Wysłany: 2008-05-09, 11:11 Czy cel uświęca środki? Polecający: Colorblind
Jak w tytule. Czy wg was liczy się tylko cel i jeśli się go ma, to trzeba do niego dążyć za wszelką cenę?
Czy szczytne intencje usprawiedliwiają użycie niezgodnych z uznawanymi przez nas zasadami moralnymi środków? Na przykład czy chęć niesienia pomocy ubogim może usprawiedliwiać kradzież?
_________________ (...) The tiny strings inside our genome, they own us, they control us, and they torture us. Do not reproduce, do not support them, bring them to an end. Stop the agony of concious life, eradicate life.
Ja uważam, że nie zawsze cel jest wart pewnych środków. Krzywdząc innych, idąc po trupach można stracić przyjaciół, zyskać sobie kolejnych wrogów, a wątpię, by jakiś cel był tego naprawdę wart.
Trzeba się czasem zastanowić, czy dążąc do celu nie poniesie sie zbyt wielkich kosztów. Dążenie do czegoś kosztem innych szczególnie w krótkiej perspektywie wydaje się bardzo skuteczne, ale na dłuższą metę nie jest już takie rozsądne. Łatwo to wszystko później stracić.
Nori napisał/a:
Raczej nie, bo szkodzisz innym.
Ja też uważam, że nie, bo pieniądze, które się na ten cel kradnie należą do kogoś. Ktoś najprawdopodobniej musiał sam ciężko zapracować na to, co posiada i dlatego należą mu się one. Są nagrodą za jego pracę i wysiłek.
_________________ (...) The tiny strings inside our genome, they own us, they control us, and they torture us. Do not reproduce, do not support them, bring them to an end. Stop the agony of concious life, eradicate life.
Ja myślę,że rzadko uświęca..Przede wszystkim zależy co to za cel.Jeśli nie krzywdzimy innych,a możemy komuś pomóc to można czasem nagiąć zasady-ale wiadomo do pewnej granicy.Natomiast cel,który wymaga jak już sam napisałeś takich poświęceń,kiedy musimy "iść po trupach" by go osiągnąć nie ma sensu-za dużo jest do stracenia.
_________________ człowiekiem jestem i nic co słodkie nie jest mi obce
"Cel uświęca środki" - nie wydaje mi się. Powiedzenie zazwyczaj używane przez tych, którzy szukają usprawiedliwienia dla swoich działań. Dążenie po trupach do własnego celu na dłuższą metę jest zupełnie nieopłacalne, bo można narobić sobie zbyt wielu wrogów, którzy później skutecznie uniemożliwią jakiekolwiek działanie.
cel nie może uświęcać środków, a przynajmniej nie powinien. osobiście staram się stosować tę zasadę i muszę przyznać, że akurat w moim przypadku różnie to bywa
Jak w tytule. Czy wg was liczy się tylko cel i jeśli się go ma, to trzeba do niego dążyć za wszelką cenę?
Czy szczytne intencje usprawiedliwiają użycie niezgodnych z uznawanymi przez nas zasadami moralnymi środków? Na przykład czy chęć niesienia pomocy ubogim może usprawiedliwiać kradzież?
Nigdy nie dążę do celu "po trupach". To nie w moim stylu. Ważne, by spełniać swoje cele, ale nie za wszelką cenę. Nie można przy tym zapominać o innych ludziach, ich uczuciach, ani łamać prawa. Nie żyjemy w czasach Robin Hooda, ani Raskolnikowa. Nie można tak postępować, bo donikąd to nie doprowadzi.
Są sytuacje beznadziejne, których osiągnięcie oznaczałoby złamanie prawa, np. kiedyś głośno było o podróbkach markowych ubrań, które zniszczono, zamiast oddać np. do domów dziecka [po pozbyciu się loga firmowego...]. Tu pojawia sie wątpliwość, czemu prawa nie złamano. Albo przypadek dzierżawcy, przez którego nie można zbudować bloku socjalnego i ludzie muszą żyć w strasznych warunkach. Czy też film, gdzie ojciec podejmuje sie kradzieży organu na przeszczep dla syna... No właśnie, tu moja zasada: nigdy po trupach łamie się... Więc są przypadki, kiedy ważne, by osiągnąć cel, a nie przestrzegać prawa.
_________________ "Śniada cera, kocie oczy z tęczówkami w kolorze gorzkiej czekolady, nieduże, pełne usta i burza czarnych włosów. [...] Na dodatek szczęściara chrzani odchudzanie. Bezczelnie wcina wszystko, na co ma tylko ochotę..." Taka już jestem...
W moim mniemaniu życie opiera się na dążeniu do pewnych celów, do urzeczywistnienia marzeń itp., a jak wiadomo nieraz jest tak, że aby coś dostać trzeba coś poświęcić, wtedy tylko od nas zależy jakie mamy poczucie wartości na dany temat. Moim zdaniem jednak trzeba się postarać trochę, bo spełnianie postawionych sobie celów, marzeń czy czegokolwiek podobnego nie przychodzi łatwo, a przynajmniej nie powinno. Przykładem może być' podoba nam się telewizor, jednak nie mamy kasy, żeby go kupić, to nie idziemy i nie kradniemy go, tylko szukamy optymalnej 'drogi', przy której dostaniemy czego chcemy z możliwie minimalnym poświęceniem' - tak powinniśmy działać.. no niestety nie wszyscy tak to widzą...Moim zdaniem cel rzadko, a nawet bardzo rzadko uświęca środki... w sumie nawet nie mogę sobie wyobrazić sytuacji, w której by tak było..
Cytat:
ojciec podejmuje sie kradzieży organu na przeszczep dla syna...
Tyle, że..no... po drugiej stronie mógłby być ktoś, kto np. jutro ma mieć przeszczepiany ten organ, na który czekał X czasu..
W sumie jest tak, ze nie wiadomo co zrobimy, zawsze będzie jakaś druga strona, która to odczuje..przynajmniej tak ja to widzę.
zdecydowanie nie. w drodze do celu trzeba zachować godność. wiadomo,że każdą sytuację rozpatrywać powinno się indywidualnie i nie można generalizować ale zawsze są inne wyjścia z sytuacji. to tak jak z kradzieżą. Jest różnica miedzy kradzieżą dla zysku lub dla zabawy,a np. z głodu, acz kradzież to zawsze kradzież. to kwestia sporna i chyba należy ja rozpatrywać jedynie podług własnej moralności,bo tylko wtedy będzie ona dla nas ważna i miarodajna. ale dla mnie samej cel nie uświęca środków.to tak,jak kościół katolicki tłumaczył mordy i krucjaty "chrystianizowaniem pogan"....
Wszystko zależy od stosunku cel-środki. Myślę, że jeżeli cel jest szczytny, a środki niezbyt drastyczne to śmiało można stwierdzić, że pierwsze uświęca to drugie.
_________________ Chcę całymi dniami leżeć w domu, popijać piwko, palić zioło i słuchać muzyki. Noce spędzać z pięknymi kobietami... Czy to nie jest piękne życie?
czy cel uświęca środki?
bardzo dużo o tym ostatnio myślałam. wszystko przez książkę, którą właśnie skończyłam ("Biały Tygrys" A.Adigi). główny bohater, hindus z podrzędnej kasty, aby przerwać kulturowe kajdany decyduje się popełnić morderstwo. dochodzi do wniosku, że nie ma innego sposobu na zmianę przeznaczenia nadanego przez system społeczny (członkowie jego kasty służyli całe życie bogatszym). postanawia zostać panem. morduje swego chlebodawcę.
i teraz właśnie pytanie - gdzie jest ta cienka czerwona linia, której przekroczyć nie wolno, za którą czyha zezwierzęcenie?
moja opinia - póki nie krzywdzimy innych, trzeba przeć do celu
_________________ i tylko mnie taka ścieżką poprowadź gdzie śmieją się śmiechy w ciemnościach i gdzie muzyka gra
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum