Jak mi bardzo żle to sobie czytam co mi piszecie,i to dodaje mi sił.
Ale nie jest lekko.Dowiedziałam się od mamy wczoraj ,że ona mnie wychowała i poswięciła sie dla mnie a ja tak jej odpłacam teraz.Że się z nią nie licze.I że to wszystko przez mojego chłopaka bo on patrzy na siebie tylko żeby być blisko swojej rodziny.Prawda jest taka ze nie stać nas na mieszkanie w mieście,a nie chcę 30 lat pracować na spłatę kredytu,jeśli bym go dostała!
A poza tym czy byłabym szczęśliwa siedząc tu i mysląc że nie zrobiłam tego co chciałam tylko podporządkowałam się mamie.I tak bym jaj to wypomniała
A teraz ona mi wygaduje przy kazdej okazji,a powinien to byc dlamnie szczęsliwy szas narzeczeństwa,i zaczniemy budowę na wiosnę,ale nie ja mam miękki charakter i podchodzę do tego emocjonalnie,to wszystko tak boli,jak sie uodpornić?
I czy będe mogła własne szczęście zbudować na nieszczęściu mamy?
Dowiedziałam się od mamy wczoraj ,że ona mnie wychowała i poswięciła sie dla mnie a ja tak jej odpłacam teraz.Że się z nią nie licze.I
a czy ona też wszystie decyzje konsultowała ze swoimi rodzicami, gdy sama wychodziła za mąż?? prawda jest taka, że w momencie gdy bierzesz ślub to Twój partner jest ważniejszy, w końcu to wy wijecie sobie teraz gniazdko. nie może być tak, że dorosła córką ma podporządkowywać swoje życie pod życzenia swojej mamy nawet jakbyście chcieli wyjechać za granicę, to i tak Twoja mama nie ma prawa grać na Twoich uczuciach.
_________________ "wierzę w Ciebie boś Ty wierna, wszechmocna i miłosierna xD" .....
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum