Witajcie.
Jestem związana z mężczyzną, który jest w trakcie rozwodu. Jego sprawa rozwodowa zaczęła się już sporo czasu przed moim pojawieniem się w jego życiu, więc nie chciałabym aby oskarżano mnie tu o rozpad małżeństwa.
Chodzi mi o to jak długo może trwać taka sprawa, gdy rozwodzi się dwoje ludzi po sześcioletnim starzu małżeństwa, z dwójka małoletnich dzieci i sporym majątkiem do podziału.
Bardzo proszę o odpowiedzi.
jezeli nie popisali wczesniej intercyzy (czy jakos tak sie to nazywa) to moze sie ciagnac nawet z 2-3 lata bo nie jest pewne co sie stanie z majatkiem
no chyba ze ktores ustapi wczesniej ale to malo prawdopodobne
_________________
Przed rozmowa ze mną skonsultuj sie z psychiatrą lub weź psychotropy
Saint Seiya System RPG
jezeli rozwod bedzie za zgoda i porozumieniem dwoch stron to szybko sie skonczy... jezeli tak nie bedzie ...bedziecie walczyc o rozne rzeczy itp to moze sie ciagnac i ciagnac mojej cioci rozwod trwał 4lata
_________________ Posty poniżej 5 słów i z dużą ilością emotikonek będą kasowane!!!
zalezy od wielu czynnikow ale moze sie skonczyc juz na pierwszej sprawie rozwodowej ostatnio znajomi tak mieli a moze sie coagnac spory czas (drudzy znajomi tak maja )
_________________ Chwal się sam - bo zaczną chwalić cię inni, którzy się gówno znają.
zalezy od takich czynników jak : wielkość majatku i prawa do niego, spadkobierstwo, opieka nad dziecmi, orzekanie o winie itp. mysle że w tym wypadku to nie bedzie tak szybko
Witajcie wszyscy, piszecie jak dlugo trzeba czekac na rozwód,Ja chciałabym sie dowiedziec czy ktos przeszedł przez te całe procedury w sadzie ??i jak sobia poradził przez ten okres trwania rozwodu ,bo ja sobia tego nie mogę wyobrazic .Teraz juz placze po nocach i sie boje jak sobie poradze .Mój maz chce sie rozwiesc ,ja tego nie chce ,powiedzial jednak ze juz mnie nie kocha ,Wieć ja dla dobra dziecka zgodze sie .Chciałam walczyc o nasz zwiazek ale widze że to juz nie ma sesu ,juz jest za pozno.Często mysle ze może wyjsciem bylo by odebrac sobie zycie z drugiej strony jest moje dziecko i wiem ze mnie potrzebuje,Nie wiem jak sobie poradze chyba postradam zmysly,Nie mam nikogo kogo mogłabym sie poradzic co zrobic aby bylo mi lzej,mam nadzieję ze jest moze ktoś kto przez to przeszedl i zechce mi doradzic i pogadac
Dołączył: 24 Paź 2006 Posty: 920 Skąd: inąd się znamy...
Wysłany: 2006-12-16, 16:19
Polecający: myszka mi poleci(a)ła...
nati33 napisał/a:
Często mysle ze może wyjsciem bylo by odebrac sobie zycie z drugiej strony jest moje dziecko i wiem ze mnie potrzebuje
Samobójstwo nie jest najlepszym wyjściem. To przyniesie tylko ból rodzinie i przede wszystkim dziecku. Chyba wolisz z nim zostać niż je krzywdzić, prawda?
nati33 napisał/a:
Nie mam nikogo kogo mogłabym sie poradzic
Niestety przyjaciele są dziś dobrem deficytowym
nati33 napisał/a:
zechce mi doradzic i pogadac
Zawsze możesz się wyżalić na forum; nikt Cię tu nie zna (raczej) i pewnie nie będzie oceniać. A wygadać się nie zaszkodzi.
_________________ "Mądry nie jest ten, który martwi się z powodu niedostatku, lecz ten, który cieszy się z tego co ma."
Lubię internet, bo w internecie nikt nie wie, że jestem psem
Per aspera ad astra...
...wszędzie można dojść na piechotę
Jeżeli pójdzie rozwód za obupólną zgodą (czy jak to sie pisze) to skonczy sie na dwóch rozprawach( o majątek i dzieci). Mojej mamie skonczylo sie na jednej i czekala chyba 3 miesiące. teraz bedzie druga o alimenty. jezeli sie bedziecie klocic o dzieci i majątek to bedzie to trwało bardzo długo..
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum