Mój zwiazek właśnie sie rozpada... Mój chłopak mieszka daleko ode mnie.. Jesteśmy ze soba pół roku.. Obiecywał że damy rade że nie zostawi mnie i że przetrwamy wszystko... A teraz mi mówi że to nie ma sensu i że powinnismy sie rozstać bo on juz nie ma sił... Czuje sie jak by ktoś moje serce rozerwał na pół.. ( Nie wiem co mam robić.. kocham go i nie chce go stracić (
Wysłany: 2008-05-11, 17:01
Polecający: sama je odnalazłam :D
Parks napisał/a:
Mysle ze chodzic tu moze o co innego. Ja bym nie chcial tak rzadko sie kochac bo bym sie zalamal
naprawde sadzisz ze o to chodzi...?? duza odleglosc to bywa wielki problem... no wiesz w sumie nic na siłe,skoro on juz nie chce... byc moze kogos poznal,wiadomo jak to jest..nie zalamuj sie skoro zwiazek nie przetrwal tego, to pewnie nie przetrwalby i kryzysów ktore tez sie czasem zdarzaja, wiec moze nie ma nad czym płakac...
_________________ "- Boję się.
- To dowód, że kochasz życie."
Zazwyczaj chodzi o sex albo poznal jakas fajna lale jak z okladki jurnala i tyle. Albo dziewczyna brzydka i na recznym wolal jezdzic chocia to raczej nie mozliwe
Decyzja by trwać w związku na odległość jest trudną decyzją,a na pewno nie zawsze przemyślaną.Może i on nie przemyślał jej sobie do końca?Bardzo ciężko trwać w takim związku,także nie wiń go za to.Stało się,a Ty zamiast za nim płakać po prostu zapomnij..Z pewnością znajdzie się za jakiś czas kandydat mieszkający bliżej a może i zapowiadający się ciekawiej.Proponuje nie rozpamiętywać przeszłości,tylko zabrać się za siebie i zając się czymś fascynującym,kreatywnym.Pomaga
_________________ człowiekiem jestem i nic co słodkie nie jest mi obce
moim zdaniem odleglosc nie ma tu nic do rzeczy. gdyby to byla prawdziwa milosc, chlopak by wytrwal. wiem o czym mowie, mam wielu znajomych ktorzy powyjezdzali na studia zostawiajac swoich chlopakow/swoje dziewczyny i sporo takich zwiazkow daja rade.
odleglosc mogla jedynie przyspieszyc rozpad tego zwiazku, ktory tak czy siak by sie skonczyl kiedys nawet gdybyscie byli blizej siebie. moze chlopak ci nie ufa, albo sam cie zdradza, to bez znaczenia. i mysle ze dobrze sie stalo, chociaz moze brzmi to okrutnie. ten zwiazek mial sie skonczyc i tak kiedys, a im predzej tym lepiej - bo szybciej 'wyzdrowiejesz' byc moze i kiedys nie bedziesz zalowala straconego czasu. glowa do gory i na polowanie
_________________ yeah, I do like open windows
!UWAGA ZBIERAM CHĘTNYCH NA PIESZĄ WYPRAWĘ Z DUNIEKRKI DO NANTES WZDŁUŻ WYBRZEŻA, LIPIEC-SIERPIEŃ 2009; KONTAKT: PW, GG!
miłość nie bierze się z powietrza,miłość się rodzi w związku z biegiem czasu pod wpływem też wspólnych doświadczeń(a nie z powietrza),wspólnych przeżyć,więc odległość,która dzieli partnerów też może powstrzymywać powstanie czegokolwiek.Także uważam,że ma ona znaczenie.
_________________ człowiekiem jestem i nic co słodkie nie jest mi obce
Dołączył: 20 Sie 2006 Posty: 2126 Skąd: Quickborn, Niemcy
Wysłany: 2008-05-12, 00:29
Polecający: www.google.com -> Forum ogolnotematyczne
Zapewnij go, że kiedyś będzie lepiej, że kiedyś będziecie mogli żyć razem, i że jest warto poczekać, bo w końcu się kochacie i chcecie być ze sobą.
Jestem w związku na odległość (ja mieszkam w DE, ona w PL) od ponad roku. Mieliśmy podobne problemy, dalej mamy.
Ale kochamy siebie... i to się liczy. Mi jest źle przez tą cholerną odległość, jej jest źle, ale żadne z nas nie umie zakończyć związku. Za bardzo się kochamy. Wierzymy oboje w to, że kiedyś będziemy żyć razem i że opuszczą nas te problemy.
KlauduSiaa napisał/a:
Obiecywał że damy rade że nie zostawi mnie i że przetrwamy wszystko...
Eh, kobiety.
Wiesz, jeżeli jest mu źle, to nie chce być w takim związku i nie będzie z kimś tylko z powodu obietnicy.
_________________ Interrupted conversion
Blinded mind in fear
Borders on borders
Reality fragmented in beliefs
to znaczy, że najpierw jest związek, a potem miłość? Już nie żyjemy w kraju, w czasach, kiedy to małżeństwa były aranżowane. Miłość jak już może w związku przybierać różne kształty, pogłębiać się. Chyba, że ktoś poznaje kogoś, tworzy związek, i dopiero teraz ma szansę zakochać się, pokochać, bądź nie - jak dla mnie przewrotna kolejność.
_________________ bo w życiu ważne jest poczucie koloru !!
'czy świat się wiele zmieni jeśli z młodych gniewnych wyrosną starzy wpannolekkichobyczajowieni?'
Owszem,nie raz jest tak,że najpierw rozpoczynamy związek,bo kogoś bardzo lubimy,bo nam się pododba,bo mamy do niego szacunek itp,a dopiero potem powstaje prawdziwa miłość i nie widzę w tym nic dziwnego. Wiadomo,że wspólny związek nie jest warunkiem do powstania miłości,nie trzeba się z kimś zejść,żeby go pokochać,ale według mnie nie ma coś takiego jak miłość od pierwszego wejrzenia.Miłość rodzi się pomiędzy dwoma osobami pod wpływem wspólnych wydarzeń,doświadczeń i spędzania ze sobą czasu.Ona nie bierze się z powietrza,od tak.I o to mi chodziło.Według mnie stwierdzenie,że
cotopaxi napisał/a:
gdyby to byla prawdziwa milosc, chlopak by wytrwal
jest mocno przesadzone,bo jeśli ktoś jest z kimś,ale po krótkim byciu razem musi rozstać się z ukochanym/aną na dłuugi okres czasu,to chyba nikt nie oczekuje,że związek napewno przetrwa,jeśli miłość nie miała czasu rozkwitnąć.Poza tym miłość trzeba pielęgnować,a obawiam się,że nie każdy to potrafi robić na odległość.A chyba nie będziemy oczekiwać od niego,że nie odejdzie od niej tylko dlatego,bo kiedyś jej coś obiecał.
_________________ człowiekiem jestem i nic co słodkie nie jest mi obce
ale według mnie nie ma coś takiego jak miłość od pierwszego wejrzenia.
Leilah napisał/a:
Owszem,nie raz jest tak,że najpierw rozpoczynamy związek,bo kogoś bardzo lubimy,bo nam się podoba, bo mamy do niego szacunek itp
tyle, że mi nie chodziło o istnienie miłości od pierwszego wejrzenia, zgodnie z tym, co napisałaś, można tworzyć związek nawet z kilkoma facetami, wszak kilku na raz można lubić, szanować, a nie wiadomo, w którym się zakocha - skoro najpierw związek, potem miłość.
_________________ bo w życiu ważne jest poczucie koloru !!
'czy świat się wiele zmieni jeśli z młodych gniewnych wyrosną starzy wpannolekkichobyczajowieni?'
tyle, że mi nie chodziło o istnienie miłości od pierwszego wejrzenia
z tą miłością od pierwszego wejrzenia i z braniem jej z nikąd napisałam by wyjaśnić o co dokładnie chodziło mi odnośnie cotopaxa.A co do tego
Leilah napisał/a:
Owszem,nie raz jest tak,że najpierw rozpoczynamy związek,bo kogoś bardzo lubimy,bo nam się podoba, bo mamy do niego szacunek itp
wymieniłam po prostu wiele czynników,według których ludzie decydują się na związek.Napisałam również
Leilah napisał/a:
Owszem,nie raz jest tak,że najpierw rozpoczynamy związek,bo kogoś bardzo lubimy,bo nam się podoba, bo mamy do niego szacunek itp
by podkreślić,że tych czynników jest więcej co jest sprawą indywidualną.
Leilah napisał/a:
Owszem,nie raz jest tak,że najpierw rozpoczynamy związek,bo kogoś bardzo lubimy,bo nam się podoba, bo mamy do niego szacunek itp
A to wymieniłam jako czynniki jedne z najważniejszych,bo nie wyobrażam sobie wiązanie się z kimś kogo nie lubię,do kogo nie mam szacunku,czy kto mi się w żaden sposób nie podoba(nie tylko wizualnie).
I owszem,zdaję sobie sprawę,że tych czynników jest więcej,oraz że te które wymieniłam nie wystarczają na dłuższą metę,ale moim zdaniem są ważnym fundamentem.
_________________ człowiekiem jestem i nic co słodkie nie jest mi obce
Leilah, dziękuję za jakże wnikliwą analizę Twojej wypowiedzi gdyby nie ona naprawdę nie poradziłabym sobie ze zrozumieniem jej, ośmielę się jednak wtrącić swoje "ale". Na początku zaznaczę, że zauważyłam to Twoje zgrabne "itp" pod które można wsadzić wszystko i nic, ale za to wymieniłaś trzy dokładnie sprecyzowane czynniki, które są powodami, dlaczego rozpoczyna się związek
Leilah napisał/a:
rozpoczynamy związek,bo kogoś bardzo lubimy,bo nam się pododba,bo mamy do niego szacunek itp,a dopiero potem powstaje prawdziwa miłość
, można mniemać, że właśnie te czynniki są dla Ciebie szczególnie ważne, ponieważ nie wylądowały w tej jakże sprecyzowanej grupie innych czynników o nazwie "itp." - po coś je w końcu wymieniłaś, w jakimś celu, prawda? Jeśli tak, to ja się pytam jak to ma być z tym czynnikiem, że kogoś lubimy, bo uwierz mi wielu facetów lubię, szanuję, a nawet wielu w jakimś stopniu mi się podoba, a nie jestem zwolenniczką kilku związków na raz - bo zgodnie z tym powinnam pakować się w związek z facetem, którego lubię, szanuję, a potem poczekać - będzie miłość, bądź też nie. Tylko, czy tutaj nie ma pewnej pułapki? Szukania miłości w sposób krzywdzący drugą osobę?
Leilah napisał/a:
bo nie wyobrażam sobie wiązanie się z kimś kogo nie lubię,do kogo nie mam szacunku,czy kto mi się w żaden sposób nie podoba(nie tylko wizualnie).
a widzisz, a ja nie wyobrażam sobie wiązania się z kimś komu nie ufam, kogo nie obdarzyłam uczuciem wyższym niż lubienie, kogoś kto mnie jakoś nie fascynuje, gdy nie iskrzy.
_________________ bo w życiu ważne jest poczucie koloru !!
'czy świat się wiele zmieni jeśli z młodych gniewnych wyrosną starzy wpannolekkichobyczajowieni?'
Colorblind po co ta złośliwość?Zdaję sobie sprawę,że te czynniki które wymieniłam nie wystarczają do wiązania się z kimś(o czym pisałam już),o zaufaniu po prostu zapomniałam choć nie uważam to za czynnik mniej ważny,wręcz przeciwnie,jest chyba najważniejszy.Pod itp można wrzucić wszystko i nic,ale ludzie są różni i różnymi kryteriami się kierują wybierając sobie partnera(ja nie jestem w stanie ich wszystkich zgadnąć),a to nie jest temat o tym czym się kierujemy wiążąc się z kimś,dlatego nie będę wymieniała ich więcej,tylko to co według mnie jest istotne.A zaczynając związek też nie kierowałabym się tylko lubieniem,musiałoby być między nami coś silniejszego,ale uważam że to coś silniejszego nie musi od razu oznaczać miłości.Moim zdaniem miłość przychodzi z biegiem czasu-czasem trwa to pół roku,czasem dłużej i jest to sprawa indywidualna każdej pary.
_________________ człowiekiem jestem i nic co słodkie nie jest mi obce
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum