Wiecie...napisałam,że boję się samotności...a tak naprawdę boję się wszystkiego. Wiem,że to dziwnie brzmi Kiedyś byłam zupełnie inna dziewczyną: zawsze uśmiechnięta,pewna siebie,pełna nadzieji i wiary w lepsze jutro. Niestety to co od zawsze bardzo kochałam przyczyniło się do mojego nieszczęścia .Tą rzeczą jest sport ,a dokładniej siatkówka.Trenowałam w każdej wolnej chwili,to było dla mnie najważniejsze,uwielbiałam to. Byłam w tym naprawdę dobra i miała sporo sukcesów. Niespodziewanie wszystko się skończyło...miałam wypadek podczas treningu i cały mój świat zawalił się.Najpierw pojawił sie tylko ból nóg,z czasem ciężko mi było chodzić,a skończyło się na ciągłych pobytach w szpitalu. W końcu usłyszałam wyrok: to kręgosłup, tu cos pękniete, tam wysunięte,ucisk na nerwy i do tego przepuklina, w dodatku groził mi wózek inwalidzki. Miałam do wyboru: albo rezygnuje ze szkoły i trafiam do dobrego szpitala albo czekam aż kalectwo mnie dopadnie. Byłam 3 miesiące na rehabilitacji, która nie przyniosła żadnych rezultatów i trzeba było się zdecydować na ostateczny krok czyli operację. Kiedy to wszystko sie działo miałam niecałe 15 lat. Przygotowywali mnie tydzień do operacji, każdego dnia zastanawiałam się co dalej ze mna będzie...Operacja niby ostatnia deska ratunku, ale sama w sobie niosła duże zagrożenie .
Kiedy po zabiegu stawiałam pierwsze kroki płakałam ze szczęścia. Niestety to nie był koniec...usłyszałam: nigdy w życiu więcej żadnego sportu, z dyskotek też powinnam zrezygnować i w ogóle ciągle uważać na siebie. Co to jest?-pomyślałam. Przecież okres zabawy i młodzieńczych szaleństw dopiero był przede mną. Niestety nie...Przez te wszystkie lata miałam (i jeszcze trochę mam) żal do Boga,że to mnie spotkało,że już nigdy nie bede mogła zagrać na boisku,że nie będe mogła spróbować tylu wspaniałych rzeczy,które są dla innych tak poprostu dostepne. Ciągła depresja, myśli samobójcze, wieczny płacz i ciągłe rozpamiętywanie jak to kiedys było cudownie .
Teraz jestem jak mała skrzywdzona dziewczynka. Noszę to wszystko w sobie i w dalszym ciągu nie potrafię zrozumieć...Czuję sie taka samotna!!! Nie mam żadnej bliskiej koleżanki, nie mam sie z kim spotkać w Stolicy, pójść gdzieś Oprócz dwóch dni w tygodniu kiedy mam szkołe resztę tygodnia spędzam w domu. BARDZO BYM CHCIAŁA WYRWAĆ SIĘ Z TAKIEGO ŻYCIA!!! Chciałabym zacząć chodzić na siłownie, bo wiem,że znajdzie się tam cos dla mnie i też nie mam z kim. Poza tym...przed operacją byłam zgrabną śliczną dziewczyną...niestety trzy miesiące leżenia w łóżku po zabiegu zrobiły swoje Mieśnie zwiotczały i pojawiły sie rozstępy. Choć minęło tyle czasu to nie potrafię siebie zaakceptować. Czuję się gorsza,nie wierzę w siebie,nawet najprostsze zadania mnie przerażają, czuje się takim "niepełnym człowiekiem". Schowana w swoim świecie...bo przecież nie znam innego,lepszego...Naprawdę jestem dobrym człowiekiem...
Droga femme_ange, myśle że Bóg chciał dać wyraz temu, że powołał Cię do zupełnie innego zadania niż sport, czasem ciężko zrozumieć wyroki Boskie, ale trzeba uwierzyć w nie. Piszesz, że kochałaś to co robiłaś, ale czy naprawdę od początku, życia jedynie sport był Twoją pasją? Człowiek jest od urodzenia humanistą interesuje się wieloma dziedzinami życia i na pewno nie ogranicza się do jednej pasji. Myślę, że jeśli zajrzysz w głąb siebie znajdziesz czynność, którą będziesz wykonywała z takim samym poświęceniem jak sport, a może i większym. Ludzie przeżywają naprawdę większe tragedie życiowe i żyją, nie bo muszą ale dlatego, że znaleźli cel w swoim życiu czy hobby. Napewno ważne jest by człowiek w wieku studenckim utrzymał kontakt z rówieśnikami. W końcu jeśli teraz się nie wybawisz to kiedy? Najłatwiej znaleźć kontakt z człowiekiem w pracy czy w szkole, dlatego więc spróbuj wybrać jakąś mało męczącą prace, gdzie mogłabyś poznać znajomych, a stamtad już niedaleka droga do budowy więzi przyjacielskich. No ale cóż rady życiowe pewnie dawał Ci już nie jeden psycholog, skoro mówisz tutaj o depresji i o nieakceptowaniu siebie.
Każdy żyje tak jak potrafi i tylko od Ciebie zależy czy wciąż będziesz czuła się jak "mała skrzywdzona dziewczynka", czy poczujesz wiatr we włosach i ruszysz na podbój świata.
od rozstepow jeszcze nikt nie umarl duzo dziewczyn je ma i jakos sobie z tym radza a tak poza tym :
musisz odzyskac wiare w siebie. Domyslam sie, ze to nie byl najlepszy okres Twojego zycia podczas terapii itp., lecz wyobraz sobie, ze zycie toczy sie dalej. Jesli ty sie w nim nie odnajdziesz to rzuci cie na pastwe losu i byc moze nigdy sobie nie poradzisz, gdyz czas plynie niemilosiernie. Wyobraz sobie, ze na swiecie jest pelno innych zainteresowan niekoniecznie wymagajacych wysilku fizycznego. Kolezanki ?? ja tez ich nie mam i co z tego ?? "byly i sie skonczyly", moze i nawet czasami brakuje mi pogaduch i plotek, lecz nauczylam sie zyc w samotnosci tlumaczac sobie, ze ich nie potrzebuje. Mam duzo znajomych na gg z ktorymi zawsze moge pogadac, a znalazlam ich zupelnie przypadkowo moze Ty tez tak zrob ??
Ja dobrego zdania o dyskotekach nie mam ... nic tam fajnego nie znajdziesz a tym bardziej zadnych nowych przyjaciol.
Pamietam jak w jednym poscie pisalas, ze interesujesz sie j.hiszpanskim moze warto w niego zainwestowac ??
glowa do gory jeszcze wszystko przed Toba
Ja rozumiem że nie możesz wykonywać swojego ulubionego sportu, ale pomyśl-gdyby ten kręgosłup ci się złamał, gdyby było z nim jeszcze gorzej, to przez całe życie leżałabyś nieruchomo w łózku, na pewno widziałaś jak to mówią w wiadomościach o takich tragediach... Ciesz się że to cię nie spotkało bo naprawdę masz dobrze i nawet masz szczęście, ze udała się ta operacja, i że nie jesteś na wozku inwalidzkim!! Pomyśl sobie, co by to było dopiero za życie!! Powiedziałabym nawet że masz szczęście. A o rozstępach to już sie nie przejmuj, bo to wielki problem nie jest Jesteś na pewno silna dziewczyna i pamiętaj - aż tak strasznego życia nie masz
_________________ "Gdybym miał napisać książkę
o moralności, miałaby sto stron,
a dziewięćdziesiąt dziewięć z nich
byłoby pustych.
Na ostatniej napisałbym:
Znam tylko jeden obowiązek - kochać"
Smutna historia,ale powinnas sie cieszyć ze wyszłaś z tego cało,że chodzisz.Pomyśl o ludziach ktorzy nie dostali takiej szansy jak ty,wiem to głupie ale moze lepiej sie poczujesz,jest wiele innych rzeczy ktore mozesz robić i byc przy tym szczesliwa!!!
Zyczę powodzenia,nie załamuj sie dziewczyno.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum