MissIndependent,
Coś Ci powiem - na żywo, w realnym świecie ludzie znają mnie jako człowieka miłego, spokojnego, sympatycznego, ja o sobie mógłbym powiedzieć, że jestem nieśmiały, cichy, małomówny. Kiedyś miałem taką oto przygodę, sytuację. Podobała mi się pewna dziewczyna, nie jakaś wystrzałowa, rozrywkowa superlaska, tylko zwykła, szara myszka i co się okazało ? Już na dzień dobry dała mi kosza, związała się z typem który był duszą towarzystwa, przebojem szedł przez życie, mógł mieć każdą, itp., itd., etc. Jednak co było do przewidzenia on ją wykorzystał (w każdym tego słowa znaczeniu) i... zostawił. Od tamtej pory gdy słyszę gdzieś słowo nieszczęśliwa miłość, błędy, pomyłki, niedopasowania - przypomina mi się tamta sytuacja. No bo kto jej kazał się z nim wiązać ? Sama chciała - widziały gały co brały. Poniekąd dlatego wyznaję zasadę, że seks tylko po slubie i automatycznie skreślam te, które juz sie komuś oddały.
aha, czyli moment (albo kilka momentów) głupoty i laska już jest skreślona na całe życie?? to może było do przewidzenia wg Ciebie; skąd wiesz czy dziewczyna po prostu nie zobaczyła w nim wesołego, towarzyskiego faceta; skąd wiesz, że powinna sie spodziewać co ją spotka z jego strony?? opowiem Ci taką sytuację: dziewczyna spotyka faceta, który wydaje się być spokojny, miły, dobroduszny; taki ktoś co to podobno nikomu krzywdy by nie zrobił. zakochuje się w nim i po jakimś czasie lądują w łóżku. kłopoty zaczynają sie dopiero później, jego prawdziwa natura wychodzi na jaw i laska odchodzi. i teraz co?? ona nie widziała od początku jaki jest, bo tego nie okazywał
nieznajomy napisał/a:
Od tamtej pory gdy słyszę gdzieś słowo nieszczęśliwa miłość, błędy, pomyłki, niedopasowania - przypomina mi się tamta sytuacja.
źle Ci się kojarzy nawet w udanym związku, w którym partnerzy się szanują, może się coś popsuć i związek sie rozpada. on był w porządku, ona też, a jednak nie wypaliło... takie sytuacje zdarzaja sie bardzo często.
_________________ "wierzę w Ciebie boś Ty wierna, wszechmocna i miłosierna xD" .....
a kto jej kazał "lądować w łóżku" ? sama chciała, więc pretensje może mieć tylko siebie
poza tym od razu, już na pierwszy rzut oka widać, jaki kto ma stosunek do np. swoich krewnych, znajomych, albo do ludzi słabszych, całe czas nie da się grać i udawać, im dłużej jest się z kims tym pewne rzeczy w końcu wyjdą, no ale jeśli ktos od razu "ląduje w łóżku"...
MissIndependent napisał/a:
on był w porządku, ona też, a jednak nie wypaliło... takie sytuacje zdarzaja sie bardzo często.
Dlatego nie chcę iść od razu do łóżka, mówi się że małżeństwo jest dopełnieniem miłości, ponoć seks też jest dopełnieniem miłości, więc przynajmniej moim zdaniem warto poczekac do ślubu.
Poza tym do miłości nikogo zmusić nie można, nie wiem jakimi Ty się kryteriami kierujesz przy wyborze partnera życiowego, ale na pewno jakieś kryteria masz, ja poza tym jednym kryterium, które juz znasz mam jeszcze parę innych kryteriów, przy czym o ile to jedno odgrywa dla mnie kluczową i decydującą rolę o tyle inne to kwestia kompromisu i wzajemnego zrozumienia. Proste.
nieznajomy, idealizujesz miłość i wydaje Ci się, że jak raz się zakochasz to będziesz kochał całe życie, podczas gdy o miłości z własnego doświadczenia na razie nie wiesz nic.
w małżeństwie nie jest tak łatwo, a po wielu latach życia razem, uczucie czasem znika, ludzie nie potrafią się dogadać i nie jest tak różowo, jak gdy byli narzeczeństwem. u Ciebie widać typowe idealizowanie, to Twoja sprawa, ale uważaj, bo kiedyś miłość może Cię bardzo zranić, a im bardziej będzie Ci się wydawała "idealna" tym większy to będzie cios.
_________________ egzystuję więc myślę.
niestety to drugie nie wszystkim jest dane.
thinker,
Dosyć długo byłem sam, już dwa razy spędzałem największe święta w pojedynkę, w najbliższe święta też będę sam. Doskanale wiem co to jest prawdziwa samotność, gdy jedynie do poduszki człowiek może się przytulić.
Nie musisz mi wierzyć, ale wiedz, że nie jestem takim człowiekiem, że jak nie ta to inna, w moim przypadku, jeżeli raz nie uda mi się w miłości to juz nigdy, nic nie będzie. Jestem takim człowiekiem, że jeżeli raz się na czymś "sparzę" to juz wiecej się za to nie biorę, ja nie mam potrzeby uganiać się za towarzystwem, nie mam potrzeby wygłupiania się, zaczepiania przypadkowych dziewczyn - nie bawi mnie takie coś, albo zakocham się raz i naprawdę, albo w ogóle i właśnie ten seks po ślubie jest taka swoistą próbą, na co stawia druga strona - na uciechy, czy na miłość.
Jeżeli miłość mnie kiedyś zrani to faktycznie będzie to tak duzy cios, że na pewno nigdy więcej się nie zwiąże - a jestem tego pewny bo tylko ja sam znam samego siebie na wylot i wiem na co mnie stać, a na co nie.
Nie musisz mi wierzyć, ale wiedz, że nie jestem takim człowiekiem, że jak nie ta to inna, w moim przypadku, jeżeli raz nie uda mi się w miłości to juz nigdy, nic nie będzie. Jestem takim człowiekiem, że jeżeli raz się na czymś "sparzę" to juz wiecej się za to nie biorę, ja nie mam potrzeby uganiać się za towarzystwem, nie mam potrzeby wygłupiania się, zaczepiania przypadkowych dziewczyn (...)
nie kwestionuję tego. uważam tylko, że nie można być pewnym, że będzie się kochało daną osobę całe życie. tzn. na początku jest się pewnym, pewnym jest się jak się staje przed ołtarzem i przyrzeka miłość do śmierci przed Bogiem. niestety potem życie może się potoczyć różnie i ta miłość której było się pewnym na skutek bycia zranionym setki razy - gaśnie.
a tak z ciekawości zapytam:
teoretycznie,
co jeśli poznałbyś kobietę rozwiedzioną - oczywiście wyklucza to u niej dziewictwo, ale jest to kobieta, która miała takie same ideały jak Ty, czekała z seksem do dnia ślubu, wierzyła w idealną miłość na całe życie, ale nie udało się, małżeństwo się rozpadło, pomimo najszczerszych chęci z jej strony na ratowanie go. czy taka kobieta miałaby u Ciebie szanse? proszę o przemyślaną odpowiedź nie byłaby dziewicą, ale miałaby takie same ideały jak Ty, tyle że miała pecha, jeśli można to tak nazwać.
_________________ egzystuję więc myślę.
niestety to drugie nie wszystkim jest dane.
thinker,
faktycznie nigdy nie mozna być pewnym co zrobi, jak się zachowa druga strona, ja natomiast jestem pewny samego siebie i gdyby tak jak piszesz życie potoczyło się różnie to nie wiem, nie umiałbym drugi raz znowu komus zaufać, otworzyć się, po prostu byłbym sam - tak jak teraz, tym bardziej, że juz teraz jestem człowiekiem raczej nieufnym.
thinker napisał/a:
co jeśli poznałbyś kobietę rozwiedzioną
hmm nie wiem, nigdy nie miałem do czynienia z kobietą rozwiedzioną, raczej wydaje mi się, że kobieta rozwiedziona nie chciałaby wiązać się z kims takim jak ja. Poza tym przy rozwodzie dochodzi kwestia typu czy dzieci zaakceptowałyby nowego tatę, no i co chwila odwiedziny byłego, no bo przeciez musi spotkać się z dziećmi. Tu jest sprawa trochę bardziej skomplikowana. Ja jestem zwolennikiem hasła - dąży swój do swego, bo wydaje mi się, że tylko wtedy najlepiej mozna sie zrozumieć. Poza tym raczej wątpię aby osoba rozwiedziona drugi raz chciała czekać z seksem do ślubu.
Poza tym ciekawi mnie czy gdyby przenieść się w czasie - wstecz, to kogo wybrałaby dzisiejsza rozwódka, wdowa, i dziewczyna która oddała się niewłaściwemu - mnie, czy tamtego co wtedy ? Hmm... (oczywiscie nie uwzgledniając przeżytych doswiadczeń, tylko stan faktyczny - tak jak było wtedy).
A mnie bardziej ciekawi jedno. Skąd będziesz wiedział, że kobieta jest dziewicą? Wyślesz na badania?? Jak Ci skłamie, że jest, będziecie zakochani itd. itp. potem będzie ślub, seks i okaże się że już uprawiała seks, co wtedy?
bro,
Dobre pytanie, odpowiedź jest prosta. Im dłuzej z kimś jesteś tym bardziej tą osobę poznajesz - tym więcej się o niej dowiadujesz, poznajesz ją samą, jej otoczenie - przyjaciół, znajomych, rodziców, krewnych, wspólnie się bawicie, żyjecie, mieszkacie, pewnych rzeczy nie da się ukryć - wszystko wyjdzie, a ja nie zamierzam żenic się po miesiącu, tylko po znacznie dłuuuuuższym okresie znajomości.
Natomiast gdyby jednak jakimś cudem udało jej sie mnie okłamać, jeżeli wiedziałaby co dla mnie odgrywa kluczową rolę (a na pewno bym jej to powiedział, bo wychodzę z założenia, ze przed ukochaną osobą nie można mieć absolutnie żadnych tajemnic i tematów tabu) i mimo to by mnie okłamała, a do tego bylibyśmy po ślubie, a co za tym idzie po skonsumowaniu związku, to wówczas... po prostu bym się zemścił i podejrzewam, że po tej zemście dołączyłbym do grona rozwodników, a na pewno do grona samotników-pustelników.
No bo powiedz mi - Ty, albo ktoś inny, co to za miłość, jeżeli druga strona perfidnie kłamie w kwestiach dla Ciebie najistotniejszych.
No bo powiedz mi - Ty, albo ktoś inny, co to za miłość, jeżeli druga strona perfidnie kłamie w kwestiach dla Ciebie najistotniejszych.
jak czytam takie zdanie to na myśl mi przychodzą te rzesze mężów wmawiających co dzień swoich żonom, jak bardzo je kochają, a zdradzających je regularnie. ile to ja takich typów znam. kobiety też takie istnieją, żeby nie było, że dyskryminuję mężczyzn.
niestety z tego wynika, że większość związków opartych na miłości jest bez sensu. zdrada jest przecież w dzisiejszych czasach trendy.
_________________ egzystuję więc myślę.
niestety to drugie nie wszystkim jest dane.
zdrada jest przecież w dzisiejszych czasach trendy.
ale nie dla mnie, zresztą ja nigdy nie podążałem, nie podążam i podążać nie zamierzam za żadnymi modami, trendami, etc.
Żyję sobie szczęśliwie wg. własnych zasad i jeżeli któregoś dnia poznam kobietę, która wyznaje takie same zasady jak ja, to będę jeszcze szczęśliwszy niż teraz.
[ Dodano: 2007-11-10, 20:50 ] thinker,
thinker napisał/a:
jak czytam takie zdanie to na myśl mi przychodzą te rzesze mężów wmawiających co dzień swoich żonom, jak bardzo je kochają, a zdradzających je regularnie. ile to ja takich typów znam. kobiety też takie istnieją, żeby nie było, że dyskryminuję mężczyzn.
smutne to było, na szczęście wśród moich znajomych jakoś nie ma zdrad, burzliwych przejść, czy rozstań, więc nie wszyscy są źli i niedobrzy - co najwyżej większość, wśród moich znajomych, czy nawet wśród krewnych liczy się wzajemne zaufanie, wierność i dobro rodziny i ja też takie cele sobie stawiam, ale jak sama zauważyłaś - to nie jest trendy.
Dołączył: 24 Paź 2006 Posty: 937 Skąd: inąd się znamy...
Wysłany: 2007-11-13, 14:59
Polecający: myszka mi poleci(a)ła...
nieznajomy napisał/a:
ilu znasz ludzi, którzy tak jak ja nie zgodzili by się na uprawianie seksu przed ślubem ?
Tak jak Ty - żadnej.
nieznajomy napisał/a:
ta, która raz dała uwieść się nieodpowiedniemu mężczyźnie i w dodatku oddała mu się, to jaką mam pewność, że drugi albo kolejny raz nie popełni błędu
Jakim jest mężczyzna "nieodpowiedni"? (Dlaczego oddanie się mu miałoby być błędem? Czy oddanie się Tobie też miałoby nim być?)
nieznajomy napisał/a:
jak to nazwać ? skakaniem z kwiatka na kwiatek ? szaleństwa młodości ? Tym bardziej nie chciałbym kobiety, która już się wyszalała
Czy seks/stosunek kojarzy Ci się (tylko) z rozwiązłością, szaleństwem?
nieznajomy napisał/a:
Colorblind napisał/a:
Umiałbyś zapewnić kogoś o niezmienności swoich uczuć?
Potrafisz obiecać wieczną miłość?
TAK.
Jesteś w stanie dotrzymać takiego słowa? Jakim prawem? (Znasz przyszłość?)
nieznajomy napisał/a:
wierzę w jedną prawdziwą miłość przez całe zycie, ja nie potrzebuję żadnych romansików, flirtów, dopasowywania się, czy jakkolwiek by to nazwać
A co będzie, jeśli Zakochasz się w nie-dziewicy?
nieznajomy napisał/a:
po upływie czasu to się człowiek przywiązuje - przynajmniej ja i to tak bardzo, że nie potrafiłbym nawet myśleć o nikim, ani o niczym innym
Znasz się na tyle? Kiedy/jak się tak poznałeś?
nieznajomy napisał/a:
wyznaję zasadę, że seks tylko po slubie i automatycznie skreślam te, które juz sie komuś oddały
Mniemam, iż te, kt. po ślubie się oddały raz pierwszy, też są skreślane na starcie. Czy tak?
nieznajomy napisał/a:
od razu, już na pierwszy rzut oka widać, jaki kto ma stosunek do np. swoich krewnych, znajomych, albo do ludzi słabszych, całe czas nie da się grać i udawać
Na pierwszy rzut oka nie widać, czy/jak ktoś gra (zakładając, że robi to dobrze), a udawać można naprawdę bardzo długo...
nieznajomy napisał/a:
jeśli ktos od razu "ląduje w łóżku"...
Kto(ś) pisał, że od razu?
nieznajomy napisał/a:
w moim przypadku, jeżeli raz nie uda mi się w miłości to juz nigdy, nic nie będzie
Niejeden chciał nie kochać "już nigdy"...
nieznajomy napisał/a:
thinker napisał/a:
co jeśli poznałbyś kobietę rozwiedzioną
hmm nie wiem
Jak to?! Przecież
nieznajomy napisał/a:
ja sam znam samego siebie na wylot
nieznajomy napisał/a:
jestem pewny samego siebie
(Gdyby to było prawdą, szczerze zazdrościłbym.)
nieznajomy napisał/a:
dochodzi kwestia typu czy dzieci zaakceptowałyby nowego tatę, no i co chwila odwiedziny byłego, no bo przeciez musi spotkać się z dziećmi. Tu jest sprawa trochę bardziej skomplikowana.
Uprośćmy ją; kobieta rozwiedziona, bezdzietna, niezwiązana z eksmężem, niewykluczająca (nawet zainteresowana) małżeństwa z Tobą. ...?
nieznajomy napisał/a:
po prostu bym się zemścił
Mogę zapytać jak?
_________________ "Mądry nie jest ten, który martwi się z powodu niedostatku, lecz ten, który cieszy się z tego co ma."
Lubię internet, bo w internecie nikt nie wie, że jestem psem
Per aspera ad astra...
...wszędzie można dojść na piechotę
ilu znasz ludzi, którzy tak jak ja nie zgodzili by się na uprawianie seksu przed ślubem ?
Tak jak Ty - żadnej.
Hmm, niedawno co innego pisałeś
Zombwbij napisał/a:
No to odpowiedz mi, ile poza mną znasz ludzi, którzy z "pójściem do łóżka" czekają do ślubu ?
Niewielu, ale nie wcale.
Zombwbij napisał/a:
Jakim jest mężczyzna "nieodpowiedni"? (Dlaczego oddanie się mu miałoby być błędem? Czy oddanie się Tobie też miałoby nim być?)
Nieodpowiedni mężczyzna, a przy okazji nieodpowiednia kobieta to moim zdaniem ludzie, którzy kłamstwem, oszustwem dążą do zaspokojenia swoich potrzeb seksualnych, a także mianem osób nieodpowiednich to wszyscy ci, którzy mając u swego boku miłość, flirtują i rozglądają się za innymi.
Zombwbij napisał/a:
Czy seks/stosunek kojarzy Ci się (tylko) z rozwiązłością, szaleństwem?
jeżeli ów stosunek odbywa się w związku małżeńskim i tym samym jest wynikiem wielkiej, prawdziwej miłości to jest to cos pieknego i jak najbardziej właściwego, natomiast w każdym innym przypadku moim zdaniem będzie to pewnego rodzaju rozwiązłość, która jest dla mnie nie do zaakceptowania i całkowicie nie do przyjecia.
Zombwbij napisał/a:
Jesteś w stanie dotrzymać takiego słowa? Jakim prawem?
Po prostu jestem w stanie dotrzymać takiego słowa, a cokolwiek bym tu nie napisał to jest tylko internet, więc zapewne i tak nikt mi nie uwierzy, więc darujmy sobie udowadnianie przeze mnie tego, że nie jestem wielbłądem
Zombwbij napisał/a:
A co będzie, jeśli Zakochasz się w nie-dziewicy?
wykluczone, gdyby tak miałobyć to już dawno temu zakochałbym się w nie-dziewicy, a ja nie po to tyle lat czekam bym miał związać się i tym samym oddać osobie, która lekkomyslnie podchodzi do spraw seksu.
Zombwbij napisał/a:
Znasz się na tyle? Kiedy/jak się tak poznałeś?
Tak - znam samego siebie na tyle, a poznałem się - to jaki jestem przez całe swoje dotychczasowe życie, więc któż miałby znać mnie lepiej niż ja sam ?
Zombwbij napisał/a:
Mniemam, iż te, kt. po ślubie się oddały raz pierwszy, też są skreślane na starcie. Czy tak?
One juz raz wybrały, a ja mam to do siebie, ze nie daję drugiej szansy, poza tym wczesniej zadałem takie oto pytanie: czy gdyby cofnąć się w czasie osoba taka wybrałaby mnie, czy tego co wówczas (oczywiscie nie uwzględniając przezytych doswiadczeń) ?
Zombwbij napisał/a:
Na pierwszy rzut oka nie widać, czy/jak ktoś gra (zakładając, że robi to dobrze), a udawać można naprawdę bardzo długo...
No to wystarczy taką osobę wziąść na przetrzymanie, a poza tym trochę dziwne, że jakos nigdy jeszcze zadna osoba mnie nie okłamała, nieprawdaż, że troche to dziwne, że jakos nie padłem ofiarą cudzego wyrachowania i przebiegłości ?
Prawda jest taka, że udawać mozna, ale na krótka metę, no chyba, że ma się przed sobą osobę naiwną do granic absurdu i zapatrzoną w drugą stronę jak w święty obrazek, a mnie nie imponuja osoby aż do przesady naiwne.
Zombwbij napisał/a:
Niejeden chciał nie kochać "już nigdy"...
w moim przypadku - chcieć to móc i mozesz mi wierzyć lub nie, ale jak mówię tak robię.
Zombwbij napisał/a:
co jeśli poznałbyś kobietę rozwiedzioną
hmm nie wiem
Jak to?! Przecieżnieznajomy napisał/a:
ja sam znam samego siebie na wylot
nieznajomy napisał/a:
jestem pewny samego siebie
(Gdyby to było prawdą, szczerze zazdrościłbym.)
Odpowiedź jest prosta - małżeństwo nie zostało "skonsumowane"
Zombwbij napisał/a:
Uprośćmy ją; kobieta rozwiedziona, bezdzietna, niezwiązana z eksmężem, niewykluczająca (nawet zainteresowana) małżeństwa z Tobą. ...?
a mnie cały czas ciekawi jedna rzecz, czy taka kobieta, gdyby cofnąć się w czasie (ale co ważne, nie uwzgledniając przezytych doswiadczeń), czy wtedy wybrałaby jego czy mnie ? hmm... już raz byłem w sytuacji, że dziewczyna wybrała innego, więc nie daję drugiej szansy nikomu - każdy człowiek ma wolny wybór. Proste.
Zombwbij napisał/a:
po prostu bym się zemścił
Mogę zapytać jak?
Jeżeli jakims cudem ona by mnie okłamała w jednej z najistotniejszych dla mnie kwestii to tym samym wyrządziłaby mi straszna przykrość, ja nawet nie dopuszczam żartów tego typu, więc naturalne jest, że bym sie zemscił - czyli zrobiłbym cos co i jej sprawiłoby ogromna przykrość, dopiero później, wiedząc że zemsta się udała rozstałbym się z taką kobietą raz na zawsze, a to jak bym sie zemscił pozostawie w tajemnicy.
a tymczasem zyczę wszystkim - miłego dnia
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum