Dołączył: 20 Sie 2006 Posty: 2198 Skąd: Henstedt-Ulzburg
Wysłany: 2007-09-14, 22:42
Polecający: www.google.com -> Forum ogolnotematyczne
Mowie to, gdy uznam, ze powinienem... jezeli wina lezy po drugiej stronie - nie prosze, chyba, ze nie chce dalej drazyc tematu, co sie u mnie baardzo rzadko zdarza... Tak, potrafie powiedziec "przepraszam", ale nie rzucam tego slowa na wiatr.
Zaproszone osoby: 1
Dołączyła: 21 Sie 2007 Posty: 558
Wysłany: 2007-09-16, 14:12
czasem bardzo ciezko mi to przychodzi ale potrafie to powiedziec szczegolnie jak mi na czyms zalezy i bardzo zaluje... nie rzucam slow na wiatr. jesli widze ze ktos mowi do mnie przepraszam potrafie wybaczyc pod warunkiem ze mowi to szczerze.
_________________ Jaki cel ma życie kiedy sensu brak...?
Niech płynie krew w żyłach Twych, rozcieńczona nadzieją przyszłych dni...
Oczy zalane łzami ukazują, jak ludzie się traktują...
Jak muszę kogos pzreprosić, to nigdy nie robię tego tak "z buta" najpierw sie zastanawię, a potem odwaznie przychodzę z przeprosinami. Sama osobiscie nie lubię byc przepraszana, bo jeżeli chodzi o błachostki, to macham ręką mówiac "a daj spokój, było minęło i nie martw się, jest ok" i od razu uśmiecham sie serdecznie i zmieniam temat, ale jak to gruba sprawa, to niestety, udaję, że przeprosiny przyjmuję, ale zachowuję dystans do danej osoby. Ufffffffffffffffffff ale się rozpisałam.
_________________ tak w zyciu bywa, że raz pęka serce, raz prezerwatywa
Potraficie przyznac sie do błedu i powiedziec te magiczne słowo przepraszam ? czy nawet jesli wina nie lezy po waszej stronie wyciagniecie pierwsi reke ?
Jeśli to ja zawiniłam to umiem przeprosić, natomiast jeśli to nie moja wina to z reguły pierwsza ręki nie wyciągam, ale to też zależy od sytuacji.
***ArChi*** napisał/a:
a co sadzicie o slowie dziekuje ??? jak czesto tego slowa uzywacie ?? ja strasznie nie lubie jak ktos mi nie dziekuje za cos
Często uzywam, a jeszcze częściej ktoś mi dziękuje za coś
elv napisał/a:
Dziekuje - magiczne slowo, ktore moze wiele zdzialac..
dziękuję słowa używam parę razy dziennie.
przepraszam jeśli faktycznie zawinię to tak, ale to też zależy od drugiej osoby, czy jest świadoma swojej winy, jeśli nie, to nie tracę czasu na przeprosiny.
_________________ egzystuję więc myślę.
niestety to drugie nie wszystkim jest dane.
Potraficie przyznac sie do błedu i powiedziec te magiczne słowo przepraszam ?
Potrafię, aczkolwiek można to sformułować bez "przepraszam" z podobnym efektem. Dlaczego, napiszę niżej.
Cytat:
czy nawet jesli wina nie lezy po waszej stronie wyciagniecie pierwsi reke ?
To zależy od obiektu; jak wiesz, że komuś z czasem przejdzie, to nie ma takiej potrzeby; podobnie jak na kimś Ci nie zależy; czasem wyciągam, bo mam dobry humor, czasem *(to już rzadziej, bo i takich przypadków dużo nie ma), bo wiem, że ta osoba tego nie zrobi, nawet jeżeli będzie tego bardzo chciała.
Cytat:
czesto uzywacie slowa przepraszam ?
No i właśnie - w gruncie rzeczy często sobie nie grabię do takiego stopnia, żeby czołgać się na kolanach; u mnie przepraszam ma jakąś moc sprawczą - jak ktoś, kto mnie zna usłyszy to ode mnie, potraktuje to tak jak wygraną w totka (prawie, bez przesadyzmu ;]); nie rzucam go bez powodu, tylko jeżeli ewidentnie wina leżała po mojej stronie albo ... w innych sytuacjach, których nie chce mi się opisywać... Od stycznia użyłem go bodajże... 3 razy? Może nie było okazji, może stosuję środki zamienne, może potrafię wyjaśnić z innymi sprawy bez podziału - winny ofiara... a może po prostu rzadko go używam... Bez wnikliwej autoanalizy się nie obejdzie ;]
Cytat:
a co sadzicie o slowie dziekuje ??? jak czesto tego slowa uzywacie ?? ja strasznie nie lubie jak ktos mi nie dziekuje za cos
Używam (za) często, chociaż często jest to tylko kurtuazyjna formalność (kilkanaście razy/dzień, może więcej, zależy czy ruszam się z domu); a jak ktoś dziękuje to przyjmuję, najgorsze jest jak ktoś przeprasza - zwłaszcza za coś, co Cię nie dotknęło - dziwne uczucie.
Na pewno nie często wyciągam rękę,kiedy nie ja zawiniłam.Chyba,że jest to długi spór a mnie nachodzi jakaś fala miłosierdzia.Samo przepraszam nie używam jakoś strasznie często z tego powodu,że zawsze potrafię znaleźć sporą rację swoją,albo spore usprawiedliwienie kierujące mną.Nie zawsze jest to dobre,zdaje sobie z tego sprawę i pracuję nad tym,ale na efekty muszę jeszcze poczekać.Ale jeśli jest już wypowiedziane,to z pewnością szczerze.
_________________ człowiekiem jestem i nic co słodkie nie jest mi obce
Kiedyś praktycznie w ogóle tego słowa nie używałem. Teraz jest nieco inaczej, bo zdarza mi się go używać, gdy rzeczywiście uznam, że zawiniłem. Nie nadużywam go jednak. Nadal miewam trudności z wykrztuszeniem tego słowa.
_________________ Strong like the grass
Tall like a tree
Free like the wind
Eternally
Słowa "przepraszam" jako takiego używam dość często, na ogół w codziennych, najzwyklejszych sytuacjach komunikacyjnych, jak na przykład przeprosiny za to, że nadepnęłam kogoś w tramwaju. Poza tym już dawno odkryłam, że wymagające niewiele wysiłku powiedzenie "przepraszam" może być bardzo przydatne.
Nie wiem, czy słusznie wnioskuję, ale wydaje mi się, że ludzie odzwyczaili się już trochę od tego, że je słyszą, więc użycie go bardzo ułatwia zjednywanie ich. Zwroty: "która jest godzina?", "czy mógłby mi pan pomóc?", "czy mogę zająć chwilę?" zdecydowanie lepiej brzmią, kiedy zacznie się od "przepraszam", w tej funkcji stosowanego jako zwyczajny zwrot grzecznościowy i znacznie lepiej są odbierane przez osoby, do których się człowiek zwraca. A przychylność osób, od których w danym momencie coś zależy i które przy odrobinie złej woli potrafią skutecznie obrzydzić życie, jak panie w urzędzie czy na poczcie, niewątpliwie się przydaje ("przepraszam" jako zwrot grzecznościowy nie działa niestety na panie z dziekanatu, które posługują się jedynie językiem Mordoru i nie znają cywilizowanego narzecza). Zawsze w takich sytuacjach lepiej sprawiać wrażenie dobrze ułożonego dziewczęcia, niż dzikusa.
W sprawach poważniejszych "przepraszam" używam rzadko. Uwielbiam mieć rację, niechętnie przyznaję się do błędu, dlatego i "przepraszam" używam sporadycznie, kiedy wina ewidentnie leży po mojej stronie.
charon napisał/a:
Nadal miewam trudności z wykrztuszeniem tego słowa.
O tak.
Nie wiem dlaczego, ale mam wrażenie, że w takich rzeczywiście napiętych sytuacjach, gdy przeprosić wypada, trzeba, należy (jakkolwiek by tego nie nazwać) brzmi ono jakoś idiotycznie i nienaturalnie w moich ustach. I nie mogę się tego odczucia pozbyć.
W błahych sytuacjach, takie bezwartościowe dla mnie 'przepraszam', 'sorry' potrafię rzucić, wynikające z pewnej grzeczności, gdy na kogoś wpadnę, przewrócę, zadepczę, wyleję herbatę, wyrzucę z talerza tony jedzenia <;p> itp. Ale jeśli chodzi o sytuacje 'poważniejsze', w których rację mam ja, bądź nawet jej nie mam, gdy doszło do kłótni, zgrzytu ze mną, to wtedy jest nieciekawie. Dlaczego? Po prostu nie uznaję słowa "przepraszam", działa na mnie jak na skarpetki, dostaję wysypki gdy je słyszę, jestem na nie uczulona, próbowałam to zmienić w sobie, ale nie da rady, nie chodzi tutaj nawet o to, że mam problem z przyznaniem się do swojej omylności, błędu, głupoty, bo gdy zdaję sobie sprawę, że błądzę - wtedy przyznam, że się myliłam, ale nie słowem "przepraszam", którego po prostu nie uznaję - denerwuje mnie to "przepraszam", wynika to z tego, że w swoim życiu natrafiłam na takie osoby, które to tylko przepraszały i dalej robiły swoje, typowi ignoranci i hipokryci, myślą, że jak tylko przeproszą to będzie po sprawie. Jeśli chodzi o mnie to wolę coś naprawić czynem, a nie słowem 'przepraszam' i tak samo wolę, by inni w stosunku do mnie zachowywali się w porządku, naprawiali jakiś błąd, a nie w kółko tylko przepraszali i przepraszali. Co nie oznacza, że jeśli poczuję potrzebę "przeproszenia" to wtedy nie przeproszę, wręcz przeciwnie przeproszę, więc jeśli ktoś już z moich ust usłyszy to słowo - to może zrobić wielkie oczy, bo nieczęsto to się zdarza.
_________________ 'jesteśmy jak bratki pośród pola chwastów'
'Wszystko przebiega zgodnie z moim planem. Jestem bezwzględnie inteligentny!'
wynika to z tego, że w swoim życiu natrafiłam na takie osoby, które to tylko przepraszały i dalej robiły swoje, typowi ignoranci i hipokryci, myślą, że jak tylko przeproszą to będzie po sprawie.
W poważnych sytuacjach wydaje się nam, że słowo "przepraszam" nie ma sensu, bo na pewno samo przeproszenie nie załatwi sprawy. Powstają obawy, że osoba, którą się skrzywdziło uzna to za próbę uciszenia sprawy tym słowem, jakby nic się nie stało. Że pomyśli sobie, że jestem jednym z takich ignorantów i właśnie próbuję uciec w ten sposób od problemu. Trudno się dziwić temu, bo ludzi postępujących w ten sposób dość łatwo spotkać na swojej drodze.
_________________ Strong like the grass
Tall like a tree
Free like the wind
Eternally
Wysłany: 2008-05-10, 20:29
Polecający: sama je odnalazłam :D
jeśli zawinilam to i owszem,przeprosze ale jesli nie... to nie mam zamiaru ,przez to nie rozmawialam z kolezanka przez 3 miesiace...jakos tak wyszlo ze zaczelysmy rozmawaiac...ale zadna nie przeprosila ,do tematu nie wracalysmy...
_________________ "- Boję się.
- To dowód, że kochasz życie."
W sytuacjach codziennych używam go na tej samej zasadzie jak sis. To prawda, że takie magiczne zaklęcie wtedy ułatwia wiele spraw. Gdy popełnię błąd, przyznaję się do niego - co niektórych przyprawia o szok ;P Gdy w czymś zawinię, to przeproszę, choć po zastanowieniu ponownie przyznaję rację mojej Siostrze - wtedy to słowo brzmi dość nienaturalnie. No cóż, i tak wolę "okazywać skruchę" bardziej przez czyny niż słowa.
_________________ Dum spiro, spero
"I ty za młodu nie dorżnięta
Megiero, co masz taki tupet,
Że szczujesz na mnie swe szczenięta;
Całujcie mnie wszyscy w dupę."
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum