Jestem tu nowa i przychodze do was z pewnym problemem,nie ukrywam ze jest dość nietypowy,licze na jakąś pomoc...
Nienawidzicie siebie czasami?
Chciała bym nienawidziec siebie tylko czasem, ale mnie nienawiść do siebie ogarnia cały czas.Co nie zrobie, nawet wtedy kiedy dostane pochwały, uważam ze zrobiłam źle, że sie nie postarałam, że poprostu jest to do niczego.Bo ja poprostu nic nie umiem i do niczego się nie nadaje.
A może macie czasami tak, że jest niedziela, a w poniedziałek macie dwie prace klasowe?
Pewnie macie.Pewnie też siedzicie całą niedziele nad ksiązkami.Szkoda, że ja tak nie potrafie, no, ale ja nic nie potrafie.Czasami tłumacze sobie moje nieuctwo tym ze mam jakąś blokade, jakies obrzydzenie do nauki, ale jaki normalny człowiek ma coś takiego.Siedze rycze nad ksiązką i wmawiam sobie, że sie nie naucze i w tej wielkiej rozpaczy ide oglądać TV.Finał jest taki, że sie nie naucze.Czy ja jestem chora?. Nie chodzi tu o grype, tylko o moją psychike.Czy z nią jest wszystko wporządku?Bo mi wydaje sie, że nie.Z moim całym życiem jest coś nie tak.Osoby dla mnie ważne są setki kilometrów stąd, ale musze zadać sobie jeszcze jedno pytanie czy są rzeczy i osoby dla mnie ważne, bo skoro nie jest dla mnie ważna nauka( jedyna rzecz która powinna mnie obchodzić w moim wieku i jest moim zasranym obowiązkiem) to co jest dla mnie ważne,co ma dla mnie znaczenie?
Jestem inna.Potrafie płakać bez powodu, co pięć sekund miec myśli"a niech mnie coś przejedzie-tak żebym się już nigdy nie obudziła"
Może ktoś bedzie w stanie mi wytłumaczyć co się ze mną dzieje.Bo nie radze sobie. Najbardziej dręczy mnie to, że nie umiem się uczyć.!
JAK NAUCZYĆ SIĘ UCZYĆ?
_________________ "Scena po scenie nasze życie jest jak spektakl, choć nam aktorom być to może troche nie w smak..."
Dołączył: 20 Sie 2006 Posty: 2199 Skąd: Henstedt-Ulzburg
Wysłany: 2006-11-11, 18:02
Polecający: www.google.com -> Forum ogolnotematyczne
marta_a, masz ten sam problem co ja, tylko, ze w moim przypadku to nie jest TV, tylko komputer
Prawdopodobnie jest z Toba wszystko ok... jestes uzalezniona od telewizji? To zle, tak jak ze mna ;p
Wez sie w garsc i mecz sie nad ksiazka tak dlugo, az bedziesz umiala wszystko Nie mysl (ani nie mysl o tym, zeby o tym nie myslec ) o tym, do czego Cie ciagnie (na pewno TV? tylko TV?), tylko skup sie na nauce, na koniec zrob sobie test
Jezeli chodzi o nauke jezykow.. to polecam uczyc sie ich tak:
- slowka: napisz sobie slowka w obcym jezyku na jednej kartce, tlumaczenie na drugiej, wszystkie slowa ponumerowane. Przeczytaj sobie kartke w obcym jezyku, potem tlumaczenie, potem oba po kolei (slowo po slowie - obcy wyraz, tlumaczenie). Odloz kartke z tlumaczeniami, wez inna kartke i sprobuj napisac dokladnie to samo tlumaczenie patrzac sie na slowka w jezyku obcym... masz powiedzmy 50 slowek, zrobilas 5 bledow - zacznij cwiczenie od nowa, przepisz wszystkie slowa, nie tylko te niepoprawne... dziala czasochlonne, ale dziala, na dlugo Staraj sie zapamietywac slowka jakos na logike, powiedzmy niemieckie slowo "Schlachter" (rzeznik), wymawia sie podobnie jak polskie "szlachta", do tego skojarzenie: pewnie w sredniowieczu polska szlachta miala problemy z niemieckimi rzeznikami
gramatyka: przeczytaj zdanie, ktorego konstrukcje chcesz sie nauczyc tworzyc. Jezeli nie rozumiesz slowa, ale lapiesz je z kontekstu - sprawdz najpierw te slowo, inaczej bedzie Cie dreczyc Potem analizuj slowo po slowie, przypomnij sobie nazwe regulki Znajdz gdzies ta regulke, z przykladami, przeczytaj uwaznie o co w niej chodzi... po czym przepisz wszystko (najlepiej do jakiegos w tym celu zalozonego zeszytu z gramatyka), razem z przykladami (podkreslonymi w odpowiednich miejscach jakims rzucajacym sie w oczy kolorem), jezeli masz jakies watpliwosci - sprawdz na innych przykladach, jak sie cos tam tworzy itp., internet pomaga :p
jezeli nie masz zadnej ksiazki z gramatyka... zalatw sobie taka
Ja tak sie ucze i nie mam problemu... jesli sie ucze jezykow w tej sposob, u mnie inaczej nie idzie
Mieszkam w Niemczech, tez daleko od innych, mam problemy z integracja, wpadlem w nalog - internet. Po roku przeniesiono mnie do lepszej szkoly
[ Dodano: 2006-11-11, 18:03 ]
Nawiazujac do tematu... uwazasz, ze sensem zycia jest nauka? To wymaga sily i cierpliwosci....
Nori,dzieki za porady.
Czasami mam(a raczej miałam)świetny dzień nawet chciało mi sie uczyc i wtedy ucze sie szybciutko-bo chce! Ale coraz rzadziej mam ta ochote, ogólnie ochote do życia.Przyjeżdzam ze szkoły i wiem, że musze sie nauczyc ale i tak siadam przed TV lub komputerem,a jesli nie to,to wole nawet poleżeć bezczynnie na łózku,porozmyslać, cały czas mam wyzuty sumienia ze nie siąde przed tą głupią ksiażką i sie nie zaczne uczyć.Ale NIE potrafie.Nie wiem co ze mną jest.Niecierpie sie uczyc,to jest dla mnie najgorsza kara jaka może być.Nie rozumiem dlaczego tak jest:(:( .Jest mi tak przykro kiedy kolezanki opowiadają jak to dostały 5,4,jest mi przykro, ale nie motywuje mnie to do działania:(.Przeciez wiem,że potrafie jak chcę to potrafie.Ale nie umiem chcieć a przez tą niechęć zapominam własnie jak sie uczyć i sprawia mi to coraz wieksze trudnośći.A przede mną jeszcze 3 lata nauki.Liceum to juz nie zabawa.Nie wiem jak sobie poradze:(:(:(:(:(
_________________ "Scena po scenie nasze życie jest jak spektakl, choć nam aktorom być to może troche nie w smak..."
Tak,powiem szczerze,że leniwa jestem, ale tylko do nauki i martwie sie, że tak bardzo leniwa, że aż czasami płacze z tego powodu.Do psychologa nie pójde nie wyobrażam sobie ze patrze komuś w oczy i mówie o swoich problemach,nie odważe sie na to.Ale z drugiej strony chciała bym wybrnąć z tej sytuacji.Przez moje problemy z nauką czasami jest mi tak źle, że lepiej by chyba było coś sobie zrobić.
_________________ "Scena po scenie nasze życie jest jak spektakl, choć nam aktorom być to może troche nie w smak..."
marta_a, przypomnialas mi moje lata szkolne. ze mna bylo tak samo. nienawidzilem sie uczyc, byla to dla mnie najgorsza kara. i fakkt faktem ze to nie odbilo sie dobrze na mojej przyszlosci ale nie mam o to do siebie pretensji. przedewszyskim mysisz sie z saba pogodzic. zrozum ze ludzie sa rozni. jedni lubia to inni tamto. jedni lubia sie uczyc inni nienawidza i niema w tym nic dziwnego. z tym po prostu musisz sie pogodzic. jestes jak najbardziej normalna i nie gorsza od innych.
marta_a napisał/a:
bo skoro nie jest dla mnie ważna nauka( jedyna rzecz która powinna mnie obchodzić w moim wieku i jest moim zasranym obowiązkiem) to co jest dla mnie ważne, co ma dla mnie znaczenie?
moim zdaniem poddajesz sie presji otoczenia. nie wmawiaj sobie ze nauka jest twoim obowiazkiem, bo nigdy nie nabierzesz doniej motywacji. zacznij motywowac sie tym ze uczysz sie dla siebie. pozatym w twoim zyciu nie moze liczyc tylko nauka.
_________________ W świcie pełnym absurdów na próżno doszukiwać się jakiejś logiki
krzak:
hm,dałeś mi sporo do myślenia,rzeczywiśćie chyba nigdy nie słyszałam od nikogo "uczysz sie dla siebie" zawsze jest "no naucz sie, zrób to dla mnie" i co pięć minut powtarzanie mi, że mam sie uczyć "zobaczysz nie bedziesz sie uczyć to nic nie bedziesz miała" - okey rozumiem, że nauka to wazna rzecz, ale teraz zastanawiam sie nad tym czy najważniejsza, czy moi bliscy nie umieją zrozumieć, że to mi poprostu nie idzie:(.. to jest niedozniesienia.
Co prawda Twój komentarz nie uczynił tego, że chwyciłam książkę i zaczęłam sie uczyć(a szkoda;), ale dał mi dużo do myślenia.Dziękuje Ci
Szkoda tylko, że moi rodzice nie zmienią zdania.Rozumiem ich chcą żebym miała lepszą przyszłość, żebym coś osiągneła.Ale ja chyba nie dam rady.A może jestem zbyt głupia?
_________________ "Scena po scenie nasze życie jest jak spektakl, choć nam aktorom być to może troche nie w smak..."
jestem identycznym przypadkiem ...
nauka sprawia mi najwieksza trudnosc nie potrafie sie nauczyc i juz caly czas odkladam to na pozniej mowie sobie a naucze sie za godizne za godizne mowie a wieczorem potem znow gadam ze obudze sie wczensiej i sobie powtorze chociaz myslisz ze to robie? budzik dzwoni wylanczam go i sie dalej albo biore ksiazke niby czytam ale mysle o czyms innym i w ogole nic nie kapuje ... potem sa tego efekty ale mam trudnosci z mobilizacja i chyba mam tak smao jak ty ...
wiesz co mi pomaga ? nauka z kims to mnie mobilizuje bo nie odejde od biurka gdy nie bede tego rozumiec ucze sie np z bratem sprobuj moze poskutkuje ... albo chociaz powiedz komus zeby cie pilnowal czy cos nie mowie tu o staniu nad toba jak kat ale poprostu wspolpraca
marta_a napisał/a:
A może jestem zbyt głupia?
ee nie nikt nie jest głupi poprostu brak mobilizacji, skupienia, i tez lenistwo
NIe chcecie juz zakuwać po nocach nad chemia, matma i fizyka. Chcecie ten czas wykorzystac do innych celow? Mam rozwiazania do wszystjkich ksiazek w gimnazjum i liceum. www.pracadomowa.pl Wasze kłopoty juz beda przeszloscia. Goraca polecam nie pozalujecie.
poradze Ci moje metody na nauke bywaja drastyczne czasami i miejscami ale sa skuteczne
1. ja napisalam sobie nad biurkiem taka duza plansze : "NIE MA ŻE BOLI" jest prawie na całą ściane i konsekwentnie rzuca się w oczy gdy się do pokoju wchodzi nie da rady jej minąć. Skłania mnie to do mysli zeby jak najszybciej sie jej pozbyc wiec ucze sie tez po to żeby ona jak najszybciej znikneła mi to pomaga
2. jesli masz sie nauczyc czegos zwiazanego z przedmiotami scisłymi : rób jak najwięcej zadań roznego typu - matematyki czy chemii nie da się wkuć tak jak polskiego czy wosu- to trzeba zrozumiec i poświęcic troche czasu.
3.języki: Nori juz powiedział to co najwazniejsze. Dodam że jesli chcesz sie nauczyć lepiej rozmawiac czy słuchac czytać to oglądaj bbc czy cnn skoro jestes uzalezniona od tv to niech ci to na dobre wyjdzie
4. jesli nie mozesz czegos zrozumiec popros kogos zeby Ci to wytlumaczyl
5.jesli totalnie nie czujesz sie na silach zapisz sie na dodatkowe lekcje a zrozumiesz wiecej
i oczywiscie dystans do siebie
Dołączył: 24 Paź 2006 Posty: 920 Skąd: inąd się znamy...
Wysłany: 2006-12-01, 21:56
Polecający: myszka mi poleci(a)ła...
Wyżej jest kilka dobrych pomysłów.
Chcę je nieco udoskonalić.
Nori napisał/a:
na koniec zrob sobie test
Test - jak najbardziej. Ale ten powinien być ostatnim. Mniejsza o badania naukowe nad tą materią. Chodzi o to, że najwięcej uczymy się w czasie testów. Zauważyłaś może, że po sprawdzianie wiesz więcej niż po samej nauce?
Bardzo pomocne są wszelakie "pytania pomocnicze" w książkach. Jeśli są, to nie trzeba układać własnych. Jeśli nie - układaj sobie je podczas czytania materiału. Dobrze, jak na partię materiału na dany sprawdzian przypada ok. 10 pytań (+/-). Mogą być bardzo różne. Ważne, żeby zmuszały do myślenia.
WAŻNE - test robi Ci ktoś, nie sama - poproś koleżankę albo rodzeństwo, rodziców.
Dobry system do nauki przedmiotów nie ściśniętych :
5 dni przed terminem sprawdzianu - czytasz cały materiał (ew. układasz pytania - jeśli nie ma) - robisz ok. 10 min. przerwy - robisz test
4 dni przed - czytasz wszystko - przerwa 10 min. - test
3 dni przed - czytasz wszystko - przerwa 10 min. - test
2 dni przed - tak samo
dzień przed - robisz test - w razie potrzeby przerabiasz jeszcze raz materiał
Ciężko się przestawić na taki system, ale warto!
Najlepiej się uczy z tymi, co mają ten sam sprawdzian, ale nie z ulubionymi koleżankami! Lepiej poproś jakiegoś kolegę, który się chociaż średnio uczy i z którym nie jesteś w najbliższych stosunkach (żebyście nie gadali o dupie Marynie i nie żebyś miała go nie lubić oczywiście). Tylko bez świntuszenia! - macie się uczyć. Po zaliczonym sprawdzianie przyjdzie czas na zabawę.
Bardzo dobrze jest też komentować na bierząco to, co się czyta. Im intensywniej się myśli o temacie, tym więcej się pamięta!
Co do nauki języka; sposób Nori'ego wydaje się dobry, tylko on również będzie o wiele skuteczniejszy, jeśli się zacznie uczyć kilka dni wcześniej. I nie partiami, tylko wszystko na raz. I nie przejmuj się tym, że po pierwszym przeczytaniu niczego nie będziesz pamiętać. Po kilku dniach sama będziesz pod wrażeniem efektów.
To tyle jeśli chodzi o teorię.
Przedmioty ścisłe i np. gramatyka języka wymagają ćwiczeń. Poproś kogoś z klasy o pomoc. Nie musisz tego mówić wprost - zaproponuj wspólną naukę. Najlepiej jak to będzie rzeczowy kolega - nie będziesz z nim plotkować jak z koleżankami (nie zrozum mnie źle). Pamiętaj, z chłopakiem rozmawiaj na osobności a nie kiedy gada z kolegami!
Kolega jest b. dobrą pomocą, bo jest duża szansa, że weźmie sobie za punkt honoru nauczyć Cię - w końcu prośbie koleżanki nie odmówi...
Co najważniejsze - im szybciej posiejesz ziarenko wiedzy (kilka dni przed), tym większe owoce wyda na sprawdzianie.
SPRÓBUJ!!! W końcu co masz do stracenia...
_________________ "Mądry nie jest ten, który martwi się z powodu niedostatku, lecz ten, który cieszy się z tego co ma."
Lubię internet, bo w internecie nikt nie wie, że jestem psem
Per aspera ad astra...
...wszędzie można dojść na piechotę
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum