a, taki nowy sport extremalny: ilu można zarywać naraz, póki się nie pozabijają. przynajmniej osoba uprawiająca ten rodzaj aktywności fizycznej nie powinna odnieść obrażeń chyba, że to mężczyzna manipulujący kobietami, który ewentualnie może zostać potraktowany obcasem/torebką/wazonem/wibratorem.
o.0
Ja chyba za stara jestem na to, albo z jakiegoś innego świata. Naprawdę, podejście Hegemona i paru innych mnie załamuje. LUDZIE TO NIE ZABAWKI, tak ciężko to pojąć? A "chodzenie" to nie przymus, nie sport, nie hobby. Słów brak... paru osobom radziłabym się ocknąć i zastanowić nad tym co robią, albo postawić się w sytuacji, którą same proponują innym. Ale empatia też już jest chyba passe...
Nie rozumiem was. Przeciez to normalna sprawa ze czasem nie zaiskrzy i chodznie szybko sie skonczy i to nie ma wiekszego znaczenia z iloma osobami sie chodzi poki jeszcze nie jest powaznie. Nieprzekraczalna granica jest regularne uprawianie seksu ale jakies kino kolacja no bez przesady.
_________________ I nie za szybko tylko powoli
szybko nie wolno bo lapa boli
Nie rozumiem was. Przeciez to normalna sprawa ze czasem nie zaiskrzy i chodznie szybko sie skonczy i to nie ma wiekszego znaczenia z iloma osobami sie chodzi poki jeszcze nie jest powaznie. Nieprzekraczalna granica jest regularne uprawianie seksu ale jakies kino kolacja no bez przesady.
Problem z wami gimbusami, polega na tym, że wy sobie wymyśliliście jakieś tzw. "chodzenie", które polega na:
"ej Żanetka, chciałem cie poprosić o chodzenie.." "ojej, to supcio" "no to ja wyzeruje stoper, jesteś moją dziewczyną już 23 sekundy" "ej, Zdzisia, bo Franek mnie poprosił o chodzenie, chyba go kocham.." "a jak on się nazywa?" "ano.. nie wiem.."
Najpierw coś iskrzy, poznajesz kogoś lepiej, spotykasz się itd. i w pewnym momencie jak będzie dobrze to jesteście razem. Tak automatycznie.
A nie, kufa, od tyłu - Marysia będzie w tym tygodniu moją dziewczyną i ja se zobacze czy ją kocham czy nie.
_________________ fuck it, dude.. let's go bowling
Najpierw coś iskrzy, poznajesz kogoś lepiej, spotykasz się itd. i w pewnym momencie jak będzie dobrze to jesteście razem. Tak automatycznie.
A nie, kufa, od tyłu - Marysia będzie w tym tygodniu moją dziewczyną i ja se zobacze czy ją kocham czy nie.
Muszę się zgodzić.
Ładnie napisałeś. ^^
_________________ "Mięśnie pod jego skórą zatańczyły Dziewiątą Symfonię, ślepia zapłonęły."
Najpierw coś iskrzy, poznajesz kogoś lepiej, spotykasz się itd. i w pewnym momencie jak będzie dobrze to jesteście razem. Tak automatycznie.
Ile Ty masz lat ? 15? Jak dziewczyna sie dobrze zapowiada to sie ja zaprasza do kina, na kolacje, gdzies gdzie mozna z nia pogadac, poznac ja i po kilku takich razach wiadomo czy cos z tego bedzie. Wiadomo ze sie nie bedzie z jedna robic tego codziennie, wiec na poczatek 2 o ile akurat sie ma dwie jakies sensowne pod reka to nic strasznego.
_________________ I nie za szybko tylko powoli
szybko nie wolno bo lapa boli
Jak dziewczyna sie dobrze zapowiada to sie ja zaprasza do kina, na kolacje, gdzies gdzie mozna z nia pogadac, poznac ja i po kilku takich razach wiadomo czy cos z tego bedzie.
Tia, tyle, że takie spotkania w celach poznawczych nie są "chodzeniem", a niezobowiązującymi spotkaniami w celach poznawczych! Dwie randki, polegające na wypadzie do kina, to nie związek. Że się posłużę cytatem, coby się nie powtarzać:
fazi napisał/a:
Najpierw coś iskrzy, poznajesz kogoś lepiej, spotykasz się itd. i w pewnym momencie jak będzie dobrze to jesteście razem. Tak automatycznie.
A nie, kufa, od tyłu - Marysia będzie w tym tygodniu moją dziewczyną i ja se zobacze czy ją kocham czy nie.
Ta, raz dwa trzy zamawiam, Marysia jest moją dziewczyną, raz dwa trzy zamawiam, Kasia też, pochodzę z dwoma, a potem się zastanowię, która fajniejsza albo obie se zostawię.
Sol napisał/a:
Pokolenie "Bravo", taka jego mać...
xD
_________________ Częściej patrzę się na wschód
Chłopiec z rysunkową teczką
Kęsy zimowego słońca
Chłopiec zjada łyżeczką
to sie ja zaprasza do kina, na kolacje, gdzies gdzie mozna z nia pogadac
tak, szczególnie w kinie sobie pogadacie i się poznacie, po kilku różnych seansach możesz zwrócić nawet swoją uwagę na jej reakcje i na ich podstawie stwierdzić, czy się nadaje, czy nie owe dziewcze.
Hegemon napisał/a:
wiec na poczatek 2 o ile akurat sie ma dwie jakies sensowne pod reka to nic strasznego.
no tak dla takiego sensownego chłopaka jak Ty to można rzeczywiście nie spotkać dwóch dziewcząt sensownych
fazi napisał/a:
A nie, kufa, od tyłu - Marysia będzie w tym tygodniu moją dziewczyną i ja se zobacze czy ją kocham czy nie.
o totototo, bo to pokolenie, jak to ładnie Sol określiła bravo to wszystko od tylu robi i myśli, że jest takie sprytne.
_________________ "Dobrze jest, psiakrew, a kto powie, że nie, to go w mordę!"
'Ooo, jak on mi strasznie pokaże!!! Ooo, jak ja okropnie zobaczę!!!' wszystko gra
Jak dziewczyna sie dobrze zapowiada to sie ja zaprasza do kina, na kolacje, gdzies gdzie mozna z nia pogadac, poznac ja i po kilku takich razach wiadomo czy cos z tego bedzie.
Napisałeś mniej więcej to samo co ja.
Tylko, że my mówimy o tym nieszczęsnym "chodzeniu" czy o niezobowiązującym spotykaniu się?
Hegemon napisał/a:
Wiadomo ze sie nie bedzie z jedna robic tego codziennie, wiec na poczatek 2 o ile akurat sie ma dwie jakies sensowne pod reka to nic strasznego.
No właśnie nie do końca. Zależy. Jeśli umawiasz się, spotykasz itd z kimś kogo już jakośtam znasz, czy z dziewczyną z którą już na pierwszym spotkaniu wpadliście sobie w oko (tak konkretniej) to nie. To nie powinno się między czasie spotykać z inną albo dziesięcioma innymi. Bo dla niej to już jest coś znaczącego.
Chyba, że może bawisz się zupełnie metodą prób i błędów. Na ślepo. Bierzesz te dziewczyny z ulicy (bez skojarzeń ), jakieś nieznajome, które widziałeś raz 5 minut i wziąłeś numer. W taki sposób kiedy jesteście dla siebie tacy nic-nie-znaczący i żadna strona nic sobie po tym nie obiecuje to może i na początku można hurtowo. Jak kto lubi.
_________________ fuck it, dude.. let's go bowling
tyle, że takie spotkania w celach poznawczych nie są "chodzeniem" (...)Dwie randki,
Na randke sie idzie czyli "chodzenie" oznacza chodzenie na randki.
sis napisał/a:
to nie związek
A ja mowie o chodzeniu, a nie o zwiazku.
Colorblind napisał/a:
Hegemon napisał/a:
to sie ja zaprasza do kina, na kolacje, gdzies gdzie mozna z nia pogadac
tak, szczególnie w kinie sobie pogadacie i się poznacie,
A do tego ze w kinie nie zjemy kolacji to sie nie przyczepisz?
Colorblind napisał/a:
no tak dla takiego sensownego chłopaka jak Ty to można rzeczywiście nie spotkać dwóch dziewcząt sensownych
Mialo byc zlosliwie ale chyba cos ci nie wyszlo.
Colorblind napisał/a:
o totototo, bo to pokolenie, jak to ładnie Sol określiła bravo to wszystko od tylu robi i myśli, że jest takie sprytne.
Czas na podsumowanie Twojego posta: jedno przyczepienie sie, jedna srednio udana zlosliwosc i jedno przytakniecie. Pogratulowac owocnego udzialu w dyskusji, moderatorko.
fazi napisał/a:
Tylko, że my mówimy o tym nieszczęsnym "chodzeniu" czy o niezobowiązującym spotykaniu się?
Dla mnie "chodzenie" to chodzenie na randki, jedynie wstep do zwiazku. O czyms powazniejszym to bym nie powiedzial "chodzenie".
_________________ I nie za szybko tylko powoli
szybko nie wolno bo lapa boli
Na randke sie idzie czyli "chodzenie" oznacza chodzenie na randki.
Jako czynność niewątpliwie, tyle, że pod pojęciem "chodzenie" kryje się raczej synonim związku (młodocianego najczęściej, zaczynającego się od słów "będziesz ze mną chodzić?"), a nie nazwa czynności, jeśli już przy czasownikach i rzeczownikach odczasownikowych jesteśmy.
Hegemon napisał/a:
Dla mnie "chodzenie" to chodzenie na randki, jedynie wstep do zwiazku. O czyms powazniejszym to bym nie powiedzial "chodzenie".
I tym różnisz się od autorki tematu, która - jak twierdzi - kocha wszystkich trzech panów, z którymi "chodzi".
_________________ Częściej patrzę się na wschód
Chłopiec z rysunkową teczką
Kęsy zimowego słońca
Chłopiec zjada łyżeczką
Jezeli rownoczesnie poznaje sie 2 fajnych ludzi to po co wybierac w ciemno, kiedy mozna najpierw troche poprobowac?
Colorblind napisał/a:
a nie lepiej najpierw poznać owe osoby? Jakie one są, jak się z nimi rozmawia, a dopiero potem myśleć o chodzeniu?
Hegemon napisał/a:
Nie, bo w czasie poznawania, moga zaczac chodzic z kims innym.
Hegemon napisał/a:
Dla mnie "chodzenie" to chodzenie na randki, jedynie wstep do zwiazku. O czyms powazniejszym to bym nie powiedzial "chodzenie".
Czyli bycie z kimś na próbę, gdy się pozna kogoś fajnego, czym jest w Twoim mniemaniu? Wszak nie wstępem do związku razem z wyprawami do kina, na kolację w celach zapoznawczych zwanym przez Ciebie chodzeniem.
_________________ "Dobrze jest, psiakrew, a kto powie, że nie, to go w mordę!"
'Ooo, jak on mi strasznie pokaże!!! Ooo, jak ja okropnie zobaczę!!!' wszystko gra
Czyli bycie z kimś na próbę, gdy się pozna kogoś fajnego, czym jest w Twoim mniemaniu? Wszak nie wstępem do związku
Czemu nie? Przeciez sama zacytowalas:
Hegemon napisał/a:
Dla mnie "chodzenie" to chodzenie na randki, jedynie wstep do zwiazku.
sis napisał/a:
Jako czynność niewątpliwie, tyle, że pod pojęciem "chodzenie" kryje się raczej synonim związku (młodocianego najczęściej, zaczynającego się od słów "będziesz ze mną chodzić?"), a nie nazwa czynności, jeśli już przy czasownikach i rzeczownikach odczasownikowych jesteśmy.
Nie bardzo Cie rozumiem. Twierdzisz ze rzeczownik odczasownikowy to nie jest nazwa czynnosci?
A moze chodzenie to chodzenie na randki a ze w przypadku mlodocianych ciezko mowic o czyms wiecej niz randkach wiec dla nich:
sis napisał/a:
"chodzenie" kryje się raczej synonim związku (młodocianego najczęściej
_________________ I nie za szybko tylko powoli
szybko nie wolno bo lapa boli
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum