Wysłany: 2007-08-21, 09:55 Zakochałam się w żonatym mężczyźnie!!!
jestem mężatką od1,5 roku niestety minoł miesiąc po ślubie i wszystko się zmienilo o 180 stopni .Jestem w tym związku tylko ze względu na dziecko, (chociaż znajomi są zdania ,że to niema najmniejszego sęsu)jestem naprawdę nieszczęśliwa. Ostatnio poznałam mężczyznę i zakochałam się w nim nie wiem ale chyba się zorientował , ja mu też wpadlam w oko ,na każdym kroku opsypuje mnie komplemętami mowi otwarcie ,że bardzo chcialby cofnąć czas i być ze mną. Jednak ma żonę i dwuch synów. Proszę was o pomoc!!!co zrobili byście na moim miejscu
dziecko ma 7 miesięcy. Jak zaszłam w ciąże i musiałam zrezygnować z pracy na ten okres wszystko się zmieniło między nami na gorsze On nie był ze mną szczery nie chciał rozmawiać poprostu olewa mnie !nie wiem co się z nim dzieje gdzie przebywa rano wychodzi z domu o 5 , a wraca23. Niczym się nie interesuje ja sama utrzymuje siebie dziecko dom. Naprawde nie wiem co mam robić
ANEX, myślę, że powinnaś dać sobie na wstrzymanie, masz wszak rodzinę, tak czasem bywa, może minie. Spróbuj zapomnieć o tym mężczyźnie, do którego mówisz, że coś czujesz. Myślę, że powinnaś o nim zapomnieć. Nic nie powinno być takiego, co mogłoby spowodować rozpad Twojej rodziny. Wszak łączy was sakrament małżeństwa, święty związek. Powinnaś uczynić wszystko, aby sprawić, że wasza rodzina będzie trwać. Rozumiem, że możesz powiedzieć, że niemożliwe jest to, by zapomnieć o nim, ale niestety trzeba, jeśli chcesz mieć jako-taki ład w życiu, a myślę, że tego chcesz. Znam ten ból, gdy trzeba zapomnieć o kimś bliskim dotąd, ale takie życie. Uważam, że małżeństwo wymaga też pewnych poświęceń, nawet tego stopnia. Nie rób głupstw, nie powiedziane, że on na 100% byłby z Tobą, gdybyś Ty np.rozwiodła się z mężem. Mężczyźni często mają takie skłonności, dużo gadają, ale mało robią. Nie kieruj się tym, że on tak mówi. Nie daj się ponieść emocjom, w tym przypadku są one raczej niewskazane. Wiem, że ten facet Ci się podoba, ale nie o to w tym wszystkim chodzi. Musisz wiedzieć, co jest najlepsze dla Twojej rodziny, jakakolwiek by ona była. Skoro zdecydowałaś się na nią, teraz musisz wykazać się odpowiedzialnością i dojrzałością. A nie ulegać innemu, bo Tobie jest źle w tym związku. Pomyśl, że to jest próba Twojej wytrzymałości. I przyjdzie czas, że będziesz się śmiała, z tego, że chciałaś to zrobić dla jakiegoś faceta.Pomyśl o konsekwencjach Twoich decyzji, a przede wszystkim O DZIECKU !!! Pewne afrykańskie przysłowie mówi: ,,Kiedy walczą ze sobą dwa słonie, kto będzie zjadał trawę z łąki?'' Kiedy matka z ojcem walczą ze sobą, konsekwencje tego odczuje ich dziecko. Pomyśl o tym. :-) Daj znać, co postanowiłaś. Powodzenia:-)
_________________ Znowu przyszła do mnie Samotność,
choć myślałam, że przycichła w niebie.
Mówię do Niej:
-Co chcesz jeszcze, idiotko?
A ona:
-Kocham ciebie...
Zaproszone osoby: 1
Dołączył: 04 Sie 2006 Posty: 1153
Wysłany: 2007-08-21, 10:48
Jeżeli to co piszesz jest prawdą to najpierw ostatni raz spróbuj się z nim rozmówić, jak się nie da to na początek separacja(tylko uważaj, żeby Cię przy tej okazji nie pobił).
I przestań z siebie robić ofiarę, bo ciągle będziesz ofiarą.
Ostatnio zmieniony przez kenusarf 2007-08-21, 10:54, w całości zmieniany 2 razy
i tu mamy kolejny przyklad na to, ze z decyzja slubu czasami warto sie wstrzymac kobieto on ma juz zone, jezeli tobie sie w malzenstwie nie uklada to nie znaczy ze musisz psuc czyjes ... macie juz dzieci pomysl jak one beda sie czuly, kiedy dostana nowego ojca i nowa matke ... ja wiem, ze nie jestesmy przewidziec wszystkiego w zyciu, ale trzeba uwazac co sie robi i z kim .
Wysłany: 2007-08-21, 11:05 Re: Zakochałam się w żonatym mężczyźnie!!!
Anex napisał/a:
jestem mężatką od1,5 roku niestety minoł miesiąc po ślubie i wszystko się zmienilo o 180 stopni .Jestem w tym związku tylko ze względu na dziecko, (chociaż znajomi są zdania ,że to niema najmniejszego sęsu)jestem naprawdę nieszczęśliwa. Ostatnio poznałam mężczyznę i zakochałam się w nim nie wiem ale chyba się zorientował , ja mu też wpadlam w oko ,na każdym kroku opsypuje mnie komplemętami mowi otwarcie ,że bardzo chcialby cofnąć czas i być ze mną. Jednak ma żonę i dwuch synów. Proszę was o pomoc!!!co zrobili byście na moim miejscu
ANEX mam podobny problem.Tyle że facet którego poznałam mieszka w Szwecji.Jestem przekonana że to facet na którego czekałam całe życie,ale też mam dziecko i ze względu na nie tkwię w mega toksycznym związku.Boję się odejść żeby mój syn nie cierpiał.
[ Dodano: 2007-08-21, 12:08 ] kenusarf, KENUSARF łatwo ci powiedzieć-nie rób z siebie ofiary.Być może gdybyś był w takim związku zrozumiałbyś o czym pisze ANEX.
[ Dodano: 2007-08-21, 12:20 ]
ANEX mam podobny problem.Tyle że facet którego poznałam mieszka w Szwecji.Jestem przekonana że to facet na którego czekałam całe życie,ale też mam dziecko i ze względu na nie tkwię w mega toksycznym związku.Boję się odejść żeby mój syn nie cierpiał.
Równi równymi, ale jakieś zasady obowiązują, prawda? a to, że jest XXI wiek nie oznacza, że każdy ma iść w myśl praw obowiązujących w tym czasie. Zresztą zasady są indywidualną sprawą każdej osoby.Ale tak teraz jest, że świat galopuje tylko w myśl dzisiaj modnych maksym. Ale jak już się ktoś wyłamie to jest ,,ba'' i patrzy się na niego jak na dziwaka. apawel to, że jest XXI wiek nie oznacza, że każdy może iść gdzie chce i z kim chce. Jak już mówiłam, obowiązują pewne zasady, chyba, że ktoś jest niekonsekwentny.
[ Dodano: 2007-08-22, 21:23 ]
nie jestem jakąś dewotką, po prostu trzeba mieć jakieś własne zasady i system wartości, bowiem ,,carpe diem'' i tym podobne maksymy są dla naiwnych. Ale każdy sobie rzepkę skrobie
_________________ Znowu przyszła do mnie Samotność,
choć myślałam, że przycichła w niebie.
Mówię do Niej:
-Co chcesz jeszcze, idiotko?
A ona:
-Kocham ciebie...
Zaproszone osoby: 1
Dołączył: 04 Sie 2006 Posty: 1153
Wysłany: 2007-08-23, 09:00
apawel napisał/a:
Sakrament malzenstwa? Swiety zwiazek? A ze niby co to k...wa jest?
Pewnego pieknego dnia dwie osoby powiedzialy sobie TAK i ksiadz poblogoslawil?
Jak już pisałem ignorancja nie boli
apawel napisał/a:
(z pelnym szacuneczkiem dla wszystkich pieknych religii i tych ktorzy rozumieja ich sens)
.
Pisanie bzdur o rzeczach, których się nie rozumie to jest według Ciebie oznaka szacunku? I jeszcze przekleństwa... Nawet nie będę sobie wyobrażał jak u Ciebie wygląda brak szacunku.
weroona89 napisał/a:
Równi równymi, ale jakieś zasady obowiązują, prawda?
Po pierwsze to ona nie napisała, że to był ślub kościelny.
Po drugie jeżeli ktoś w coś nie wierzy to tkwienie w tym czymś to nie są zasady, a głupota.
hmmmm? może, co niektórzy tu taj powinni być nauczycielami języka polskiego?
Dziewczyna ma problem a Wy jej błędy wytykacie
A Tobie "Kochana" radzę ocknąć się i zacząć patrzeć na dobro dziecka - bo ono powinno być na pierwszym miejscu w Twoim życiu a o tamtym facecie zapomnieć!!!
Ostatnio zmieniony przez Sialona 2007-08-24, 06:47, w całości zmieniany 1 raz
Dołączył: 14 Sie 2007 Posty: 201 Skąd: wesołe miasteczko
Wysłany: 2007-08-23, 15:40
Polecający: google it!
hej!
kenusarf napisał/a:
Jak już pisałem ignorancja nie boli...Pisanie bzdur o rzeczach, których się nie rozumie to jest według Ciebie oznaka szacunku? I jeszcze przekleństwa...
Czy Ty moze interpretujesz to, jako moje oswiadczenie, ze ja rozumiem sens religii?
Za niepelne przeklenstwo bardzo przepraszam ale uzylem go z pelna premedytacja, a moim celem byla proba 'obudzenia' kogos i sprowokowanie myslenia, ze dla niektorych to nie jest nic wiecej niz tylko bezsensowne wprowadzanie tematu religi tam gdzie ona w tym momencie jest zbedna.
kenusarf napisał/a:
Po pierwsze to ona nie napisała, że to był ślub kościelny.
Dokladnie tak, a nawet gdyby byl slub koscielny to i tak nie powinien on byc zadnym argumentem.
Znalem kiedys pewna kobiete, ktora spedzila wiele lat w bardzo nieudanym zwiazku i niejednokrotnie plakala i zalila sie mojej mamie jaka to ona jest nieszczesliwa, ze jej maz tez jest nieszczesliwy w zwiazku jaki stworzyli i ze coraz bardziej odsuwaja sie od siebie a ta ich wspanial milosc przeksztalca sie w nienawisc, ale zawsze wracal dokladnie ten sam argument "...no ale Bog i bralismy slub w kosciele i przysiegalismy przed oltarzem...".
Tkwila w tym i plakala, ale zawsze wracal ten sam temat religi i Boga i pewnego dnia, w wieku 43 lat umarla nie bedac na nic chora. Sekcja zwlok nie wykazala absolutnie niczego.
Znaleziono ja martwa, lezaca na podlodze z rozancem w reku przed obrazem Matki Boskiej na scianie. Z ukladu ciala wywnioskowano, ze sie modlila i wtedy wlasnie umarla.
Kobieta, ktora nie musial nigdy pracowac bo rodzice zostawili jej potezny majatek i mogla zyc tylko tak jak chciala. Kobieta, ktora nigdy nie byla zalezna finansowo od swojego meza, miala dwoje dzieci i teoretycznie miala prawo wyboru zeby swoja sytuacje zmienic ale ona zamknela sie w swoim pieknym domu i spedzila tam zycie wstydzac sie kontaktu z ludzmi bo byla tak bardzo nieszczesliwa. Do konca swoich dni pozostala wiezniem wiary i jej zasad.
Pochowano ja a jej maz w rozmowie z moim rodzicami stwierdzil, ze bardzo mu przykro i ze szkoda, ze nie udalo im sie stworzyc szczesliwego zwiazku ale najwazniejsz, ze byli do konca razem bo tak przysiegali przed Bogiem.
Rozmawiajac z ich dziecmi, dzisiaj juz doroslymi ludzmi, nikt nie mialby zadnych watpliwosci, ze rodzice swoim zaslepieniem religia wyrzadzili im wielka krzywde.
Oni tez sa chrzescijanami tak jak ich rodzice ale podchodza do tego z troche innym nastawieniem.
Smiem twierdzic, ze nadal jest wiele osob ktore tkwia w czym wlasnie takim co nazywaja malzenstwem, sa nieszczesliwi no ale Bog i Sakrament malzenstwa i Swiety zwiazek...
To sa bardzo ladne slowa jezeli ludzie potrafia sie dogadac.
To co kiedys bylo tak bardzo wazne i swiete moze byc dzisiaj niebezpieczne.
A Tobie "Kochana" radzę ocknąć się i zacząć patrzeć na dobro dziecka - bo ono powinno być na pierwszym miejscu w Twoim życiu a o tamtym facecie zapomnieć!!!
A to "dobro dziecka" to jak powinno wyglądać?? chyba nie tak, że kobieta tkwi w małżeństwie bez miłości ludzie, żający w małżeństwie ale nie tylko oni, mówiąc, że nie mogą odejść, zasłaniają się dzieckiem, jego tzw. dobrem, a powiem wam, że to guzik prawda dziecko doskonale wie, że coś jest nie tak, ono wszystko czuje. niech ktoś zapyta takiego dziecka czy jest szczęśliwe, bo jego rodzice są mimo wszystko razem. odpowiedź mogłaby być ciekawa...
praktycznie to Anex już jest z mężem w separacji, tyle że nie formalnej. tak naprawdę każde z nich żyje własnym życiem. Oprócz dziecka i tego, że wspólnie mieszkają, nic ich nie łączy.
no i problem wiary, religii. jeśli chodzi o to, zgadzam się z apawelem. dodam tylko tyle, że to naprawdę jest mankament religii katolickiej; separacja jest ok, ale już rozwieść się i ułożyć sobie życie na nowo nie można...
_________________ "wierzę w Ciebie boś Ty wierna, wszechmocna i miłosierna xD" .....
Zaproszone osoby: 1
Dołączył: 04 Sie 2006 Posty: 1153
Wysłany: 2007-08-23, 19:33
\
apawel napisał/a:
Smiem twierdzic, ze nadal jest wiele osob ktore tkwia w czym wlasnie takim co nazywaja malzenstwem, sa nieszczesliwi no ale Bog i Sakrament malzenstwa i Swiety zwiazek...
To sa bardzo ladne slowa jezeli ludzie potrafia sie dogadac.
To co kiedys bylo tak bardzo wazne i swiete moze byc dzisiaj niebezpieczne.
I znowu ignorancja... Jest coś takiego jak separacja, ludzie którzy wzięli ślub kościelny wcale nie muszą być ze sobą do końca.
MissIndependent napisał/a:
że to naprawdę jest mankament religii katolickiej; separacja jest ok, ale już rozwieść się i ułożyć sobie życie na nowo nie można...
Zawsze można przestać być katolikiem, więc nie ma żadnego problemu.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum