A zazwyczaj nie spotyka się z kimś, kogo zna się z neta, jeśli nam na tym kimś nie zależy. Bo inaczej po co tyłek za drzwi wystawiać?
To, że zależy, nie znaczy, że trzeba się z kimś od razu wiązać.
Pierwsze spotkania są po to, żeby poznać kogoś takim, jaki jest "na żywo", skonfrontować powstałe w głowie wyobrażenie z rzeczywistością i przekonać się, czy ten ktoś rzeczywiście jest odpowiednią osobą, by angażować się z nią w związek.
_________________ Strong like the grass
Tall like a tree
Free like the wind
Eternally
To, że zależy, nie znaczy, że trzeba się z kimś od razu wiązać.
Dokładnie. A przecież ona niemal zażądała deklaracji związku w wypadku spotkania.
Spotkałam się z niejedną osobą poznaną przez neta, ale z każdą z nich internetowo znałam się nieco dłużej niż 2 tygodnie. I od żadnej nie oczekiwałam związku tylko dlatego, że chcieliśmy przenieść znajomość z internetu do prawdziwego życia.
_________________ Dum spiro, spero
"Życie to sen wariata, a jak się przyprawi, to wychodzi kolorowa telewizja"
Załóżmy, że się nie udało. Nie ma związku. Czy wszystko stracone? Niekoniecznie. Przecież on poznał nową koleżankę, a ona nowego kolegę.
Może na przykład pójść z nim na spotkanie z jego znajomymi, poznać (już tradycyjnie) kolejnych nowych ludzi i kto wie, czy wśród nich nie spotka tego, na którego tak czekała?
W ten sposób można przecież poznać nowych kumpli, przyjaciół. Zawierać nowe znajomości. Nie tylko drugą połówkę.
Sol napisał/a:
Spotkałam się z niejedną osobą poznaną przez neta, ale z każdą z nich internetowo znałam się nieco dłużej niż 2 tygodnie. I od żadnej nie oczekiwałam związku tylko dlatego, że chcieliśmy przenieść znajomość z internetu do prawdziwego życia.
Ja też nigdy nic takiego nie oczekiwałem, ani tym bardziej nie żądałem.
Jak widać stare pierniki z nas i nie rozumiemy współczesnych gimnazjalistów.
Ciekawe czy dojdzie do tego, że na zlotach forów dla nastolatków urządzane będą zbiorowe orgie.
_________________ Strong like the grass
Tall like a tree
Free like the wind
Eternally
Hej, Sol! przecież wiesz jakie są dziewczyny w tym wieku! (albo i nie? ;P) potrzebują miłości i opieki od chłopaka i najbardziej boją się odrzucenia.
nie do mnie było to skierowane, ale odpowiedzieć muszę ^^ Jak dla mnie to najważniejsze było/ jest po pierwsze nienarzucanie się i to, by nic nie było na siłę i po trzecie niegonienie za facetem tylko dlatego by go mieć, by się mną zaopiekował, widać inną byłam nastolatką, ale desperacko nie potrzebowałam faceta
len@ napisał/a:
A zazwyczaj nie spotyka się z kimś, kogo zna się z neta, jeśli nam na tym kimś nie zależy. Bo inaczej po co tyłek za drzwi wystawiać?
o.O durna ta teoria, bo po to się właśnie z kimś spotyka, by go najpierw poznać tak po prostu, a nie już planować, jak to będzie, gdy będziemy razem. Oczekiwać związku od kogoś tylko dlatego, że z tą osobą się spotkamy, no bo ruszyliśmy się z domu jest dla mnie dziecinne i to bardzo. Najpierw trzeba jak już przenieść takową internetową znajomość do 'realnego' życia, a potem się już zobaczy, co z tego wyjdzie.
_________________ bo w życiu ważne jest poczucie koloru !!
'W trawie piszczeć, w grzechu pluskać,
Porno-grafić i groch łuskać!
Używajmy póki czas,
Bo za 100 lat nie będzie nas!'
o trochę dziwna jest... to tak jakby żądała zapewnienia, że się z nią zwiążesz
przecież ona nie napisała, że spotka się z nim pod warunkiem, że jest gotowy na związek z 15letnią osobą, napisała, że nie chce się spotykać jeżeli on nie do końca jest pewien, czy jest w stanie zaakceptować różnicę wieku!
czyli w sumie dość rozsądnie podeszła do tego spotkania... nikt nie mówi, że to ma być randka ale też nie chodzi o to, żeby czuć się niekomfortowo...
_________________ -Dziewczyno, jak ty mostek zrobisz, to z twojej miednicy można jeść!
Wiecie co??..dzieki Wam za wszystkie odpowiedzi...ale chyba juz wiem co zrobie...Powiem jej ze nic z tego nie bedzie...i tak ostatnio nie rozmawiamy od jakchs 3 dni..
Ja moja ex poznalem kiedy mialem wlasnie 20 a ona 16 okazywala sie rozsadna osoba dosc ogarnieta... co sie okazalo po czasie ze jest cholernie niedojrzała emocjonalnie i uczuciowo... osobiscie nie polecam dziewczyn w wieku 15 - 17 lat... choc mialem i taka 21 lat ale ona byla jedynie niezdecydowana... ale uczucia miala jedne...
Ajć, nie dostałam esemesa od pewnej osoby już od ponad dwóch godzin...
Sol napisał/a:
Widzę, że nie tylko dziewczyna jest tu "problemem".
otóż to, czy tylko ja mam wrażenie, że niektórzy zbytnio biorą do siebie to, co się dzieje w bardzo krótkim czasie? I tworzą do tego często niestworzone, bez pokrycia ideologie?
_________________ bo w życiu ważne jest poczucie koloru !!
'W trawie piszczeć, w grzechu pluskać,
Porno-grafić i groch łuskać!
Używajmy póki czas,
Bo za 100 lat nie będzie nas!'
he zalezy co do niej czujesz w sumie to nie tak duzo he ale 15 no to troche nie za ciekawie he nic nie mam do tego wieku ze gowniara bo np niektorzy 15latkowie sa powazniejsi od nie jednego25 hehe tylko hmm jakby to powiedziec wiesz jesli nic nie czujesz powaznego do niej to poprostu sobie odpusc he
Ja sama jestem w takim związku i zeszliśmy się właśnie wtedy,gdy miałam 15,a on 20.Na początku ta różnica dosyć rzuca się w oczy,ale po jakimś roku różnice się zacierają a i ona zaczyna szybciej dorastać.
_________________ człowiekiem jestem i nic co słodkie nie jest mi obce
ze tak powiem sama poznalam chlopaka w wieku 15 lat, a on byl starszy o 9lat. i tak naprawde nie jest wazne czy to dziecko czy juz (mozna powiedziec ze) kobietka, tylko wazne jest to czy ona jest na tyle dojrzeala psychicznie zeby byc z toba i czy sie nie wystraszy twoich oczekiwan...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum