Wysłany: 2008-03-31, 23:10 prosze o pomoc (załamka)!!!!!!
Witam wszystkich!!!! prosze o pomoc, jakies pocieszenie, bo nie weim co mam ze soba zrobic. Chodzi o czywiscie o dziewczyne, była dziewczyne. Bylismy razem 6 lat i nagle zerwała ze mna, powiedziała ze juz jej nie pociagam. Nie weim czy to był powod ale w kazdym badz razie nie chciała byc ze mna. Porbowałem z nia gadac na gg ale olewał mnie spotkac sie pogadac tez nie chciała. Wiem ze juz ma kogos innego. Cholera, nie wiem co robic, jak zyc czym sie zajac jak na nic ichoity nie mam, nie moge jesc ani spac, tylko ona mi w myslach chodzi a serce wali jak szalone. 6 lat to kupa czasu ale chyba zmarnowanego mojego czasu. Jest mi cholernie ciezko sie odzwyczajic sie o od tej mysli ze to juz koniec. Bardzo prosze o jakies pocieszenie, rade na zycie, bo nie wiem co ze mna bedzie jak ja to wszystko przezyje!!!!!!
Posłuchaj stary... 6 lat to niewątpliwie jest bardzo długi staż... Ja myślę, że pomogłaby Ci jakaś słodka panna, która pozwoliłaby zapomnieć o tamtej... Jeżeli odeszła to nie ma sensu gonić za nią jak szczeniak. Jesteś dorosłym facetem i musisz sobie uświadomić, że to tylko kobieta i nie ma sensu się załamywać. Kto wie, może znajdziesz sobie fajniejszą? A może przyda Ci się trochę odpoczynku od stałego związku i teraz jest czas na to żeby się bawić? Z tamtą już możesz dać sobie spokój bo znając życie to ona będzie żałować. Jesteś mężczyzna i musisz pamiętać o swojej godności... Z czasem samo przejdzie...
Ja myślę, że pomogłaby Ci jakaś słodka panna, która pozwoliłaby zapomnieć o tamtej...
być z kimś po to, żeby zapomnieć o kimś innym?
kiepski pomysł.
frankQ, to na pewno trudne, ale nie masz wyjścia musisz się z tym pogodzić. niestety...
nie myśl o tym, nie roztrząsaj poszczególnych sytuacji co mogło być przyczyną rozstania i takie tam... za wszelką cenę zajmij się czymś twórczym, niech przyjaciele wyciągną cię na piwo, albo co
life is brutal, niestety, ale trzeba to znieść i iśc dalej
6 lat to kupa czasu ale chyba zmarnowanego mojego czasu.
oj, zaraz zmarnowanego.....
frankQ, teraz cierpisz, ale za jakiś czas wszystko wróci do normy. jakoś to przetrwasz pocieszenia winnych ramionach szukać nie radzę, bo nowa dziewczyna mogłaby w tym momencie posłużyć jako 'plaster na ranę', ale co potem, jak już jej nie będziesz potrzebował... swojej byłej nie przekonuj, by wróciła, to ją tylko zdenerwuje i wrogo nastawi do Ciebie (wiem z autopsji...). i zajmij się czymś, jak ktoś się w coś angażuje to lepiej znosi kłopoty miłosne
_________________ "wierzę w Ciebie boś Ty wierna, wszechmocna i miłosierna xD" .....
pierwsza rzecz, 'na sucho' niezbyt przekonywujaca, ale kiedy jestem faktycznie w dolku, od razu czuje sie lepiej kiedy mysle ze 'inni maja gorzej'... bywa, ze ludzie rozstaja sie po dwudziestu latach malzenstwa, umieraja, okazuje sie ze twoj facet byl gejem/laska lesbijka czy costam. wiec pierwsze co franQ musi zrobic, to pomyslec ze wcale nie jest tak zle.
druga rzecz to znalezc sobie jakis maly cel w zyciu i stopniowo go realizowac, albo jakies zajecie, dzieki ktoremu nie myslisz - sprawdzone: jogging tudziez sport wogole, prace w ogrodzie, wolontariat w schronisku dla psow/opieka dziecmi uposledzonymi, zwlaszcza z ostatniego korzysci jest wiecej niz jedna. pomagajac innym pomagasz sobie, czujesz sie lepiej i odkrywasz w sobie nowego czlowieka. twoj umysl zajmie inny rodzaj mysli (jak to brzmi). kiedy przyzwyczaisz sie do robienia czegokolwiek, co nie jest zwiazane z ta dziewczyna, to znaczy ze zaczales samodzielne zycie. przy okazji odkryjesz ze zycie nie skupia sie tylko na dziewczynie, przynajmniej nie tylko na tej jednej.
zakladasz ze ja kochasz, wiec prawdopodobnie chcesz jej szczescia, bez wzgledu na to jaka cene musialbys za to zaplacic. cierpiac teraz wlasnie placisz te cene. zanim ona przestanie byc szczesliwa, tobie byc moze uda sie znalezc swoja droge.
powodzenia
_________________ yeah, I do like open windows
!UWAGA ZBIERAM CHĘTNYCH NA PIESZĄ WYPRAWĘ Z DUNIEKRKI DO NANTES WZDŁUŻ WYBRZEŻA, LIPIEC-SIERPIEŃ 2009; KONTAKT: PW, GG!
Miłość z natury skazuje nas cierpienia...
Czy to ta szalona, czy piękna czy beznadziejna. Tak już jest...
Możesz się tylko pocieszać, że nie wzięliście ślubu i wtedy żeście się nie rozstali...
_________________ Żyj godnie. Żyj tak, żebyś potem nie musiał się chować przed samym sobą
Kurcze lypa troche ze tak laska postapiła... powiem ci ze moj brat była z panna 7 lat 4 lata byli narzeczenstwem a potem 3 lata małzenstwem ni stad i z owat... odeszła i zazadła rozwodu:( z tego co wiem pleciała na kase teraz moj brat ma narzeczana i dziecko jest w drodze... kochany fakt 6 lat to długo... Odejście kobiety do innego mężczyzny to dowód, że uczucie wygasło dużo wcześniej...Większość mężczyzn kompletnie nie orientuje się, co tak naprawdę dzieje się w ich związku. Moze odeszła bo nie poswiecałes jej duzo czasu, uwagi, miłosci???! pomysl czy dałes jej tego co powinienes! Człowiek może sobie pozwolić na to, by żyć tak jak naprawdę chce. uszanuj tez to!
_________________ Takie oto jest pierwsze przykazanie miłości:
"prosić tylko o to, co uczciwe i czynić tylko to, co uczciwe".
Stary przy odrobienie wolnego czasu napisze Ci coś bardziej konkretnego.
Do tego czasu nalegam abys wsluchał się dokladnie co dżentelmeni z PFK maja do powiedzenia na ten temat - Paktofonika - Rób Co Chcesz.
Głowa do Góry, Stąpaj twardo po ziemi, Bedziesz widzial wiecej. Niebawem przekaze Ci kilka slow po ktorych moze bedziesz podchodzil do pewnych kwestii inaczej niz obecnie.
_________________ "(...)And your last thought is that you have become a noise..."
Też jestem za tym,byś zajął się czymś nowym,twórczym,bądź też powrócił do tego,co robiłeś 6 lat temu,a co sprawiało Ci równie ogromną przyjemność.Nie ma sensu błagać dziewczynę o powrót co i tak z reguły się nie sprawdza.Jeśli kobieta po 6 latach związku mimo wszystkiego postanowiła odejść to znaczy,że naprawdę tego chciała.I jeśli odeszła do innego to znaczy faktycznie,że wcześniej musiało się coś psuć czego możliwe,że nie zauważyłeś.Tylko nie próbuj sobie wmawiać,że to wszystko Twoja wina.Wina nigdy nie leży tylko po jednej stronie.Tak wyszło,musisz się z tym pogodzić.Zaczynasz nowy rozdział w życiu,postaraj się odciąć przynajmniej na jakiś czas od tego co było za czasów związku,postaraj się na razie nie kontaktować z dziewczyną i zajmij się,koniecznie się czymś zajmij.Co pochłonie Ci sporo czasu.Obudzisz się za pół roku i stwierdzisz,że to co było wcześniej już się zakończyło i wcale nie jest Ci z tym tak źle
_________________ człowiekiem jestem i nic co słodkie nie jest mi obce
witam,mam na imie Ewa.widzisz ja kiedys mialam chlopaka, ,ale zerwal ze mną,nawet nie wiem dlaczego,dzisiaj po 7 latach, mam męża i synka 2 letniego,ale wciąz mysle o tamtym...takich chwil jakie przeżyłam z Jarkiem...było tak cudownie...ale co z tego...już nie mogę walczyć o tę miłosc...jestem z kimś innym.ale wciąż marze o tamtej milosci...mojego życia.nie poddawaj sie walcz,bo moze Cie spotkac to co mnie!!!!!!!!!!!!!ewa.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum