ja Wam polecę 3 perełki, które pokochałem prawie w całości:
coldplay - X&Y - magia totalna, klimat, melodyjność i cudowność
bjork - homogenic - muzyczna wisienka, dla mnie najlepsza w dorobku bjork, kosmos
massive attack - protection - królowie nastrojowej elektroniki, ambitne do bólu kochamkochamkocham
jeszce parę albumów by się znalazło ale w muzyce to ja często podróżuję i kolejne jego etapy zawierają w sobie całkiem różne rodzaje muzyki-po prostu długo by wymieniać.
soad oczywiście też rulez, szczególnie toxicity
zgadzam sie z tym albumem coldplaya, mnie tez oczarowal.
poza tym polecam OST z the fountain autorstwa clinta mansella, piekna muzyka.
do tego cos ciekawego, moze nie slyszeliscie kapele skindred - bardzo polecam ich pierwszy album (drugi sie wlasnie ukazal, ale to juz nie to). jest to muzyka w stylu rage against the machine czy cos z reggae'owym wokalem, naprawde ciekawie ot brzmi
na koniec polecam akustyczny album korna, zupelnie inne spojrzenie na ich muzyke.
_________________ Imagine there's no heaven
iIs easy if you try
No hell bellow us
Above us only sky
1. The Killing Moon
2. Ever Fallen In Love
3. Dance With Me
4. Don't Go
5. Dancing With Myself
6. Heart Of Glass
7. O Pamela
8. Blue Monday
9. Human Fly
10. Bela Lugosi's Dead
11. Escape Myself
12. Let Me Go
13. Fade To Grey
14. Waves
Nowa płyta Nouvelle Vague - "Bande a Part" - to rzecz wyjątkowej urody.
Niewtajemniczonym spieszę wyjawić, że Nouvelle Vague to pewien nietuzinkowy projekt z Francji. Panowie, Marc Collin i Olivier Libaux, wpadli kilka lat temu na niezwykły i szalenie ryzykowny pomysł. Postanowili mianowicie nagrać album z coverami klasyków gatunku new wave w wersjach... bossa novy. Nietypowych interpretacji, obdarzonych zwiewnym "french touch", doczekały się zatem takie kompozycje jak "Love Will Tear Us Apart" Joy Division, "Guns Of Brixton" The Clash, "A Forest" The Cure czy "This Is Not A Love Song" Public Image Ltd. Tym razem poważne przearanżowanie spotkało takie wiekopomne dzieła jak "Blue Monday" New Order, "Bela Lugosi's Dead" Bauhaus czy "Fade To Grey" Visage. I z jednej strony jest słabiej, bo niby to wtórne i brakuje elementu zaskoczenia, jednak pojawia się kilka tak bajecznych wersji, że słuchając ich człowiek marzy, aby czas się zatrzymał. Mowa chociażby o walczykowym "Killing Moon" Echo & The Bunnymen czy przeraźliwie smutnym "Don't Go" Yazoo.
"Bande a Part" jest płytą zdecydowanie bardziej melancholijną i klimatyczną niż poprzedniczka. Brak tu plażowych propozycji na miarę "I Just Can't Get Enough" Depeche Mode czy tanecznych jak "Too Drunk To Fuck" Dead Kennedys z debiutanckiej "Nouvelle Vague". Pojawia się natomiast ciekawa bardzo wersja utworu "Bela Lugosi's Dead" Bauhaus, który pomimo potraktowania ciepłym kobiecym głosem zaskakująco nadal tchnie grozą. Inne utwory skąpane we francuskiej estetyce również kryją smakowite rozwiązania.
Być może nie wywołuje takiego zdziwienia i zachwytu jak pierwszy longplay, niemniej "Bande a Part" to zestaw szalenie przyjemnych numerów.
Opis:
Przed wydaniem Impeach My Bush Peaches można było uwielbiać lub się nią brzydzić - rzadko zaobserwować można było stan pośredni. Oszczędne beaty, punkowa gitara i oldschoolowy syntezator scierały się z wulgarnymi tekstami mogącymi niekiedy robić za dubbing do niemieckich pornosów. Te czasy jednak mijają, Peaches się ugrzeczniła.
Nie mam tu na myśli warstwy tekstowej nowego albumu - tutaj miss (ostatnio jakby trochę mniej) owłosionych pach zaserwowała standardowy zestaw miliona określeń na narząd, którego natura jej poskąpiła. Chodzi o dużo mniej surową produkcję, jak i... melodie. O ile pierwszy singiel z tej płyty, Boys Wanna Be Her, ma w sobie sporo z wcześniejszej Peaches (gitary rodem z rock show), to następującemu po nim Downtown bliżej stylistycznie do urban popu niż do bezkompromisowej, produkowanej jakby na odwal nachrzanianki z poprzednich płyt. Mimo że na płycie w warstwie wokalnej ciągle dominuje rapowa melorecytacja, Merrill coraz częściej korzysta z walorów swojego głosu w sposób bardziej tradycyjny. W pewnych miejscach jej brzmi on nawet seksownie (sic!). Na tą małą zmianę stylistyczną miało pewnie wpływ zaangażowanie przez Piczę "żywych" muzyków zarówno na sesję nagraniową, jak i na późniejszą trasę koncertową, co pozwoliło na wykonanie na żywo dużo bardziej skomplikowanych aranżacji.
Pomimo tego ogólnego złagodnienia, nasz babochłop nie wyzbył się charakterystycznego clashowo-rockowego czadu z poprzednich lat. Na płycie sporo jest szybkich killerów parkietowych w rodzaju opowiadającego o trójkącie MMK Two Guys, czy następującego po nim Rock The Shocker. Gdzieniegdzie jednak da się wyczuć feeling R&B, który pewnie odstraszy hardcorowych fanów Peaches z czasów tworzenia kawałków przez wciśnięcie paru przycisków na automacie perkusyjnym.
W jednym ten album powtarza niestety schemat poprzednich płyt. Poza świetnymi, energetycznymi kawałkami znaleźć można katujące ucho niewypały w stylu jęczącego Give'er czy monotonnego Do Ya. Płyta równie dobrze mogłaby się kończyć w 3/4 jej obecnej długości, do czego Peaches zdążyła nas już przyzwyczaić.
Dla ortodoksów płyta może być ciężka do zaakceptowania, ale za to ludziom, którym surowość poprzednich płyt nie przypadła do gustu długo będzie chodzić po głowie. Po wywaleniu paru beznadziejnych momentów zostaje z tego świetna imprezowa płyta.
Żródło: electroclash.pl
Tracklist:
01.Fuck or Kill [0:49]
02.Tent in Your Pants [2:52]
03.Hit It Hard [3:25]
04.Boys Wanna Be Her [3:55]
05.Downtown [3:31]
06.Two Guys (For Every Girl) [4:04]
07.Rock the Shocker [3:00]
08.You Love It [3:00]
09.Slippery Dick [3:02]
10.Get It [3:01]
11.Give 'Er [4:05]
12.Do Ya [2:35]
13.Stick It to the Pimp [3:49]
Świetliki - Ogród koncentracyjny (1995)
Gatunek : Rock
Opis:
Jeden z najważniejszych debiutów w polskiej muzyce lat dziewięćdziesiątych. Pomysł grupy opiera się na konfrontacji wierszy Marcina Świetlickiego z muzyką rockową. Nie jest to poezja śpiewana, nie jest też rock. Świetliki grają dość transową muzykę z elementami reggae, ska, punka, momentami nieco jazzują (zwłaszcza na tej, pierwszej płycie; później ten trop wyraźnie się urywa, ustępując miejsca gitarowemu rockowi). Pomysł w zasadzie prosty, ale w swej prostocie genialny i nie do podrobienia. Niekopiowalny choćby dlatego, że jedyny w swoim rodzaju jest Św. Marcin. Przede wszystkim, cokolwiek by nie mówić i jakkolwiek by nie oceniać jego poezję, niewątpliwie poetą jest i to odróżnia go od wszelkich, najlepszych nawet tekściarzy. To po prostu inna liga. Inna umiejętność operowania słowem, jego rytmem, znaczeniem, inny poziom nawiązań i kontekstów. Trzeba mu też przyznać, że potrafi przekuć swoje wokalne niedoskonałości w atuty i już na tej debiutanckiej płycie dorobił się charakterystycznego i rozpoznawalnego w mgnieniu oka, stylu.
Muzycznie ta płyta podoba mi się najbardziej ze wszystkich dokonań Świetlików. Jest najmniej rockowa, najbardziej oniryczna, depresyjna. To zresztą zrozumiałe w kontekście późniejszych albumów - tutaj Świetlicki nie jest jeszcze ikoną kultury masowej, zespół nie ma statusu kapeli kultowej. Oczywiście, Marcin jest już znanym w kręgach literackich poetą, ale jeszcze ciągle może "grać Świetlika" swobodnie, bez konieczności ciągłego puszczania oka w stronę publiczności. A ta publiczność przyjdzie szybko i im większa będzie, tym większe będą jej problemy ze zrozumieniem, "co poeta chciał przez to powiedzieć" (mam dziewiętnaście lat i chcę mieć Pana osobowość...).
Ale to będzie dopiero potem. Tu i teraz mamy zestaw klasyczny. Wśród mojego pokolenia wręcz obowiązkowy. Wiele zwrotów z zaprezentowanych tu wierszy Świetlickiego stało się częścią języka potocznego, swoistym kodem kulturowym. Poczucie humoru MŚ, dystans i zabawa konwencją "poety apokaliptycznego", idealnie mi odpowiadają, choć zdaję sobie sprawę, że nie są uniwersalne. Nie każdemu więc ta płyta się spodoba. Ale myślę, że każdy inteligentny słuchacz powinien spróbować. Świetliki to zespół wręcz zjawiskowy, zwłaszcza gdy się je bierze wraz z różnymi projektami pobocznymi (działalność publicystyczno-literacka duetu Świetlicki & Dyduch, projekty Świetlickiego z innymi muzykami, czy wreszcie sama jego poezja jako taka). Jeśli ktoś jeszcze tego zjawiska nie zna, a chce poznać - pierwsza płyta jest chyba najlepszym wprowadzeniem.
Tracklist:
1. Parasolki
2. Zamknięcie kina "Młoda Gwardia"
3. Przed wyborami
4. Tygrysia piosenka
5. Pogo
6. Opluty (44)
7. Casablanca
8. ...ska
9. Falafel - śmierć Rushdiemu
10. Świerszcze
11. Upiór
12. Olifant
13. Tata mięso
14. Wilgoć
15. M - Morderstwo
16. Pobojowisko
17. W poniedziałek
18. Karol Kot
19. Nieprzysiadalność
20. Słonidarność
21. Pod wulkanem
22. Listopad
23. ...Niemal koniec świata
Lesbians On Ecstasy - We Know You Know (2007)
gatunek :elektronika
Czas trwania: 41:06
Utowry:
1 Sisters in the Struggle 5:13
2 Sedition 4:25
3 The Cold Touch of Leather 3:11
4 Victoria\'s Secret 3:24
5 We Won\'t Give it Back 4:24
6 Party Time (a womyn\'s luv) 3:53
7 Is this the Way? 3:52
8 Alone in the Madness 5:13
9 It\'s Practically Freedom 3:43
10 Mortified
O ile pierwszy album kanadyjskiej formacji eksplodował radosną energią publicznego zamanifestowania swych poglądów, znajdując idealne ucieleśnienie w szorstkich, ale tanecznych dźwiękach electro-punka, to nowa płyta zaskakuje nerwowym i mrocznym klimatem oraz agresywną i hałaśliwą muzyką. Co się stało? Konfrontacja feministycznych haseł z rzeczywistością sprawiła, że lesbijska utopia zamieniła się w katastroficzną dystopię.
Oto "Sedition" rozpoczyna się cytatem z utworu Burzum - blackmetalowego zespołu Varga Vikernessa (odsiadującego wyrok za zamordowanie innego muzyka z norweskiej sceny satanistycznej): "Why should I regret seening the light?". Niepokojącym, syczącym szeptom towarzyszą tu ekstremalnie przesterowane basy i twardy bit automatu perkusyjnego. Niczym kawałek z repertuaru Big Black brzmi "We Won't Give It Back": mechaniczne dudnienie perkusji niesie żrące kaskady gitarowych akordów i zdeformowane wokale. Toż to noise-punk w czystej postaci. Do metalowej agresji w industrialnym wydaniu odwołuje się z kolei "Is The Is The Way?", w którym plemienne bębny i jazgot gitar spotykają się z kościelnymi chórami i organami. Porażająco zimno wypada "Victoria's Secret" - choć to pozornie motoryczne techno, laboratoryjne efekty i imitujący głos robota wokal jednej z Lezzies wprost mrożą krew w żyłach. Płytę kończy zaserwowana ze złośliwym grymasem folkowa pieśń "Mortified" - jedna z tych, jakie feministki-hipiski zwykły śpiewać przy ogniskach na uniwersyteckich kampusach w latach 60.
"We Know You Know" to jakby pełen goryczy tren żałobny nad zwłokami wszystkich utopijnych rewolucji.
Czesław Mozila to mieszkający od piątego roku życia w Danii, wokalista i kompozytor, absolwent Royal Danish Music Academy. Jego album "Debiut" zawiera 10 kompozycji na podstawie wierszy pisanych przez Michała Zabłockiego.
Czesław to zawodowy akordeonista, który komponuje również muzykę dla potrzeb spektakli teatralnych. Prowadzi też bar i firmę budowlaną. "Na scenie - charyzmatyczny i zwariowany, śpiewa do mikrofonu ustawionego na poziomie pępka, prowadząc swoją konferansjerkę całkiem od niechcenia, elektryzuje publiczność, która domaga się wciąż nowych bisów" – czytamy w zapowiedzi.
Muzyczna przeszłość Czesława to przede wszystkim istniejący od 2000 roku zespół Tesco Value, który koncertował w klubach w Danii oraz na festiwalach Roskilde i Copenhagen Jazz Fest. "Określając muzykę Czesława na pewno łatwiej byłoby wymienić czego w niej nie ma – niż wyszukać wszystkie niespotykane połączenia składników. Muzyczny kabaret, punk, alternatywa, miejski folk, tango – to jedynie drogowskazy w twórczości Czesława, które mają to do siebie, że można za nimi podążyć...lub obrać zupełnie inną drogę" - czytamy dalej.
Tracklist:
1. Ucieczka Z Wesołego Miasteczka
2. Tyłem Do Przodka
3. Maszyna Do świerkania
4. żaba Tonie W Betonie
5. Wesoły Kapelusz
6. Mieszko I Dobrawa Jako Początek Państwa Polskiego
7. Pożycie Małżeńskie
8. Kradzież Cukierka
9. Język Węża
10. Efekt Uboczny Trzeżwości
Nie ma to jak wszystkie płyty Nirvany....
"Bleach" taka fajna, brudna
"Nevermind" klasyka...:)
"In Utero" ....psychodeliczne piosenki...
"MTV Unplugged" głos Kurta Cobaina w najlepszym, wydaniu:)
Nie ma to jak wszystkie płyty Nirvany....
"Bleach" taka fajna, brudna
"Nevermind" klasyka...:)
"In Utero" ....psychodeliczne piosenki...
"MTV Unplugged" głos Kurta Cobaina w najlepszym, wydaniu:)
hehe nie przesadzajmy
Coż moge wam polecic, nie wiem czy gusta tutejszych forumowiczów sa zamkniete w konkretnych kategoriach muzycznych czy raczej głowy są otwarte na nowe doswiadczenia muzyczne. Zaczne wiec powoli
" Kierując się zmysłem artystycznym i zdrowo pojętą ambicją postanowiliśmy aby trzecia płyta Lao Che nie powielała koncepcji i schematów poprzednich dokonań. Zaadoptowana metodyka działania wykluczała stworzenie kolejnego koncept albumu. Trzecia płyta ukazuje nasze zainteresowania samym muzykowaniem stąd zupełnie inna aura otacza całą produkcję, jej przygotowywanie, kompozycję i realizację. Radość z dźwięku. Radość z rytmu. Radość z brzmienia. Całość nagrania została zrealizowana w technice analogowej. Wykorzystano studia Polskiego Radia (S-3, S-4) wraz całym archaicznym zapleczem zapisu taśmy magnetycznej. Inspirowani po części muzyką cyrkową, a i również starymi polskimi kreskówkami przywołaliśmy radosne wibracje, pobudzające do ruchu i elektryzującego odbioru. W warstwie lirycznej pojawia się autorska wizja Spiętego, w której odzwierciedla on współczesny świat człowieka, jego relacje społeczne i religijne. Teksty groteskowe w swoim wyrazie mają oddać słabości i ułomności ludzkiej natury. Tytuł płyty Gospel oddaje karykaturalną wizję rzeczywistości. Ciesz się z muzyki i tańcz. Życzymy miłego odbioru."
Bardzo ciekawa płyta, wesoła, a zarazem skłaniajaca do refleksji, prosta w odbiorze, a zarazem uwikłana w pokaźna ilość metafor. Słuchajcie a napewno odkryjecie przekaz i zrozumiecie wiele rzeczy zwiazanych z zyciem, przyzwyczajeniami, postepowaniem...Plyta wrecz idealna na wiosenne popoludnia i relaks przy dobrych dzwiekach muzycznych.
Naprawde Polceam !
_________________ "(...)And your last thought is that you have become a noise..."
Dołączyła: 09 Wrz 2006 Posty: 1365 Skąd: Hueco Mundo
Wysłany: 2008-05-06, 18:37
Muse - H.A.A.R.P. Live at Wembley
No tak, można Muse albo kochać albo nienawidzieć. Coś w nich jest takiego. Ale koncertowo sprawdzają sie niesamowicie i HAARP to potwierdza. Swietny zapis koncertu ze stadionu Wembley. Ściana dzwięku, zakoffana publika i Mat Bellamy. Cudeńko. A DVD, jest jeszcze lepsze, bo nie tylko słyszysz a i widzisz. Podwójny orgazm dla fanów
_________________ Zdemaskowana!
I'm not human I'm a miracle. And even my shadow worships me.
Hadouken! - Music For An Accelerated Culture ( 2008 )
1. Get Smashed Gate Crash
2. That Boy That Girl
3. Declaration Of War
4. Game Over
5. Mr. Misfortune
6. Crank It Up
7. What She Did
8. Driving Nowhere
9. Liquid Lives
10. Spend Your Life
11. Wait For You
Brytyjski zespół muzyczny założony w 2006 r. Grupa gra muzykę new rave. Nazwa zespołu pochodzi od specjalnego ciosu postaci (Ryu i Kena) ze starej już gry, Street Fighter.
Gorąco polecam
_________________ Jor fader its meble... EWERY dejxD
Płyta electro-punkowego duetu: Katiusza (gitara basowa, wokal) i Lady Electra (klawisze, wokal). Przesycona melodyjną, klubową elektroniką, której drapieżności dodaje (novum) gitara elektryczna i grrrrl dziewczęce wokale.
"Miau miau miau" to eklektyczna, ale jednorodna i przebojowa całość.
Mass Kotki nie byłyby sobą bez sarkastycznych tekstów, w krzywym zwierciadle ukazujących świat modnych seriali czy kult Matki Polki. To celna satyra na styl postaci powszechnie uważanych za popularne, w której dostaje się też krótko-szyjnym ochroniarzom z klubów i chłopakom, którzy za długo mieszkają ze swoimi matkami.
MASS KOTKI równie dobrze czują się na punkowym skłocie, co w klubie. To zjawisko udowadniające, że nawet muzyka do tańca nie musi być bezmyślna.'
hm... subiektywnie i skrótowo. no to tak.:
1.Braty z Rakemna - "fusy precz"
na razie jedyna,ale jakże genialna płyta! szczególnie polecam utwory "pociąg", "ołowiany waltz" i "miłość".więcej o nich w innym dziale
2.Blade Loki - "psy i koty", "no pasaran"
dwie ostatnie płyty Loków.genialne,punkowe,okraszone lekko zachrypłym, kobiecym wokalem.Są odbiciem rzeczywistości i dość mocnym jej komentarzem.Szczególnie warte uwagi są utwory "no pasaran","skaramanga" i "czarne golfy", oraz z poprzedniej płyty "tajemnicza pani","psy i koty" i "muzyka miasta". Kapela wpisuje sie w klimat buntu wobec nietolerancji,rasizmu,konsumpcjonizmu i boneheadów.
3.Nightwish - "wishmaster"
Moim zdaniem najbardziej genialna płyta Nightwish'a. Oczywiście jeszcze ze starszą, i moim zdaniem jedyną wokalistką tej kapeli - Tarją Turunen. Fińska kapelka wpisuje się w krąg muzyki,nazywanej metalem symfonicznym,czy tam gotyckim.jak zwał,tak zwał,ale operowy głos,połączony z ciężkim brzmieniem odbiera się świetne.Na tej właśnie płycie znajduje się śliczny utwór pt.:"dead boy's poem".poza nim zachwyca "she is my sin" i "come cover me".
Norah Jones - "Feels like home"
Jones,amerykanko-indyjka nagrywa płyty w klimacie pop-jazz'u połączonego z folkowym rockiem."Feels like home" to płyta wydana w 2004r. najbardziej zauważalnym kawałkiem jest "sunrise",ale wartym uwagi jest też "carnival town" i "above ground". słucha się jej najlepiej wieczorami,by odpocząć i porozmyślać.
Edyta Bartosiewicz - "wodospady", "dziecko","sen"
Polska,rockowa wokalistka,której kariera solowa,po trudnych początkach okazała się sukcesem,jej płyty kilka razy zdobywały platynę.Te trzy w/w są dla mnie najlepsze. Wydane w : 1998-wodospady, 1997-dziecko i 1994-sen. "Sen" była to druga płyta w solowym dorobku Bartosiewicz.Polecam wszystkie,lecz te 3 w szczególności. Znajdują się na nich takie utwory jak "wodospady łez", "sen","tatuaż","jenny","skłamałam","wśród pachnących magnolii","buntowniczka","miłość jak ogień".
Myslovitz - "korova milky bar", "miłość w czasach popkultury"
tych panów chyba nikomu przedstawiać nie trzeba.kto ich lubi,to wie,a kto ich nie lubi,to jego strata... o.
Kult - "poligono industrial", "tata kazika", "posłuchaj to do ciebie" [i wiele innych]
Dla mnie kult,kazik i knż to klasyka,którą każdy fan muzyki punkowo-rockowej powinien znać. te płyty są dla mnie najważniejsze,ze względów sentymentalnych,więc nie będe ich tutaj zachwalać i reklamować.wiele osób wiesza psy na płycie "poligono industrial", ostatniej,wydanej do tej pory płycie kultu.a dla mnie to zupełnie inne spojrzenie na kazika i kult,acz tak samo dobre.
Within Temptation - "enter", "mother earth", "the silent force"
Mieszanka gothic,doom metalu i metalu symfonicznego z cudownym wokalem Sharon Den Adel.Zespól pochodzi z Holandii i wydali dotąd 5 albumów. Trzy powyżej to moje ukochane. Zachwycają "Pearls of Light", "Restless", "Candles", "Our Farewell" czy "Stand My Ground".
The 69eyes - "blessed be", "paris kills"
dość charakterystyczna muzyka,z pogranicza glam i sleez rocka z ciekawym wokalem Jyrki 69 pochodzącego oczywiście z Finlandii. wydali do tej pory 10 albumów,ale dla mnie te sa najważniejsze. "Paris kills" fascynuje "Dance d'Amour", "Betty Blue" i "Still Waters Run High";a "blessed be" genialnym "Gothic girl", "The chair" i "Brandon Lee" - piosnką znaną z filmu "The Crow".sami o sobie mówią,że grają "post-apocalyptic rock'n'roll".
Closerkeller - "scarlet", "cyan", "graphite".. w zasadzie cała dyskografia. Anja tworzy po prostu cuda.Jest to kapela dla koneserów muzyki gotyckiej w polskim wydaniu,z mocnym i charakterystycznym głosem wokalistki Anji Orthodox.Tekst są nacechowane metaforyką.pełne symboli i często odnoszące się do sytuacji politycznej czy społecznej.
"Scarlet" - płyta nagrana w 1995r i pierwsza w której się zakochałam. składa się z 20 utworów,a najlepsze to : tytułowa "scarlet", "dlaczego noszę broń", "po to właśnie"
"Cyan"-nagrana rok później,naszpikowana w zasadzie genialnymi utworami i jakże charakterystyczną nutą : "władza", "zmierzch bogów", "cisza w moim domu", "smutek spełnionej baśni", "alicja", "roszpunka".
"Graphite"-jest to 6 studyjny album Closterkellera, składają sie na niego m.in.: "ate","perła", "zaklęta w marmur" i przepiękny utwór "fortepian".Album ten wydany był także w wersji anglojęzycznej.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum