kanarinho18 napisał/a:
ale dlaczego przez głupote rodziców zawsze cierpią dzieci? Mozna sobie myslec"ojj tam matka dobrze wychowa dziecko" nie prawda, kazde dziecko potrzebuje obojga rodziców.
'nieprawda'
A mając dwoje rodziców, którzy są z sobą na siłę, tylko przez wzgląd na nie i jego rzekome dobro, to dziecko niby nie cierpi?
owszem cierpi, ale chodziło mi o to, ze rodzice opiekujący sie dzieckiem powinni zyc w zgodzie, bo jaki to ma sens jezeli opiekunowie są skłuceni.
_________________ "Seks bez miłości to puste doświadczenie. Ale wśród pustych doświadczeń to jedno z najlepszych."
"Podawanie wysokości pensji w wartości brutto, jest jak podawanie długości członka razem z kręgosłupem."
wstąpienia w związek małżeński obawia się chyba każda kobieta. Niestety w większości przypadków czar pryska i rzeczywistość daje się aż za bardzo we znaki
szczerze wolałabym zostać matką samotnie wychowującą.... po co chcesz się dusić w tym związku na siłę ?? Póki dziecko jest małe chyba aż tak nie odczuje straty ojca. moi rodzice zdecydowali się na rozwód dopiero, gdy miałam 6 lat i muszę przyznać, że to nie było miłe przeżycie....
Odnośnie pracy .. nie martw się ona nie gryzie. To normalne, że masz obawy o swoje dziecko, ale wyobraź sobie, że mnóstwo Polek i innych kobiet na świecie radzi sobie więc dlaczego ty byś miała się wyróżniać ??
freeqwerty co tu dużo mówić, sama jesteś sobie winna, szukałaś takiego partnera to go znalazłaś. TO jest toksyczny związek i powinnaś raczej szybko z niego wyjść. Myśl pozytywnie , weź rozwód i się jakoś ułoży. Przypomnij sobie też czego oczekiwałaś od swojego partnera na początku waszej znajomości/ zauroczenia, czy szanowania, okazywania uczuć czy miłości?
jeśli odejde, bedę musiała iśc do pracy, a malym w tygodniu będzie się zajmować jakaś obca baba..
a co z rodzicami?
Dlatego wyznaję zasadę, że przed małżeństwem trzeba bardzo dobrze poznać partnera. Ale cóż, czasami nie da się wszystkiego przewidzieć. Wiele rzeczy przykrych wychodzi po małżeństwie... Nie sądzę też, żeby Twój mąż zrozumiał.
Ale z drugiej strony będziecie się ze sobą męczyć, jeśli już nie macie siebie dosyć...
_________________ '... znalazłeś różę wśród pokrzyw...' WdoWa
mała przerwa ;>
Dołączyła: 16 Lip 2007 Posty: 447 Skąd: mam wiedzieć
Wysłany: 2008-08-18, 17:49
freeqwerty napisał/a:
t;]odejsc nie moge, bo mamy male dziecko.. dla ktorego zrobilabym wszystko.. jeśli odejde, bedę musiała iśc do pracy, a malym w tygodniu będzie się zajmować jakaś obca baba.. a w weekedny bedzie go brał mąż.. mi zostaną tylko wieczory, a tego bym nie przezyla.. nie chce tez zeby moj syn, był przerzucany jak zabawka z ręki do reki.. dlatego musze ratowac to małżeństwo.. tylko jak..???
Och.... jak wiele kobiet tak sobie to wszystko tłumaczy, że dziecko, że praca, że same nie dadzą rady....
Och dadzą , dadzą... faceci a tym bardziej tacy mężowie są Nam niepotrzebni, prawda jest taka, że za bardzo kochamy, wbrew temu co robią, jak nas traktują, poniżają to wciąz ich kochamy, a może się zmienią, wyszaleje się. i będzie taki jak dawniej.
Skąd to wiem...cóż sama jestem mężatką i w większości znam tylko mężate i dzieciate ...
tematem naszych rozmów prócz pracy i dzieci są właśnie mężowie i ich zmiany po ślubie.
Proponuje się wyrwać z domku, nie ma to jak spotkanie z koleżankami a jak bedzie się burzył to spytaj czy jest inwalidą, że się z dzieckiem boi zostać!
_________________ gdy w sercu nosisz złość
zanim wyjdziesz stąd zraniony
zostaw wojnę bo,
bo dokończyć ją możemy kiedy wrócisz tu,
tylko wróć
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum