Hej! No więc tak, mam wspaniałego narzeczonego Maćka. W czerwcu mamy ślub (mam29 lat), jesteśmy ze sobą 6lat. I... może nie uwierzycie, ale jeszcze się ne kochaliśmy. Ustaliliśmy, że to ja zadecyduję o naszym pierwszym razie. Ja chcę, by był on w noc poślubną (cokolwiek o tym myślicie ). A hm... za 2 tyg mamy sie przeprowadzić do naszego wspólnego mieszkania i cóż, chyba nie będziemy spać w osobnych łóżkach...
Nie mówię, że się wstydzę Maćka, widział mnie już nago a ja go, ale no nie wiem po prostu co mam robić... w dodatku ja bym chyba wolała, zebsymy zawsze zostali narzeczeństwem. Mam wrażenie, że jak się jest narzeczeństwem a nie małżneństwem, to jest więcej przed nami, wspaniałe perspektywy na przyszłość, a tak co... ślub, dzcieci i koniec marzeń. Bo wszystko najpiękniejsze bedzie już za nami....
Kocham Maćka, chce być z nim, pragne go, ale jestem rozdarta... daetego tez sie zdecydowałam prosic was o jakąs radę, pomoc...
Chce miec tego faceta przy sobie, to jest mój jedyny skarb, nie chce odwlekać ślubu, bo on pomysli pewnie, ze sie rozmyśliłam,ale... no chyba rozumieciwe prawda?
Proszę doradźcie mi coś, bo ja już nic nie wiem...
(i nie piszcie, ze mam z nim pogadać. Nie walnę prosto z mostu: Maciek, nie chcę się z Tobą narazie kochać, ani brać ślubu, bo nie będziemy mieć do czego dążyć i o czym marzyć...)
Wysłany: 2007-11-27, 14:15 Re: ślub... Polecający: muzykę Klubową xD
len@ napisał/a:
Bo wszystko najpiękniejsze bedzie już za nami....
Myślę, że niekoniecznie. Może te piękne chwile dopiero nadchodzą? Wydaje mi się, że to strach przed małżeństwem, zwykły stres typu "co to potem będzie!?".
Wspólne mieszkanie - fajna sprawa. Nie musicie spać w osobnych łóżkach, możecie spać w jednym. Jeżeli On będzie chciał, możesz mu wytłumaczyć, że po ślubie. A może akurat będzie tak wspaniale, że sama będziesz chciała? ..
Małżeństwo nie skazuje Was od razu na areszt domowy. Możecie dalej sie bawić, wyjeżdżać w weekendy i jeść romantyczne kolacje ;] ...
To wszystko to tylko moje własne zdanie.
Pozdrawiam.
ja za bardzo pomóc Ci nie mogę nie mam ani męża ani narzeczonego, a teraz nawet chłopaka...
ale od tego jak będzie decyduje jedynie Twoje nastawienie:)
weźmy na przykład moją siostrę. Jest już 3 lata po ślubie. Nie poznaje jej. Wcześniej ułożona grzeczna dziewczynka a teraz szaleje bardziej odemnie (jest starsza o 6 lat)
Wszyscy zauważyli że po ślubie po pierwsze wyładniała, zrobiła się dowcipna, życiowa kobieta. Nie maja dzieci. I chcą sie po prostu przed tym pobawić jeszcze:) A bawią sie nieziemsko- czasem jej zazdroszczę
A tak wogóle to gdzie ty takiego Maćka znalazłaś? myślę że jak do tej pory świetnie sie dogadywaliście to dalej też może tak być jeśli tylko będziesz chciała i będziesz wobec niego szczera
slub i seks nie musi byc koncem marzen. ja bym raczej powiedzial ze dopiero wtedy wasz zwiazek zacznie sie rozpedzac. uroczyste przysieganie sobie ma jakas tajemnicza magie. niekoniecznie dom, dzieci i obowiazki rodzinnego zycia musi byc zle.
przeciwnie. dzielenie sie soba z osoba ktora sie kocha to cos wspanialego. a jesli juz mowimy o dzieciach, to ja sobie nie wyobrazam rzeczy piekniejszej niz powolanie takiego malego czlowieka na swiat z czystej milosci i wychowywanie go z taka wlasnie osoba u swojego boku. marzenia niekoniecznie koncza sie na seksie i slubie. przeciez zawszemozna siegnac dalej.
przeciez tyle jest par ktore lata po slubie nadal sa szczesliwe i pelne milosci jak przed nim. jak to robia? wlasnie tak - nie traktuja sakramentalnego "tak" jak koniec, a jak poczatek nowej drogi, z ktorej tez mozna czerpac szczescie.
Oj czasem sama się dziwię A Maciek jest mm... spokojny, zrównoważony, liczy się ze mną, szanuje mnie...
ale... co jeśli po naszej przygodzie łóżkowej, on mnie zostawi? Oczywiście prawdopodieństwo tego jest raczej zerowe, ale zawsze...
I czy nie uważacie, ze lepiej brzmi:
-To moja narzeczona, Lena
niż
- To moja żona, Lena.
I co? sami widzicie...
I czy nie uważacie, ze lepiej brzmi:
-To moja narzeczona, Lena
niż
- To moja żona, Lena.
I co? sami widzicie...
Zależy od nastawienia Dla mnie obydwa brzmią pozytywnie i optymistycznie:)
a tu chodzi tylko i wyłącznie o ten Twój strach bo wydaje mi się że Twój Narzeczony tego właśnie pragnie... nazwać Cię w końcu żoną.
Życie to ciągłe ryzyko, my Ci nie możemy dać gotowej recepty na to żeby było dobrze, nawet nie wydaje mi się żeby nasze rady okazały sie trafne. Jedyne co mi przychodzi do głowy, jedna myśl to ryzyko.... Czasem trzeba postawić wszystko na jedną karte i tak pewnie jest też z małżeństwem
A myślisz że na przykład za rok już się nie będziesz bała?
szanse ze zostawi cie po stosunku - jak sama stwierdzilas - zerowe.
jestescie ze soba 6 lat. 6 lat bez seksu. to jest dowod na to ze seks nie jest prorytetem dla niego tylko ty. i bardzo zdrowo.
nie masz czego sie bac.
opisujeszgo w samych superlatywach, wiec wnioskuje z tego ze jest ci z nim dobrze, ze jestes szczesliwa. wiec ja tylko siezastanawiam nad tym gdzie tu watpliwosci ;p
nie masz czego sie bac ;]
a kwestia nazewnictwa to... tylko kwestia nazewnictwa ;p
rownie dobrze moze mowic
"to kobieta przy ktorej przez reszte zycia bede zasypial" ;p
Dołączyła: 16 Lip 2007 Posty: 447 Skąd: mam wiedzieć
Wysłany: 2007-11-27, 14:42
len@ napisał/a:
ślub, dzcieci i koniec marzeń
29 lat powiadasz, może juz czas zabrać się za realizację marzeń.
Małżeństwo, dzieci to kolejne wyzwania w Twoim życiu i uwierz mi nie zanudzisz się przy dzieciach:)
len@ napisał/a:
co jeśli po naszej przygodzie łóżkowej, on mnie zostawi?
Obawiam się, że po slubie to już nie przygoda he he
Po za tym, chyba nie żeni sie z Toba by po jednej wspólnej nocy Cię zostawić ( chyba że mu o czymś nie powiedziałaś? he he)
len@ napisał/a:
I czy nie uważacie, ze lepiej brzmi:
-To moja narzeczona, Lena
niż
- To moja żona, Lena.
Mnie się bardziej podoba żona!
Pozdrawiam:)
_________________ gdy w sercu nosisz złość
zanim wyjdziesz stąd zraniony
zostaw wojnę bo,
bo dokończyć ją możemy kiedy wrócisz tu,
tylko wróć
kurczę, czy wszyscy maćkowie są spokojni, zrównoważeni, szanujący, kochani i w ogóle cud miód?
bo jeśli tak to polecam wszystkim takich maćków, ja też już swojego mam
a ciebie Lena podziwiam, 6 lat związku i nic.. no ale jak kto uważa wszystko co najlepsze ciągle przed wami, ale kiedy będzie za wami to wcale nie bwedzie oznaczać, że nic wam nie zostało
_________________ Jutro, gdy zabraknie poezji,
Jutro dziwne słońce nauki zmrozi krew,
Jutro przestaniemy być piękni,
Jutro! Lecz dzisiaj ostatni chwalmy dzień..
co do tematu, to nie każdy odważy się teraz powiedzieć, że czeka z seksem do slubu;) a jeżeli facet to uszanował, to faktycznie skarb:D
wydaje mi się, że to może być po prostu ta panika przed ślubem;) (nie znam się ale podobno każda tak ma;p)
len@ napisał/a:
co jeśli po naszej przygodzie łóżkowej, on mnie zostawi?
ostatnio rozmawiałam o tym ze znajomymi (chłopakami; 17-19 lat) i nawet oni zjechali takie postępowanie;) ..jeżeli kocha to na pewno go zadowolisz;) ..ze wzajemnością:)
len@ napisał/a:
I czy nie uważacie, ze lepiej brzmi:
-To moja narzeczona, Lena
niż
- To moja żona, Lena.
żona brzmi lepiej, dojrzalej, wartościowiej(nie wiem czy jeste takie słowo;p).. teoretycznie już nikt inny nie może jej zdobyć;)
..życzę powodzenia na nowej drodze życia:) wszytsko jeszcze przed Tobą, spełniane wspólnych marzeń.. pozazdrościć;)
_________________ Uśmiechnij się. Jutro możesz nie mieć czasu (;
A nie uważacie, że jak się jest już "żoną", to facet ma poczucie, że nie musi nas zdobywać, bo i tak jesteśmy już jego??
Ah... no i nie zgadniecie... wczoraj Maciek do mnie wpadł, siedzieliśmy sami w domku i nagle wpadła moja siostra. Uśmiechnęła się do nas i stwierdziła: "Kurcze, a tak bym chciała kiedyś wpaść i przeszkodzić Wam w seksie". Cóż... nie powiem, że nie oblałam się rumieńcem W dodatku dostaliśmy prezenty od mojej siostry- Poradnik Seksu (jeden dla mnie, drugi dla Maćka)...
ah... porobiło się, nie?
Bo chyba cała rodzina wie, ze my jeszcze nie...
co za życie...
Dołączyła: 16 Lip 2007 Posty: 447 Skąd: mam wiedzieć
Wysłany: 2007-11-28, 09:06
A czym Ty się przejmujesz? To Wasza decyzja,Wasza sprawa.
Uwierz mi małżeństwo to nic złego, to normalna kolej rzeczy. Zobaczysz sama będziesz się śmiała za pare lat jakie to obawy miałaś.
A poradniki od siostry są całkiem na miejscu he he:)
_________________ gdy w sercu nosisz złość
zanim wyjdziesz stąd zraniony
zostaw wojnę bo,
bo dokończyć ją możemy kiedy wrócisz tu,
tylko wróć
Dołączył: 24 Paź 2006 Posty: 937 Skąd: inąd się znamy...
Wysłany: 2007-11-29, 11:28
Polecający: myszka mi poleci(a)ła...
len@ napisał/a:
Nie walnę prosto z mostu: Maciek, nie chcę się z Tobą narazie kochać, ani brać ślubu, bo nie będziemy mieć do czego dążyć i o czym marzyć...
...na razie...
Dlaczego nie?
Czy rozmawiacie ze sobą? Rozumiecie się? Mówicie sobie o wszystkim?
len@ napisał/a:
co jeśli po naszej przygodzie łóżkowej, on mnie zostawi?
Irracjonalna obawa? Dlaczego mógłby?
Czy oprócz stosunku mieliście jakieś "bliższe" kontakty w łóżku? (Co zmieniły?)
martek napisał/a:
jeżeli kocha to na pewno go zadowolisz;)
Ba, nawet bez kochania o to nietrudno
len@ napisał/a:
A nie uważacie, że jak się jest już "żoną", to facet ma poczucie, że nie musi nas zdobywać, bo i tak jesteśmy już jego?
O tym powinnaś pomówić z nim.
Owszem, po ślubie jest w pewnym stopniu "spokojniej" w sprawie starania się o/"pilnowania" partnerkę/ki.
len@ napisał/a:
stwierdziła: "Kurcze, a tak bym chciała kiedyś wpaść i przeszkodzić Wam w seksie" [...] W dodatku dostaliśmy prezenty od mojej siostry- Poradnik Seksu (jeden dla mnie, drugi dla Maćka)...
Widać Cię lubi
_________________ "Mądry nie jest ten, który martwi się z powodu niedostatku, lecz ten, który cieszy się z tego co ma."
Lubię internet, bo w internecie nikt nie wie, że jestem psem
Per aspera ad astra...
...wszędzie można dojść na piechotę
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum