ale nikt tu nie mówi o prawdziwym draniu,tylko "draniu".wiadomo,że nikt nie chciałby znaleźć się w związku,gdzie dominuje którakolwiek ze stron(tym bardziej ta druga),tylko gdzie ta równowaga jest utrzymywana.
odpowiadając na Twoje pytanie.prawdziwego drania z pewnością nie chciałaby większość-w tym ja.
_________________ człowiekiem jestem i nic co słodkie nie jest mi obce
Zimny drań- to zalezy co kto przez to rozumie. Ja osobiscie wolę mężczyzn z krwi i kosci, majacych własne zdanie, nie rozczulajacych sie na filmach, raczej nie wylewnych w uczuciach, ale za to szarmanckich i kulturalnych.
Mój kolega usiłuje byc zimnym draniem, ale w jego wykonaniu wyglada to tak,że nie zaplaci za dziewczyne w kawiarni, nie odwiezie do domu za darmo, potrafi wystosowac chamskie docinki w kierunku kobiety.... No z takim macho, to a nie chce miec nic do czynienia
Temat juz cokolwiek stary, tylko widocznie New Scientist zdecydowalo sie dopiero teraz zamiescic o tym jakis artykul. Wedlug psychologow problem zwiazany jest z mitem ksiecia, ktory towarzysz kobietom przez caly okres dziecinstwa (zabawa w ksiezniczke, ktora czeka na wysnionego ksiecia itp.). Ale ten problem wiaza sie rowniez w pewnym stopniu z udowodniona poligamicznoscia kobiet. Antropolodzy dowodza, ze kobieta wiaze sie z partnerem, ktory zapewni jej i dzieciom odpowiedni byt, ale jednoczesnie, kiedy jej partner zajety jest zapewnianiem tego bytu, ona zdradza go z innym atracyjniejszym fizycznie partnerem i wlasnie z tym drugim czesto ma potomstwo, ktore wychowuje nieswiadomy niczego oficjalny partner.
Ale ten problem wiaza sie rowniez w pewnym stopniu z udowodniona poligamicznoscia kobiet. Antropolodzy dowodza, ze kobieta wiaze sie z partnerem, ktory zapewni jej i dzieciom odpowiedni byt, ale jednoczesnie, kiedy jej partner zajety jest zapewnianiem tego bytu, ona zdradza go z innym atracyjniejszym fizycznie partnerem i wlasnie z tym drugim czesto ma potomstwo, ktore wychowuje nieswiadomy niczego oficjalny partner.
Jak to zostało dowiedzione?
Jesteś pewny, że nie nadinterpretujesz pewnych faktów?
Na termat metod badawczych nie bede pisac, bo ich nie znalazlem i nie jestem ani psychologiem ani antropologiem. Ja tylko przytoczylem ich wyniki. Ale patrzac obiektywnie ludzie podlegaja takim samym prawom natury jak wszystko inne, poza tym ze maja swiadomosc i wole. A jak jest u zwierzat: samiec chce miec jak najwiecej samic a samica najlepszego samca. W kwestiach natury czlowiek tez podlega jej prawom. Kiedys nawet w magazynie Wyborczej byl bardzo obszerny artykul polskiego antropologa wlasnie na ten temat.
Jeszcze na koniec ciekawostka: W Polsce w miastach 20%!!! mezczyzn wychowuje nie swoje dzieci pozostajac zupelnie tego nieswiadomi. Moj post odbiega od tematu, bo mialo byc o zimnych skur...
Ja tam nie lubie zimnych drani, typowych maczosow i cwaniakow, co to mysla ze ich zawsze musi byc na wierzchu, bo maja to i owo miedzy nogami. Lubie natomiast kiedy czlowiek jest konkretny - w sumie niezaleznie od plci. Kiedy wie czego chce i do tego dazy - przykladowo jakies cele zyciowe. Np. nie skonczylem studii - poplacze sobie nad tym i do konca zycia bede zalowal. Ja wole faceta ktory po prostu pomysli - nie skonczylem studii - wezme sie za to teraz. To sa tylko trzy lata (czy tam piec jak kto woli), ale nie bede sobie tego wyrzucal. Obojetnie. Np. biadolenie nad tym i tamtym. Lubie jak facet jest konkretny, odpowiedzialny, silny i odwazny. Kiedy kobieta moze sie przy nim czuc bezpiecznie pod kazdym wzgledem. chodzi o to zeby moc pogadac i byly prawdziwe argumenty, a nie chamskie docinki lub upokarzajace teksty. Ach.. co tu duzo gadac. Takich facetow juz nie ma. Albo sa tylko w filmach i bajkach i ksiazkach
Kobiety wolą jak wspomniała olpa mężczyzn zdecydowanych i konkretnych. Ja bynajmniej unikam kontaktów z takimi którzy próbują ''majstrować'' przy mojej dobrej woli
Mimo stereotypów nadal poszukujemy ''twardziochów'' ale nie drani!
Drań ma u mnie tylko jedną szansę, jeśli pokarze swoje prawdziwe oblicze , to koniec po prostu koniec i basta.
Na termat metod badawczych nie bede pisac, bo ich nie znalazlem i nie jestem ani psychologiem ani antropologiem. Ja tylko przytoczylem ich wyniki.
Następne dziecko neostrady, które łyknie każdą bzdurę jeżeli mu tylko powiedzieć, że naukowcy to udowodnili. No i żadnych wyników nie przytoczyłeś. Co najwyżej tytuł artykułu w którym przeczytałeś o czymś czego nie zrozumiałeś.
Jeżeli już przytaczamy wyniki to brzmią one: to jaki mężczyzna pociąga kobietę jest uzależnione od tego w którym momencie cyklu znajduje się kobieta.
Z biologicznego punktu widzenie korzystne jest dla kobiety, aby dać się zapłodnić silnemu, a być z opiekuńczym, ale to jeszcze nie oznacza, że każda będzie zdradzać. Nie jest też prawdą, że przyczyną każdej zdrady jest ta biologiczna korzyść. Więc nic z tego co napisałeś, nie jest udowodnione.
Rod napisał/a:
Ale patrzac obiektywnie ludzie podlegaja takim samym prawom natury jak wszystko inne, poza tym ze maja swiadomosc i wole. A jak jest u zwierzat: samiec chce miec jak najwiecej samic a samica najlepszego samca. W kwestiach natury czlowiek tez podlega jej prawom.
A ja wcale nie chcę mieć jak najwięcej samic. Jak to wytłumaczysz?
Rod napisał/a:
Kiedys nawet w magazynie Wyborczej byl bardzo obszerny artykul polskiego antropologa wlasnie na ten temat.
Następny artykuł który przeczytałeś, a którego nie zrozumiałeś?
Ale taki mały drań to właśnie jest to co lubię ; ) Powiedzmy sobie szczerze... Jeśli jesteśmy w związku z facetem, który spełnia nasze zachcianki, nigdy nie ma nigdy sprzeciw, na wszystko pozwala, jest miękki... Po pewnym czasie to jes frustujące... Moja mama pewnie by powiedziała, że to idealny kandydat na zięcia.. W każdym facecie powinna być odrobina okrutności...
_________________ '... znalazłeś różę wśród pokrzyw...' WdoWa
mała przerwa ;>
Ale taki mały drań to właśnie jest to co lubię ; ) Powiedzmy sobie szczerze... Jeśli jesteśmy w związku z facetem, który spełnia nasze zachcianki, nigdy nie ma nigdy sprzeciw, na wszystko pozwala, jest miękki... Po pewnym czasie to jest frustrujące... Moja mama pewnie by powiedziała, że to idealny kandydat na zięcia.. W każdym facecie powinna być odrobina okrutności...
Ja tego nie czaję i nie zgadzam się (bez obrazy yogurt ). W sumie to takie rozmawianie o facetach jak o papużkach - jak się ją nauczy to będzie skrzeczała tak jak my chcemy... Odrobina okrutności?? Myślę, że przez to że są takie oceny są tacy dranie. Ja w ogóle nie czaję tekstów typu "Jeśli jesteśmy w związku z facetem, który spełnia nasze zachcianki, nigdy nie ma nigdy sprzeciw, na wszystko pozwala, jest miękki... " - przecież to brzmi jak opowieść o jakimś niewolniku albo słudze. Wg mnie związek to partnerstwo, a nie udowadnianie sobie kto jest lepszy i twardszy i kto się poniży do przyniesienia Ci ciastka, jak Ci się nie chce akurat podnieść odleżyn. Ja myślę, że to jest wymiana przysług - oboje chcemy umilić sobie życie, a nie prowadzić jakąś seksistowska grę. Facet jest facetem, kiedy szanuje siebie i swoja rodzinę, a draniem jest kiedy rani.. Kobieta tez może być draniem! - i chyba faceci takie wolą! hehe
wszystko zależy od natężenia danych cech, dzięki którym można stwierdzić, że dany facet jest draniem, czy też nie - i jeśli jest toksyczną osobą to ja za taką osobę podziękuję.
Sama często mówię, że lubię drani, ale przyznaję się, że jest to pewne nadużycie semantyczne. Po prostu dla mnie facet powinien być facetem, a nie ciapą, która nie potrafi wziąć się w garść, która ze wszystkiego robi problem, wszędzie widzi problemy, przeszkody, utrudnienia, nie potrafi podjąć żadnej decyzji, bo taki jest niezdecydowany, bo go to wszystko przytłacza. Poza tym nie lubię miłości przesłodzonej, więc facet, który co chwila kupuje mi róże, zaprasza na kolacje, bo tak jest przecież słodko, przyjemnie, romantycznie misiu, pysiu, żabko, kotku, piesku, słoneczko mnie po prostu odstrasza, za takie przesłodzone czułości, mdlącą miłość podziękuję. Dla mnie najważniejszy jest wspólnie spędzony czas, wspólne wyjścia - takie po prostu, proste, niewyszukane, a to, że mi bukiet róż czerwonych kupi i zabierze na kolację nie robi na mnie wrażenia w ogóle. Bo co ja lubię u faceta, którego określam 'draniem' <tak, tak, nadużycie semantyczne'? Złośliwość, zdecydowanie, zjadliwe poczucie humoru, stanowczość, zaradność. Niech będzie czuły, ale bez przesady - zagłaskanie na śmierć jest okrutną śmiercią. Niech będą jakieś emocje, niech coś w powietrzu wiruje, a nie tylko 'tak skarbie', 'oczywiście kochanie', 'zgadzam się z Tobą misiu pysiu'. Przesłodzony facet mnie mdli. Ale taki z inteligencją, z lekką nutką ironii i sarkazmu, trochę warczący mnie przyciągnie do siebie.
_________________ 'jesteśmy jak bratki pośród pola chwastów'
'W głowie mi się przepaliły wszystkie bezpieczniki, szlag trafił święty spokój, roztrzaskał lczniki'
więc facet, który co chwila kupuje mi róże, zaprasza na kolacje, bo tak jest przecież słodko, przyjemnie, romantycznie misiu, pysiu, żabko, kotku, piesku, słoneczko mnie po prostu odstrasza
Ale od czasu do czasu coś takiego jest pożądane Ja od mojego drania słyszę czułe słowa typu "moja samico" romantyczne prawda? Wyjść to on potrafi ... do pracy
Ale popieram słowa:
Colorblind napisał/a:
taki z inteligencją, z lekką nutką ironii i sarkazmu, trochę warczący mnie przyciągnie do siebie.
_________________ Ludzie dzielą się na dwie grupy : psychicznych i tych jeszcze nie zbadanych.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum