Forum Ręceprecz odtybetu

• Szukaj • Użytkownicy • Grupy • Współpraca • Czat • Reklamuj Forum ! • Gry online • Katalog Stron
• Rejestracja • Zaloguj • Album

konkurs

Poprzedni temat :: Następny temat
Autor Wiadomość

     TwoFifty  



Dołączył: 13 Sie 2007
Posty: 3
Skąd: Poznań

Wysłany: 2007-08-13, 23:32   czy dobrze zrobiliśmy kończąc związek..?

cześć!

forum to odwiedzam nie po raz pierwszy, ale tak, zarejestrowałem się, żeby zapytać Was co sądzicie o mojej sytuacji.. Więc witam wszystkich :) i mam nadzieję, że nie macie nic przeciwko takiej jednorazowej aktywności.. chociaż kto wie, może tu zostanę :)

no więc mój problem wygląda tak..
Jest pewna dziewczyna, którą poznałem na wyjeździe, będąc w liceum, w pierwszej klasie (czyli dość dawno, bo w październiku br. zaczynam studia). Początkowo nie spotykaliśmy w ogóle poza szkołą i poza kolejnymi wyjazdami naszego szkolnego koła turystycznego. Zaprzyjaźniliśmy się i z czasem zaczęła się obracać w kręgu moich znajomych.. aż zimą 2005/2006 zaczęliśmy się spotykać tylko we dwoje. Problem był taki, że oboje nie byliśmy siebie nawzajem pewni.. tzn mówiliśmy sobie otwarcie, że łączy nas tylko przyjaźń, że ona nie jest moim ideałem, ani ja nie jestem jej Królem z Bajki, ale lubiliśmy się bardzo i z nikim nie mogliśmy pogadać tak jak ze sobą. Więc spotykaliśmy się w kawiarniach czy parkach i tylko rozmawialiśmy. Po jakimś czasie (niedługim) jakoś samo z siebie wynikło, że zaczęliśmy trzymać się za ręce, potem przytulać, potem całować.. ale wciąż oboje nie wiedzieliśmy za bardzo czy tak powinno to wyglądać, skoro nie czuliśmy do siebie prawdziwej miłości. W sumie jednak czemu nie, skoro oboje tego chcieliśmy, było to bardzo miłe, doskonale spędzało nam się czas razem i świetnie się rozumieliśmy, a nie robiliśmy przecież nic złego.

Jednak w styczniu tego roku ona powiedziała (ku mojemu zaskoczeniu) że tak nie może być dalej.. i że trzeba zwiększyć między nami dystans.. tzn zacząć się zachowywać jak prawdziwi przyjaciele, a nie jak para.. Szczerze, to cholernie mnie to zabolało.. chociaż niby nie powinno, skoro to przyjaciółka i cały czas zakładaliśmy, że oboje czekamy nadal na swoje drugie połówki. Bo, widzicie, dotychczas uważałem ze zakochanie przychodzi nagle i uderza tak, że powala na kolana.. ale teraz kiedy ona zniknęła zdałem sobie sprawę, że powoli zaczynałem ją kochać - właśnie w tym wielkim znaczeniu tego słowa. Nie było to jeszcze do końca to, ale było na dobrej drodze. Zobaczyłem to dopiero jak jej zabrakło.. Zacząłem jednak się z tym godzić i starałem się wyrzucić ją z pamięci i po jakimś czasie mi się to udało...

potem spotykaliśmy się jeszcze kilkakrotnie i wyjaśnialiśmy różne rzeczy.. to jak ja widziałem tą znajomość, to ja ona ją widzi.. I w wyniku tych rozmów stało się tak, ze zaczęliśmy się znowu spotykać :) problem polegał na tym, że moje uczucie do niej zdążyło przez ten czas wykitować.. Ona zas wciąż niezmiennie czuła to samo.. więc znowu byliśmy u startu.

Oboje wiedzieliśmy czym jest prawdziwa miłość, wiedzieliśmy jak to jest szaleć na czyimś punkcie i umierać na jego widok.. i byliśmy świadomi, że to co czujemy, to niekoniecznie jest ta Wielka Miłosć. Nawet jeżeli czuło się ją na jednym spotkaniu.. mogła zniknąć na innym - a taka niekonsekwencja świadczy (chyba?) o tym, że to nie jest TO, przynajmniej moim zdaniem.

po jakimś czasie uznaliśmy w końcu, że stanowimy parę i zatwierdziliśmy to oficjalnie :) . Chociaż dla wszystkich znajomych stanowiliśmy ją już wcześniej. Oczywiście nic to nie zmieniło w naszym zachowaniu i ewolucja znajomości podążała swoim torem niezależnie od tego jak ją się nazywało. Były namiętne pocałunki, były pieszczoty, spędzaliśmy razem dużo czasu, dawaliśmy sobie prezenty na święta, urodziny, bez okazji, a kiedy mogłem kupowałem jej na spotkanie kwiatka itd..
Niewątpliwie bardzo do siebie pasowaliśmy. Niesamowite jest to, że cały czas czuliśmy do siebie to samo - choć z różnym natężeniem - dla żadnego z nas nie była to przyjaźń.. ale nie była też miłość.. Wiele nas łączyło, wiele rzeczy było u nas tylko trochę podobnych i uzupełniających się, a były takie, które nas różniły, ale to tylko zacieśniało związek - inaczej byłoby nudno :)

Za nic w świecie nie powiedziałbym, że to co do niej czułem możnaby określić słowem "przyjaźń".. bałbym się zarazem powiedzieć że kocham..
i to właśnie zawieszenie pomiędzy jednym a drugim było czynnikiem, który spowodował, że powiedziała, że trzeba się na coś zdecydować..
Skoro jednak nie była to miłość (?) zdecydowaliśmy, że pora się rozstać.. zostało to nazwane przerwą, ale raczej miało to być zakończenie znajomości..

Tego dnia powiedziałem (w pełni zgodnie z prawdą), że ze wszsytkich osób, jakie w życiu spotkałem, to z nią najbardziej chciałbym spędzić resztę życia. Jej podsumowanie było takie, że w tej bardzo trudnej sytuacji miłość możemy zdefiniować tak - niezależnie co do kogoś czujesz, jeżeli zakładasz, że gdzieś tam jest ktoś lepszy - to nie kochasz. Trudno się z tym nie zgodzić.

Dla nas obojga to jest bardzo smutny czas.. wszystko stało się szare i puste..
Nie wiem jakie są jej przemyślenia, ale ja zdałem sobie sprawę, że naprawdę ciężko byłoby mi wyobrazić sobie kogoś o lepszym od niej charakterze.. Z wyglądem nie do końca.. ale i tak jest dla mnie ładna. Ale czy istnieją takie prawdziwe chodzące ideały?

nie wiem co robić szczególnie, że idę teraz na studia - poznam wielu ludzi.. Gdybyśmy zdecydowali być ze sobą na poważnie i okazałoby się, że zakochałbym się w kimś ze studiów (lub gdyby stało się tak z nią) to druga osoba została by na pewno bardzo skrzywdzona..

skoro myślę, że nikt inny nie będzie tak czuły, tak wyrozumiały, tak zgrany pod względem pieszczot, z nikim innym nie będę mógł tak rozmawiać, z nikim innym nie będę się tak uzupełniać, nikt inny nie będzie tak ciekawy etc etc.. to czy kocham?

skoro uważam, że bywają dziewczyny od niej ładniejsze, skoro czasem bywa tak, że akurat nie mam ochoty się z nią widzieć, jeżeli zdarza się czasem, że jakiś szczegół u niej mnie irytuje.. to czy kocham?
jak jest waszym zdaniem?

czy jest sens próbować wrócić?




w ogóle przepraszam, ze tak się rozwlekłem z tym postem i naprawdę szczerze uśmiecham się do tych którym chciało się go przeczytac :) , ale trudno jest opisać emocje i skompliowane relacje.. a ja naprawdę starałem się streszczać (serio :P )

aha, nie zdziwcie się jeśli na innych forach też zobaczycie ten temat..
 
 
 

     panna-nielegalna  



Dołączyła: 07 Sie 2007
Posty: 206

Wysłany: 2007-08-14, 00:31   
   Polecający: dzieki sobie! xD


TwoFifty napisał/a:
Po jakimś czasie (niedługim) jakoś samo z siebie wynikło, że zaczęliśmy trzymać się za ręce, potem przytulać, potem całować..
czy to czasem nie z tesknoty za kims bliskim,odrobina czulosci i ciepla?

TwoFifty napisał/a:
Jej podsumowanie było takie, że w tej bardzo trudnej sytuacji miłość możemy zdefiniować tak - niezależnie co do kogoś czujesz, jeżeli zakładasz, że gdzieś tam jest ktoś lepszy - to nie kochasz. Trudno się z tym nie zgodzić.
a wiec po co ze soba byliscie?tworzyliscie zwiazek,dokladaliscie cegielki do wspolnego muru wielkiego uczucia...a jednak czekaliscie tkwiac w tym zwiazku na druga,ta prawdziwa polowke...tylko dlaczego oboje nie wzieliscie wtedy pod uwage faktu,ze nawet jesli znajdziecie ta druga osobe to ciezko bedzie zburzyc ten "mur"?w koncu tyle czasu ze soba spedziliscie,opiekowaliscie sie soba wzajemnie no i rozumieliscie sie...nie watro tkwic w czyms co nie ma sensu jesli nie widzi sie w tym jakiejs alternatywy na przyszlosc...

TwoFifty napisał/a:
Dla nas obojga to jest bardzo smutny czas.. wszystko stało się szare i puste..
Nie wiem jakie są jej przemyślenia, ale ja zdałem sobie sprawę, że naprawdę ciężko byłoby mi wyobrazić sobie kogoś o lepszym od niej charakterze.. Z wyglądem nie do końca..
a wiec sam widzisz jak wiele was laczy...a to przeciez z przyjazni powstaja uczucia z wyzszego szczebla,wazne zeby umiec sie komunikowac,rozumiec to jest najwazniejsze w tym wszystkim...wyglad nie jest najwazniejszy :)

TwoFifty napisał/a:
Ale czy istnieją takie prawdziwe chodzące ideały?
idealy nie istnieja :looka: a nawet gdyby istnialy,to bylyby nudne :dobani:

TwoFifty napisał/a:
czy jest sens próbować wrócić?
mysle,ze warto sprobowac ponownie,ale przed tem przyda sie taka powazna rozmowa i dojscie do problemu,dlaczego tyle razy sie rozstawaliscie i dlaczego oboje czekaliscie na kogos "lepszego" skoro tak dobrze sie rozumiecie
_________________
bez najmniejszych szans w pijackim szale rujnując cały świat... ^^
 
 

     Ana4  



Dołączyła: 10 Sie 2007
Posty: 24

Wysłany: 2007-08-14, 19:02   

TwoFifty napisał/a:
skoro myślę, że nikt inny nie będzie tak czuły, tak wyrozumiały, tak zgrany pod względem pieszczot, z nikim innym nie będę mógł tak rozmawiać, z nikim innym nie będę się tak uzupełniać, nikt inny nie będzie tak ciekawy etc etc.. to czy kocham?

Uważam że jest to napewno stan zakochania ale czy to jest miłość na to pytanie musisz sobie odpowiedzieć sam bo tak naprawdę tylko Ty wiesz dokładnie co czujesz w jej obecności czy też gdy jej nie ma.

TwoFifty napisał/a:
skoro uważam, że bywają dziewczyny od niej ładniejsze, skoro czasem bywa tak, że akurat nie mam ochoty się z nią widzieć, jeżeli zdarza się czasem, że jakiś szczegół u niej mnie irytuje.. to czy kocham?
jak jest waszym zdaniem?

Przecież miłośc nie zakłada do końca klapek na oczy to nic dziwnego albo przekreślającego iż to nie może być miłośc bo uważasz że są od niej ładniejsze dziewczyny.Czasem tam mamy że irytują nas drobne szczegóły czy nie mamy ochoty się z kim spotkać ale czy to ma oznaczać że ją nie kochasz???Myślę że nie.
Pozdrawiam ;)
_________________
Słońce, jest w każdym człowieku trzeba tylko umieć poczuć jego ciepło....
 
 

     smooky_eyes  



Dołączyła: 02 Sie 2007
Posty: 45

Wysłany: 2007-08-14, 20:25   

TwoFifty napisał/a:
skoro uważam, że bywają dziewczyny od niej ładniejsze

Nikt nie jest idealny, to jest prawda doskonale wszystkim znana. Ja będąc z moim chłopakiem, niczego bardziej nie byłam pewna niż tego, że kocham go nad życie, mimo, że nie był najprzystojniejszym jakiego znałam. Twierdzisz, że mimo, że nie jest doskonała, i tak jest dla Ciebie ładna. To świadczy o tym, że wygląd nie ma tu żadnego znaczenia. Fizyczność zanika, kiedy w grę wchodzą uczucia. Wtedy ma się maski na oczach, albo różowe okulary.
TwoFifty napisał/a:
Za nic w świecie nie powiedziałbym, że to co do niej czułem możnaby określić słowem "przyjaźń".. bałbym się zarazem powiedzieć że kocham..

Nie ma niczego pomiędzy miłością a przyjaźnią, musi Was łączyć jedno z tych uczuć. Jeżeli nawzajem nie mogliście o sobie zapomnieć mimo licznych rozstań i przerw, to o czymś świadczy. Piszesz też, że było Ci z nią dobrze w kontakcie fizycznym (pieszczoty, pocałunki). To również jest jednym z czynników wskazujących na miłość. Dwie przypadkowe osoby nie będą ze sobą w pełni szczęśliwe w kontakcie bliższym. Wam ten kontakt sprawiał wyraźną przyjemność.
TwoFifty napisał/a:
niezależnie co do kogoś czujesz, jeżeli zakładasz, że gdzieś tam jest ktoś lepszy - to nie kochasz. Trudno się z tym nie zgodzić.

To prawda niewątpliwa. Ale zastanówcie się nad tym, czy nie wymyślacie problemów na siłę? Jest wam ze sobą bosko, to uczucie trwa już dość długo, a mimo to, oboje doszukujecie się jakichś nieprawidłowości. Dlaczego??? Powinniście się nawzajem wspierać i każdą niepewność zwalczać chociażby soczystym pocałunkiem w szyjkę :] Czy jest jakiś wyraźny powód Waszego niezdecydowania? Zastanów się, czy Tobie nie za bardzo przeszkadza jej wygląd. To może Cię blokować (chociaż jest to objaw próżności). A może ona robi coś, czego Ty nie potrafisz zaakceptować i jest to nagminne? Jest też opcja, że to Ty masz w sobie coś, co ją odstrasza. Może nie do końca akceptuje Twój wygląd, a może denerwuje ją coś w Twoim zachowaniu? Jest spore prawdopodobieństwo, że kręcicie się w kółko, bo ukrywacie przed sobą prawdziwy powód Waszych wątpliwości co do bycia razem. Nie chcecie pozwolić sobie na szczerość w tej kwestii, by nie zranić drugiej osoby.
TwoFifty napisał/a:
Dla nas obojga to jest bardzo smutny czas.. wszystko stało się szare i puste..
.
Jeżeli oboje męczycie się nie będąc razem, to już poważny argument za tym, że łączy Was coś silnego, czego nie możecie zlekceważyć. Przez głupią decyzję możecie stracić miłość swojego życia. To nie jest cytat z telenoweli argentyńskiej, to najszczersza z prawd!
Nie opuszczaj tego forum, podziel się z nami dalszym rozwojem wypadków. Napisz chociaż, jak zadecydowaliście i jak czujecie się z tym wyborem. Życzę Wam szczęścia z całego serduszka i jak najbardziej udzielam błogosławieństwa, chociaż nie jestem do tego uprzywilejowana :oczami:
_________________
"Idąc do przodu,
patrz, czy zostawiasz ślady,
po których mógłbyś wrócić."
 
 

     Zombwbij  



Dołączył: 24 Paź 2006
Posty: 920
Skąd: inąd się znamy...

Wysłany: 2007-08-14, 22:25   
   Polecający: myszka mi poleci(a)ła...


TwoFifty napisał/a:
dotychczas uważałem ze zakochanie przychodzi nagle i uderza tak, że powala na kolana
Z zakochaniem jest jak z wodą; nieraz trafi Cię fala i porwie ze sobą, nieraz pada deszcz i w pewnym momencie spostrzegasz, że stoisz po szyję w wodzie...

TwoFifty napisał/a:
Ale czy istnieją takie prawdziwe chodzące ideały?
Oczywiście.
Znikają razem z dźwiękiem buzika :P

TwoFifty napisał/a:
czy kocham?
Bardzo mi się podoba sposób w jaki piszesz o całej sprawie, ale nawet jakbym znał odpowiedź na to pytanie (a może znam :luka: ), musisz udzielić jej sobie sam.

TwoFifty napisał/a:
czy jest sens próbować wrócić?
A czy widzisz sens w trwaniu w marazmie?

Takie coś się nie zdarza co dzień... Nie psujcie tego, bo możecie kiedyś pożałować. Pozwólcie waszej znajomości się rozwijać, to może niełatwe, ale może bardzo wiele dobrego przynieść.
Piszesz o waszych poszukiwaniach "połówek"; czy wiesz, gdzie jest najciemniej?
_________________
"Mądry nie jest ten, który martwi się z powodu niedostatku, lecz ten, który cieszy się z tego co ma."

Lubię internet, bo w internecie nikt nie wie, że jestem psem ;)
Per aspera ad astra...
...wszędzie można dojść na piechotę
 
 
 

     TwoFifty  



Dołączył: 13 Sie 2007
Posty: 3
Skąd: Poznań

Wysłany: 2007-08-15, 00:37   

smooky_eyes napisał/a:
Nikt nie jest idealny, to jest prawda doskonale wszystkim znana. Ja będąc z moim chłopakiem, niczego bardziej nie byłam pewna niż tego, że kocham go nad życie,


problem leży w tym, że, pomijając już kwestię ideałów, my tego nie czuliśmy. Na pewno nie przez większosć czasu. To o czym piszesz, to prawdziwa miłość, która nie ma żadnych wątpliwości.. To skłaniało do zastanowienia - może gdzieś jest ktoś, do którego to właśnie będę czuł/czuła..

smooky eyes napisał/a:
Nie ma niczego pomiędzy miłością a przyjaźnią, musi Was łączyć jedno z tych uczuć. Jeżeli nawzajem nie mogliście o sobie zapomnieć mimo licznych rozstań i przerw, to o czymś świadczy.


no właśnie to jest paradoksalne, że widocznie jest tu coś takiego.. Bo dla mnie "słaba" miłość nie istnieje - jeśli mówię "kocham", to mam na myśli "chcę być z tobą całe życie i nikt inny nigdy nie będzie dla mnie ważniejszy" i biorę na siebie odpowiedzialność za te słowa. Z drugiej strony nie możesz zaprzeczyć, że ja i Ona nie czujemy do siebie przyjaźni..

smooky_eyes napisał/a:
Nie chcecie pozwolić sobie na szczerość w tej kwestii, by nie zranić drugiej osoby.


rozmawialiśmy o tym. Przy obu tych rozstaniach i przy innych okazjach również. Myślę, że szczerość była pełna.



smooky_eyes napisał/a:
Jeżeli oboje męczycie się nie będąc razem, to już poważny argument za tym, że łączy Was coś silnego, czego nie możecie zlekceważyć. Przez głupią decyzję możecie stracić miłość swojego życia.

Zombwbij napisał/a:
A czy widzisz sens w trwaniu w marazmie?


trzeba wziąć jednak pod uwagę, że pisałem (i nadal piszę) dość na gorąco.. Decyzja zapadła nieco ponad tydzień temu, więc zupełnie niedawno.. Rozłąka po tylu wspólnie przeżytych, niezwykłych chwilach (wiecie na pewno jaki smak mają np. podróże z tak bliską osobą..) nie może obyć się bez smutku - dzieliliśmy się sobą przed dość długi czas, więc musi być pustka.. Ale skoro jest to tak świeże, to nie wiem, czy na podstawie tego można by osądzać czy to miłość. Nie nazwałbym więc tego "trwaniem w marazmie". To w końcu tylko okres przejściowy, pytanie jest - jak długi.


Zombwbij napisał/a:
Piszesz o waszych poszukiwaniach "połówek"; czy wiesz, gdzie jest najciemniej?

prostota, mądrość i adekwatność tego zdania w tej sytuacji jest niesamowita, tchnęło takim mocnym optymizmem, aż się uśmiechnąłem, szczere dzięki :)


smooky_eyes napisał/a:
Przez głupią decyzję możecie stracić miłość swojego życia. To nie jest cytat z telenoweli argentyńskiej, to najszczersza z prawd!


fakt. Bardzo pasują mi do określenia tej sytuacji takie dwa przykłady. Pierwszy, gdy ktoś mówi "to była taka piękna znajomość, tak do siebie pasowali, mieli taką szansę, a teraz oboje są nieszczęśliwi" i drugi - "nie kochali się i wiedzieli o tym od początku, więc czemu nie skończyli znajomości? Stracili tyle czasu i kiedy inni znajdywali sobie miłość na całe życie, oni tkwili obok siebie tylko po to żeby w końcu i tak się rozejść. W tym czasie mogła ich ominąć jedyna życiowa szansa.." Obie wydają się tak niezwykle prawdopodobne.. W którąkolwiek ze stron by nie pójść - może się okazać że będzie źle.





Zombwbij napisał/a:
Bardzo mi się podoba sposób w jaki piszesz o całej sprawie, ale..

może to mało istotne w tej chwili, ale ucieszyła mnie taka uwaga :)


w ogóle widzę, że trafilem na odpowiednich ludzi, którzy potrafią napisać bardzo mądrze i trafnie. Dziękuję (chociaż czekam na kolejne odpowiedzi) i na pewno napiszę jak się sprawa rozwinęła. Póki co mamy naturalny bufor - Ona wyjechała na wakacje, więc oboje mamy czas na przemyslenia..
 
 
 

     smooky_eyes  



Dołączyła: 02 Sie 2007
Posty: 45

Wysłany: 2007-08-15, 07:01   

TwoFifty napisał/a:
my tego nie czuliśmy

Czyli jesteście pewni, że nie łączyła Was miłość? Jeżeli oboje stwierdziliście ten fakt, to nie wróży zbyt świetlanie Waszemu ewentualnemu związkowi.
TwoFifty napisał/a:
Na pewno nie przez większosć czasu.

To znaczy, że jednak to uczucie między Wami się pojawiło, ale nie trwało długo, tak? Ciekawe dlaczego nie było długotrwałe, to mnie zastanawia. Skoro ludzie się kochają, miłość między nimi nie powinna tak szybko się ulotnić...
TwoFifty napisał/a:
jeśli mówię "kocham", to mam na myśli "chcę być z tobą całe życie

Niekoniecznie tak jest. Niczego w życiu nie można być pewnym i nawet jeśli kogoś pokochasz, nie jesteś w stanie określić, czy to uczucie przetrwa. Owszem, miłość zakłada klapki na oczy, ale ludzie połączeni tym uczuciem nadal posiadają mózgi i są świadomi tego, że wszystko się może zdarzyć, nawet rozstanie. Wiedzą o tym, ale zazwyczaj szybko pozbywają się tej myśli, by nie zakłócać między sobą szczęścia. I tak powinno być.
TwoFifty napisał/a:
Myślę, że szczerość była pełna.

Skoro powiedzieliście sobie szczerze co czujecie, co Wam nie odpowiada w drugiej osobie, powinno być Wam łatwiej w ocenie tej sytuacji...Dziwne, że tak nie jest.
TwoFifty napisał/a:
dzieliliśmy się sobą przed dość długi czas, więc musi być pustka

Ale co to jest za pustka? Za czym tęsknisz, nie mając jej obok siebie? Za zwykłą rozmową o pogodzie, czy raczej za bliskim kontaktem i zwierzeniach (bo nikt Cię tak dobrze nie rozumie jak ona). To też jest ważne.
TwoFifty napisał/a:
W którąkolwiek ze stron by nie pójść - może się okazać że będzie źle.

Nic w życiu nie jest jednolicie czarne lub białe. Musisz liczyć się z tym, że nie zawsze mamy możliwość wybrać wariant "dobry". Nie raz mamy do wyboru dwa niepewne warianty, z których jeden może okazać się furtką do pełni szczęścia. Kto nie ryzykuje, ten nie ma szansy na osiągnięcie sukcesu.
Zombwbij napisał/a:
]Piszesz o waszych poszukiwaniach "połówek"; czy wiesz, gdzie jest najciemniej?

Zgadzam się z kolegą :) To zdanie powinno być dla Ciebie mottem życiowym. Najlepiej napisz je sobie flamastrem na ścianie i wyślij swojej (może przyszłej) dziewczynie jako treść sms-a. Jest duża szansa, że oboje uświadomicie sobie, że żyjecie dla siebie :D
_________________
"Idąc do przodu,
patrz, czy zostawiasz ślady,
po których mógłbyś wrócić."
 
 

     intelaga  



Dołączyła: 09 Sie 2007
Posty: 43
Skąd: Warszawa

Wysłany: 2007-08-16, 10:36   

TwoFifty napisał/a:
doskonale spędzało nam się czas razem i świetnie się rozumieliśmy
TwoFifty napisał/a:
Były namiętne pocałunki, były pieszczoty, spędzaliśmy razem dużo czasu, dawaliśmy sobie prezenty na święta, urodziny, bez okazji, a kiedy mogłem kupowałem jej na spotkanie kwiatka
TwoFifty napisał/a:
ze wszsytkich osób, jakie w życiu spotkałem, to z nią najbardziej chciałbym spędzić resztę życia
TwoFifty napisał/a:
ciężko byłoby mi wyobrazić sobie kogoś o lepszym od niej charakterze
TwoFifty napisał/a:
nikt inny nie będzie tak czuły, tak wyrozumiały, tak zgrany pod względem pieszczot, z nikim innym nie będę mógł tak rozmawiać, z nikim innym nie będę się tak uzupełniać, nikt inny nie będzie tak ciekawy etc etc.. to czy kocham?

A teraz przeczytaj sobie te wszystkie fragmenty w tej właśnie kolejności. I odpowiedz sobie na pytanie" CZy kochasz?"
CZytałam to wszystko i szczerze ci zazdrościłam. Bo mimo, że staracie się na siłę tego waszego uczucia nie nazywać to się bardzo kochacie. Gonicie tylko za jakimś obrazem miłości w waszej głowie, za modelami miłości, których gdzieś już kiedyś ktoś doświadczył. A czy każda miłość nie jest inna? Czy jest jeden uniwersalny sposób na miłość? Otóż , nie.
Dlatego życzę wam, abyście zrozumieli,że nazywanie uczuć nie jest sprawą najważniejszą. Pozdrawiam i trzymam kciuki. Nie niszczcie tego co jest między wami. Bo potem do końca życia możecie tego żałować. JA swoich decyzji, żałuję do dzisiaj...
_________________
Złoty widzisz to, co ja? Nie pokonamy tego zła...
 
 
 

     Colorblind  



Dołączyła: 20 Cze 2007
Posty: 2678
Skąd: Bimini iiii Finimini

Wysłany: 2007-08-16, 19:51   

TwoFifty napisał/a:
czy jest sens próbować wrócić?

Wg mnie powinniście rozwijać tą znajomość i pod żadnym pozorem nie uciekać od siebie, czekacie na jakieś ideały, których nie ma - znaleźliście siebie, pielęgnujcie to, co Was łączy - nie wiadomo, w którym kierunku pójdzie Wasza znajomość, ale jedno jest pewne należy próbować, nie rezygnuje się z ludzi - wydaje mi się, że potrzebujecie siebie nawzajem, tylko boicie się (chociaż nie wiem dlaczego ;) ) do tego przyznać. Czasami to, co jest najważniejsze jest tak blisko nas, tylko trzeba to zauważyć, trzeba chcieć to zauważyć i walczyć, by potem nie żałować, że coś się straciło. Nie szukajcie, nie czekajcie na coś, co tak naprawdę już jest tak blisko Was! Nie ma ideałów, nie ma, dlatego ich nie szukajcie. Najważniejsze to znajdźcie siebie.
_________________
'jesteśmy jak bratki pośród pola chwastów'

'Wszystko przebiega zgodnie z moim planem. Jestem bezwzględnie inteligentny!' :luka:

wszystko mnie bolly ;D
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



TopLista For - najlepsze fora w sieci - dodaj swoje forum do top listy

Prawdopodobnie najlepsze Forum Dyskusyjne w sieci.
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Pomagamy:
pajacyk

Sitemap:
tematy i użytkownicy


Polecamy: Reklama na forum | Pozycjonowanie | Linki |
wikino | naprawa honda | politics | wełna | Pozycjonowanie | muzyka | Forum Kobiet | książki finanse reklama konferencje książki ezoteryka i paranaukowe sem ręceprecz odtybetu