Mam problem. Chodzi o to, ze moj chlopak nie ma potrzeby kochac sie ze mna czesciej niz raz, czy dwa na miesiac. A kieyd juz sie kochamy, to zwykle dla tego ze ja chce, a on ise zgadza, bo bardzo rzadko sam proponuje, moze raz na pare miesiecy.
A ja jestem poprostu zalamana bo nie rozumiem skad ta zmiana. Kiedys bylo inaczej. Kochalismy sie pare razy w tygodniu, a ja czułam ze mu sie podobam, czułam że tego chce. Teraz mam wrażenie że robi to, bo skoro razem jestesmy to czasami trzeba...
Doszłam do wniosku, że albo ma problemy ze sobą, albo poprostu przestałam mu sie podobac, może spodobał mu sie ktoś inny? Co do zdrady, to dobrze go znam i wiem że raczej niebył by do tego zdolny.
Najgorsze jest to, ze on mówi ze wszystko jestw porządku, to ze kochamy sie góra dwa razy na miesiąc też jest wporządku. Powiedziałam, że powinien isć do seksuologa, ale on nie widzi takiej potrzeby. Usłyszałam tylko że znowu sie bez powodu czepiam, że mam jakieś urojenia i sama powinnam isć do lekarza i jak nie przestane mieć pretensji to on nie chce ze mną być.
Wczoraj pokłucilismy sie o to bardzo. Czekałam, ażzaproponuje mi żebyśmy sie dziś pokochali, bo wiedziałam, że rano jest w domu, ja zajęcia zaczynam dopiero po południu i chociaż miałam dużo nauki i nie miałabym czasu to miałam nadzieje..ale jak zwykle nic nie wspomniał, a jak mu to wytknęłam stwierdził, że też musi sie uczyć, chociaż w ten sam dzien, wczesnije mowil ze jakies zaliczenie ma dopiero w przyszlym tygodniu. A ja nigdy wczesniej nie czulam sie tak ponizona, chociaz on zaczal mnie zapewn iac ze to nie bylo klamstwo, ze powiedzial to bo sie zdenerwowal ze mialam pretensje. ale ja nie wiem co mam o tym myslec...nie wiem jak moglby klamac zeby tylko sie ze mna nie kochac ;(
Doradźcie mi prosze co ja mam robić? Bo ja już nie wytrzymuje. Czuje sie brzydka, nieatrakcyjna i niekochana i wiem że dłużej tego nie zniose. I zaczynam wątpić w sens naszego związku chociaż bardzo go kocham.
Czekałam, ażzaproponuje mi żebyśmy sie dziś pokochali,
No właśnie...dlaczego Ty nie przejmiesz inicjatywy?
Cytat:
Kiedys bylo inaczej. Kochalismy sie pare razy w tygodniu, a ja czułam ze mu sie podobam, czułam że tego chce. Teraz mam wrażenie że robi to, bo skoro razem jestesmy to czasami trzeba...
Nuda się wkradła?
_________________ Ludzie dzielą się na dwie grupy : psychicznych i tych jeszcze nie zbadanych.
Wiesz co .. sądzę że to nie jest normalne .. zazwyczaj to chłopak potrzebuje kochać się często .. a tutaj to ty tego chcesz .. z obydwojgiem was jest niedobrze .. on za mało chce a ty za dużo ... myślę że powinniście to robić częściej ale nie tak często jak wspomniałaś ... a może nie jesteś wystarczająco atrakcyjna w łóżku ? może nudzą go zabawy w łóżku z tobą więc mu się nie chce .. zastanów się nad tym
a może nie jesteś wystarczająco atrakcyjna w łóżku ? może nudzą go zabawy w łóżku z tobą więc mu się nie chce .. zastanów się nad tym
Jak tak zacznie się zastanawiać to w depresję popadnie, nabierze dziewczyna kompleksów.
Porozmawiaj z nim o tym, w związku nie powinno być tematów tabu. Rozmawiaj, ale nie stawiaj zarzutów. Może po prostu nie jesteście dopasowani do siebie pod względem popędu seksualnego, ale i na to można coś poradzić.
_________________ Ludzie dzielą się na dwie grupy : psychicznych i tych jeszcze nie zbadanych.
rozmawialam z nim nie raz i zawsze slyszalam to samo. ze wszystko jest ok i sie denerwowal ze znowu poruszam ten temat. czemu ja nie przejme inicjatywy? bo od paru miesiecy praktycznie tylko ja proponowalam seks. wiecie jak sie z tym czulam? jakby robil to z obowiazku. co do nudy to wpadlam na pomysl kajdankow, szukalam nowych pozycji, chcialam isc do seks schopu, ale on nie chcial.
może przytyłaś ostatnio? bo z tego co pamiętam, to twój chłopak ci mówił, że jak przytyjesz to przestaniesz mu się podobać
_________________ Jutro, gdy zabraknie poezji,
Jutro dziwne słońce nauki zmrozi krew,
Jutro przestaniemy być piękni,
Jutro! Lecz dzisiaj ostatni chwalmy dzień..
dla mnie tez to jest dziwne ze facetowi sie nie chce... moze postaw go pod sciana i zapytaj wprost czemu nie chce. Nie chce to źle rokowac ale mnie tu pachnie inną kobietą...
Nom to jest troszkę dziwne. Ja jakoś specjalnie nigdy nie musiałam swojego faceta zachęcać. Mowi się ze to facet myśli tylko o jednym a tu taka niespodzianka. Moze czas na zmiany zrób przed nim striptiz to będzie fajna niespodzianka i może to go nakręci. Wiesz co czasami jakiś fajny film erotyczny pobudza do takich a nie innych czynów. Trzeba wszystkiego spróbować. A co do związku to jeśli sex jest jedynym powodem dla którego miałabyś go rzucić to nie rób tego. Sex w końcu to nie wszystko.
...jak nie przestane mieć pretensji to on nie chce ze mną być(...)
Nie chce z Tobą być, jeśli nie przestaniesz mieć pretensji. Po pierwsze (gdy tak się dłużej zastanowię) postanawiam, że rozgrzeszę Twojego partnera. Uderzam palcem w drzwi konfesjonału i mówi mu, żeby szedł w pokoju. Co mu powiedziałem, gdy wyznawał mi swoje grzechy? To już pozostanie naszą słodką (mam taką nadzieje!) tajemnicą. Nie powiemy Kobietom, do jakich wniosków wspólnymi siłami dobrnęliśmy.
Ustalenie Człowieka z Bogiem jest jedno; będziesz się rozmnażał.
I do jasnej cholery (wybaczcie określenie) nie możemy mówić o Wielkim Kłopocie, skoro ramy czasowe jego trwania są strasznie wąskie. Przecież mężczyźni są dziwnymi istotami. Razu chce tego. Razu tamtego. Taka karuzela. W zależności, czy jesteś jej operatorem i do Ciebie należy decyzja, kiedy zatrzymujesz, a kiedy puszczasz w obieg.
Pamiętaj, dzieci dobrze się przy tym bawią; to taka odskocznia od rzeczywistości.
Dziewczyno.
Nie wszczynajmy alarmu, wzywając przy tym straże z wszystkich sąsiednich metropolii, kiedy pożar (a jest to zaledwie kilka centymetrów palącej się powierzchni) możemy ugasić sami. Weź zatem porządny koc gaśniczy, albo szklankę wody i chluśnij.
Musisz z nim porozmawiać. Nic nie ma takiej wartości i tak potężnej siły jak Rozmowa; zdolna jest przenosić góry, pokonywać wielkich tego świata i zapewnić nam Wieczność.
Z Twoim chłopcem coś się dzieje. Ale nie jest powiedziane, że jeśli temperatura wulkanu się podnosi, to on sam zaraz wybuchnie. Spokojnie. Ewakuuj wszystkich mieszkańców. A potem przystąp do konwersacji.
Znowu sie poklocilismy, chociaz tego chyba nawet już nie mozna nazwać klotnia...i znowu poszło o to samo. O seks. Bo ja nie potrafie pogodzić sie z tym, że kiedys chcial sie ze mna kochac pare razy w tygodniu, a teraz kochamy sie dwa razy na miesiac i to zwykle dla tego ze ja chce. Nie potrafie zrozumiec czemu tak sie zmienil. Powiedzial mi ze dosc ma gadania o tym, ze on uwazaze zmienil sie na lepsze bo jest duzo wazniejszych rzeczy od seksu, a czeste uprawianie seksu nie jest dobre. Co wiecej uslyszalam ze ja mam tylko jedno w glowie i ze mam jakas obsesje na punkcie seksu. Ale on nie rozumie ze kocham go strasznie i tego poprostu potrzebuje. potrzebuje bardziej psychicznie niz fizycznie. kiedys pamietam powiedzial mi ze potrzebuje seksu ze mna, bo bardzo mnei kocha i jest mu potrzebna taka bliskosc, a dzis uslyszalam ze moglibysmy sie nie kochac i to by nic nie zmienilo, ze seks nie jest wazny.
Powiedzial ze ma dos moich pretensji, ze szukam problemow i kloce sie bez powodu, ze mam jekies durne wymysly, ze sobie i jemu wmawiam niewiadomo ce, ze zaden normalny chlopak by ze mna nie wytrzymal,ze jesli sie nie zmienie i jeszcze raz cos mi sie w nim nie spodoba to mnie zostawi. Plakalam a on mowilzebym spierdalala, ze mnie takiej nie potrzebuje ze chce kochajaca dziewczyne. Kazal mi przestac palkac, powiedzial ze jak jeszcze raz zaplacze to go juz nie zobacze bo ma dosc mojego ryczenia. Ze chce normalnej dzieczyny i normalnego zwiazku. Powiedzial ze ma mnei juz dosc, ze nie potrzebuje takiego zwiazku, ze nie musimy byc razem, jesli chce to moge sobie isc...i wiele innych przykrych rzeczy. Poprostu peklo mi serce. Nie wiem co robic. Bardzo ko kocham, ale nie wiem jak mam z nim rozmawiac zeby mnei zrozumiel, zeby zrozumial jak mnei krzywdzi:( co mam robic? ;(
Plakalam a on mowilzebym spierdalala, ze mnie takiej nie potrzebuje ze chce kochajaca dziewczyne. Kazal mi przestac palkac, powiedzial ze jak jeszcze raz zaplacze to go juz nie zobacze bo ma dosc mojego ryczenia. Ze chce normalnej dzieczyny i normalnego zwiazku. Powiedzial ze ma mnei juz dosc, ze nie potrzebuje takiego zwiazku, ze nie musimy byc razem, jesli chce to moge sobie isc...i wiele innych przykrych rzeczy. Poprostu peklo mi serce. Nie wiem co robic. Bardzo ko kocham, ale nie wiem jak mam z nim rozmawiac zeby mnei zrozumiel, zeby zrozumial jak mnei krzywdzi:( co mam robic? ;(
Ja bym już dawno zerwał na twoim miejscu...
_________________ Home is behind
The world ahead
And there are many paths to tread
Through shadow
To the edge of night
Until the stars are all alight
Mist and shadow
Cloud and shade
All shall fade
All shall - fade.
Musisz się szanować. Jak Ty o siebie zadbasz, to nikt o Ciebie nie zadba.
WrednaMałpka napisał/a:
Plakalam a on mowilzebym spierdalala, ze mnie takiej nie potrzebuje ze chce kochajaca dziewczyne.
No i ja na Twoim miejscu wzięłabym to sobie do serca i odeszła.
_________________ – Nie uznajesz żadnych wartości, całe twoje życie to nihilizm, cynizm, sarkazm i orgazm.
– We Francji mógłbyś zrobić z tego hasło wyborcze i wygrać.
Nie można powiedzieć swojej Miłości "do widzenia". Nie można uczynić tego prosto z serca. Żaden Człowiek nie jest w stanie skoczyć z najwyższego szczytu samotnie. Zawsze czujemy potrzebę trzymania kogoś za rękę podczas takiej - nazwijmy to - egzekucji.
Miłość nie potrzebuje skrzydeł. Ona sama w sobie jest ptakiem, który powoli opadając, jakoby "rozpina swoje" skrzydła. Pomachuje nimi. Chwilę później dostrzega jak unosi się, niesiony przez delikatną, niewidoczną siłę. To istota naszego Przeznaczenia.
Kapłanom tę siłę daje Bóg; tę bliskość i potrzebę czucia czyjejś dłoni na swoim ramieniu. Innym pozostają objęcia Samotności. Nikt się na nic nie skazuje.
Nie skazuj się i Ty sama. Nie śmiej poddać się w swojej Walce. Nie bądź ptakiem, który skoczy nim zorientuje się, że z jego ciała nigdy nie wyrosną skrzydła.
Ostatnio zmieniony przez Richard Scott 2008-12-18, 16:53, w całości zmieniany 1 raz
Nie można powiedzieć swojej Miłości "do widzenia". Nie można uczynić tego prosto z serca. Żaden Człowiek nie jest w stanie skoczyć z najwyższego szczytu samotnie. Zawsze czujemy potrzebę trzymania kogoś za rękę podczas takiej - nazwijmy to - egzekucji.
Miłość nie potrzebuje skrzydeł. Ona sama w sobie jest ptakiem, który powoli opadając, jakoby "rozpina swoje" skrzydła. Pomachuje nimi. Chwilę później dostrzega jak unosi się, niesiony przez delikatną, niewidoczną siłę. To istota naszego Przeznaczenia.
Kapłanom tę siłę daje Bóg; tę bliskość i potrzebę czucia czyjejś dłoni na swoim ramieniu. Innym pozostają objęcia Samotności. Nikt się na nic nie skazuje.
Tiaaa... Nie przesadziłeś troszeczkę z tą poetyckością?
Richard Scott napisał/a:
Nie śmiej poddać się w swojej Walce.
Czy dobrze zrozumiałem, że wg ciebie ona powinna zostać z nim?
_________________ Home is behind
The world ahead
And there are many paths to tread
Through shadow
To the edge of night
Until the stars are all alight
Mist and shadow
Cloud and shade
All shall fade
All shall - fade.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum