Miałeś wielkie, przeogromne, super szczęście, Wygrałeś w totka szóstkę, wielka kumulacja 1365714395457295720 euro. Pierwsze co zrobiłeś, to kupiłeś browar. Ale nie byle jaki, tylko najlepszy, bo Twój ulubiony. Jak zwykle każdego poranka, spacerowałeś (tak jak przystało na młodego księcia), pośród ogrodów, gdzie były Twoje plantacje chmielu. Rozmyślałeś nad sensem istnienia, a dwie półnagie murzynki nosiły za Tobą bezprzewodową lodówkę, byś miał zawsze zimny browar. Niestety czas dobrobytu przerwany został przez Twoje smutne obowiązki. Najpierw na pierwszym miejscu skrzynka piwa, później, masaż, jakuzzi, obiad, drzemka i wieczorna imprezka z dużą ilością browaru - w końcu masz nieskończoną jego ilość.
Któregoś dnia obudziłeś się i okazało się, ze Twoje poranne piwo było letnie (o zgrozo!). Wielce zbulwersowany wyzwałeś od najgorszych swoje czarne służące. One dłużne niestety Ci nie pozostały. Zamknęły Cię w lodówce (ale z browarem, bo masz go taaaak dużo) i wrzuciły do kadzi z brązowym trunkiem. Same zaś usiadły, otworzyły po piwku (bo po co mają się takie zapasy zmarnować?) i przyglądały się jak Twój Titanic idzie na dno. Małe bąbelki uciekały spomiędzy uszczelek w lodówce. Piwo dotarło do Ciebie bardzo pomału, zalewając płuca, wypierając powietrze. Umarłeś śmiercią Komiczną, bo kto by przypuszczał, że Twoje bogactwo stanie się jednocześnie Twoją zgubą.
i tak się stało nagle natchnęła mnie wena i pisze pisze, piszę godzinami. ty czytasz, zaczytujesz się z wielką pasją. Po jakimś czasie odkrywasz, że uzależniasz się od moich pasjonujących, pełnych emocji i obfitych w piękną treść postów. Nikt jednak póki co tego nie zauważa, brniesz więc w to dalej, codziennie miliard razy odświeżając forum i sprawdzając, czy czegoś nie napisałam. pewnego razu odcięli ci neta, tak się zdenerwowałeś a skrajne emocje ogarnęły twój umysł, że rzuciłeś się na monitor i go pożarłeś. potem opętańczo skakałeś po swoim komputerze, dopóki nie zacharczał i nie zgasnął. wtedy spanikowałeś - co jeśli przepuścisz jakiś mój post? pobiegłeś na ulicę szukać kafejki internetowej. wtedy okazało się że jesteś.... goly. ludzie sie na ciebie dziwnie patrzą, ty płoniesz ze wstydu w końcu dostajesz zawału. przewożą cię do szpitala, tam, odcięty od kompa, świrujesz. podają ci lek, potem sie okazuje że reaguje on z twoimi stałymi lekami i wywołuje kolosalne wzdęcia. po tygodniu przychodzi do ciebie przyjaciel i mówi ci, że forum zamknięto z powodu moich niesamowitych, mrożących krew w żyłach długich postów. Wychodzi na to, że ominęło cie wiele niesamowitych przeżyć. Zaczynasz się trząść na twoim szpitalnym łóżku, a kolega ucieka spłoszony. oczy wyłażą si z oczodołów, połykasz własny język i sam zjadasz sobie pół twarzy. Na koniec twoje wzdęcia rozwalają ci układ pokarmowy i umierasz w smrodzie.
a to wszystko przez moje długie posty....
Pewnego ranka bardzo swędział Cię policzek. Wiedziałeś, że to nic normalnego, bo byłeś bardzo przesądny i całe pięć godzin szukałeś na necie co to może znaczyć. Na początku przewidywałeś inwazję "opcych" istot z planety Zena Numa Trylionmilion, które chciały by je okrzyknięto najbardziej agresywną rasą we wszechświecie. Niestety gugl milczało na ten temat... Szukałeś więc na innych stronach, stwierdzając, że to nie może być inwazja, bo skąd niby Ty miał byś to wiedzieć, skoro nigdy z obcymi nie miałeś do czynienia? Następnym tropem, na który wpadłeś, była wielka zmutowana ospa wietrzna, która miała niby nadlecieć z Afryki. Po krótkim namyśle i ta teoria spiskowa nie wydawała Ci się zbyt prawdziwa, postanowiłeś sprawdzić inne. Swędziało Cię to na przemian przez 7 minut i przez tyleż samo czasu później piekło. Uczucia, które Tobą miotały były nie do wytrzymania. Na pierwszy plan wysunęły się teraz klęski Egipskie. Myślałeś o suszy, szarańczy, wściekliźnie, dżumie, malarii, komarach, stonce ziemniaczanej, stulejce i innych mniej, czy bardziej groźnych plagach...
Po zmarnowanych kilkunastu godzinach przed monitorem, znalazłeś rozwiązanie - miałeś się podrapać lewą nogą przez prawe ucho obok łokcia i ścięgna Achillesa. Niestety wygimnastykowany, to Ty nie jesteś - bo przecież bieganie Larą Croft, nie przynosi korzyści dla sprawności fizycznej. Przy nieszczęsnych próbach nadciągnąłeś sobie osiem mięśni i odpadło Ci lewe jądro (założyłem, że jesteś facetem ). Zmarnowany i strudzony zasięgnąłeś rady przenajstarszej Rady GOOGLE (zamieszkującej w:
Okazało się, że inwazja to prawda! Niestety nadeszła prędzej niż sądziłeś, a że byłeś bezbronnym jednojajowcem dopadli Cię pierwszego. Mały robaczek zamieszkał w Twojej głowie i zaczął Tobą sterować. Nie mogąc znieść jego myśli, postanowiłeś przeciwdziałać - wziąłeś gorący pogrzebacz (rozpalony do czerwoności) i wydłubałeś sobie oko przez odbyt. Widząc to inne mózgojady zaczęły panikować. Zacząłeś gonić jednego, by zrobić mu to samo (chociaż nie wiem jakim cudem chciałeś to uczynić, biorąc pod uwagę Twój stan i ten pogrzebacz). Twój sublokator, zmarł prawie natychmiast, a Ty po chwili za nim...
Umierając zastanawiałeś sie, a co by się stało, jak bym sie po prostu podrapał?
Chce, by użyszkodnicy tego forum (po za mną) mieli takie oto coś:
masz wolny weekend wiec umawiasz sie na randke, prasujesz najlepsza kiecke, wtedy dzwoni telefon - odwolanie randki. placzesz, placzesz, idziesz do lazienki zmyc makijaz, idziesz do kuchni wszamac cos niezdrowego, sidasz przed telewizorem, ogladasz beznadziejny film, zasypiasz. w tym czasie najlepsza kiecka, wraz z twoim domem i z toba w srodku - dematerializuje sie w ogniu.
chce poleciec balonem nad afryka
_________________ yeah, I do like open windows
!UWAGA ZBIERAM CHĘTNYCH NA PIESZĄ WYPRAWĘ Z DUNIEKRKI DO NANTES WZDŁUŻ WYBRZEŻA, LIPIEC-SIERPIEŃ 2009; KONTAKT: PW, GG!
Lecisz balonem nad Afryką, Twoje marzenie stało się rzeczywistością. Wszystko było by w jak najlepszym porządku, gdyby nie to, że z Twojego balonika uchodzi powietrze. Durni "Afrykaninowie" rzucali w Ciebie dzidami, bo nie wiedzieli co to za dziwo...
Myślałaś, że zaraz zginiesz, że nie ma już dla Ciebie ratunku, ale ku Twojemu zdziwieniu przeżyłaś lądowanie w buszu. Chodziłaś sobie, szukając bananów, jagód, skarbów itp, nie wiedząc co z sobą począć...
Po pewnym czasie poszłaś się umyć w strumyku zostawiając wszystkie swoje rzeczy na brzegu. Małpy ukradły Ci całą bieliznę i ciuchy... W akcie desperacji rzucałaś w nie kamykami... Uciekły...
Zestresowana, naga, głodna, wyziębiona, poobijana (po lądowaniu), zdruzgotana, zirytowana, zawstydzona na swojej drodze spotkałaś LWA (miało być tubylców gwałcicieli, ale tu też są dzieci, więc Ci oszczędzę ).
Jako osoba wierząca, praktykująca mówisz patrząc w niebo: Panie, spraw by ten LEW był chrześcijaninem i miał Boga w sercu. Na to LEW klęka, żegna się i mówi: Panie pobłogosław te dary, które za chwilę będę spożywał... Zjada Cię...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum