róznica wieku zalezy od wieku
wiec jak dziewczyna 14-letnia umawia sie z 26 letnim facetem to jest to CHORE !!
ale jakdziewczyna ma 22 a facet 34 to juz to lepiej wyglada mimo iz jest ta sama roznica....
ktos zrozumiał moje "wypociny"
_________________ Posty poniżej 5 słów i z dużą ilością emotikonek będą kasowane!!!
hmmm w sumie juz mi sie tak namieszalo w glowie ze sam nie wiem czy 14-26 jest chore ja jestem w 15-21 i czujemy sie z tym dobrze
zawsze bylem z dziewczynami z mojego rocznika i teraz widze roznice, chodzi o pewien stopien dojrzalosci, ale mysle ze skoro nam sie to podoba to czemu nie
_________________ "w naszych źrenicach jest za mało Boga, a droga jest prosta, czy jest kręta droga?"
róznica wieku zalezy od wieku
wiec jak dziewczyna 14-letnia umawia sie z 26 letnim facetem to jest to CHORE !!
ale jakdziewczyna ma 22 a facet 34 to juz to lepiej wyglada mimo iz jest ta sama roznica....
ktos zrozumiał moje "wypociny"
Moja żona jest młodsza o 10 lat. Nigdy jej nie zdradzę bo kocham Ją aż po grób. I jak to wygląda ?
a jak wyglądałoby, gdybyś miał 22 lata i 10 lat młodszą dziewczynę?
_________________ Jutro, gdy zabraknie poezji,
Jutro dziwne słońce nauki zmrozi krew,
Jutro przestaniemy być piękni,
Jutro! Lecz dzisiaj ostatni chwalmy dzień..
Dla mnie (mam 16 lat) chłopak winien mieć ok 18-21 lat ale to tylko dlatego, iż młodsi są niedojrzali emocjonalnie ... 5 lat to taka górna granica, póki co... ale mam w klasie agentke, której facet ma 29 lat... przesada
Yyy dla mnie jest przesada miec chłopaka starszego o 5 lat w tym wieku co masz czlyi 16. Nie ma problemu gdy bedziesz miała jakies 22 a on 27. Ale teraz to Ty jestes dla niego za młoda i niedojrzała...to jest moje zdanie na ten temat
Ja uwazam ze chłopak powinien byc jednak starszy chodz nie musi. Jak juz ma byc młodszy to niewiele jakis roczek...
[ Dodano: 2007-02-26, 23:04 ]
i starszy tez za duzo nie moze byc..
Nie wyobrażam sobie siebie z facetem o wiele starszym ode mnie.
Naprawdę dziwię się moim "koleżankom", które są w moim wieku a ich faceci mają po dwadzieścia parę lat.
Nie specjalnie mi się to widzi, no ale co kto lubi.
_________________ One night and one more time
Thanks for the memories
Even though they weren't so great. ;]
_______
Ooo widze ze Kolezanko mamy takie same zdanie na ten temat...
Mi sie smiec chce jak widze dziewczyne z jakism menem co moglby byc jej ojcem a nie chlopakiem..przesada...nie czaje
Wysłany: 2007-02-27, 21:26
Polecający: link na gronie
Myślę, że w moim wieku (19) różnica nie powinna przekraczać 5 lat, to na pewno... Ale zapewnie nie umawiałabym się z 24letnim facetem, już po studiach itd.
_________________ Always look on the life side of life...
Tak sobie teraz myśle, że u mnie sie nawet nie rozchodzi o wiek, ale o odpowiedzialność.... a niestety odnosze wrazenie, iż moi rówieśnicy to jeszcze dzieci, które trzeba niańczyć... Nie mówie, że tacy są wszyscy, bo owszem zdarzają się dojrzali 17-latkowie, ale to są wyjatki... Choć 21-latek też może sie zachowywać jak gówniaż... Pff.... Obstawiam, że teraz mam granice 18-21, a potem to sie zmieni, jak moi rówieśnicy dorosną na tyle, by dało siez nimi poważnie pogadać... Pozdrawiam
Pff.... Obstawiam, że teraz mam granice 18-21, a potem to sie zmieni
Noo dobrze wszystko ładnie pieknie tylko jest mały problem...
URODZIŁAS SIE 27 Mar 1991....i jest znowu duza roznica wieku...o czym kazdy tutaj pisze...gdybys sie urodziła 27 Mar 1987 to oki..nie ma sprawy ale nie 1991...
I nie mow ze sie zdarza dojrzali 17-latkowie bo jest ich tyle samo ile 17-latek
Chcesz mi powiedziec ze dziewczyny sa dojrzalsze ??? noo nie wiem
Na jedno wychodzi....a taka roznica wieku jak dla mnie to BZDURA
Twoje zdanie... Ja się uważam za osobę która poważnie podchodzi do życia i nie wyobrażam sobie dziecinnego związku z równolatkiem... Myślę, że za te 4 lata moje stanowisko aż tak radykalnie się nie zmieni... choć właściwie "Człowiek silny jest najsilniejszy gdy jest sam" (A.Hitler) ... więc zgodnie z moją teorią, (której mottem są owe słowa) związek ogranicza.. a jeśli chłopak jest wystarczająco dojrzały, to zrozumie moją potrzebę wolności.... Podsumowywując - każdy niech ma swoje granice, byleby mu się w związkach układało...
róznica wieku zalezy od wieku
wiec jak dziewczyna 14-letnia umawia sie z 26 letnim facetem to jest to CHORE !!
ale jakdziewczyna ma 22 a facet 34 to juz to lepiej wyglada mimo iz jest ta sama roznica....
ktos zrozumiał moje "wypociny"
Moja żona jest młodsza o 10 lat. Nigdy jej nie zdradzę bo kocham Ją aż po grób. I jak to wygląda ?
Gratulacje Laska ma szczęście, bo dobrze wyszła za mąż Twoja wypowiedź podsunęła mi inne pytanie.
A zastanowił się może ktoś z was, miłe panienki, jak wygląda cała sprawa z perspektywy tej drugiej strony? Punktem wyjścia jest tu układ "młodsza dziewczyna - starszy facet". Więc dobrze. Czytam wypowiedzi Szanownych Pań i widzę, że owa "młodsza dziewczyna" musi się w takim związku bezwzględnie i bez wyjątku deprecjonować I mogę tylko pokiwać głową...
W związku z czym rzeknę: mam 32 lata. Jestem wolny.
I proszę mnie teraz przekonać, że wiążąc się z 16/17/18/19/20-letnim dzieciakiem ja na czymkolwiek w tym układzie skorzystam. Co ja takiego szczególnego tu zyskam ? Co jest w was takiego nad wyraz atrakcyjnego, czego miałbym pragnąć ? Co taki dzieciak ma do zaoferowania dojrzałemu facetowi ? I nie mam zamiaru tu nikogo obrażać. Myśląc sam o sobie w wieku lat 17 odczuwam jeszcze protekcjonalne rozczulenie, myśląc o sobie w wieku lat 24-25 widzę jednak kogoś, kto jest jeszcze tylko głupim szczeniakiem...
Pytając sam siebie postawionym tu pytaniem porównuję sobie owe 16-19-latki, które znam, z 26-30 letnimi kobietami z mojego otoczenia. I nie ma tu żadnej konkurencji dla tych ostatnich. Przy tych pierwszych dojrzały facet, śmiem twierdzić, po prostu się nie spełni.
Po pierwszych chwilach czysto erotycznego zapewne zauroczenia przyjdzie zupełne rozczarowanie. Klasyczny syndrom dojrzałego mężczyzny wracającego do żony po romansie z młodą dziewczyną. Z poczuciem niesmaku do siebie i rozczarowania gówniarą.
pozdrawiam
_________________ C'est la vie
C'est la guerre
C'est la 9ieme legere!
Dołączyła: 03 Mar 2007 Posty: 12 Skąd: Piotrków Trybunalski
Wysłany: 2007-03-03, 13:12
ja uważam, że różnica wieku, choć nieraz szokująca nie powinna zaważać na decyzji wiązania się... w końcu każdy ma prawo się zakochać w kimś młodszym czy starszym... niekiedy w koncu nie mamy wpływu na to, czy przy osobie w innym wieku niż my nie zacznie nam szybciej bić serduszko... choć zdaję sobie sprawę z tego, że taka różnica w wieku lat 20- 40 nie jest tak odczuwalna, ale zaczyna doskwietać w wieku 40 - 60 czy nawet później... ale z drugiej strony, dla przeżycia tych 20 lat w pełnym szczęściu i mając wrażenie, że trafiło się na TĘ JEDYNĄ miłość, na którą iektórzy ludzie nie trafiają nigdy... sądzę, ze jest to tego warte...
ja miałam starszego o 5 lat faceta i to w wieku lat 15 - 20... ja widziałam jedynie nieco poważniejsze podejście, choć i tak On był dość.. hmm.. jakby to określić.... no nie był aż tak bardzo poważny, w końcu jak tu ktoś już napisał, że faceci w tym wieku jeszcze śłubu raczej nie planują zaś On chyba tez jakoś tej różnicy bardzo nie odczuwał skoro był ze mną przez 4 lata...
nie wiem... uważam, że każdy przypadek jest indywidualny, zależy od podejścia i dojrzałości obu stron... czy to mamy kogoś młodszego czy starszego... ale próbować w końcu chyba powinniśmy, żeby później nie uświadamiać sobie, że przepuściliśmy coś naprawdę ważnego
skorupa napisał/a:
Co ja takiego szczególnego tu zyskam ? Co jest w was takiego nad wyraz atrakcyjnego, czego miałbym pragnąć ? Co taki dzieciak ma do zaoferowania dojrzałemu facetowi ?
co ma do zaoferowania, to jak już napisałam nieco wyżej zalezy od indywidualnych przypadków znam młodsze koleżanki, które w wieku lat powiedzmy 16 czy 17 kiedy to ich rówieśnice zmieniają facetów średnio raz na tydzień, one są zdecydowanie dojrzasze i nie mają takich poglądów... jak również miałam okazję poznać kilka dziewczyn w granicach 25-30 lat, które zupełnie nie widzą, ze w tym wieku powinny już jakoś poważniej podchodzić do życia.. bo albo maja nadal pstro w głowie, albo potrafią zacząć kręcić z dużo młodszym facetem zupełnie zaniedbując przy tym męża i dzieci i to nie dlatego, że to jest jakieś tam cholernie wielkie uczucie, czy coś w tym stylu... nie nie, po prostu w jakiś tam sposób jej imponuje i koniec... ale czy można zrozumieć kobietę w wieku 32 lat, która podczas 2 urodzinek swojego synka, zostaje w domu, żeby móc pogadać przez neta ze swoim "przyjacielem", a mąż wraz z dwójką dzieci idzie do matki, bo przyjechała rodzina, chrzestni...?? jestem jednak w stanie stwierdzić, że niektóre "małolaty" by się w ten sposób nie potrafiły zachowac... niestety...
pozdr.
_________________ "... Born to blossom, bloom to perish..."
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum