Wysłany: 2008-03-15, 21:09 Jest nadzieja czy już nie??
Witam wszytskich bardzo serdecznie, mam nadzieje, że znajdą się osoby, które pomogą mi rozwiązać mój, jak dla mnie poważny problem.Otóż, poznałam jakiś czas temu wspaniałego chłopaka, jak dla mnie ideał, najpierw spotkania, rozmowy, zaczęlo coś iskrzeć..zaczęliśmy się spotykać jako para.Wszzytsko układało się super, jego znajomi mówili mi, że Piotrek wreszcie jest szczęsliwy i zakochany..Ale wszytsko zepsuła, jestem dość impuilsywną i nerwową osobą, najczęsciej nie panuje nad swoim językiem. Piotrek wytrzymał 3 takie sytuacje, i usłyszałam, że jeszcze raz i będziemy musieli sie rozstać. Dodam, że jest to chłopak po przejściach, który bardzo bardzo cierpiał po tym jak kiedyś dosyc mocno został skrzywdzony przez kobietę..Jest niesamowicie wrażliwy, aż za bardzo..Najgorsze jest to. że obrtwało mu się za nic, ja po prostu się wyżywałam sie na nim:( i straciłam go..Uczucir, które nas połączyło było prawdziwe, było to widać, czuć . .Kontaktuje się z jego przyjaciółką (nie więcej) ona mowiła, że Piotrek bardzo sie na mnie zawiodł, że bardzo bolało go moje zachowanie, i że to wsyztsko bardzo przeżywał..Pojechałam do niego 3 dni po rozstaniu, on całym sobą mówił, że nie chce, że nie może teraz być ze mną, ale nie wie co będzie za miesiac, ale nie chce dawać mi zadnej nadzei..Potem było kolejna spotkanie z Magdą, któa przekazała mi, że Piotrek stwierdził, że nie jest gotowy na związek, że jest mu dobrze teraz ze samym sobą..Ale nie wiem czy to prawda, kiedy u niego byłam, widziałma jego spojrzenie, to jak chciał się przytulić, kiedy mowiłam, że się oszukuje usłyszałam - tak, możliwe, ale to moja reakcja obronna, przed kolejnym zranieniem..Mam przyjaciół wśród jego znajomch, oni chcą żebyśmy byli razem. Magda powiedziała, zebym dałą miesiac sobie na to, zebym zmieniła swoje zachowanie, a wtrdy sama zacznie wspomniać Piotrkowi o tym, że sie zmieniłam, ze wciaz czekam..
Ale ja juz sama nie wiem co mam robić..czekać? Jest szansa na to, że on sie przełamie?Co mam robić? Bedziemy razem?? Pomożcie mi, jestem już załamana tym wszystkim.To takie starszne stracić ukochaną osobę na własne zycznie..:(
co mnie zmusiło? Nie wiem, może po prostu to, że on zawsze był blisko, i zawsze trafił w złym momencie np z telefonem.. np kiedy akurat cos złego sie działo, jakaś kłótnia w domu, moje nerwy puszczały a jemu sie obrywało:(
Po prosyu sie na nim wyżywałam, tylko o to poszło, on kazde jedno słowo brał sobie do serca, my naprawde byliśmy zgodni, nie było ani jednej kłótni pomiedzy nami :0
teraz wiesz, że czasami trzeba trzymać język za zębami, jeśli masz kogoś zranić bez powodu... wiesz co, troszkę Cię nie rozumiem. wiedziałaś, że facet bierze sobie Twoje zachowanie do serca, on sam ostrzegł Cię, że jeszcze jedna taka zagrywka i z wami koniec... wzięłas sobie to do serca?? naucz się nad sobą panować. sama jestem impulsywna (jak mam PSM to jestem wprost nieznośna) i mój facet też kilka razy się nasłuchał, ale staram się nad sobą panować. jak jesteś w związku to zacznij MYŚLEĆ o uczuciach tej drugiej osoby, a nie tylko je ranić. na to czy facet do Ciebie wróci nie masz wielkiego wpływu, ale zacznij mieć wpływ na swoje zachowanie - jak zobaczy, że się zmieniłaś to może da 'wam' szansę... a teraz daj mu odpocząć, niech zdecyduje czego chce.
_________________ "wierzę w Ciebie boś Ty wierna, wszechmocna i miłosierna xD" .....
Na początku powinnaś pomyśleć głębiej nad swoim zachowaniem. Czy wrócicie do siebie, nie wiesz, ale jeśli się tak stanie, koniecznie musisz zmienić w sobie to, co sprawiło, że rozstaliscie się. Jeśli go kochasz, z pewnością chcesz jego szczęścia. Postaraj się dać mu je, ale nie rób nic na siłę. Jeśli on również Cię kocha, powinien dać Ci jedną szansę, ale pamiętaj, nie możesz jej zmarnować. Najgorszy jest żal do samej siebie, że to perfidnie Twoja wina. Weź się w garść. Powodzenia.
ja już wiem co jest nie tak ze mną, odwiedzam nawet psychologa.i naprawde zmieniam sie, sama jestem zaskoczona ze jest to możliwe..Czy powinnam mieć jakąs nadzeje ze bedziemy razem? Wiem ze on kocha, nie przestał kochac przeciez w ciagu kilku dni:(
Dołączyła: 16 Lip 2007 Posty: 447 Skąd: mam wiedzieć
Wysłany: 2008-03-17, 08:33
Boże dziewczyno, daj mu się zastanowić, odpocząć trochę.
Jeśli jesteś taka pewna tego że, Cie kocha to nie znajdzie sobie innej. A nie jesteś czasem też osobą zbyt nachalną? Tak tylko pytam bo to może też być drażniące.
_________________ gdy w sercu nosisz złość
zanim wyjdziesz stąd zraniony
zostaw wojnę bo,
bo dokończyć ją możemy kiedy wrócisz tu,
tylko wróć
nachalna? jak byłam u niego w środe a dziś zadzwoniłam? to raczej nie jest nachalność, oprócz tego nic ani smsa ani sygnałka, zero....dzis zadzwoniłam, nie poruszałam tego tematu, gadaliśmy normalnie, po prostu o innych sprawach, kiedy zapytałam czy moge jakiegos smsa napisać usłyszałam "jak chccesz aniu.."wiec nie wiem czy na plus czy na minus????????????????????????????kolega mowi zeby lepiej zaczekac troche, tylko sms na świeta i nic poza tym..i pozniej za jakies 2-3tygodnie znow sprówbowac??
wydaję mi się, że najpierw musisz się nauczyć traktowac ludzi z godnością i okazywać im szacunek, a nie na dzień dobry pare miłych słówek walnąć. Jak to przemyślisz, napisz. Pomyślimy dalej...
Sztuką jest umiec przyznac sie do bledu ale jeszcze wieksza postarac sie go naprawic. Nie czekaj tylko na to by wrocil do Ciebie ale postaraj sie zmienic swoje zachowanie zeby wiecej nie dospuscic do takiej styuacji. Mam nadzieje ze wszytsko sie ulozy, pozdrawiam
_________________ "Baczność! Do góry ręce. Pan bierze udział w tej piosence!"
tak jakby sprawa sie rozwiązała, po tym jak napisałam smsa do niego, że staram się zmienić, swoje zachowanie, że chodze do psychologa na rozmowy..uzyskałam odp cytuje"aniu..chyba już sobie wyjaśniliśmy wszytsko, nie mam już siły do ciebie..."więc tak jakby wszystko stało sie jasne..
Szkoda ze wybrał tak, inni naprawde mowili ze jesteśmy razem szczęśliwi, a on skreślił wszytsko po paru pyskówkach moichh
Dołączyła: 11 Mar 2006 Posty: 2453 Skąd: Częstochowa
Wysłany: 2008-03-17, 23:20
Polecający: religia tv
Zakochana Ania napisał/a:
inni naprawde mowili ze jesteśmy razem szczęśliwi,
A on był szczesliwy z Toba ? Masz tego pewność ? Czasem coś sie konczy a nikogo sie do miłości nie zmusi. Byc moze on Cie jednak nie kocha jak sądzisz.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum