Wysłany: 2008-06-14, 10:37 szkoła problemowa- pomocy
Witam
Proszę o pomoc i opinie w tej sprawie. Uczeń o przeciętnych ocenach z dobrym zachowaniem z pasją grania w piłkę nożną ( wyjazd do Włoch na obóz piłkarki ) zaczął uczęszczać od drugiej klasy gimnazjum do szkoły sportowej, taki wymóg by uczęszczać na treningi przy klubie sportowym pierwszoligowego klubu.
Z nie wiadomych względów (odstawał od grupy na treningach w swoich umiejętnościach ? ) doświadczał grupowego znieważania co wiązało się z brakiem motywacji uczęszczania na lekcje, silnym stresem, na próby interwencji u wychowawcy klasy ( który jest trenerem wyłacznie i z racji braku obsady został w tym roku szkolnym pierwszy raz wychowawcą klasowym ) odpierane były moje argumenty że klasa spokojna, spokojni uczniowe itd, uczeń na gg otrzymywał teksty typu TY sk...., H... , po pierwszym półroczu ponieważ te nieobecności ( oraz nieobecności z powodu choroby )zaczęły wpływać na wiedzę ucznia otrzymał trzy oceny niedostateczne pół semestralne, po przeprowadzonej rozmowie z dyrektorem szkoły uzgodniono że będzie przeprowadzona rozmowa z pedagogiem czy też psychologiem szkolnym by tej sytuacji zaradzić aby uczeń nie przeżywał lęków związanych z pójściem do szkoły jak też uniknął stresu towarzyszącemu mu w związku z nagonką swoich kolegów z klasy, jedyna inicjatywa była od strony trenera że dotrze do osoby która silnie napastuje psychicznie tego ucznia i dojdzie sprawcy obrzydliwych wiadomości na gg
Wszystko było by w porządku gdyby nie fakt że uczeń tuż po feriach zimowych na treningu uległ poważnej kontuzji i otrzymał zwolnienie lekarskie z zajęć fizycznych do 18 kwietnia, do formy nie mógł potem powrócić jak też znów na zajęciach lekcyjnych uczęszczał mało z powodu problemu z nogą. Uczęszczając na lekcje z powodu nie fachowego przygotowania albo otrzymywał ocenę niedostateczną bądz będąc nie obecny nauczyciele wstawiali jedynki za nieobecność. Na miesiąc przed RAdą pedagogiczną opiekun prawny podpisał 8 zagrożeń w tym żadnej informacji nie było o nie klasyfikowaniu ucznia, a on sam został okrzyknięty wagarowiczem choć nieobecności były usprawiedliwiane, zarówno z powodu konsultacji lekarskich jak też spraw rodzinnych. z 8 zagrożeń uczeń poprawił 5 przedmiotow w tym dwie z półrocza, cztery nauczycielki pomimo że chciał się poprawiać i miał mało czasu na nadrobienie tego zaległego materiału w ostatanich dwóch tygodniach pozostawiły go zupełnie bez szansy twierdząc że miał na odpowiedzi czas, pomimo prośby opiekuna interwencji u psychologa szkolego jak też u wychowawcy. Dodatkowo okazało się ze jeden nauczyciel na dwa tygodnie dorzucił jedno zagrozenie nie informując opiekuna strasząc nie kwalifikowaniem. W opisywanej szkole do ktorej uczen uczeszcza bylo 20 zagrozen na stan uczniow 27 na miesiac przed rada pedagogiczna, jeden z nauczycieli przy obecnosci matki powiedzial wprost temu uczniowi ze go nikt w tej szkole nie chce a inny do matki w obecnosci ucznia (poniewaz jedna z uczennic tej szkoly uciekla z domu i poszukuje ja policja z powodu wlasnie ocen) powidzial ze moze przepytac w sytuacji wlasnie takiej jak tej uczennicy pegadog ani tez psycholog szkolny zadnej rozmowy nie przeprowadzil z uczniem ani tez nie zareagowal ze w szkole funkcjonuje przemoc psychiczna, choc dochodzilo do bijatyk i uczen dwa razy przydzedl ze szkoly z czerwonym okiem gdzie trener zlekcewazyl to twierdzac ze o dziewczyne sie pewnie bili choc w tej klasie dziewczynki to rzadkosc.
Mam w zwiazku z tym pytanie czy nalezy z ta sprawa isc do kuratora i w zwiazku z nieobecnoscia prosic o nieklasyfikowanie i pisac pismo o egzamin komisyjny czy tez po radzie tylko pisma o te egazaminy komisyjne ze sie nie zgadza z ocena uczen i generalnie gdzie mozna uderzac w takiej sytuacji z pomoca bo uczen jest zdolny i szkoda za brak zainteresowania ze strony szkoly aby powtarzal za darmo rok tym bardziej ze doszlifowal wiedze i zabraklo woli go przepytania ???
nadmienie ze w klasie doszlo do incydentu gdzie inny uczen rzucil butelka w nauczyciela jak tez to ze w calym miescie to gimnazjum cieszy sie naganna opinia.
Wysłany: 2008-06-14, 12:42
Polecający: sama je odnalazłam :D
W tej szkole to owy uczeń kariery nie zrobi,jak ma jeszcze szanse by przejsc to nastepnej klasy to niech to zrobi, apotem to juz tylko zostaje przeniesienie do innej... Na swiecie nie ma sprawiedliwosci a juz na pewno nie ma jej w szkole
_________________ "- Boję się.
- To dowód, że kochasz życie."
Jakoś nie widze żadnego problemu, żaden nauczyciel nie ma obowiązku wyciągać ucznia za uczy w ostatnich 2 tygodniach, byle tylko dać ma 2. Sprawy nie załatwia sie po fakcie, jak sie pali pod dupą, tylko w trakcie jak problemy się zaczynają. Żaden nauczyciel też nie ma obowiązku interesować się każdym uczniem z osobna i dglądać, czy przypadkiem nie dzieje mu się krzywda. A top że nazwano go wagarowiczem, tez mnie zbytnio nie dziwi, bo uwierz mi ze uczniowie naprawdę umieją zamydlić oczy zarówno nauczycielom, jak i grodzicą i zrobić z siebie sierotki losu. A do tego to jakaś dupa i maminsynek, jeśli chłopak w wieku 15 lat, sportowiec do tego, załamuje sie po dogadywaniu kolegów.
Wysłany: 2008-06-14, 18:04
Polecający: sama je odnalazłam :D
dkf napisał/a:
A do tego to jakaś dupa i maminsynek, jeśli chłopak w wieku 15 lat, sportowiec do tego, załamuje sie po dogadywaniu kolegów.
a bylas kiedys w takiej sytuacji,że podgadywali Ci koledzy ze szkoły?? wlasnie dla chlopaka w takim wieku to moze byc duzy problem, poza tym nie wydaje mi sie bys miala prawo kogos tak nazywac...
_________________ "- Boję się.
- To dowód, że kochasz życie."
a bylas kiedys w takiej sytuacji,że podgadywali Ci koledzy ze szkoły??
Całe gimnazjum. Więc wiem o czym mowa i że da się z tym poradzić. Jak to powiedziała jedna osoba, gimnazjum to największa szkoła życia, albo wyjdziesz z niego silniejszy, albo się złamie i zniszczy. Dzisiaj nie ma miejsca dla słabych psychicznie.
dkf po czesci masz racje moim zdaniem po czesci nie, bo chlopak jest wysportowany i moglby nie jednemu dac tam rade fizycznie ale czy to oznacza ze to najlepsze rozwiazanie bijatyki?? ktore moga sie skonczyc nieszczesliwym wypadkiem?? wtedy kto placi odszkodowanie rodzic czy szkola?? ciekawe?? swoja droga jestes tak mocny by jako nowy dac sobe rade z 26 sztukami przez kilka dobrych godzin w szkole i na treningu ?? dorosli czesto padaja w pracy uwierz mi, na to jednak zwaz potrzeba czasu, nie mowie o tym by nauczyciele biegali za uczniami, naprawde uwazasz ze slabych psychicznie do gazu trzeba ??
raczej sie pytam o egzamin klasyfikacyjny i czy moze pisac o te przedmioty skoro uwaza ze na wiecej umie??
Nie wszyscy są tak silni jak Ty.
To, że takie sytuacje mają miejsce nie oznacza, że tak być może i że zachowanie nauczycieli i innych uczniów jest dobre.
dkf napisał/a:
Jakoś nie widze żadnego problemu, żaden nauczyciel nie ma obowiązku wyciągać ucznia za uczy w ostatnich 2 tygodniach, byle tylko dać ma 2.
Nie chodził do szkoły, bo miał kontuzję i jakieś sprawy rodzinne. Nie robił tego z lenistwa etc.
Na początku tylko jest mowa o tym, że nie chodził z powodu stresów. Jest to naturalne.
Zgadzam się z pooziomką. Uczeń powinien zdać co tylko może i wybrać jakąś inną szkołę, normalną. Zachowanie nauczycieli oraz uczniów wydaje mi się być wysoko nagannym. Jednak nie jestem pewna czy opłaca się robić burzę z kuratorium.
_________________ "Mięśnie pod jego skórą zatańczyły Dziewiątą Symfonię, ślepia zapłonęły."
Mam w zwiazku z tym pytanie czy nalezy z ta sprawa isc do kuratora i w zwiazku z nieobecnoscia prosic o nieklasyfikowanie i pisac pismo o egzamin komisyjny czy tez po radzie tylko pisma o te egazaminy komisyjne ze sie nie zgadza z ocena uczen
polecałabym drugą opcję - czyli po radzie pisma o egzaminy komisyjne. jak sama napisałaś, doszlifował już wiedzę, więc zda i wszystko będzie OK.
troszkę dziwna ta sytuacja, którą opisujesz, jest to relacja jednostronna, ciekawe co powiedziałby któryś z nauczycieli. nie wiem kim jesteś, matką tego chłopca, dalszą rodziną, tak czy inaczej nie masz fizycznej możliwości znać całej prawdy, a jedynie przypuszczać, że było tak a nie inaczej.
ale zostawiając te kwestie, radzę złożenie odpowiednich pism po radzie.
_________________ egzystuję więc myślę.
niestety to drugie nie wszystkim jest dane.
chlopak jest wysportowany i moglby nie jednemu dac tam rade fizycznie ale czy to oznacza ze to najlepsze rozwiazanie bijatyki??
Ale czy ja wspomniałam chodź słowem o biciu się?? Chodzi o siłę psychiczną, a nie lanie się z każdym kto podskoczy.
ewa1234 napisał/a:
naprawde uwazasz ze slabych psychicznie do gazu trzeba ??
Ależ oczywiście że nie. To się tak mało sympatycznie nazywa "selekcja naturalna".
ewa1234 napisał/a:
raczej sie pytam o egzamin klasyfikacyjny i czy moze pisac o te przedmioty skoro uwaza ze na wiecej umie??
Niech próbuje, ale później radziłabym żeby przeniósł się do inne szkoły, bo może nie mieć łatwo.
Cameron napisał/a:
Że niby jak jest sportowcem to od razu ma być pozbawionym uczuć kretynem takim jak jego koledzy z klasy?
O tak to lubię najbardziej, wpadanie ze skrajności w skrajność.
Cameron napisał/a:
Nie wiem czy tak jest ale tak nie powinno być.
A czy ja powiedziałam że powinno?? Ale niestety taka rzeczywistość.
ewa1234 fajnie jak byś napisała kim jesteś w tej sprawie.
Czy ten chłopak ma 50% frekwencji w szkole?? Jeśli nie to jest po prostu nieklasyfikowany i musi powtórzyć rok, a jak tak to może się jeszcze starać o jakieś komisy i tak dalej. Nie wiem dokładnie jak sprawa wygląda prawnie, ale najlepiej zapytać się o to co mu przysługuje psychologa szkolnego, albo dyrekcji i co najważniejsze złożyć podanie przed konferencją. Trzeba też pamiętać ze taki egzamin miałby w przeciągu bodajże tygodnia od zakończenia roku. Jeśli ma tylko 1 jedynkę, to o ile jeszcze przepisy się nie zmieniły, to może przejść w gimnazjum na warunkowym, a jeśli 2 to pisze poprawkę w sierpniu.
dkf, 50 % frekwencji nie ma z nie których przedmiotów,ale klasyfikowali go, gdzieś na forum gdzie wypowiadają się nauczyciele nawet przeczytałam ze lepiej 1 postawić niż bawić się w te egzaminy klasyfikacyjne, o jednym przedmiocie brak zupełny informacji na temat zagrożenia choc taki przepis istnieje dopiero taka informacja powstaje na dwa tygodnie przed radą ???????????????
Co do informacji nikt nie mówił w szkole ze takie prawo istnieje z egzaminami komisyjnymi jesli nie klasyfikowany ba nawet mam podejrzenie by jak najszybciej i płynnie pozbyć się problemu, bo tam jak uczeń nie zdaje to nie powtarza klasy u nich bo nie trenuje z rocznikami niżej. POzatym przy takim egzaminie są arkusze opieczętowane na którym uczeń pisze i opiekun moze uczestniczyc na sali.
Moim zdaniem popełniono wiele błedów, wiadomo też ze z gronem nauczycielskim się w trakcie nauki nie dyskutuje bo to walka z wiatrakami.
Mam wrażenie ze decyzja zapadła znacznie wcześniej przed radą ze on nie bedzie promowany, bo zaczał to zaliczac po kolei , zostały trzy zaliczenia to nagle doszedł czwarty, wszystkie murem wtedy staneły ze pytac nie będą choc innych uczniów pytały do samego końca czy to nie jest dziwne ??
wiem ze można teraz pisac o egzamin klasyfikacyjny jesli się napisze ze sie uczeń z oceną nie zgadza, nigdy o to nie występował w żadnej szkole.
A co do błedów to popełniono ich szereg bo po pierwsze zlekceważono wg mnie problem fali na nowych uczniach, tak jakby tego nie było ( to nie pierwszy przypadek ze z tej szkoły ktoś ucieka bądz wraca na jedynkach do rejonu) dwa nikt nie sprawdził tych wyzwisk na gg, zabrakło rozmowy psychologa z uczniami, ba nawet takie miejsce miały wydarzenia ze uczniowie specjalnie podpuszczali nauczycieli ze on jest na wagarach, i wychowawca twierdził do rodzica ze tak jest a w tym czasie rodzice byli z uczniem w poradni lekarskiej, pod koniec też wychowawca stwierdził ze uczeń symuluje i ze nie dba o to by go przepytac kiedy rodzic sam na własne oczy doswiadczył brak tej checi do przepytania tego ucznia.
Wreszcie najwazniejsze z jednego przedmiotu brak jest pisemnego powiadomienia o przedmiocie zagrożonym. Czyżby ktoś miał obawę ze obroni te jedynki?? że sobie poradzi z jedną lub dwoma poprawkami bo w wyjątkowych sytuacjach dopuszcza się dwie ?? oto są pytania które mnie nurtują i jakoś ni w ząb nie bardzo sobie mogę z tym poradzić
W tej klasie było 20 zagrożonych uczniów na stan 27 taka klasa i też o czymś to świadczy wiele przepchnietych zapewne zostało osób i mozna by się pokusić o sprawdzenie tej wiedzy choćby dla porównania Wiele rzeczy mi się ciśnie na usta chłopak od miesiąca latał co dziennie po lekcjach na zajęcia konsultacyjne ( w tym treningi ) codziennie inny przedmiot do konsultacji to stwierdzono a cos TY był 4 razy na takich zajęciach ? choć na każdy przedmiot przypada jedna godzina na tydzień, no w sumie nic żadnego wysiłku oprócz tego , że z wyczerpania i ze stersu zaczął mieć krwotoki z nosa.....
Ale chodzi mi o całość lekcji, a nie tylko z poszczególnych przedmiotów, to jest najważniejsze. Nie każdy nauczyciel przywiązuje do tego uwagę.
ewa1234 napisał/a:
lepiej 1 postawić niż bawić się w te egzaminy klasyfikacyjne
Tego nie proponuje nauczyciel tylko uczeń musi sobie załatwić taki egzamin, poprzeć to argumentami. Jest to coś w stylu że nie zgadza się z decyzją nauczyciela i zarzuca mu niesprawiedliwość.
ewa1234 napisał/a:
Co do informacji nikt nie mówił w szkole ze takie prawo istnieje z egzaminami komisyjnymi jesli nie klasyfikowany ba nawet mam podejrzenie by jak najszybciej i płynnie pozbyć się problemu
Bo o tym się nie informuje. Nie wiem czy ty przypadkiem nie mylisz poprawki z komisem.
ewa1234 napisał/a:
wiadomo też ze z gronem nauczycielskim się w trakcie nauki nie dyskutuje bo to walka z wiatrakami.
I to jest właśnie najgorsze z możliwych podejść. Przez cały rok trzeba dochodzić swoich praw jeśli są łamane. Nie załatwia się wszystkiego po fakcie. zauważ ze nie każdy widzi sprawę z tego samego punktu co ty i np dla nauczycieli może to być tylko sposób na wyjście z trudnej sytuacji i symulowanie, bo przecież wcześniej nic się nie działo (oni o tym nie wiedzieli).
ewa1234 napisał/a:
A co do błedów to popełniono ich szereg
Tak tylko tego nie wyciąga się i nie załatwia tydzień przed zakończeniem roku.
ewa1234 napisał/a:
zlekceważono wg mnie problem fali
Nie każdy musiał o tym wiedzieć i w szkole mogło to wygląda całkiem niegroźnie.
ewa1234 napisał/a:
dwa nikt nie sprawdził tych wyzwisk na gg
Od tego jest policja a nie szkoła która sie będzie bawić w detektywów.
ewa1234 napisał/a:
ba nawet takie miejsce miały wydarzenia ze uczniowie specjalnie podpuszczali nauczycieli ze on jest na wagarach
Uwierz mi że i u mnie w klasie zdarzały się tego typu żarty i nikomu by nawet nie przeszło do głowy robić w tego problemu.
ewa1234 napisał/a:
Wreszcie najwazniejsze z jednego przedmiotu brak jest pisemnego powiadomienia o przedmiocie zagrożonym.
Tak to jest poważne uchybienie i to powinno być załatwione. Tylko nie wiem gdzie dalej jeśli dyrektor jest po stronie nauczycieli.
ewa1234 napisał/a:
W tej klasie było 20 zagrożonych uczniów na stan 27 taka klasa i też o czymś to świadczy
To akurat mnie zbytnio nie razi. U mnie w 1 klasie liceum na półrocze były 4 osoby z matematyki NIEzagrożone i nie była to wina nauczycielki bo naprawdę dobrze uczy.
ewa1234 napisał/a:
wiele przepchnietych zapewne zostało osób i mozna by się pokusić o sprawdzenie tej wiedzy choćby dla porównania
Chyba nie ma osoby którą by nie denerwowała tego typu niesprawiedliwość. Niestety szkoła nie pozbędzie się tak chętnie ucznie osiągającego sukcesy sportowe, bo ich reprezentuje. To jest specyficzny rodzaj szkoły.
ewa1234 napisał/a:
od miesiąca latał co dziennie po lekcjach na zajęcia konsultacyjne ( w tym treningi ) codziennie inny przedmiot do konsultacji to stwierdzono a cos TY był 4 razy na takich zajęciach ? choć na każdy przedmiot przypada jedna godzina na tydzień
Kolejny raz powiem, wszystko za późno.
Sama zawsze chciałam zostać nauczycielem (wątpię że się uda, ale może jednak) i już teraz wiem że nie wyciągałabym nikogo na sam koniec. Z racji ze jestem fanką matematyki i uporządkowania, liczyłabym każdemu średnia ważoną, aż do bólu sprawiedliwie, a liczby nie kłamią. Sytuacja faktycznie ciężka, ale sprawdziany nóg zaliczać na bieżąco jak przychodził po chorobie, a nie zostawiać wszystko na koniec.
dkf, z tego co wiem można byc nieklasyfikowanym z jednego przedmiotu a to z prostej przyczyny łatwo policzyć ile godzin jest jezyka polskiego w szkole w tygodniu w stosunku do jednej godziny lekcyjnej np z historii.
Szkoła nie musi się bawić w detektywów a i owszem tylko gdyby reakcja nauczycieli na przemoc była prawidłowa to nie doszło by do samobójstwa dziewczynki ( sprawa bardzo głośna w mediach ) i przypadków można by było tu mnożyć.
Skoro chciałby się opierać na średniej i liczbach to łatwo wyliczyć ile czasu pozostaje uczniowi od 20 kwietnia do 20 czerwca odliczając weekend majowy, soboty , niedziele i święta, oraz wolne z tytułu pisania egzaminów gimnazjalnych dla klas 3 ????? i odliczyć od tego dwutygodniowy upór nauczycieli w którym nie chcieli już pytać.
Podnoszę w tej chwili wyłącznie zakres sprawdzenia wiedzy, można było nie klasyfikować ucznia podszedł by do tych egzaminów przed radą, pokazałby swą wiedzę i nikt do nikogo nie miał by pretensji
prawda jest taka, że skoro uczeń wagarował i świadomie opuszczał aż tyle zajęć, że jest nieklasyfikowany, to wcale nie dziwię się nauczycielom, że nie chcieli go odpytywać w ostatnim, tudzież ostatnich dwóch tygodniach, bo i niby z jakiej racji? pracować trzeba cały semestr a nie na koniec się nauczyć, przykro mi bardzo, takie schematy są OK na studiach, nie w szkole średniej a tym bardziej w gimnazjalnej.
poza tym skoro doszło do takiej a nie innej decyzji rady pedagogicznej nie było odpowiedniego kontaktu z rodzicami przez cały rok, którzy by razem z nauczycielami walczyli o dobro ucznia. jeśli opiekunowie z wielkimi pretensjami budzą się koniec roku szkolnego to niestety - za późno.
przenieście dzieciaka do innej szkoły, albo niech powtarza rok i w końcu pracuje należycie CAŁY ROK a nie budzi się na sam koniec.
_________________ egzystuję więc myślę.
niestety to drugie nie wszystkim jest dane.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum