Witam wszystkich, z góry dziękuje za wszystkie odpowiedzi spróbuje opisać problem jak najkrócej, ale nie umiem pisać krótkich listów. Otóż jak zwykle chodzi o faceta rozstałam się z moim ex ok. 9 miesięcy temu, ale bardzo go kochałam później poznawałam dziesiątki facetów i żaden mnie nie interesował nawet myślałam, że coś ze mną nie tak ciągle myślałam o tamtym, ale nie ważne u mnie w klatce mieszka młoda dziewczyna każdy uważa ją za dziewczynę lekkich obyczajów 6 miesiąc temu wynajęła pokuj mężczyźnie opowiadałam mi o nim często w samych superlatywach twierdziła jednak, że traktuje ją jak dziecko, mieszkał dokładnie nade mną od 6 miesięcy nawet nie zwróciłam uwagi nie wiedziałam nawet jak wygląda a on rzekomo bardzo chciał mnie poznać. Wspomniała, że jest młodszy ode mnie o ok3 lata, nie zadawałam się nawet z młodszymi ode mnie, więc nie wykazywałam zainteresowania ona przychodziła opowiadała mi o nim coraz częściej wszystko i pozytywy i negatywy, chociaż tych było mało. W końcu po 2 miesiącach zgodziłam się na kawę no i zaczęło się spodobał mi się, ale stwierdziłam, że jak dla mnie jest za młody jednak rozmowa była dość interesująca postanowiłam go poznać już tego samego dnia umówiliśmy się na wyjście na wieczór. Po paru dniach doszłam do wniosku, że jak na swój wiek jest bardzo dojrzałym mężczyzną i że warto spróbować, bo jestem po 2 związkach 6letnim i 2 letnim ze starszymi ode mnie a jednak też się nie udały. Od tamtej spędzaliśmy ze sobą każdą wolną chwilę najczęściej10 godz. dziennie nie mogliśmy żyć bez siebie odwiedzał mnie w pracy czasem by nie tracić czasu przyjeżdżał po mnie, późno się kładliśmy wracałam do domu ok1 w nocy. Mieliśmy podobne zainteresowania, dużo rozmawialiśmy, byłam taka szczęśliwa zapominałam o wszystkim przy nim pierwszy raz od 8 miesięcy zaczęłam się uśmiechać, ale traktowałam go z dystansem bałam się że mnie zrani bałam się tego że jest młodszy wiedział o tym czasem bywałam uszczypliwa ale tylko dlatego że wiedziałam że gdy przestanę całkiem stracę dla niego głowę i straciłam wciągu bardzo szybkiego czasu zbliżyliśmy się do siebie, teraz myślę że o wiele za wcześnie nigdy w moim życiu nie nastąpiło to tak szybko jak teraz po prostu chwila zapomnienia powtórzyło się to parę razy niestety doszło do momentu że zaistniało ryzyko że zostaniemy rodzicami: chwila nieuwagi los wystawił nas na próbę zabezpieczenie zawiodło w tym momencie wykazał się naprawdę dojrzałością bynajmniej tak uważałam nie spanikował cały wieczór był bardzo czuły długo rozmawialiśmy uspokajał mnie że w razie czego nie zostawi mnie w tej sytuacji że będziemy razem bo i tak chcieliśmy być mówił że oczywiście tak jak mi nie jest to w tej chwili na rękę ale cóż ,załatwiliśmy tabletki po…wzięłam z racji naszych prac widywaliśmy się rzadziej on ma dwie prace ale w miarę możliwości za każdym razem kiedy tylko było to możliwe za to utrzymywaliśmy kontakt tel. zawsze on dzwoniło czasem nawet z 10 razy dziennie jednak po paru dniach znaczą dzwonić coraz rzadziej czekaliśmy aż można będzie zrobić test, on miał problemy z sercem opowiadał mi od 1 dnia znajomości, nie wiem ile w tym prawdy ale rzekomo zaczęły mu się nasilać, zaczął być nerwowy ale wszystko tłumaczone było stresem w tej sytuacji w końcu znaliśmy się krótko za to intensywnie. Miałam mieszane uczucia zaczął często wyjeżdżać do domu do rodzinnego miasta rzekomo jeździł do lekarza z tym sercem z jednej strony chciałam w to Wierzyc z drugiej zastanawiałam się czy to nie jest droga ucieczki z jego str. Po paru dniach zadzwonił zarzucając mi że rozmawiałam o nim z dziewczyną od której wynajmuje pokuj nade mną fakt widziałam się z nią ale nic nie wspominałam o nim wiedziałam że jest o niego zazdrosna i chciała nas skłócić, parokrotnie proponowała mu sex bez zobowiązań wiem to zarówno od niego jak i od niej bo niekryte się z tym, wiem że gdy odmówił jej (nie chciałam wierzyć ale twierdzi że szanuje samego siebie a jej się brzydzi bo przy nim sprowadza facetów kilku tyg .i że mogła by mieć syfa)odmówił jej mówiąc że ja życzę sobie wyłączności więc nie podobało by mi się to w tedy zaproponowała trójkącik ale też odmówił wiedziałam że będzie się mścić od tego momentu nie miną nawet tydzień wiec też nie mam pewności czy coś rzeczywiście mu naopowiadała czy tylko on wymyślił cokolwiek żeby mieć powód do kłótni wiedział że następnego dnia miałam wykonać test próbowałam porozmawiać ale byłam w pracy pierwszy raz zadzwoniłam do niego w celu wyjaśnienia sprawy ale nie chciał słuchać był tak zdenerwowany nie dał mi powiedzieć ani słowa. Przestał przyjeżdżać nie pokazywał się przez prawie tydz. Nawet nie zadzwonił dowiedzieć się o wynik, po paru dniach pojawił się na górze widziałam jak przyjechał z jakaś dziewczyną on zawsze spotykał się ze starszymi ta było młodziutka bardzo młodziutka powiedziałabym, że nawet dziecko, nie wiem, kim była dla niego wiem ze ma siostrę być może to ona. Musiał jej coś wspominać, bo gdy wychodzili patrzyła w moje okna, będąc też nawet nie podszedł się zapytać. Wynik był jednak pozytywny czekałam niestety nie interesował się nawet nie wiedział ja w miedzy czasie byłam u swojego znajomego lekarza to był dopiero 11 dzień wiec można było jeszcze ratować sytuację dostałam inne środki i miałam zrobić wynik po tygodniu. Oczywiście wiadomo stresująca sytuacja byłam sama stwierdziłam że musi się jakoś dowiedzieć ale nie chciałam po prostu dzwonić, jednak znajomi widzieli ze jest coś nie tak i wyciągnęli mnie do miasta w nocy nie wytrzymałam byłam przekonana ze ma służbę wiec myślałam ze czas spotkać się i porozmawiać zadzwoniłam było bardzo głośno odebrał ale nie usłyszałam jego głosu byłam przekonana ze nie odebrał połączenie trwało 2 sekundy, później się zorientowałam on od razu domyślił się o co chodzi przeczekał noc i zadzwonił rano pytał się jak powiedziałam ze nienajlepiej tłumaczył że nie kontaktował się bo był w szpitalu i że domyśla się ze go widziałam gdy na przepustce przyjechał po dokumenty nie tłumaczył z kim był bo była ważniejsza sprawa, pytał czy już myślałam co zrobimy proponował pomoc ponieważ ma w rodzinie ginekologa stwierdził ze możemy spróbować coś zrobić bo jest wcześnie ale powiedziałam ze już się tym zajęłam i że czekam na wynik oczywiści spytał o koszta chciał wszystko pokryć ale powiedziałam ze to później i że teraz jest ważniejsza sprawa niż rozliczanie się (nie wzięłam i nigdy nie wezmę tych pieniędzy).Wykazywał chęć spotkania się ze mną niestety godziny pracy tak nam kolidowały że nie dało rady, na chwilkę tak było by to możliwe ale żeby usiać i porozmawiać na spokojnie nie było możliwości, cały tydzień utrzymywał ze mną kontakt tel między czasie napisałam mu meila bardzo długiego powiedziałam mu że zależy mi żeby odczytał wyjaśniłam mu w nim wszystko by wiedział co się działo gdy rzekomo był w szpitalu i wyjaśniłam tą sytuację z tą znajomą która nas tak rzekomo skłóciła musiała być winna bo nieodebrana już ode mnie ani jednego tel.więc bała się czegoś, list był meil był napisany bardzo spokojnie kulturalnie i choć mogłam mieć pretensje o jego zachowanie nie robiłam mu w nim wyrzutów chciałam tylko by zrozumiał. Nie miał jak go odczytać wiec zwlekał w miedzy czasie w rozmowie powiedział mi że układa sobie życie ze jest z kobietą od której na pewno nie odejdzie i że jeśli coś będzie nie tak to musimy w inny sposób załatwić sprawę wiem ze przez poprzednie 5 miesięcy był sam. Potem spędził ze mną parę tyg zauważyła bym, a od tamtego czasu minęło zaledwie 11 dni trochę za mało by się tak z kimś związać zwłaszcza leżąc w szpitalu. Myślę ze po prostu spanikował i nie wiedział co robić wiec wymyślił sobie historię ale sprowadziłam go na ziemię pytając czy w razie czego zostawi swoje dziecko. Był ze mną cały czas w kontakcie nadszedł czas kolejnego testu było po sprawie, wynik był pomyślny dla nas mogliśmy odetchnąć z ulgą, miałam mu napisać o wyniku jednak nie mógł się doczekać prosił żebym zadzwoniła. Powiedziała mu dodając ze w tej sytuacji zdaje sobie sprawę że to koniec naszej znajomości, nie robiłam mu wyrzutów ze zachował się niedojrzale próbując robić uniki bo nie mogę go oskarżać nie znając prawdy może był w tym szpitali poprosiłam tylko by odczytał meila obiecał ze to zrobi powiedziałam tylko ze chcę by nie było niedomówień nie domówień chce być pewna że wszystko rozumie obiecał ze nie wie kiedy ale zrobi to zależało mi na tym i byłam trochę zła na siebie bo wiem że gdybym powiedziała żeby najpierw odczytał a potem otrzyma wynik zrobił by to od razu a tak mógł to olać i pokazać mi że wcale nie musi. Wiedziałam ze nie ma gdzie go przeczytać zaproponowałam że może to zrobić u mnie gdy przyjedzie do domu ale poinformował mnie że wyjeżdża z miasta. Jednak chyba nie wytrzymał o 18 przyjechał chyba ZN…ów się wprowadzał bo miał dużo bagaży, nie przyszedł myślę ze zrobił to celowo pokazał się ze jest i myślał że będę go prosić by przyszedł odczytać meila ale nie poniżałam się za to zakładałam ciągle inną kreację i wychodziłam z domu trzaskając drzwiami by słyszał byłam przekonana ze stał w oknie i obserwował zawsze tak robił, wiec skoro przyjechał mi się pokazać to też mu się pokazałam. Długo nie wytrzymał zawsze twierdził ze jest bardzo uparty i potrzebuje czasu by przemyśleć a potem zawsze sam przeprasza bynajmniej tak twierdził. Powiedział ze nie ma ochoty teraz czytać tego meila, ale minęło zaledwie półtora dnia jak zadzwonił pytając o hasło do poczty bo ja samo mu je zakładałam i obsługiwałam pomagając mu w pewnej sprawie gdyż on nie miał dostępu do netu, wiec myślę ze musiało go bardzo nurtować co jest w nim napisane, sprawdziłam po godzinie wiadomość była wykasowana od tej pory mija dopiero drugi dzień a ja się zastanawiam (jeśli możecie to wyrażacie swoją opinie co myślicie)
1-czy odczytał tego meila czy tylko go wykasował, myślę że jeśli miał by to olać to nie jechał by go odczytać nie fatygował by się by jechać gdzieś i by dzwonić do mnie po hasło poprosi zostawił by go w spokoju.
2-po drugie irytuje mnie czy się odezwie jak myślicie ja uważam, że powinien zebrać się na rozmowę i chociaż przeprosić za swoje zachowanie, może znów potrzebuje paru dni by zebrać się w sobie i przemyśleć?
3-zastanawiam się czy istnieje szansa by poczuł coś do mnie przez te parę tyg ,bo jeśli nie to nie rozumiem po co by mi się pokazywał, celowo przyjeżdżał i czytał tego meila myślę ze inaczej by to olał. Jak myślicie czy istnieje szansa by jeszcze to wszystko naprawić? szczerze to wiem ze to ja powinnam mieć go gdzieś poznałam go dałam mu szansę i wykazał się nie dojrzałością oczywiście nikt nieplanowa takich sytuacji ale jeśli mam być szczera to bardzo mi na nim zależy nie wiem czy można nazwać to tylko zauroczeniem to chyba cos więcej z mojej str. po mimo tego co się stało chciałabym mu dać szansę o ile on jeszcze by tego chciał ale po jego zachowaniu wnioskuje że jest to prawdopodobne tylko może mu głupio może wstyd że się tak zachował i jeszcze to kłamstwo o tej kobiece…….nie wiem co mam robić, czy mogę zrobić jeszcze coś oprócz czekania na jego odzew, nie wiem czy ta sytuacja go nie wystraszyła na tyle że nie będzie chciał podjąć już próby ale z kim innym też mogło by mu się zdarzyć, proszę pomóżcie mi doradzicie coś ja nie śpię po nocach, każdy nadjeżdżający samochód sprawia że stoję w oknie patrząc czy to nie on, nie mogę się skupić myślę tylko o nim i tak mija każdy dzień nie kontaktuje się z nim bo nie mam podstaw, pretekstu a poza tym nie chcę się narzucać ale bardzo cierpię jeśli mogli byście wyrazić swoją opinię na temat czy widzicie tu jeszcze jakąś szansę i odpowiedzieć na te 3 dręczące mnie pytania w punktach jak myślicie była bym wdzięczna. Tylko proszę jeśli macie mi pisać żebym wybiła sobie go z głowy nie piszcie w cale tak mówią wszyscy moi znajomi jeśli chciała bym takich rad nie pisała bym do was. POZDRAWIAM
Hmm... może jestem za młody aby ci doradzić, jednak spróbuje.
1. Uważam, że on przeczytał tego maila, wnioskując po jego póxniejszym zachowaniu bardzo się tym przejoł i niechciał sie z toba kontaktować, ponieważ chciał to wszystko przemyśleć na spokojnie.
2. Chłopak obawia się tej rozmowy, zachował się niedojrzale i teraz pewnie żałuje, że tak postąpił, dlatego boi się z tobą rozmawiać. To jest dla niego trudna sytuacja i czuje się on winny o to wszystko, pewnie teraz mysli, że ty niechcesz go już znać i nawet jakby zebrałby się na tą rozmowe to bałby się odrzucenia z twojej strony. On wie, ze ty cierpisz.
3. Sądze, że istnieje szansa na to aby wam sie udało. On potrzebuje troche czasu, żeby to wszystko przemysleć. Gdyby nei było na to szansy i by mu na tobie nie zalezało to by się nie fatygował i nie jechał by znowu. Daj mu poprostu troche czasu, a wtedy pewnie się odezwie i z tobą na ten temat zechce porozmawiać.
Musisz mysleć pozytywnie i się nie poddawać. JEdnak gdy nie będziesz miała cierpliwości to sama spróbuj sie z nim skontaktować, ale wtedy są dwa wyjścia, może niechcieć z tobą rozmawiać, ponieważ nei bedzie na to jeszcze gotów, albo z tobą porozmawia szczerze na ten temat i ty wtedy spróbuj się opanować i o nic go nie oskarżać, postaraj sie aby ta rozmowa byłaby szczera i spokojna.
Niewiem czy dobrze ci doradziłem, ponieważ sam jestem bardzo młody, ale wiem co oznacza cierpienie w tej sprawie i jak czlowiek potrzebuje z kimś o tym pogadaći aby ktoś inny mu doradził co powinien z tym zrobić.
Pamiętaj, Zawsze jest szansa i nigdy nie można się poddać!!!
Dołączyła: 11 Mar 2006 Posty: 2385 Skąd: Częstochowa
Wysłany: 2007-06-18, 10:39
Polecający: bierdonka
Przeczytałam choc mi się nie chciało , ale końcówka mnie powaliła " nie chce się narzucać, nie mam pretekstu by z nim gadać" weź kobieto ale takimi tekstami utwierdzasz mnie w przeknaniu ,że to raczej Ty nie jesteś dojrzała do związku. Od kiedy to tylko on ma decydowac co z wami ? Chyba to lezy też w Twoim interesie , Tobie zalezy na nim a zachowujesz sie jak mała dziewczynka której wzięto lalke i wstydzi sie poprosić o zwrot. Pisanie mejla ? To jest dopiero dziecinne , szkoda ze mu w smsie nie napisałaś jeszcze ;] Ludzie kochani ,czy wy nie macie jezyka w gębie ? Zapomnieliście jak się rozmawia ? No przciez piszesz ze było wam cudownie a nagle nie wiesz jak z nim postepować.
ROZMOWA !! Wykaż się tym ze naprawde Ci zalezy , spotkajcie sie i porozmawiajcie oko w oko na czym stoicie. Nie wiem czego tu sie bać ?
Grosz-bardzo chciałabym ci podziękować za odpowiedz,jestem ci naprawde wdzieczna za szczerą wypowiedz i szczerze mam nadzieje ze masz rację-pozdrawiam serdecznie-netari
[ Dodano: 2007-06-19, 08:18 ]
Lolinka-widzę że żeczywiscie niechciało ci się czytać mojego listu więc zrobiłaś to bardzo nieuwarznie albo niezrozumiałaś do końca o co mi chodziło.ja nieboję sie rozmowy mogła bym z nim rozmawiać w każdej chwili tylko umknoł ci fakt że napisałam "przestał przyjeżdżać nie pokazywał się przez prawie tydz. Nawet nie zadzwonił dowiedzieć się o wynik"więc sory ale z tego widać ze robił uniki fakt mówił że był w szpitalu ale czy faktycznie tak było czy to kolejny unik tego nie wiem, pokazał się 2 razy jak juz wiedział ze wszystko jest wpożądku ale był krótko twoim zdaniem pewnie miałam pilnowac go pod domem i begać za nim a moim sam powinien zmobilizowac sie by przyjść porozmawiać,meila wysłałam mu bo niemiałam wyboru też nieuważam tego za dobrą formę ale tak ja pisałam -"wykazywał chęć spotkania się ze mną niestety godziny pracy tak nam kolidowały że nie dało rady, na chwilkę tak było by to możliwe ale żeby usiać i porozmawiać" raczej nie zreszta do tego że kolidowały nam godziny pracy też niebyła bym pewna czy to z jego str nie był wykręt więc niemiałam jak a niechciałam naciskać bo niechciałam by stało się tak jak napisał grosz że gdy ja zacznę naciskac na spotkanie on się wystraszy bo nie bedzie na to gotowy więc wolę dac mu czas by sie sam przełamał choc nie wiem czy to nastąpi bo po tym jak odczytał żekomo wiadomość pokazał się 2 razy widziałam że znów sie wprowadza myślałam że jakoś sie spodkamy nawet przypadkiem umówimy się na kawkę porozmawiamy i będzie ok ale od tamtej pory niepokazał sie w domu i nie wiem czy to wynik tego ze ciągnie 2 prace bo kiedys też nieprzyjeżdzał całymi tygodniami czy jak narazie dalej robi uniki,ja narazie spokojnie czekam na jego reakcję ale tracę powoli nadzieje
Dołączyła: 11 Mar 2006 Posty: 2385 Skąd: Częstochowa
Wysłany: 2007-06-19, 10:49
Polecający: bierdonka
uważnie czytałam ale w swojej wypowiedzi pominęłam wszelkie fakty co on robił , gdzie jeździł bo to nieistotne - i nie wmówisz mi ze sie nie boisz bo później napisałaś ze nie chcesz żeby sie wystraszył ;] No to sorry , przeczytaj uważnie mojego posta - komu ma zależeć na tym związku ? Chyba Tobie nie ? Więc rób co chcesz ale jeśli wolisz czekać do usranej śmierci to sobie czekaj , ale nie licz na to ze facet sam zacznie sie domyślać co Ty czujesz bo oni tego nie potrafią jeśli im sie nie pokaże.
Trudno byłoby mi się nie zgodzić z lolinką. Ta sytuacja w jakiej się znalazłaś wymaga radykalnych kroków. Musisz sie z nim spotkać i pogadać w cztery oczy. Ja nie wierze, że nie byłabyś w stanie się z nim spotkać. Działaj kobieto bo tu chodzi o twoją przyszłość i szczęście!! Bo mi ta obecna sytuacja przypomina trochę zabawę w kotka i myszkę
lolinka napisał/a:
Ludzie kochani
Mam nadzieje, że nie jestem jednym z tych kochanych
_________________ "Cóż najtrudniejsze z wszystkiego?
A prostym wydaje się zgoła:
Dojrzeć spojrzeniem własnym
To, co się przed nim nie chowa"
Moim zdaniem on jest niedojrzały i sam nie wie czego chce. Gdyby nic nie czul do Ciebie olał by to i nawet nie pomyślal by o tym aby przeczytac tego maila. Pokazal Ci najpierw ze nie zalezy mu tak bardzo aby dowiedziec sie co jest tam napisane a jednak nie wytrzymal dlugo i poprosil o haslo. Jestem pewna ze przeczytal i nie wie co zrobić teraz.. Powinnaś koniecznie z nim porozmawaic i wyjaśnic wszystko.. Najgorsze co mozesz zrobic to czekac na to co on teraz zorbi. Sama powinnas wziaś sprawe w swoje rece. Nie czekaj na jego pierwszy krok. I to na pewno nie bedzie ponizajace jesli ty zaczniesz rozmowe. Gdybym byla w takiej sytuacji poszla bym do niego i powiedziala wszystko co czuje.... Bo nie mozna czekac z takimi rzeczami bo to męczy jak nic..
_________________ Til everything burns
While everyone screams
Burning their lies
Burning my dreams
All of this hate
And all of this pain
I'll burn it all down
As my anger reigns
Til everything burns
Mam nadzieje, ze mój post trochę pomógł. Nie będe pisał co powinnaś robić, bo niechce się powtarzać. Czy przez ten ostatni czas coś sie wydarzyło ? podjełaś jakieś kroki lub on podjoł ?
Nie napisze ci co masz zrobić, bo prosiłaś aby ni pisać Ci ze nic z tego nie bedzie...
Wisz trudno jest ocenic sytuacje po przeczytaniu "streszczenia" tych wszystkich wydarzeń, widzisz przeczytałam dos cuważnie Twój post i według mnie to dla faceta był to tylko taki epizod, dla mnie gość który gdy dowiaduje sie ze bedzie tata wieje... jest zwykłym tchurzem... owszem chciał Ci pomóc pozbyć sie "problemu" ale tak nie zachowuje sie prawdziwy, zakochany mężczyzna... gdy sytucja sie wyjaśniła gosć nie dawał znaku życia nie odzywał sie wiec... przestraszyl sie ze to może sie powtórzyć...
okey nie bede Cie dołować, jeżeli naprawde wierzysz w niego i jego uczucia to... trzymam mocno kciuki ze Ci sie uda to wyjaśnić i odbudowac ten zwiazek;] pozdrawiam
_________________ Nikt nie bedzie mi mówił jak mam żyć, bo nikt za mnie nie umrze!!!!!
Dziękuje wam wszystkim za szczere wypowiedzi,naprawdę jestem wam za nie bardzo wdzięczna.Grosz pytałeś co dalej czy coś sie wydarzyło otusz po przeczytaniu tego meila przyjechał do domu, tak jak wspomniałam widziałam że się wprowadzał bo widziałam jak wnosił bagaże, chciałam nawet wyjść do niego i porozmawiać ale stwierdziłam że poczekam ze skoro się znów wprowadza to pewnie chce nawiązać kontakt, postanowiłam dać mu czas by się rozpakował. Nie chciałam tak od razu napadać na niego, żeby się nie wystraszył w końcu przyjechał. Ja też nie miałam powodu w końcu sprawa została w pewnym sensie zakończona problem rozwiązany a pamiętając to co wcześniej mi powiedział że układa sobie z kimś życie nie mogłam już nic od niego oczekiwać. Choć uważam, że powinien zdobyć się na odrobinę szczerości i porozmawiać ze mną, ale gdy przyjechał byłam pełna nadziei, że tak się stanie. Następnego dnia również pokazał się na chwilę miał służbę, ale podjechał na 10 min po coś myślałam, że robi to celowo, byłam przekonana, że w krótce się spotkamy, że jeśli nie będzie miał odwagi zadzwonić to zrobi to niby przypadkiem. Niestety w tedy widziałam go po raz ostatni od tamtej pory wcale się nie pokazał nie nocuje w tym mieszkaniu, chociaż jest opłacone. Teraz się zastanawiam czy rzeczywiście potrzebuje jeszcze czasu. Od tamtej pory mija 6 dzień, czy jego nieobecność wynika z ciągłej pracy bo nieraz zdarzało się ze nie było go po 2 tyg. Czy rzeczywiście mnie wcześniej okłamał i nie przyjeżdża bo jest z inną kobietą. Nie wierzyłam w to bo spędziłam z nim 3 tyg ,spędzaliśmy po ok. 10-11 godzin dziennie, nigdzie nie jeździł z nikim się nie spotykał. Razem spędzaliśmy wieczory nigdy nigdzie nie dzwonił, nikt poza kolegą z pracy też nie dzwonił do niego wiec byłam pewna, że to kłamstwo. Rozstawaliśmy się ok. 1 w nocy. Zresztą miał tą koleżaneczkę, która chciała nas skłócić wyciągała o nim wszystkie brudy, jakie znała opowiadała mi też o jego poprzednich związkach, myślę, że gdyby był z jakąś nie omieszkała by tego wykorzystać jednak coraz częściej myślę że mogła istnieć naprawdę, mógł się z nią pokłócić a mnie okłamywać a teraz może wrócił do niej, różne myśli chodzą mi po głowie zastanawiam się czy mnie oszukał czy po prostu potrzebuje jeszcze czasu. Jednak coraz częściej też zastanawiam się nad tym, że zachował się bardzo nieodpowiedzialnie i myślę o tym czy warto próbować skoro nie ma gwarancji że w przyszłości będzie zachowywał się podobnie uciekając od wszelkich problemów. Szkoda tylko, że moje uczucia są całkiem odmienne od tego co podpowiada rozum i że myślę o nim cały czas. Nawet nie mogę z nim porozmawiać z koro nie przyjeżdża do domu nie mam z nim kontaktu przecież nie zadzwonię skoro mówił mi że jest z kimś innym…
Powinnaś jednak spobować z nim pogadać. Skoro nie masz pewności czy ma kogoś innego czy spędza swój czas z inną kobietą, to rozmowa będzie jedynym źródłem nato. Rozmyslanie w niczym ci nie pomoże, musisz być pewna czy jest jakaś szansa na wasz związek. Innego wyjścia nie masz, lepiej wiedzieć, ze nic z tego nei będzie niż żyć w niepewności
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum