Wysłany: 2008-07-14, 18:45 jak sprawic by wrocila?
witam wszystkich jednoczesnie proszac o rade. Od 2,5 roku jestem w szczesliwym zwiazku z dziewczyna mojego zycia. Oboje sie kochamy, jestesmy dla siebie dobrymi przyjaciolmi, zawsze sie wspieramy w trudnych chwilach. Inteligentna, wrazliwa, czula, kochajaca...jedyna. Taka wlasnie dla mnie byla i jest nadal moja dziewczyna, lecz od zeszlego piatku cos sie zmienilo. Tzn praktycznie od zeszlego piatku bo po tym co dzis uslyszalem cos zmienilo sie miedzy nami od zeszlego miesiaca. W piatek dostalem od niej taka wiadomosc: "nie wiem czego chce, wiem że mnie bardzo kochasz, a ja nie wiem co ja chce, wiem ze studia są najważniejsze, nie chce Cię ranic swoim zachowaniem, fochami, nie wiem czy potrzebuje czasu, nie mam do tego wszystkiego siły, potrzebuje chyba narazie samotności, bo nie chce Cię bez powodu ranić a to robie, to nie tak że przestałam Cie nagle kochać bo to niemożliwe z dnia na dzień, ja poprostu jestem zagubiona, zrozum mnie i jeśli możesz daj mi troche czasu na przemyślenie mojego życia ...." przez caly weekend nie odzywala sie do mnie, uszanowalem to ze chce byc sama i rowniez nie pisalem nic do niej. Dzis postanowilem sie z nia spotkac, chocby na chwile. Kupilem bukiet 5 roz i wyszedlem na spotkanie. Niestety, nie udalo mi sie tego naprawic. Pytalem ja czy mnie kocha i czy czuje cos jeszcze do mnie. Na wszystko padala jedna odpowiedz, ze nie wie. Ze cos sie wypalilo miedzy nami, ze musi wszystko przemyslec i ze narazie chce bysmy byli przyjaciolmi. To wszystko zabolalo mnie z niewyobrazalna sila. Naprawde sie do niej przywiazalem, obiecywalismy sobie wieczna milosc, ze zawsze bedziemy razem, ze nic nas nie rozdzieli....Dodam tylko ze ona studiuje medycyne i nie zawsze miala czas dla mnie, lecz ja potrafilem to uszanowac. Spotykalismy sie jedynie w atobusie w drodze z uczelni, ale wiedzialem, ze ona musi sie skupic na nauce. Studia sa dla niej bardzo wazne i wydaje mi sie ze to jeden z glownych powodow jej reakcji. Nie wyobrazam sobie zycia bez niej, bez jej usmiechu, ciepla, rozmowy. Nie chce zeby cos rozbilo nasz zwiazek. Wciaz nie przestaje myslec o niej i o tym czym zawinilem, choc podobno to nie moja wina. Wiem ze nie ma nikogo na boku, bo juz bym dawno o tym wiedzial, po prostu ufamy sobie i wiem ze nigdy by mi tego nie zrobila. Moze jestem glupi, ale nie potrafie zrozumiec dlaczego wlasnie tak zrobila. Odrzucila mnie, osobe ktora kocha(?) lecz sama nie wie co tak naprawde czuje. Prosze was o rade. Co mam zrobic by wszystko znow wrocilo? Kocham ja tak mocno i nie chce dluzej milczec. Po naszym spotkaniu napisalem jej ze bedzie tak jak chce. Jesli potrzebuje czasu, rozumiem to chocby mialo to trwac w nieskoczonosc. Pewnie napiszecie, ze nie warto sie starac, ze juz nie mam szans. ale ja nie moge sie poddac. Tak bardzo ja kocham. Poswiecilbym cale zycie dla niej. To dla mnie bardzo wazne, prosze o rade i z gory dziekuje
Ludzie dosyć często tak mają,że w pewnym momencie nachodzą ich wątpliwości co do swojego stanu uczuć.Nie podamy Ci gotowego sposobu by Twoja kochana wróciła.Jedno jest jednak pewne-jeśli prosi Cię o czas to nie nachodź jej i nie dręcz,to tylko pogorszy sprawę.Widać jest jej ciężko,szanuje Cię i bardzo lubi i wierz mi jej ta sytuacja też sprawia ból.Daj jej czas,tyle ile prosi.Niech zatęskni za Tobą.Jest szansa,że sytuacja się poprawi.Jeśli nie to nie miej do niej pretensji.Ludzi nie da się zmusić do miłości.Gdyby mogła to pewnie by tak zrobiła;]Życzę powodzenia i silnej woli.
Pozdrawiam
_________________ człowiekiem jestem i nic co słodkie nie jest mi obce
.Kochasz ja i piszesz ze zzrobił bys dla niej wszystko.To piekne...Daj jej czas bo tylko tyle mozesz zrobic. Ona sama musi dojsc do tego czego naprawde chce w zyciu a ty cierpliwie czekaj jesli ja tak kochasz.
Przede wszystkim potrzeba czasu - może banalna odpowiedź, ale tak już jest - daj czasowi czas i co najważniejsze daj jej czas, poczekaj, ale też nie unikaj jej całkowicie, nie naciskaj, nie bądź nachalny, no i najważniejsze jeśli z nią rozmawiasz tak po prostu to tak, by nie czuła presji, nacisku - chociaż ja jeszcze spróbowałabym rozmowy wyjaśniającej, ale nie takiej na zasadzie Twoje pytanie, jej odpowiedź, Twoje pytanie, jej odpowiedź i tak w kółko, ale takiej, w której spróbujecie sobie wyjaśnić co się dzieje, tak na spokojnie, bez żadnego nacisku, skoro potrafiła w esemesie napisać, co czuje, to powinna także wysilić się tak rozmawiając w cztery oczy.
_________________ "Dobrze jest, psiakrew, a kto powie, że nie, to go w mordę!"
'A w kominie szurum burum, a na polu wiatr do wtóru, a na chmurze bal do rana, a pogoda rozśpiewana.Zielono mi i spokojnie, zielono mi' wszystko gra
Do miłości nikogo nie zmusisz. Nie zgadzam się z tym, że ktoś jest komuś winny wytłumaczenie dlaczego go przestał kochać, bo to jest tylko uczucie, które po prostu może wygasnąć.
_________________ Unless I'm wrong, which, you know, I'm not...
człowiek honoru napisał/a:
ja nawet jak dobije do 600postów odczekam kolejny miesiąc i dopiero wtedy bede starałs ie o niebieskosc.
Dziewczyny maja rację.. jedyne co teraz możesz zrobić to dać jej czas. Nie chcę Cię dołować, ale w moim pojęciu gdy ktoś nie umie sprecyzować co czuje do swojego partnera może świadczyć o braku uczuć. Może nie stać jej na zdecydowaną odpowiedź i zasłania się niewiedzą..licząc po cichu, że odczytasz sygnał ''wypaliłam się''. Być może potrzebuje nabrać dystansu? Daj jej od siebie odpocząć, a być może faktycznie przejrzy na oczy i zrozumie, zatęskni ?
Vooy, znam podobne sytuacje z autopsji. na moje to wygląda na to że ma kogoś innego, albo chce mieć albo jakiś inny jej się podoba. coś sie stało bo taka rzecz nie stałaby sie tak nagle bez powodu. przeciez dziewczyna chyba studiuje nie od dziś wiec chyba zdawała sobie sprawe że mozecie miec mało czasu dla ciebie. mozesz w to nie wierzyc, moze sie to wydac nieprawdopodobne ale czy to co od niej usłyszałeś i to jak ona sie zachowuje już nie jest dla ciebie zaskoczeniem?
Już gdzieś o tym pisałem ale napiszę jeszcze raz...
"najważniejsze jest to co zostanie gdy fala wzruszeń minie"
Niestety miłość jest często spychana do odczucia (fali wzruszeń).
Jesteście już 2,5 roku ze sobą to jest jasne, że odczuwanie "miłości" w końcu opadnie (popytaj się zwizków z długim stażem) - choć to nie znaczy, że nie będzie już wcale tego odczuwania "miłości" w związku.
Byliście wciąż w fazie zakochania i zafascynowania sobą (wpatrywania się w siebie) - jednak przychodzi okres kiedy ten stopień zafascynowania opada i zaczyna się dostrzeganie wad partnera - ona prawdopodobnie już jest w tym 'stadium' (dlatego też zadawanie pytania: 'czy czujesz coś do mnie?' nie jest dobrym pytaniem) - wówczas pozostaje decyzja - czy zaakceptuje te wady i będzie budować z Tobą coś wielkiego (patrzenie w jednym kierunku) czy też druga opcja - zmiana partnera w celu ponownego odczuwania "miłości" czyli zafascynowania=zakochania (wpatrywania się w siebie).
Obawiam się, że ona chce obrać drugą opcję. Może gdyby wiedziała, że miłość to nie odczuwanie to by tak się nie działo...
Jak sprawic by wrocila?
Może to właśnie może być rada na to by wróciła. Uświadomić ją, że miłość to nie tylko uczucie ale też decyzja... może używając jakiejś jej koleżanki... Jeżeli jest dojrzała (i gotowa na to) to nie będzie patrzeć tylko na swoje "odczuwanie" przynoszące pewną przyjemność dla jej samej, a zacznie się poświęcać dla budowania czegoś razem - czegoś wielkiego.
No i na koniec - chyba wszystkim znany cytat:
"Doświadczenie nas uczy, że miłość nie polega na tym, aby wzajemnie sobie się przyglądać, lecz aby patrzeć razem w tym samym kierunku."
Antoine de Saint-Exupéry
Jedyne co mozesz zrobic: dać jej czas. Chociaz powiem szczerze, że to nie wroży niczego dobrego. Z własnego doświadczenia wiem, ze ten czas, w ktorym Wasze kontakty będą sporadyczne, może wiele popsuć....
Chociaz życze Ci, zeby w Twoim przypadku było inaczej:)
Z własnego doświadczenia wiem, ze ten czas, w ktorym Wasze kontakty będą sporadyczne, może wiele popsuć....
Ale też wiele może naprawić.Jeśli kobieta nie jest pewna co czuje i chce czasu,to jeśli go nie kocha to nawet tego czasu nie trzeba na popsucie związku.A jeśli kocha,to czas pomoże.Jeśli kocha,a on tego czasu jej nie da może ją tylko zniecierpliwić i zdenerwować,przez co przedłużyć moment rozłąki.Także tak czy siak musi zaczekać.
_________________ człowiekiem jestem i nic co słodkie nie jest mi obce
Podobno tak jest jej dobrze, chce odpoczac. Nie odbiera moich telefonow,
wiadomosci nie odpisuje. Dzwonilem do niej z nieznanego numeru by jedynie
uslyszec jej glos. Naprawde bardzo ja kochalem i kocham dalej! nie moge bez
niej zyc i nie wiem co zrobic by znow byc razem...Prosze o rade. ona unika
mnie i nie ma nikogo na boku. Gdy dzwonilem z nieznanego numeru odebrala.
nie moglem sie powstrzymac by zapytac czy dojdzie do spotkania.
odpowiedziala ze to bez sensu i odlozyla sluchawke...dlaczego razem nie
mozemy znalezc rozwiazania tego problemu? wiem ze byla ze mna szczesliwa,
lecz cos sie wypalilo...przynajmniej dla niej. zawsze myslalem ze to przez
studia i egzaminy ktore jej sie nie powiodly i nie myslalem ze to ja tez
bralem w tym udzial...podobno zaczalem ja traktowac jak niewolnice,
przestalem ja zauwazac, mialem pretensje...ale ja po prostu bardzo tesknilem
za nia! za naszym wspolnym czasem. Teraz wiem ze za bardzo naciskalem... Nie
chce zabijac naszego uczucia i nie chce by przekreslala mnie ostatecznie. Co
moglbym zrobic by ja odzyskac, jak zawalczyc o nia, co zrobic by zmienila
zdanie i by znow byc razem? Wiem ze napewno musimy sie jeszcze spotkac i
wyjasnic to wszystko...Myslicie ze mam jeszcze u niej szanse? Emocje i
uczucia doprowadzaja do szalenstwa...prosze odpiszcie na moje pytania. Zalezy
mi na niej i nigdy nie przestane jej kochac jesli to wszystko sie nie
odrodzi oszaleje i zrobie sobie cos glupiego, chcialbym ja jeszcze raz
zapytac czy mozemy sie przyjaznic...
paradoksalnie..poczulbym sie lepiej gdyby prosto w oczy powiedziala mi ze
mnie nie kocha a nie ze "nie wie"...bylem u niej, lecz nie otworzyla...nie
chcialem odchodzic tak po prostu...jej mama powiedziala ze nie ma jej w
domu...wiec zapytalem mame, czy martyna jest szczesliwa...uslyszalem ze jest
bardzo zagubiona, wszystka ja przytlacza, ze potrzebuje czasu..nie chce tego
konczyc definitywnie. Jesli nie moge liczyc na jej milosc juz wiecej (oby to
nie bylo prawda...) chce sie z nia przyjaznic. Cokolwiek jej nie napisze,
watpie zeby odpisala... tak mi trudno bez niej, ale zrozumiem to jesli
jeszcze raz powie mi ze potrzebuje wiecej czasu - bede czekac. Planuje sie z
nia spotkac w poniedzialek, ale bez jej wiedzy o tym, inaczej sie nie uda.
Zranila mnie bardzo, ale bylbym w stanie jej wszystko wybaczyc, naprawde
WSZYSTKO! Moze powiecie, ze nie mam w sobie zdrowego rozsadku...zgodze sie z
tym, rozsadek juz dawno przestal mna kierowac...zostala tylko desperacja
doprowadzajaca do szalenstwa i ostatecznosci...jesli mnie nie wyslucha,
obiecalem sobie ze skoncze ze soba w taki lub inny sposob...jesli nie bede z
nia, nie bedzie mnie wcale. Chcialbym prosic tylko o jedna szanse na
odbudowanie wszystkiego, jesli mi ja da i potem oboje zrozumiemy ze to nie
to - zrozumiem i jakos bede musial poradzic sobie z tym wszystkim, choc to
niewyobrazalnie ciezkie dla mnie. Jestem zdesperowany, oby udalo mi sie ja
zlapac w poniedzialek i jeszcze raz o wszystkim pogadac. Chcialbym wyzbyc
sie emocji ale to one goruja..panuja nade mna. Mam nadzieje to zmienic w
poniedzialek, ale jak bedzie...nie wiem. Licze na to ze mnie zrozumie i da
mi szanse. pozostaja mi jedynie spekulacje. Wiem ze wszystko od razu nie
wroci do normy z dnia na dzien, ale powinnismy sie razem z tym
uporac...jakos. Jesli sie zgodzi dac mi szanse - bede szczesliwy, nawet
gdybym musial czekac nie wiadomo ile.
Podobno tak jest jej dobrze, chce odpoczac. Nie odbiera moich telefonow,
wiadomosci nie odpisuje. Dzwonilem do niej z nieznanego numeru by jedynie
uslyszec jej glos. Naprawde bardzo ja kochalem i kocham dalej! nie moge bez
niej zyc i nie wiem co zrobic by znow byc razem...
Widocznie faktycznie tak jej dobrze - na siłę jej nie przymusisz, żeby z Tobą była. Uszanuj jej decyzję.
vooy napisał/a:
uslyszalem ze jest
bardzo zagubiona, wszystka ja przytlacza, ze potrzebuje czasu..nie chce tego
konczyc definitywnie.
Skoro mówi, że potrzebuje czasu, a Tobie na niej zależy, to jej go daj. Nachodząc ją i wydzwaniając do niej, mimo, że wiesz, że ona sobie tego teraz nie życzy, nie ułatwiasz jej sprawy.
vooy napisał/a:
zrozumiem to jesli
jeszcze raz powie mi ze potrzebuje wiecej czasu - bede czekac. Planuje sie z
nia spotkac w poniedzialek, ale bez jej wiedzy o tym, inaczej sie nie uda.
Człowieku, o co Tobie chodzi? Zdecyduj się. Z jednej strony deklarujesz, że będziesz czekać, z drugiej chcesz się z nią spotykać bez jej zgody. Ogarnij się i daj dziewczynie odetchnąć, skoro Cię o to prosi.
Zasdroszcze twojej kobiecie:)Widac ze bardzo ja kochasz i to jest bardzo pozytywne niestety musze zgodzic sie z poprzednimi opiniami ze musisz dac jej czas choć wiem ze to bardzo trudne Z biegiem czasu może zrozumie ze jestes dla niej najwazniejszy i podejmie decyzje ze chce byc dalej z toba i tego życzę:)
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum