Jeśli kocha się szczerze to trzeba też ufać nie da się nie ufać bo wtedy to co za miłość. Trzeba też dużo rozmawiać żeby zaufanie rosło takie jest moje zdanie
Jeśli się kogoś kocha to trzeba mu ufać... Jeśli się nie ufa to się nie kocha w 100%
_________________ "Gdybym miał napisać książkę
o moralności, miałaby sto stron,
a dziewięćdziesiąt dziewięć z nich
byłoby pustych.
Na ostatniej napisałbym:
Znam tylko jeden obowiązek - kochać"
Jeśli się kogoś kocha to trzeba mu ufać... Jeśli się nie ufa to się nie kocha w 100%
A znasz jakieś sposoby pomiaru, na ile procent kogoś się kocha?*
*(Oczywiście poza tymi wszystkimi "Wyślij smsa z waszymi imionami, a dostaniesz odpowiedź, na ile procent ty i twój partner do siebie pasujecie. Koszt smsa jedyne 9,75 zł plus VAT")
Dołączyła: 28 Gru 2007 Posty: 35 Skąd: Z daleka...
Wysłany: 2007-12-29, 13:55
Ja kocham mojego chłopaka, ale nie ufam mu w 100%. Ufam mu gdzies ok.99%. Ale ten 1% nieufności zawsze jest.To jest tylko człowiek, jest jak każdy nieobliczalny, nigdy nie wiesz jak w jakiej sytuacji postapi.
ja w ogole nie rozumiem. dla mnie milosc bez zaufania to po prostu nie milosc, nie ma innej opcji.
i nie mowcie mi, ze widocznie nie przezylem czegos co zawiodlo moje zaufanie. po roku bycia z dziewczyna bardzo powaznie zawiodla moje zaufanie, ale jak wrocilismy do siebie to po prostu jej zaufalem, nie wiem moze to dla kogos byc glupie, ale dla mnie zwiazek bez zaufania to porazka.
nie uznaje np czegos takiego ze jak facet chce wyjsc z kolezanka na kawe to jego dziewczyna ma jakies obiekcje. oczywiscie to samo w druga strone.
i tak samo jak colorblind pyta - jak oddzielilas ten 1 %?
_________________ Imagine there's no heaven
iIs easy if you try
No hell bellow us
Above us only sky
ja obdarzam kogoś zaufaniem stopniowo, przy czym nie jestem pewna czy jestem w stanie zaufać komuś całkowicie w absolutnie każdej sytuacji. ja po prostu oceniam w jakim stopniu dana osoba była ze mną do tej pory w porządku i często robię bilans zysków i strat. jeśli ktoś rzeczywiście często mnie zawodzi to zwyczajnie rezygnuję z takiej znajomości. to dotyczy i znajomych, i przyjaciół, i partnera.
End3r napisał/a:
nie uznaje np czegos takiego ze jak facet chce wyjsc z kolezanka na kawe to jego dziewczyna ma jakies obiekcje. oczywiscie to samo w druga strone.
ja się przyznam, że trochę tych obiekcji bym miała, gdybym a. nie znała laski, b. podejrzewałabym, że któreś z nich mogłoby się zapomnieć lub c. okazałoby się, że facet trzyma ową "kawę" w tajemnicy przede mną. mogę komuś ufać, ale jak dochodzę do wniosku, że ktoś robi ze mnie idiotkę to nie daruję.
_________________ "wierzę w Ciebie boś Ty wierna, wszechmocna i miłosierna xD" .....
mam chłopaka który przede mną był z dziewczyną prawie siedem lat...jestem z nim dopiero trzy miesiące, ciągle boje się ze wróci do tamtaj, ale ufam mu i wiem że gdyby nic do mnie nie czul nie byłby ze mną. Rozmawiam z nim o niej i nie boje się tego wiem że spotkali się kilka razy....nie moge mu tego zabronić jeśli mam z nim być to będę jeśli nie to nie i ani zazdrosc ani brak zaufania tego nie zmieni....
Ja jestem z dziewczyna która wcześniej była 3 lata z chłopakiem i najgorsze były pierwsze miechy ale potem z górki i teraz ja jestem z nią ponad 3,5 roku:P
po za tą jego byłą dochodzi problem wieku....on ma 23 lata jest zawodowym żołnierzem i śmiało mogę nazwać go dorosłym facetem,a ja nie mam nawet matury jeszcze, zdaje ją dopiero w przyszłym roku 18 kończę dopiero w lipcu. znajomi mówią że nic z tego nie będzie on planuje po mojej maturze zamieszkać razem boję się ze może mnie to przerosnąc. jak na razie dogadujemy się i jest nam ze sobą super.....on rozumie to że na razie nie może być tak jak by tego chciał tz. już nuie raz zaprosił mnie do siebie na weekend ale cóż na taki wypad rodzice jeszcze mi nie pozwalają i nie dziwie im się bo z Pawłem jestem dopiero trzy miesiące....moje zdanie jest takie że jeśli kocha to poczeka i wszystko zrozumie!
Wiesz może wam wyjdzie jak to mówią psy na lata się nie gryzą więc może się wam udać czemu nie. Musisz być dobrej myśli skoro się dogadujecie to jest na razie dobrze jak nie będzie dobrze to znajdziesz innego faceta. Jest teraz tyle różnych portali. Będę trzymał kciuki za was.
jestesmy razem juz 3 miechy...on nie daje mi powodów do braku zaufania ale aj własnie chyba powinnam sie leczyc:((( ej bo jak np. zapomni mi stzrałki puścic czy cos,albo odpisze 5 minut po wysłaniu esa...to aj jzu paranoje se stwarzam...kurcze rabnięta jestem? pomijam fakt ze go bardzo kocham...i on mnie tez...ale aj anwet ni wierze w to ze mnie kocha...boje sie zranienia...
Mam podobną sytuacje, tzn. mój związek tez jak na razie trwa 3 miechy ale wiem że to z tą osobą chcę być. I mogę CI coś poradzić. To dla Ciebie mogą być aż trzy miesiące, a tak na prawdę to są TYLKO 3 miechy. Nie powinnaś się martwić brakiem zaufania, bo w przypadku tak krótkich związków, takie zaufanie trzeba sobie zbudować. Na podstawie różnych zdarzeń, słów i czynów. Nie można mieć wszystkiego od razu. Fakt, że się kochacie powinien Wam wystarczyć do tego, żeby przetrwać najtrudniejszy okres, czyli okres niedowierzania w to co Was spotyka i wątpliwości. Rozmawiaj z nim o tym że boisz się zranienia. Wtedy na pewno będzie starał się pokazać Ci, że nie musisz sie obawiać tego z jego strony.
I nie zaprzątaj sobie głowy takimi bzdetami bo możesz coś zepsuć bezpodstawnymi zarzutami panowie nie lubią jak im sie coś zarzuca bez powodów. W końcu zacznie Ci dawać powody, żebyś miała sie do czego przyczepić.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum