c) kto z nas zna słownik ortograficzny, bliskoznaczny i wyrazów obcych na pamięć?
najwazniejsze zeby umiec sie poslugiwac w takim stopniu jaki komu jest potrzebny. chyba ze ktos wiaze przyszlosc z jezykami i chce zostac tlumaczem (ja) wowczas trzeba wlozyc troche wiecej serca, ale jak ktos lubi co robi to bez wzgledu na sposob latwiej wchodzi.
poza tym jesli interesuje nas topien komunikacyjny, to napewno jest on rozny inny dla roznych krajow. we francji trudno bylo mi sie porozumiec po trzech latach intensywnej nauki (bo francuzi mowia sybko i uzywaja sporo skrotow) naatomiast w hiszpanii po dwu tygodniach udawalo mi sie zrozumiec 'jak trzeba isc zeby dotrzec tam i tam'
a jesli ktos chcialby sie nauczyc jezyka by sie nim poslugiwac jak obcokrajowcy... jest to chyba trudne. kazde srodowisko w kazdym kraju ma jakis slang co zauwazaja czesciej osoby z zewnatrz. no i wiadomo, ze to czego ucza nas w szkole/na studiach/na kursie znacznie rozni sie od jezyka 'zywego'. niewielu anglikow uzywa na codzien idiomow, a w liceach jestesmy nimi wrecz karmieni...
_________________ yeah, I do like open windows
Go forth on your path, as it exists only through your walking.
nie chciałabym wypowiadać się na poziomie Anglików czy Niemców.
dlaczego? W końcu to w jaki sposób się wypowiadamy, jakich słów używamy, dobieramy świadczy właśnie o nas.
Ostatnio oglądałam w telewizji wywiad Polki z Niemcem, oczywiście jestem spaczona pod tym względem, dlatego gdy nie było słychać lektora mocno się wsłuchiwałam w to, co i jak mówiła owa pani - i opadły mi ręce, kategoryczne błędy, brak jakichkolwiek podstaw dotyczących gramatyki niemieckiej, a już o fonetyce lepiej nie będę wspominać - jeśli ktoś podchodzi do języków obcym z olewczym nastawieniem i co gorsza planuje jakoś swoją przyszłość z owym językiem to właśnie wychodzą takowe kwiatki, których nie da się słuchać, za które powinno się karać, tylko jeszcze nie wiem jak. Już wolałabym siedzieć cicho niż udawać, że potrafię genialnie mówić, a już o pchaniu się do pracy tłumacza ze znikomą wiedzą językową to już w ogóle nie ma o czym mówić. Ciekawa jestem ile ta pani ćwiczyła tłumaczenie konsekutywne, bądź tłumaczenie symultaniczne.
_________________ "Dobrze jest, psiakrew, a kto powie, że nie, to go w mordę!"
'A ja lubię zapach narkozy, a najbardziej - gdy jest męska' wszystko gra
Już wolałabym siedzieć cicho niż udawać, że potrafię genialnie mówić
Nie każdy wychodzi z takiego założenia ;] mam kolegę, który przez pół roku studiował razem ze mną, później zrezygnował, bo nie mógł pogodzić anglistyki, która była jego drugim kierunkiem z tym pierwszym. Ale to pół roku wystarczyło, żeby jeszcze bardziej uwrażliwić go na prawidłową angielszczyznę i teraz opowiada mi, że na pewnym monografie autentycznie cierpi ;p dlaczego? Bo prowadząca strzela takie smaczki jak "citizenszyp", "lo", "ciwil" - ciężko to oddać na piśmie, w każdym razie jej wymowa jest tragiczna ;p co prawda, sam wykład nie jest prowadzony po angielsku i tylko pojedyncze wyrażenia się pojawiają, ale bez przesady - wystarczy spojrzeć do słownika albo zapytać, jeśli ktoś nie wie jak wymówić ;p
wiadomo ze nie rodzimy sie z darem mowienia.
zeby nauczyc sie dobrze mowic.... trzeba duzo mowic. co odnosi sie takze do nauki jezykow obcych. nie od razu ludze swiergola poprawnie.
a to ze niektorzy udajacy przeintelektualizowanych profesorkow, zarzucaja obcojezycznymi tekscikami to inna sprawa...
_________________ yeah, I do like open windows
Go forth on your path, as it exists only through your walking.
ciężko to oddać na piśmie, w każdym razie jej wymowa jest tragiczna
ogólnie fonetyka u większości leży i sprawia problemy, jeśli chodzi o niemiecki język to przeżyłam szok, gdy maturzyści z klasy o rozszerzonym niemieckim kaleczyli każde słowo wymawiając je w taki sposób, że to niemieckiego w ogóle nie przypominało, nie będę już wspominać o akcencie dotyczącego danego słowa, porażka. Nie wiem dlaczego nie zwraca się szczególnej uwagi właśnie na fonetykę, która jest dość istotna, jeśli chodzi o wykładowców, którzy sami za bardzo nie potrafią mówić to wg mnie nie powinni nauczać, bo mogą więcej szkód spowodować niż korzyści. Też trafiłam na jednego takiego wykładowcę, który to nie mówił w ogóle poprawnie fonetycznie i naprawdę dziwiłam się jak to możliwe, że może wykładać, skoro sam powinien się dokształcać, nałożyć słuchawki na uszy, powtarzać za lektorem, a potem ćwiczyć z lustrem miny ;p
_________________ "Dobrze jest, psiakrew, a kto powie, że nie, to go w mordę!"
'A ja lubię zapach narkozy, a najbardziej - gdy jest męska' wszystko gra
Akurat sytuacja, którą opisałam rozgrywała się na dziennikarstwie, ale zawsze... ;p
Kompletnie rozbraja mnie jeden z moich wykładowców - nie ma zupełnie akcentu, ale strasznie się czepia wymowy, choć prawda jest taka, że sporo studentów ma lepszy akcent od niego ;p co prawda nic poza tym nie można mu zarzucić, bo i gramatykę zna świetnie i egzekwuje ją, same zasady i teorię wymowy też - ale ma taki typowy polski akcent, że o matko ;p
A jak to ujął mój wykładowca od fonetyki - "nie przychodźcie na te zajęcia z założeniem, że nie zrobicie z siebie debili, bo zrobicie" ;p i to jest prawda, często ćwiczenia na wymowę są tak kompletnie rozbrajające i rozśmieszające, że poza śmianiem się nie można nic innego zrobić ^^ ale jak już się człowiek przyzwyczai, to wszystkie te zabawne ćwiczenia zapadają w pamięć, człowiek mimowolnie, nawet w żartach to powtarza - i to naprawdę pomaga:) czyli nauka przez zabawę jest metodą skuteczną przez całe życie:)
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum