OOOO!! No wreszcie znalazłam osobniczkę (może dlatego, że kobieta a kobiety są z Marsa ...), która popiera moje zdania o naszych polskich ulicach!
Ja też uwielbiam i zapamietuje takie szerowkie piękne uśmiechy!!!!!!!!!!!!!!
Może to kwestia tego, na co zwracasz uwagę? Może za bardzo się przejmujesz tym, że ktoś nieomal nie zabił Cię wzrokiem, a uśmiechy szybko zapominasz?
Jeśli ktoś upiera się przy swoim, że Polacy są narodem bez uśmiechu na twarzy, z pewnością znajdzie liczne przykłady na potwierdzenie swojej tezy. Co wcale nie znaczy, że po ulicach snują się same smutasy.
eśli ktoś upiera się przy swoim, że Polacy są narodem bez uśmiechu na twarzy, z pewnością znajdzie liczne przykłady na potwierdzenie swojej tezy.
ponoć widzimy to, co chcemy ujrzeć ;p więc coś w tym jest - a w to, że Polacy to straszne smutne mruki nie uwierzę, zbyt duże uproszczenie i uogólnienie ;]
_________________ 'jesteśmy jak bratki pośród pola chwastów'
'W głowie mi się przepaliły wszystkie bezpieczniki, szlag trafił święty spokój, roztrzaskał lczniki'
Raczej chodzi, że nie jesteśmy tak wylewni jak inne narody i czesto brakuje nam spontanu .... cóż jak ktoś pisze, że akcja Dzień Zbliżenia zalatuje komuną to jak inaczej postrzegać naród ;///
Nie widzę powodów, by brak wylewności i powściągliwość w kontaktach z innymi, obcymi ludźmi postrzegać jako wadę. "Wylewny" niekoniecznie musi oznaczać "lepszy, weselszy, fajniejszy".
Co sama zaobserwowałam - jeśli zdarzy mi się iść po ulicy z uśmiechem, to ludzie albo mnie olewają, albo się dziwnie patrzą ;P nie spotkał mnie jeszcze uśmiech zwrotny, ale co tam - mój dobry humor na tym bynajmniej nie ucierpiał:)
To skąd wiedzą, że akurat tej osobie chcą życzyć dobrego dnia?
a to trzeba kogoś wnikliwie poznać i ocenić jego osobowość i cała jego osobę krytycznym okiem żeby stwierdzić, czy ostatecznie warto wypowiedzieć te dwa jakże trudne i wiele znaczące słowa, pełne zobowiązań na przyszłość?
To jak ktoś się nie uśmiecha, to od razu ma czarne myśli? Czarną chleb i czarną kawę, opętanie samotnością?
Poza tym bez jaj, porównywanie ludzi na wakacjach do ludzi, którzy w przeważającej części nie mają nawet czasu pomyśleć o wakacjach? Czy tylko ja dostrzegam, że coś tutaj jest nie teges...
_________________ Pada śnieg, pada śnieg,dzwonią dzwonki sań. Co za radość, gdy saniami tak można jechać w dal
hja uważam że najpierw trzeba zacząć od siebie
uśmiechem i śmiechem można zarażać...
zgadzam się trochę z bro w kwestii
bro napisał/a:
Poza tym bez jaj, porównywanie ludzi na wakacjach do ludzi, którzy w przeważającej części nie mają nawet czasu pomyśleć o wakacjach? Czy tylko ja dostrzegam, że coś tutaj jest nie teges...
Sol napisał/a:
Co sama zaobserwowałam - jeśli zdarzy mi się iść po ulicy z uśmiechem, to ludzie albo mnie olewają, albo się dziwnie patrzą ;P nie spotkał mnie jeszcze uśmiech zwrotny, ale co tam - mój dobry humor na tym bynajmniej nie ucierpiał:)
a to trzeba kogoś wnikliwie poznać i ocenić jego osobowość i cała jego osobę krytycznym okiem żeby stwierdzić, czy ostatecznie warto wypowiedzieć te dwa jakże trudne i wiele znaczące słowa
A niby dlaczego mam życzyć dobrego dnia komuś, kto po powrocie do domu skopie żonę? Albo dla kogo dobry dzień kończy się zaliczeniem dziewicy po pigułce gwałtu? Przecież nie ma napisanych na czole informacji o sobie, więc skąd mam wiedzieć, czy akurat jemu rzeczywiście chcę czegokolwiek życzyć?
Skoro używam zwrotu "dzień dobry" czy "miłego dnia", wypowiadając je do konkretnej osoby, a nie bezosobowo, rzucając pustą w frazę w przestrzeń, a więc do nikogo, nie widzę sensu w strzępieniu sobie języka, jeśli nie myślę tego, co mówię. To jak składanie życzeń świątecznych wszystkim jak leci, mimo, że tak naprawdę chciałoby się im życzyć, żeby karp im palce poobgryzał. Idiotyczne.
A niby dlaczego mam życzyć dobrego dnia komuś, kto po powrocie do domu skopie żonę? Albo dla kogo dobry dzień kończy się zaliczeniem dziewicy po pigułce gwałtu?
hej, bez przesady ja mialam na myśli, że gdy widzisz jakąś np zagoniona kobietę, albo faceta, który idzie za rączkę z dzieckiem... no już nie trzeba społeczeństwa rozkładać na czynniki pierwsze, żeby zobaczyć, kto faktycznie "zasługuje" (Boże, jak to idiotycznie brzmi) na "dzień dobry".
sis napisał/a:
To jak składanie życzeń świątecznych wszystkim jak leci, mimo, że tak naprawdę chciałoby się im życzyć, żeby karp im palce poobgryzał. Idiotyczne.
ale nie chodzi o to, żeby się zmuszać, żeby powiedzieć komuś "dzień dobry", bo ja jak tak robię to się bynajmniej nie zmuszam, ani nie robię tego "z przyzwoitości" więc nie ma co przyrównywać to bowinno wyjść od ciebie, ale jeżeli jesteś na tyle zamknięta na innych ludzi i nie lubisz komuś mówić dzień dobry, jeżeli go nie znasz , to nie mów, i już dla innych takie mówienie "dzień dobry" nie musi być od razu przykrym obowiązkiem
Wysłany: 2008-05-21, 19:02
Polecający: Znalazłem w wyszukiwarce
Właśnie zwykle ja mówię dzień dobry tylko tym osobom, które znam np. Sprzedawczyni w sklepie, u której czesto kupuje, szatniarz w szkole itp. I oni wiedzą, że mówie to od serca i sam się do tego mówienia "Dzień dobry" nie zmuszam.
_________________ "Talent polega na połączeniu siły twórczej ze zdolnością wykonawczą."
"Parkour, Présente la discipline et ses mouvements principaux."
no, i jeżeli czujesz, że tak potrzebujesz, to ok
właściwie nie wiem, czemu mówimy o "dzień dobry", bo ja sama raczej obcym ludziom nie mówię, nie, żebym i podejrzewała o kopanie żony i gwałty na dziewicach, ale jakoś nie odczuwam potrzeby ale nie uważam, by było to bezsensowne, i nie obruszyłabym się, gdyby mi ktoś nieznajomy dzień dobry powiedział
natomiast usmiechami strzelam na wszystkie strony, zwłaszcza, jeżeli jest ciepło, idę w spódnicy i mam dobry humor ^^
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum