Jestem w zwiazku i mam dziecko...Nasz zwiazek jest pelen niedomowien, ogolnie to po prostu do siebie nie pasujemy...nie jestem zadowolona z tego co mam...szukalam jakiejs odmiany,wogole z ciaza to byla ogromna wpadka,ale 4lata juz pilam to piwo ktore nawazylam...Mialam juz dosc niedoceniania,braku szacunku,ciaglego ponizania...Poznalam mezczyzne,strasznie fizycznie mnie pociagal...dlugo z tym walczylam,ale ktoregos dnia dalam upust emocjom...mam dopiero 22 lata i chyba zakochalam sie w tym osobniku...W zyciu nie czulam czegos takiego,ale...to chyba dziala tylko w jedna strone...nie wiem za bardzo co robic,czy ciagnac to...jest to bez sensu bo On jest zakochany w innej osobie ktora ma kogos innego i nie ma zamiaru wracac do Niego...skoro ja kocha,dlaczego uprwial seks ze mna...Co roic,przeciez jak kiedykolwiek to wyjdzie na jaw moj partner mnie zabije...Ale ja juz naprawde nie mam sily sie meczyc...Bardzo potrzebuje jakiej rady!!!Co Wy na to???
Dołączyła: 11 Mar 2006 Posty: 2385 Skąd: Częstochowa
Wysłany: 2006-09-22, 21:33
Polecający: bierdonka
Zrób tak , zebys nie załowała ;] Zastanwó sie co na serio czujesz , z kim chcesz być , jakie masz cele , jak widzisz swoja przyszłość , bo pod wpływem chwili mozna zrobić wiele głupot , lepiej to przemysleć, ocenic sytuacje i dopiero sie w to pchać. Zdecyduj sama.
Zgadzam się z lolinką. Powinnaś pozbyć się wszystkich z domu, włączyć ulubioną muzykę i pozwolić biec myślom swoim torem. Jest szansa, że dojdziesz do tego, czego naprawdę chcesz, bo przecież nikt Ci nie może powiedzieć, co masz zrobić, bo Ty to wiesz, tylko prawdopodobnie głęboko to zakopujesz w sobie. A romans jest chyba najgorszym możliwym wyjściem, bo nie prowadzi do niczego poza chwilową przyjemnością i oderwaniem od rzeczywistości. Zresztą, jak długo można żyć w kłamstwie? Takie rzeczy zawsze wychodzą na jaw, a im dłużej są w ukryciu, tym większe szkody potem wyrządzają.
Ogólnie rzecz biorąc,ostatnio nic innego nie robię tylko myślę jak wyplątać się z tej...nie ukrywam bardzo patowej sytuacji.Był taki okres,że gotowa byłam zrezygnować ze wszystkiego co mam, odejść od swojego partnera i rzucić się w ramiona Tamtego. Gdyby tylko dał mi odczuć,że też tego chce...Dziękuję opatrzności która chyba nade mną czówa,że do tego nie doszło. Postanowiłam dać sobe spokuj z tym romansem...boję się,tych opisywanych przez Anke większych szkód...Staram się rozmawiać z partnerem,ale na razie nie odnosi to skutków.Stłamsił osobę, która kiedyś byłam i ja mu na to pozwalałam...Czułam się jakby ktoś podcinał mi skrzydła za każdym razem gdy wracałam ze spotkania z Tamtym do partnera. Mój partner widzi tylko to czego nie zrobiłam i czubek własnego nosa...Dałam sobą pomiatać i teraz nie wiem,jak to odwrócić. Tak bardzo chciałam,żeby ktoś mnie przytulił, sprawił, żebym poczuła się bezpiecznie...ale od teraz koniec z tym!!!!Muszę zrobić cos ze swoim życiem...chyba facet nie jest mi do tego potrzebny...Dam partnerowi jeszcze jedna szansę jeżeli się nie zmieni to pożegnam się z nim...Najtrudniej będzie mi pozbyć się sentymentu z jakim poatrzę na Tamtego...a widzę Go codziennie w pracy...Niestety mogę jeszcze ulec pokusie zatopienia się w oceanie rozkoszy który On mi daję...Nie będę prowokowała, On nie będzie nalegał...Oddam się dziecku, pracy i pójdę na sudia...
Gdyby tylko to wszystko było takie proste...Najbardziej obawiam się diametralnej zmiany,która napewno nastąpi...Jak wytłumaczyć sobie,że to co daje mi szczęcie(Tamten romans) ma się skonczyć...Co zrobić,żeby było to łatwiejsze?? Dziękuje dziewczyny za rady...mogę prosić o następne w miare możliwości??
nie komentuję całej myśli, bo opinii nie mam. tylko to zdanie. mogłaś trafić na faceta, który oddziela seks od uczuć. to jest może nie 'typowe', bo sugerowałoby że większość taka jest, ale 'zdarza się', a na pewno częściej niż u waszej płci.
_________________ pewnego dnia postanowiłem zmienić swoje życie. przestać pić, rzucić palenie, zacząć chodzić na siłownię i zdrowo się odżywiać.
Dołączyła: 01 Paź 2006 Posty: 7 Skąd: Zielona Góra
Wysłany: 2006-10-07, 19:13
Skoro Twoj partner Cie dołuje poniza i takie tam uciekaj od niego jak najprędzej Mówie Ci to ja kobieta z 20 letnim starzem małzeńskim Jak facet nie szanuje kobiety to poprostu zmarnuje jej życie A a sam zyje spokojnie tak długo jak długo ma kogo ujeżdzać
niestety,ale moim zdaniem ani jedne ani drugi nie da Ci szczescia
zycie jest bardzo skomplikownae i ja poswiecilabym sie dziecku a z czasem pojawi sie ktos kto bedzie dla Ciebie a Ty bedziesz dla niego
Nie jest to prosta sprawa i nie będzie.
Cokolwiek zrobisz będziesz miała wątpliwości teraz, później, zawsze.
Twoje problemy to problemy twojego dziecka i odwrotnie,
więc zanim podejmiesz jakąkolwiek decyzje pomyśl o dobru wspólnym i nie kieruj się tylko swoimi uczuciami.
Gdyby nie dziecko zupełnie inna była by historia ale jest to dziecko i to ono jest najważniejsze,
przynajmniej powinno być w twoim życiu.
Więc nie wchodź tam gdzie cię czeka niepewność. A ta niepewność tam jest.
Powodzenia.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum