Mam za sobą dwa nieudane związki. Były to przykre historie... Zostałam oszukana, zdradzona... Doszłam do wniosku, że żaden z tych facetów mnie nie kochał, że byłam dla nich tylko zabawką, że może nie nadaję się do związków i to co się wydarzyło to moja wina. Bardzo mnie to zraniło i bardzo się zraziłam do związków... Skończyło się to dla mnie nerwicą... Postanowiłam zrezygnować z miłości... Przestałam wierzyć, że może mnie jeszcze coś dobrego spotkać, że znajdę tą jedyną osobę, którą pokocham z całego serca. Poświęciłam się studiom, a że są bardzo ciężkie to udawało mi się przez jakiś czas żyć bez miłości. Ale... Ostatnio znów w moim sercu coś zaiskrzyło. Bardzo się tego boję. To kolega z grupy... Zawsze wydawał mi się sympatyczny, ale w moim sercu zrodziło się coś gdy wysłuchałam piosenek, które mi polecił... Chwilami wydaje mi się to śmieszne, bo czy można się zakochać po czymś takim? Może tylko mi się wydaje i wszystko dlatego, że w głębi serca potrzebuje uczucia i mam dość samotności. Ale fakt jest taki, że nie potrafię przestać o nim myśleć... Z drugiej strony boję się, bo nie chcę sobie dawać nadziei, że coś z tego będzie i znów się zawieść. Tym bardziej, że wiem że sama nie podejmę pierwszego kroku, wiem że się na to nie zdobędę, boję się ośmieszenia, odrzucenia, w konsekwencji tego nie potrafiłabym się potem swobodnie w jego towarzystwie zachowywać. Nie pomaga mi też fakt, że on jest w mojej grupie na studiach, bo zdaję sobie sprawę z tego, że będę go widywać przez następne 5 lat. Więc ogólnie czuję się totalnie zagubiona w swoich uczuciach, mam mętlik w głowie. Potrzebowałam to z siebie wyrzucić...nie potafię sobie z tym poradzić
Może na początek powinnaś dać sobie trochę czasu, poczekaj na rozwój sytuacji, nie dmuchaj na gorące i nie chuchaj na zimne - nie rozmyślaj, co byś mogła znieść, a czego nie, jak może coś się skończyć, nie twórz niepotrzebnych scenariuszy, tylko poczekaj - może wynikną jakieś konkrety, może poznasz lepiej kolegę z grupy, i wtedy dojdziesz do wniosku, że warto mu zaufać. Na razie niepotrzebnie się wg mnie zamartwiasz.
_________________ "Dobrze jest, psiakrew, a kto powie, że nie, to go w mordę!"
'A w kominie szurum burum, a na polu wiatr do wtóru, a na chmurze bal do rana, a pogoda rozśpiewana.Zielono mi i spokojnie, zielono mi' wszystko gra
Może faktycznie trochę zbytnio się przejmuję... Mam ostatnio dużo wolnego czasu i tak dumam ciągle o tym... Zresztą już mam tak zjechaną psychikę, że się wszystkim przejmuję, tym co będzie, co inni o mnie myślą...Niebawem zacznie się rok akademicki i może coś się w tej sprawie wyjaśni... A mam takie pytanko... Jak uważacie czy istnieje prawdziwa miłość? tzn. taka która trwa całe życie, że ta druga osoba staje się najważniejsza, można dla niej poświęcić wszystko i nic innego się nie liczy... I to tylka ta jedna pisana nam osoba... czy taka miłość jest pisana wszystkim... czy może to zależy od osobowości i pisana jest tylko tym którzy potrafią tak pokochać, że własne potrzeby odchodzą na drugi plan...
Wiem co czujesz bo przechodziłam coś podobnego. Jesli masz troche czasu znajdz sobie jakieś zajecie zacznij biegac, zapisz sie na aerobik czy cos podobnego byle za duzo nie myslec bo mozesz cierpiec ale sama przez siebie bo bedziesz robic sobie nadzieje a jej moze wogole nie byc. 15 miesiecy jestem sama wiec wiem cos o tym. Poznalam faceta starszego ode mnieo 7 lat. ale chyba za duzo rzeczy mi nie odpowieda zeby go zaakceptowac sama juz nie wiem co mam robic
Wiesz co...mam taką historie hmm..no moze nie do konca podobną ale napisze o niej co tam Byłem ostatnio na pewnym szkoleniu,to był pierwszy dzien.Spozniłem sie i przyszedłem na zajecia troche pozniej..Gdy usiadłem do ławki zauwazyłem spojrzenie dziewczyny z naprzeciwka. Podczas wykładu spoglądałem na nią a ona na mnie..i tak przez całe zajecia,był moment że patrzylismy sie sobie w oczy przez kilka sekund bez przerwy..poczułem cos dziwnego,niesamowitego niedługo mamy kolejne zajecia i planuje z nią porozmawiac,nie udało sie ostatnio bo przebywała cały czas z kolezanką.Chyba sie zakochałem w jej spojrzeniu,i fantastycznym usmiechu Sorry ze odbiegłem troche od tematu..ale wiesz co Ci powiem..sproboj z tym chłopakiem mozliwe ze On nie bedzie taki jak ci poprzedni,ja wierze w taką miłosc na całe życie ,sam chciałbym taką spotkac
Ostatnio zmieniony przez Pele 2008-09-25, 12:51, w całości zmieniany 5 razy
Łatwo wszystkim mowic jesli sami nie przyzyli rozczarowania. Nie jest miło jesli ktos traktuje Cie jak zabawke. Bol zostaje bardzo dlugo a kazdy podobny ruch Ci o tym przypomina. A niestety prawda jest taka ze wszyscy sa do siebie podobni.
Wiesz co "niezdecydowana"?? Nie powinnas w ten sposob mowic..masz negatywne nastawienie.Myslisz ze ja nie przezyłem rozczarowan miłosnych?? chyba z 10 pod rząd,całe moje zycie to były rozczarowania ale jakos udało mi sie wyjsc z tego załamania,widze nową nadzieje..i po przeczytaniu poprzedniego Twojego postu wydaje mi sie ze odradzasz dziewczynie aby byla szczesliwa..
Ostatnio zmieniony przez Pele 2008-09-25, 15:41, w całości zmieniany 1 raz
nie tylko po co ma sobie robic nadzieje. jesli ma byc szczesliwa to bedzie. poprostu ma zyc dniem codziennym a nie myslec co moze byc czy o niej mysli czy na nia spojrzy itp. jak nie ten to nastepny a ona niech bedzie niedostepna.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum