Na pewno warto. Co do tego nie mam wątpliwości. Ale tylko wtedy, gdy ta miłość jest prawdziwą miłością, taką, jak opisana w Hymnie o Miłości. Wtedy nawet nieszczęśliwa miłość jest przepiękna i może być wielkim darem szczęścia.
_________________ 'To, co mam, to radość najpiękniejszych lat. To, co mam, to serce, które jeszcze na wszystko stać. To, co mam, to młodość, której nie potrafię kryć. To wiara, że naprawdę umiem żyć.'
Wtedy nawet nieszczęśliwa miłość jest przepiękna i może być wielkim darem szczęścia.
Bynajmniej interesujące sformułowanie. Jak takie nieszczęście może być szczęściem?
Polecam Ci Hymn o Miłości.
Gdybym mówił językami ludzi i aniołów
a miłości bym nie miał
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania
i znał wszystkie tajemnice
i posiadał wszelką wiedzę
i wszelką możliwą wiarę
tak iżbym góry przenosił
a miłości bym nie miał
byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją
a ciało wystawił na spalenie
lecz miłości bym nie miał
nic bym nie zyskał.
Czy wiesz, jaką musi być krzywdą dla człowieka to, że nie potrafi/nie może kochać...? Wyobrażasz sobie związek z kimś na całe życie bez miłości? Byłabyś nieszczęśliwa. A przynajmniej czułabyś jakiś niedosyt, czy nieszczęście.
Miłość cierpliwa jest
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości
nie szuka poklasku
nie unosi się pychą
nie dopuszcza się bezwstydu
nie szuka swego
nie unosi się gniewem
nie pamięta złego
nie cieszy się z niesprawiedliwości
lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi
wszystkiemu wierzy
we wszystkim pokłada nadzieję
wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje.
Nie jest jak proroctwa,
które się skończą
albo jak dar języków, który zniknie
lub jak wiedza, której zabraknie.
(...)
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy z nich zaś największa jest miłość.
To jest miłość. A nie ta z wierszyków nastolatek, że go nienawidzi, że jest i tu piękne epitety ;|, że go kocha, a za rok (bo już opanowałam się komentowania 2-tygodniowych 'miłości'). Miłość to nie jest podobanie się, ale wielka odpowiedzialność, wielkie wyrzecznie, poświęcenie. A nie szybko, łatwo i przyjemnie.
_________________ 'To, co mam, to radość najpiękniejszych lat. To, co mam, to serce, które jeszcze na wszystko stać. To, co mam, to młodość, której nie potrafię kryć. To wiara, że naprawdę umiem żyć.'
Ja wychodze z takiego samego założenia jak Mały Książe:
Pozwalając się oswoić musisz liczyć się ze łzami.
Więc, że miłość jest warta, warta, warta wszystkiego, ale trzeba liczyć się z tym, ze nie ejst aka och i ah, i ze czasem trzeba wylać pare łez. Wiem o tym, bo od paru miesiecy pozwoliłam się oswoić i już pare razy [to np. z tęsknoty] łzy wylewałam, ale jak tak stwierdzam np. po sylwestrze to warto.
I jeszcze jedna mała dygresja, na prawde nie warto podkochiwac się w takich dupkach co mają codziennie inną laskę w łóżku, nie warto, bo potem tylko sie już żałuje tego czasu, o.
_________________ Pogłaszcze mnie Pan po futerku...? Zamrucze, obiecuję...
Czy wiesz, jaką musi być krzywdą dla człowieka to, że nie potrafi/nie może kochać...?
jaka krzywda? co w tym strasznago? jak narazie wcale mi to w zyciu nie pzeszkadza. to zakochani maja z soba problemy.
A wyobrażasz sobie własne życie, nigdy nikogo nie kochając? Nie wydaje mi się. ;|
Zombwbij napisał/a:
Soleil napisał/a:
Czy wiesz, jaką musi być krzywdą dla człowieka to, że nie potrafi/nie może kochać...?
Ja wiem czy krzywdą?
Tak. Nie chodzi mi o to, że Ty kochasz kogoś innego, a tamtego nie. Ale ogólnie chodzi mi o brak umiejętności kochania. To musi być straszne i nieczłowiecze.
Cytat:
Soleil napisał/a:
Wyobrażasz sobie związek z kimś na całe życie bez miłości? Byłabyś nieszczęśliwa. A przynajmniej czułabyś jakiś niedosyt, czy nieszczęście.
Wyobrażam sobie. Szczerze pisząc, wolałbym nie umieć kochać niż kochać nieszczęścliwie przez całe życie. Lecz to nie ode mnie zależy .
A ja nie. Ludzie nie do końca doceniają to, co mają. Czym jest miłość, podałam wyżej, z Biblii, która chyba najlepiej to ujmuje.
_________________ 'To, co mam, to radość najpiękniejszych lat. To, co mam, to serce, które jeszcze na wszystko stać. To, co mam, to młodość, której nie potrafię kryć. To wiara, że naprawdę umiem żyć.'
A wyobrażasz sobie własne życie, nigdy nikogo nie kochając? Nie wydaje mi się. ;|
a mi sie nie tylko wydaje, ale nawet jestem pewny ze moje zycie takie bylo jest i bedzie. za dobrze juz sie poznalem. nie wszyscy potrafia sie zakochiwac.
Soleil napisał/a:
Tak. Nie chodzi mi o to, że Ty kochasz kogoś innego, a tamtego nie. Ale ogólnie chodzi mi o brak umiejętności kochania. To musi być straszne i nieczłowiecze.
a co niby jest czlowiecze?
_________________ W świcie pełnym absurdów na próżno doszukiwać się jakiejś logiki
Dołączyła: 11 Mar 2006 Posty: 2385 Skąd: Częstochowa
Wysłany: 2007-01-05, 20:42
Polecający: bierdonka
krzak napisał/a:
a mi sie nie tylko wydaje, ale nawet jestem pewny ze moje zycie takie bylo jest i bedzie. za dobrze juz sie poznalem. nie wszyscy potrafia sie zakochiwac.
o tu sie krzaczku drogi nie zgodze wyjątkowo z Tobą :* Człowiek zakochany dopiero poznaje siebie , bo druga osoba mu to umozliwia , powie Ci o Twoich wadach i zaletach , oddziaływujesz na nią i ona na Ciebie. Jeśli dasz sie poznać komuś , poznasz siebie i własne możliwości , poglądy na rózne sprawy w praktyce a nie tylko teorii! A po za tym zycie w pojedynke to nie zycie. Prędzej czy pożniej kompleksy związane z samotnością dają "w kośc" nawet najbardziej radykalnym poglądom w tej sprawie.
Nie pisze ze to ja mam racje i każdy tak musi myślec , ale czasem warto spojrzec na wiele rzeczy z róznych stron i nigdy nie mówić nigdy.
Ja wiem to na swoim przykładzie. Rok temu byłam całkiem inna osoba , wydawało mi sie ze znam siebie doskonale i będe taka zawsze ale dopiero druga osoba uświadomiła mi czego tak naprawde potzrebuje. Bylismy ze soba blisko , rozmawialismy na rózne rózniste tematy i wtedy dopiero wyrobiłam sobie poglądy na niektóre sprawy , które wczesniej uwazałam za absurdalne. I wiem ze to właśnie dzięki przebywaniu w obecności tej drugiej osoby , szczerych i otwartych rozmowach wiele sie nauczyłam o sobie i otoczeniu.
Osobiście nie mam skłonności do bujania w obłokach na temat miłości , bo romantyczką nie jestem ale akurat w tej kwestii sie zgodze z koleżanką bo pzrezyłam to na własnej skórze.
I choćby dlatego teraz wiem ze warto kochać.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum