Mam pytanko do kobiet raczej nie raz widzialem i slyszalem o przypadkach pan ze facet je bije i zdradza a one nic jeszcze go bronia czy to jest normalne bo dla mnie to jest ponizanie sie i jak nie raz slysze ojej jak mi takiej dziewczyny zal miki nie jest jej zal !!!!!!!!!!!!!
logicznie rzecz biorąc, to jest dziwne myślenie typu 'bije mnie facet, ale to pewnie przypadkiem albo sobie na to zasłużyłam',
ale kobieta która jest ofiarą przemocy domowej mówi tak, bo nie może (nie chcę) zrobić nic innego... to jest jej mechanizm obronny... przecież ona go kocha... to jest jej mąż... może chciałaby komuś powiedzieć, uciec... ale boi sie, bo on jej grozi albo po prostu nie ma gdzie uciec (według niej) a i jeszcze dochodzą do tego dzieci... robią to 'dla ich dobra'... nie mogą przecież tak po prostu wyjść z dziećmi z domu i nigdy do niego nie wrócić... muszą zapewnić im jedzenie i dach nad głową... często zostają z tym facetem, dlatego, że dzieci powinny mieć rodzinę- ojca i matkę- i dom... nie zastanawiając sie nad tym, że przecież taki 'dom' nie jest prawdziwym domem...
może jest poniżaniem.. nie znam sie... ale dla mnie to jest normalne.. niewiele kobiet ma odwagę sie z takiego domu wyrwać... powiedzieć komuś o swojej sytuacji... dopóki nie dojdzie do jakieś tragedii...
takiej postawy u kobiet nie rozumiem. lecz można po części szukać dla nich takiego usprawiedliwienia, iż z reguły przemocy fizycznej towarzyszy potężna dawka przemocy psychicznej. dlatego nie jest to aż tak dziwne, że potem kobieta poddaje się temu co robi jej oprawca, wydaje jej się, że nie ma drogi ucieczki i godzi się na to wszystko.
_________________ egzystuję więc myślę.
niestety to drugie nie wszystkim jest dane.
GELO, popracuj nad interpunkcją, bo musiałam 3x przeczytać zanim coś zrozumiałam
nie wiem czy "poniżanie się" to dobre słowo. nie wiem czy powinno mi być żal takich kobiet, w końcu same się na to godzą. wiem, że nikt nie zasługuje na takie traktowanie i dlatego mnie jest ich jednak żal. dlaczego nie odchodzą?? trzeba by ich zapytać. jedna powie, że ze względu na dzieci; druga, że się boi; następna, że nie ma dokąd pójść, a jeszcze inna, że go kocha mimo wszystko. ile kobiet, tyle tłumaczeń. żeby mieć pojęcie, co one przezywają, trzeba byłoby albo być psychologiem, albo znaleźć się na ich miejscu.
_________________ "wierzę w Ciebie boś Ty wierna, wszechmocna i miłosierna xD" .....
często słyszy się że panowie biją panie a one się na to godzą ,może z miłości ,może z strachu,a może z bezradności ,ale jest też tak że panie biją panów a oni znoszą to z pokorą tylko dla tego że wstydzą się do tego przyznać
nie nazwałabym tego "PONIZANIEM". Często sprawcy przemocy oddziaływują na swoje ofiary, ciągle im wmawiając, że to one są winne. Molestując je psychicznie wywierają na nie różne wpływy.. Kobiecie maltretowanej ciężko jest się do tego przyznać. Sama znam parę takich przypadków. Ciężka sprawa..;/
[ Dodano: 2007-11-10, 20:03 ]
"Najpierw jest faza narastania napięcia, przemocy, później jest faza miodowa, czyli kiedy sprawca jest dobry i miły, mówi, że już nigdy tak nie będzie. To bardzo trzyma kobietę przy nim, ona ma nadzieję, że taki, jaki jest w tej fazie miodowej, pozostanie na zawsze. Z drugiej strony są zastraszane, nikomu nie mówią o tym, że dzieje się coś złego. Poza tym jedną z metod działania sprawców przemocy jest kontrola i izolowanie ofiary z otoczenia. Nie wolno jej często wychodzić, spotykać się ze starymi znajomymi. Sprawca chce ją mieć tylko dla siebie."
Dołączyła: 11 Mar 2006 Posty: 2453 Skąd: Częstochowa
Wysłany: 2007-11-11, 13:47
Polecający: religia tv
ja jestem w stanie zrozumiec takie kobiety , no bo niech każda z kobiet tutaj sie zastanowi: jest z facetem długo , kochacie sie , jest cudownie , nie wyobrażasz sobie zycia bez niego , potem po slubie on przejawia jakąs wrogość wobec Ciebie , moze czuje sie niedowartościowany w czyms , reaguje gniewem , w koncu uderza. Kobieta jest zła , krzyczy , wyzywa go od najgorszych. A na drugi dzien , on przychodzi z kwiatami , ona znowu przypomina sobie jak było cudownie na wakacjach w Zakopanym , wybacza mu i jest znowu sielanka. Sytuacja sie powtarza ale ona wie ze on ją kocha bo czuje to samo co ona , te same wspomnienia , te same chwile szczęscia. Kobieta tłumaczy sobie to słabością , nie umie odejśc od niego bo nadal go kocha. W takich przypadkach miłośc jest baardzo silna , silniejsza od tej patogolii wkoło. I moim zdaniem nie nalezy pisac ze kobiety sie ponizają - one chcą dobra dla siebie i utrzymania związku , czesto kosztem własnym. Ale na to trzeba spojrzeć "od wewnątrz" bo z boku patrząc każdy związek z pzremocą wydaje nam sie katorgą i najgorszym okrucienstwem a kobiety masochistkami. Ale wiadomo ze łatwo jest oceniać nie znając podłoża sprawy. Więc kobietom i mezczyznom w takich związkach trzeba pomóc zrozumiec czego chcą od siebie i jak moga to zmienić, ale w żadnym wypadku nie obrażać i nie rzucac epitetami ;]
no coz ... sa ludzie i ludziska
mialam do czynienia z taka dziewczyna, w ktora chlopak rzucal kuflami piwa jak sie upil itp., a jak obsluga baru interweniowala to ona zaslaniala go wlasnym cialem... Niestety milosc jest czasami slepa. Moze takie kobiety poprostu boja sie samotnosci i sa z takimi tyranami mimo wszystko. Moze kieruja sie zasadami " Milosc Ci wszystko wybaczy"?? nie wiem ... W oczach innych jest to ponizajace, a dla nich ostatnia deska ratunku.. " przeciez jak jest trzezwy to wszystko sie miedzy nami uklada ok" - nie przemowisz takiej do rozsadku.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum