Wysłany: 2008-02-03, 19:04 Związek z osobą niepełnosprawną
Jak myślicie, czy związek, z osobą niepełnosprawną (fizycznie czy umysłowo) jest możliwy? Czy wy gotowi byli byście być z taką osobą, jeśli nie, to dlaczego?
Założyłem ten temat, gdyż sam należę do grona osób niepełnosprawnych i jestem w "trudnym wieku". Często się zastanawiam czy kiedyś znajdę tą jedyną...
Zapraszam do dyskusji
Zaproszone osoby: 1
Dołączyła: 21 Sie 2007 Posty: 553
Wysłany: 2008-02-03, 19:12
Izdeb napisał/a:
ak myślicie, czy związek, z osobą niepełnosprawną (fizycznie czy umysłowo) jest możliwy?
a co to ma do rzeczy czy ktoś np. jeździ na wózku? Jak dla mnie to nie ma znaczenia...Jeśli bym kochała chłopaka chorego to byłabym gotowa opiekować się nim dniami i nocami.
_________________ Jaki cel ma życie kiedy sensu brak...?
Niech płynie krew w żyłach Twych, rozcieńczona nadzieją przyszłych dni...
Oczy zalane łzami ukazują, jak ludzie się traktują...
Wiesz Izdeb miłość działa poza granicami pełnosprawny/niepełnosprawny, czarny/biały, Polak/Obcokrajowiec, Katolik/ Wyznający ina Wiarę. Czasem trudno nam przeiwdzieć dla kogo nasze serce zabije goręcej i wózek, bycie niewidomym czy niesłyszącym nie przekreśla szansy bycia kochanym.
_________________ Kto żyje w strachu ten wcale nie żyje
Wysłany: 2008-02-03, 19:41 Re: Związek z osobą niepełnosprawną
Izdeb napisał/a:
Jak myślicie, czy związek, z osobą niepełnosprawną (fizycznie czy umysłowo) jest możliwy? Czy wy gotowi byli byście być z taką osobą, jeśli nie, to dlaczego?
Założyłem ten temat, gdyż sam należę do grona osób niepełnosprawnych i jestem w "trudnym wieku". Często się zastanawiam czy kiedyś znajdę tą jedyną...
Zapraszam do dyskusji
z niepełnosprawną fizycznie da się, ale widzę, ze ty masz raczej problem psychiczny. Każdy może kogoś znaleźć, chyba że bez przerwy użala się nad soba i wmawia sobie, iż jest gorszy od innych.
Jak myślicie, czy związek, z osobą niepełnosprawną (fizycznie czy umysłowo) jest możliwy?
Jest możliwy, wszystko zależy od tej dwójki, która tworzy związek.
Izdeb napisał/a:
Czy wy gotowi byli byście być z taką osobą, jeśli nie, to dlaczego?
Nie lubię tego typu pytań na "gdybanie", bo wtedy większość odpowiada tak, by pokazać, że jest dobrą, wspaniałą osobą, przypisując sobie rangę jakiegoś bohatera. Napiszę tak, nie wiem, czy byłabym gotowa, choć napisać bym chciała "tak". Życie weryfikuje podejście do tego typu spraw, wiadomo, inaczej podchodzisz do osoby niepełnosprawnej, a inaczej do tej całkowicie zdrowej, nie mówię tutaj o tym, że się kogoś skreśla, tylko po prostu powstają różne blokady, strach, różne czynniki mają wpływ na nasze zachowanie. Chociaż trudno przewidzieć, kogo można pokochać, życie czasem potrafi zaskakiwać, każdy ma szansę na miłość. Nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie.
Izdeb napisał/a:
Często się zastanawiam czy kiedyś znajdę tą jedyną...
Masz, że tak to napiszę taką samą szansę na poznanie tej jedynej jak ja tego jedynego, i takie same szanse na niepoznanie jej jak ja tego jedynego.
_________________ "Dobrze jest, psiakrew, a kto powie, że nie, to go w mordę!"
'A w kominie szurum burum, a na polu wiatr do wtóru, a na chmurze bal do rana, a pogoda rozśpiewana.Zielono mi i spokojnie, zielono mi' wszystko gra
Dołączyła: 11 Mar 2006 Posty: 2453 Skąd: Częstochowa
Wysłany: 2008-02-04, 16:24
Polecający: religia tv
no to ja was zdziwie ale nie wyobrażam sobie zycia z niepełnosprawną osobą, nie sądze zebym zakochała się w kimś niepełnosprawnym sama z siebie, i nie wierze w pierdoły ze to nie ma znaczenia i ze wszystko tak ładnie i pięknie bo dla mnie ma znaczenie , być moze dla własnej , egoistycznej potrzeby wygody ;] Natomiast gdyby mój obecny partner nie daj Boze musiałby znosić trudy jakiejś choroby, która przykułaby go do łozka to na pewno nie zostawie go z tego powodu, ale nie ukrywam ze to byłoby ciężkie dla obu stron i w sumie teraz sobie nie wyobrażam takiej sytuacji. Oboje jesteśmy sprawni i taki stan mi odpowiada.
A ja myślę że związek z osobą niepełnosprawną czy to umysłowo czy to fizycznie ma znaczenie tylko wtedy gdy sie ją kocha (tak jak w każdym związku), Myśle że taka osoba niepełnosprawna umysłowo bardziej sie do Ciebie przywiąże niż osoba normalna..
_________________ Psyt...
Można za ryj bana dostać ?
Dołączyła: 11 Mar 2006 Posty: 2453 Skąd: Częstochowa
Wysłany: 2008-02-04, 21:33
Polecający: religia tv
misiuuu napisał/a:
Myśle że taka osoba niepełnosprawna umysłowo bardziej sie do Ciebie przywiąże niż osoba normalna..
a skąd te wnioski ? Że niby dlatego, ze zyje z perspektywą, ze możesz być ostatnia osobą która sie nią zainteresuje ? Nie wiem czy chciałabym być w związku z tą świadomością ;]
Myśle że taka osoba niepełnosprawna umysłowo bardziej sie do Ciebie przywiąże niż osoba normalna..
Tylko czy to aby na pewno jest związek dwojga równorzędnych partnerów?
A ja zgodzę się z loli - sądzę, że nie zostawiłabym partnera, który nagle stracił swoją sprawność ruchową, został przykuty do wózka, łóżka, etc., ale też powstrzymałabym się od wydawania jednoznacznych wyroków, że nigdy, że na zawsze i tak dalej, bo tak naprawdę nie wiem, jak poradziłabym sobie z taką sytuacją. Wydaje mi się zresztą, że nikt, kto czegoś podobnego nie doświadczył, niespecjalnie ma podstawy, by stwierdzać na przykład:
olenkaa1690 napisał/a:
byłabym gotowa opiekować się nim dniami i nocami
Brzmi ładnie, tyle, że wzięcie na siebie opieki nad niepełnosprawną ruchowo osobą to spore wyzwanie. I nie każdy potrafi/chce temu sprostać, co w sumie nie powinno dziwić. Podobnie rzecz się ma z decyzją, by związać się z kimś, kto takiej opieki potrzebuje.
Co do pytania autora tematu:
Izdeb napisał/a:
czy związek, z osobą niepełnosprawną (fizycznie czy umysłowo) jest możliwy?
Owszem. Wszak miłość nie wybiera, więc dlaczego Ty nie miałbyś spotkać "tej jedynej"?
Brzmi ładnie, tyle, że wzięcie na siebie opieki nad niepełnosprawną ruchowo osobą to spore wyzwanie.
No tak tutaj się z Tobą całkowicie zgadzam. Niektórym to się łatwe wydaję, a wcale tak kolorowo nie musi być.
sis napisał/a:
nie zostawiłabym partnera, który nagle stracił swoją sprawność ruchową,
Gdyby jakiś wypadek wydarzył się w związku w którym byłabym szczesliwa z chlopakiem,ktory miałby jakiś wypadek to wiadomo, że nie zostawilabym go samego.
_________________ Prawdziwy przyjaciel nawet nie widząc Cię wie, że jest Ci źle ...
Jak myślicie, czy związek, z osobą niepełnosprawną (fizycznie czy umysłowo) jest możliwy?
Oczywiscie, ze jest mozliwy. Na swiecie jest wiele ludzi, dla ktorych nie istnieja zadne (fizyczne czy umyslowe) bariery w milosci.
Izdeb napisał/a:
Czy wy gotowi byli byście być z taką osobą, jeśli nie, to dlaczego?
Szczerze mowiac, nie wiem. Latwo jest mowic mile slowa o milosci bez granic, trudniej te slowa w zycie wprowadzic. Nigdy nie bylam w takiej sytuacji. Mysle, ze niepelnosprawnosc fizyczna nie moglaby stanac pomiedzy mna a moja miloscia. Nie mowie, ze to nie bylby pewien problem, ale zycie jest pelne takich problemow, a trzeba jakos zyc. Wierze, ze potrafilabym dla prawdziwej milosci poniesc ten ciezar. Ale to tylko slowa, nie wiem, jak zachowalabym sie w realu.
Co do niepelnosprawnosci umyslowej to, szczerze mowiac, nie wyobrarzam sobie takiego zwiazku. Bylam kiedys wolontariuszka w fundacji Burego Misia. Wiem, ze ludzie niepelnosprawni umyslowo, choc sa niezwykle kochani i przywiazani do ludzi, zachowuja sie jak duze dzieci (bo tez nimi sa). Przykro mi to mowic, ale nie wyobrarzam sobie, bym mogla zwiazac sie z taka osoba.
Izdeb napisał/a:
Często się zastanawiam czy kiedyś znajdę tą jedyną...
Na pewno
_________________ "Kiedy pragniemy czegoś, to cały Wszechświat działa na naszą korzyść."-Paulo Coelho "Podręcznik wojownika światła"
Dołączyła: 11 Mar 2006 Posty: 2453 Skąd: Częstochowa
Wysłany: 2008-02-05, 12:54
Polecający: religia tv
klauficzek napisał/a:
Oczywiscie, ze jest mozliwy. Na swiecie jest wiele ludzi, dla ktorych nie istnieja zadne (fizyczne czy umyslowe) bariery w milosci.
klauficzek napisał/a:
Izdeb napisał/a:
Często się zastanawiam czy kiedyś znajdę tą jedyną...
Na pewno
klauficzek napisał/a:
Szczerze mowiac, nie wiem. Latwo jest mowic mile slowa o milosci bez granic, trudniej te slowa w zycie wprowadzic.
to dlaczego mydlisz mu oczy ? ;] Hipokryzjaaa , nie lepiej szczerze napisac ze ma mizerne szanse ? Jak sama widzisz prawie nikt sie w pełni nie zdeklarował ze mógłby z taka osoba zyc więc prawdopodobienstwo tego jest równie małe w rzeczywistości jak i tutaj. No sorry ale takie sa odczucia większości ludzi, ale pomimo tego nie sadze zeby sens było tracic nadzieje i sie załamywac z tego powodu. Ale na pewno nie jestem za tym by być nieszczerym i udawac ze wszystko gra i wmawiac to tym ludziom. Bo niestety łatwo stanąc nad niepełnosprawnym, powiedziec " jest ok" , usmiechnąc sie i pojśc dalej ...
dziewczyna jest na wozku, a chlopak w pelni sprawny
No to widocznie bardzo się kochają. Z pewnością są ludzie, którzy by się odważyli związać z taką osobą... Ja chyba nie dałabym rady. Bardzo duża odpowiedzialność
.
Fantasmagoria napisał/a:
partner ulegl wypadkowi nigdy w zyciu bym go nie zostawila
Gdyby uległ wypadkowi w naszym związku to też bym go nigdy nie zostawiła go samego,,,
_________________ Prawdziwy przyjaciel nawet nie widząc Cię wie, że jest Ci źle ...
Fantasmagoria napisał/a:
partner ulegl wypadkowi nigdy w zyciu bym go nie zostawila
Gdyby uległ wypadkowi w naszym związku to też bym go nigdy nie zostawiła go samego,,,
Ładna deklaracja, tyle, że - jak sądzę - żadna z Was nie sprawdziła tego w praktyce. Oczywiście nie życzę, myślę natomiast, że sytuacja, w której partner traci nagle (np. w wypadku) sprawność ruchową jest na tyle trudna, nie tylko dla niego, ale i dla drugiej strony, że składanie takich obietnic mija się z celem, bo nie sposób przewidzieć "co by było, gdyby..."
Wydaje mi się bowiem, że związek takich ludzi, którzy w pewnym sensie oboje przeżyli ten, dajmy na to, wypadek, po tym wydarzeniu musi zmienić się diametralnie. Nie wolno zapomnieć, że dotąd był to związek ludzi zdrowych, takich, którzy nie mieli żadnych ograniczeń ruchowych, więc nawet nie potrafili wyobrazić sobie sytuacji, w której nie mogliby swobodnie wejść po schodach, pójść potańczyć, czy bez niczyjej pomocy skorzystać na przykład z toalety - przede wszystkim nie wymagali opieki i pomocy przy najzwyklejszych czynnościach. W momencie, gdy partner zostaje nagle przykuty do wózka czy łóżka ten stan się zmienia, z czym nie tylko on, ale i druga strona musi sobie poradzić. Co nie zawsze się udaje, więc byłabym raczej ostrożna ze składaniem deklaracji w stylu: i tak cię nie opuszczę, to nie jest przeszkoda, etc., bo to nieprawda - to jest przeszkoda.
Świetnie, jeśli mimo wszystko partnerzy potrafią oswoić się z takim stanem rzeczy i jakoś przezwyciężyć trudności, by nadal być razem, ale wydaje mi się, że jeśli przeciwności okazują się jednak nie do przeskoczenia, bardziej fair (co nie znaczy, że nie jest to trudne czy bolesne) jest powiedzieć wprost "nie chcę/nie potrafię z tobą być/nie radzę sobie z tym/to mnie przerasta" niż tkwić z związku, który nie jest i nie będzie taki, jak dawniej, tylko ze względu na to, co było, na sentymenty i uczucia czy wspomnienia, których wskrzesić się nie da. Wszak nikt nie chciałby chyba, aby partner był przy nim tylko z litości, czy przez wzgląd na dawne czasy sprzed wypadku, które nie wrócą.
lolinka napisał/a:
Jak sama widzisz prawie nikt sie w pełni nie zdeklarował ze mógłby z taka osoba zyc więc prawdopodobienstwo tego jest równie małe w rzeczywistości jak i tutaj.
Tyle, że autor tematu napisał tylko:
Izdeb napisał/a:
sam należę do grona osób niepełnosprawnych
nie określając, na czym jego niepełnosprawność polega i jaki jest jej stopień. Na pewno inne szanse na związek ma osoba głucha, czy częściowo niesłysząca, niewidoma, na wózku, a inne ktoś, kto jest na przykład sparaliżowany od szyi w dół. To też trzeba wziąć pod uwagę.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum