Dołączył: 07 Mar 2007 Posty: 66 Skąd: Zielona Góra
Wysłany: 2007-03-07, 15:54
gessa napisał/a:
Myślę, że w moim wieku (19) różnica nie powinna przekraczać 5 lat, to na pewno... Ale zapewnie nie umawiałabym się z 24letnim facetem, już po studiach itd.
Nie rozumiem takiego podejścia. Jeżeli sie zakochasz to się zakochasz poznasz jakiegoś gościa i będzie po ptokach. Dopiero po jakimś czasie dowiesz się, że ma powedzmy o 8 lat więcej i co wtedy? Powiesz sobie sory, ale mam zasady? Bzdura, termin granica wieku, czy bariera wieku nie istanieje. To tylko fikcja wytworzona na potrzeby wymiany zdań między ludźmi. Jezeli ktoś się komuś podoba to sie podoba i nie można tego zmienić.
Nie znaczy to jednak, że dojrzała kobieta w wieku 30 lat zakocha się w 8 latku, z którym jej córka chodzi do szkoły. Może ją pociągać, ale to już jest choroba, poza tym istnieją pewne zapisy prawne, które takie fiksy z "normalnego" społeczeństwa wykluczają. Pozdro
"...tak i pod względem wieku był generał Jepanczyn, jak to mówią, w pełnym rozkwicie. Miał lat 56, nie więcej. A to, bądź co bądź, piękny wiek. Wiek, w którym dopiero zaczyna się prawdziwe życie."
Dostojewski "Idiota"
_________________ C'est la vie
C'est la guerre
C'est la 9ieme legere!
a ja bym nie miała nic przeciwko starszemu facetowi. wręcz tacy są najfajniejsi: poważni, milusi, wyglądają tak jak powinni, a nie jakieś patyki, no i dojrzali są. miodzio ^^
_________________ *I`m a little pea
I love the sky and the trees*
ja nie widze nic w tym złego... mam brata który ma 23 lata a spotyka sie z dziewczyna w wieku 16 lat i sa jak to powiedizec zakochani tyle ze tez bardzo kłutliwym związkiem
Czesc. Ja nie wiedze nic złego w róznicy wieku. Ale muszą chcec tego oby dwie osoby i nie powinni sie siebie wstydzic. Tu nie chodzi o wiek tylko oto czy sie razem dogadujecie i czy jest wam razem dobrze. Jezeli tak to nie wiedze nic złego w tym ze ona jest mlodsza. Własnie chyba razcej powinno ta byc zeby chlopak był starszy Mozesz mi odpowiedziec ze nie o tyle. Ale to kwestia tego jak sie razem dogadujecie. Jesli jest wam razem dobrze to powinno tak pozostac :)
Mój fecet jest 8 lat starszy, ja mam 21 a on 29lat. Na razie jest super, a jesteśmy ze sobą prawie dwa lata. Myślę, że to kwestia charakteru, osobowości, jeżeli dwie osoby chcą tego związku i wszystko jest na dobrej drodze, to zawsze się uda.
Myślę, że tak naprawdę nie ma jakiejś wyznaczonej granicy więku między partenrami w związku. Np 20 latka jest z 15 (może on być równie dojrzały jak 20 latek). Ważne jest by mieć wspólne tematy do rozmów, by zbyt wiele nie dzieliło ludzi w związku.
Ja jestem z 25 letnim facetem i nie czuję tych 5 lat różnicy, bo umiemy rozmawiać o wszystkim. On ma sporo doświadczenie życiowe i nawet gdy czegoś nie wiem, to on potrafi mi to wytłumaczyć.
_________________ Tylko ryzykując możesz zyskać coś ważnego...
Dołączyła: 11 Kwi 2007 Posty: 111 Skąd: ulica sezamkowa
Wysłany: 2007-04-11, 12:45
Ja należę do tych osób, które raczej nie widzą granicy wiekowej w związkach. Bo przecież to nie jest ważne. Najważniejsze jest to, że chce się być z tą drugą osobą, kocha się ją, rozumie i wspiera. Wiem, że istnieją ludzie, którzy bardzo oburzają się chociażby na ulicy, gdy zobaczą parę, w której jedna osoba jest o wiele starsza. Ale przecież tak naprawdę, to nie o to chodzi.
Nie rozumiem takiego podejścia. Jeżeli sie zakochasz to się zakochasz poznasz jakiegoś gościa i będzie po ptokach. Dopiero po jakimś czasie dowiesz się, że ma powedzmy o 8 lat więcej i co wtedy? Powiesz sobie sory, ale mam zasady? Bzdura, termin granica wieku, czy bariera wieku nie istanieje. To tylko fikcja wytworzona na potrzeby wymiany zdań między ludźmi. Jezeli ktoś się komuś podoba to sie podoba i nie można tego zmienić.
Nie znaczy to jednak, że dojrzała kobieta w wieku 30 lat zakocha się w 8 latku, z którym jej córka chodzi do szkoły. Może ją pociągać, ale to już jest choroba, poza tym istnieją pewne zapisy prawne, które takie fiksy z "normalnego" społeczeństwa wykluczają. Pozdro
w całosci sie zgadzam . Jestem identycznego zdania:)
Hmm...Ja od 3 miesiecy jestem zakochana w facecie,ktory ma 26 lat...Ja mam 16.Nie jestem z nim,ale codziennie ze soba rozmawialismy,bylo to podobne do zwiazku,chociaz nim nie bylo.Teraz jest w Anglii.Nadal utrzymujemy kontakt choc nie taki jak kiedys.Tesknie za nim strasznie...Ale chyba bede musiala "zapomniec" i ulozyc sobie zycie od nowa...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum