Zaproszone osoby: 1
Dołączył: 04 Sie 2006 Posty: 1153
Wysłany: 2007-10-03, 23:01
sis napisał/a:
Monogamia to jedno, a zazdrość drugie. Jedno z drugim łączyć się nie musi.
Ale może to rozwiniesz? Czemu monogamia jeżeli ktoś nie jest zazdrosny i taki seks na boku w wykonaniu partnera jest mu obojętny (w końcu jego ciało i może z nim robić co chce)?
sis napisał/a:
Sformułuj tę myśl jeszcze raz, bo póki co pokrętna jest.
Dołączył: 01 Paź 2007 Posty: 34 Skąd: ja mam to wiedziec?
Wysłany: 2007-10-04, 00:08
Polecający: Google
U mnie jest tak, że miłość z zazdrością są totalnie nierozłączne, co nie znaczy, że nie ufam osobie, którą kocham po prostu bywam o nią zazdrosny ot i kropka.
_________________ "Remember: its better to burn out than to fade a way"
Taniec, wyjście do kina i seks to 3 zupełnie różne rzeczy... ale co z tego?
ano to, że jak wchodzisz w związek to tracisz część swojej niezależności. nie ma już czegoś takiego:
kenusarf napisał/a:
Przecież to jest jego/jej ciało może z nim robić co chce. Może sobie z kimś zatańczyć, wyjść do kina to może i uprawiać z kimś seks.
...nie może też flirtować z jakąś laską bo taki ma kaprys i oczekiwać, że partnerka będzie siedzieć cicho jak myszka w kącie, że nie będzie zazdrosna albo że nie zrobi awantury. jak ktoś chce chodzić sobie do kina z różnymi osobami czy uprawiać seks z kim tylko ma ochotę to jest na to sposób: ZOSTAĆ SINGLEM.
wciąż uważam, że mimo wszystko ktoś ma prawo odczuwać zazdrość i ją okazywać, tak samo jak niezadowolenie z postępowania partnera.
_________________ "wierzę w Ciebie boś Ty wierna, wszechmocna i miłosierna xD" .....
Za to ja Wam zrobię numer i tak jakby zmienię stronę. ;>
Igor napisał/a:
zal mi Ciebie
radzę Igor dokładnie czytać temat
Igor napisał/a:
ale musi byc normalna nie chora
może już wiesz jaka jest ta "normalna" zazdrość w Twoim mniemaniu?
kenusarf napisał/a:
Czy możemy sobie wyobrazić związek, w którym nasz partner będzie uprawiał seks z innymi osobami? Jeżeli nie, to czy przypadkiem nie jest to objaw zazdrości?
możemy sobie coś takiego wyobrażać, tylko jaki jest sens takiego wyobrażania?
kenusarf napisał/a:
A może zazdrość to nie jest objaw braku zaufania, ale dopiero w połączeniu z brakiem zaufania staje czymś niepożądanym?
To brak zaufania przede wszystkim jest czymś niepożądanym w każdej postaci.
kenusarf napisał/a:
Przecież to jest jego/jej ciało może z nim robić co chce. Może sobie z kimś zatańczyć, wyjść do kina to może i uprawiać z kimś seks. Czyż nie?
Może, ale nie musi - jest takowa ewentualność, ale to nie oznacza, że tak się stanie, bycie w związku to przede wszystkim zaufanie, uczucie, gdy się kocha partnera to pragnie się bliskości z nim, tak więc taniec, wyjście do kina z partnerem ma inny wymiar niż ze znajomymi. Jeśli chodzi o seks to każdy wybiera to, co wg niego jest najlepsze - jeśli jakaś osoba odczuwa przyjemność tylko z tego, by jak z największą ilością osób uprawiać seks to jej prawo - tylko pytanie jest takie, czy to jest wartościowe, czy to daje jakieś głębsze spełnienie? Związek to jedność, będąc z kimś pragnie się tej osoby, jej obecności, jej bliskości, ufa się itp. - po co do tego ktoś inny, ktoś zupełnie obcy na chwilę?
_________________ "Dobrze jest, psiakrew, a kto powie, że nie, to go w mordę!"
'A w kominie szurum burum, a na polu wiatr do wtóru, a na chmurze bal do rana, a pogoda rozśpiewana.Zielono mi i spokojnie, zielono mi' wszystko gra
Zaproszone osoby: 1
Dołączył: 04 Sie 2006 Posty: 1153
Wysłany: 2007-10-05, 13:39
Colorblind napisał/a:
jeśli jakaś osoba odczuwa przyjemność tylko z tego, by jak z największą ilością osób uprawiać seks to jej prawo - tylko pytanie jest takie, czy to jest wartościowe, czy to daje jakieś głębsze spełnienie?
Ale jaki ma to związek z tematem? Załóżmy, że Twój partner chce seksu z kimś innym. I on się zgadza z tym, że to płytkie i bezwartościowe, ale nie wszystko co ludzie robią jest wartościowe, czemu więc akurat ta jedna rzecz jest inaczej traktowana?
A jak ktoś uprawia seks za pieniądze, żadnych uczuć, traktuje to wyłącznie jako pracę?
Colorblind napisał/a:
Związek to jedność, będąc z kimś pragnie się tej osoby, jej obecności, jej bliskości, ufa się itp. - po co do tego ktoś inny, ktoś zupełnie obcy na chwilę?
To po co tańczyć z kimś innym? Czemu stawiasz znak równości między związkiem a seksem, a jak się chce zatańczyć z kimś innym?
sam pewne granice dobrego smaku taniec z inna osoba do pewnych granic jest ok, ale ja raczej nie chcial bym zobaczyc jak moja Kobieta tanczy i sie ociera o jakiegos typa no chyba ze to kumpel ale tez sa granice tylko ze moze troche mozna je nagiac bo wiadomo ze to rodzina zawsze oczekuje od Kobiety pelnego oddania i sam to daje nie slinie sie na widok innej nie ogladam sie i nie porownuje z kumplami to co innego ale to juz inna bajka
on chce, ona ma prawo się nie zgodzić na taki układ. teraz on ma do wyboru: albo to zrobi i zaryzykuje, że straci swoją (niby) ukochaną albo uszanuje jej życzenie i będzie wierny. proste. można też poszukać kogoś, kto godzi się na dzielenie się partnerem z większą liczbą osób (dzielenie się w sensie seksualnym oczywiście), będzie problem z głowy.
_________________ "wierzę w Ciebie boś Ty wierna, wszechmocna i miłosierna xD" .....
Czemu stawiasz znak równości między związkiem a seksem, a jak się chce zatańczyć z kimś innym?
Nie stawiam znaku równości, ale uważam, że seks jest częścią związku, nie wyobrażam sobie bym uprawiała seks z osobą, której nie kocham i która mnie nie kocha.
kenusarf napisał/a:
To po co tańczyć z kimś innym?
Jeśli chodzi o taniec to wiadomo, że inaczej tańczy się ze swoim partnerem, a inaczej z kolegą - i słowo "inaczej" oznacza tu dla mnie to, co się czuje podczas takiego tańca, to, co się przeżywa
kenusarf napisał/a:
Załóżmy, że Twój partner chce seksu z kimś innym. I on się zgadza z tym, że to płytkie i bezwartościowe, ale nie wszystko co ludzie robią jest wartościowe, czemu więc akurat ta jedna rzecz jest inaczej traktowana?
Załóżmy. Wtedy bym się zapytała partnera, co by mu to dało. Poza tym gdyby się zgodził z tym, że to płytkie i bezwartościowe, gdyby sobie zdawał z tego sprawę to by mu na tym w ogóle nie zależało, po co zabiegać o coś, co nie ma wartości?
_________________ "Dobrze jest, psiakrew, a kto powie, że nie, to go w mordę!"
'A w kominie szurum burum, a na polu wiatr do wtóru, a na chmurze bal do rana, a pogoda rozśpiewana.Zielono mi i spokojnie, zielono mi' wszystko gra
Zaproszone osoby: 1
Dołączył: 04 Sie 2006 Posty: 1153
Wysłany: 2007-10-06, 08:54
Colorblind napisał/a:
że seks jest częścią związku, nie wyobrażam sobie bym uprawiała seks z osobą,
Ale jak Twój partner Ci, że on sobie nie wyobraża, że mógłby zatańczyć z kimś kogo nie kocha? Czy to będzie wystarczający argument, abyś w czasie związku nie tańczyła z nikim innym?
Colorblind napisał/a:
Jeśli chodzi o taniec to wiadomo, że inaczej tańczy się ze swoim partnerem, a inaczej z kolegą - i słowo "inaczej" oznacza tu dla mnie to, co się czuje podczas takiego tańca, to, co się przeżywa
A jak Twój partner inaczej będzie uprawiał seks z Tobą, a inaczej z koleżanką? Z Tobą będzie przeżywał, a z koleżanką to tylko dla zabawy?
Colorblind napisał/a:
gdyby sobie zdawał z tego sprawę to by mu na tym w ogóle nie zależało, po co zabiegać o coś, co nie ma wartości?
Wszystko co robisz w życiu jest wartościowe? Śmiem wątpić...
Dlaczego po prostu nie przyznasz, że jak kogoś kochasz to chcesz mieć go tylko dla siebie? Czy uważasz, że jest w tym coś niestosownego?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum