a uśmiech bez względu na okoliczności jest czymś wyjątkowo sztucznym
dlaczego, nawet jeśli serce i oczy się śmieją to uśmiech jest czymś sztucznym?
Sol napisał/a:
Nie widzę w tym nic złego, nawet uważam, że pod tym względem można z "zagranicy" brać wzór.
a mi się to właśnie bardzo nie podoba, bo wychodzi na to, że zadaje się pytanie tylko z grzeczności i ktoś z grzeczności odpowie - nie ma prawdziwej troski, zainteresowania, tylko pytanie na odczepnego i odpowiedź na odczepnego. To już wolę, by mnie w ogóle nie pytano, jeśli ktoś chce usłyszeć zawsze i wszędzie tylko "w porządku".
_________________ 'jesteśmy jak bratki pośród pola chwastów'
'Jeśli masz do siebie zaufanie i wierzysz w swe marzenia i podążasz za swoją gwiazdą...
...to i tak pobiją Cię ludzie, którzy ciężko pracują, uczą się i nie leniuchują. Do widzenia.'
a mi się to właśnie bardzo nie podoba, bo wychodzi na to, że zadaje się pytanie tylko z grzeczności i ktoś z grzeczności odpowie
No bo tak jest. Kiedy spotykasz dawno niewidzianego znajomego, którego nawet lubisz i wołasz "hej, cześć, co słychać?" to naprawdę chcesz wysłuchiwać, że właśnie zdechł mu kotek, umarła babcia i utopiła się złota rybka, a on sam chyba ma trzęsawicę somalijską? Jeśli pytasz kogoś bliskiego i faktycznie chcesz się dowiedzieć, czy wszystko w porządku, to ok. Ale takie "co słychać" często ma właśnie charakter głównie grzecznościowy, a Polacy od razu wylewają wszystkie swoje żale.
To już wolę, by mnie w ogóle nie pytano, jeśli ktoś chce usłyszeć zawsze i wszędzie tylko "w porządku".
Przecież można zauważyć jak zmieniło się poprzez lekką modyfikację, sformułowanie "Jak się masz?". Teraz raczej stosuje się "się masz"(z lub bez "?") lub "siemano"(z lub bez "?") co nie jest już pytaniem, a zwykłym przywitaniem się. Tak samo pytanie "how are you" jest już traktowane bardziej jako przywitanie (chociaż zasadniczo nie zmieniło formy) niż jako pytanie o to co tak właściwie Ci w duszy gra.
No bo tak jest. Kiedy spotykasz dawno niewidzianego znajomego, którego nawet lubisz i wołasz "hej, cześć, co słychać?" to naprawdę chcesz wysłuchiwać, że właśnie zdechł mu kotek, umarła babcia i utopiła się złota rybka, a on sam chyba ma trzęsawicę somalijską?
i mi się taka gra pozorów nie podoba i dziękuję za nią, i cieszę się, że w Polsce czegoś takiego nie ma, do bólu stosowni, grzeczni - straszne, a jak spotykam takowego znajomego niewidzianego ładne parę lat to po prostu nie ukrywam swojego zaskoczenia, ale gdy pytam się "co słychać" to naprawdę mnie to interesuje. Grzeczna nie jestem widać, ale podtrzymywać w ten sposób rozmowy nie mam zamiaru.
bro, dlatego ważne jest to, by domyślić się intencji osoby, z którą się rozmawia - wszak na zawołanie "siemano" nie będę opowiadać o swoim życiu, albo o tym, co się u mnie ostatnio wydarzyło, jak się czuję itp. ^^
_________________ 'jesteśmy jak bratki pośród pola chwastów'
'Jeśli masz do siebie zaufanie i wierzysz w swe marzenia i podążasz za swoją gwiazdą...
...to i tak pobiją Cię ludzie, którzy ciężko pracują, uczą się i nie leniuchują. Do widzenia.'
wychodzi na to, że zadaje się pytanie tylko z grzeczności i ktoś z grzeczności odpowie - nie ma prawdziwej troski, zainteresowania, tylko pytanie na odczepnego i odpowiedź na odczepnego
Też jestem tego samego zdania.
Zresztą u nas stosuje się już teraz całkiem podobny zabieg przy okazji przypadkowego spotkania gdzieś na ulicy, dosłownie na chwilę, z dawno niewidzianym znajomym. Jeśli przystaje on na moment na ulicy i zaczyna rozmowę od "Co tam u ciebie?", tak postawione pytanie, w dodatku w takiej sytuacji, jakby samo z siebie domaga się odpowiedzi: "A wiesz, jakoś leci" albo "Dzięki, wszystko w porządku". Przecież za chwilę rozejdziecie się, każdy w innym kierunku i nie spotkacie się przez następne parę lat, więc trochę głupio psuć Bogu ducha winnemu człowiekowi nastrój, mówiąc prawdę: "Wiesz, jest beznadziejnie. Wyrzucili mnie z pracy, od pięciu miesięcy szukam nowej i nic, nie wiem, za co zapłacę rachunki w tym miesiącu, nie mam za co kupić dzieciakowi butów i w dodatku żona mi się rozchorowała". Odpowiada się więc "Dzięki, u mnie wszystko okej, a co u ciebie?", słyszy się to samo i wszyscy są zadowoleni.
Nie wiem czego tu się czepiać.Podałam dwa powody,które akurat mi wpadły do głowy.Nie będę roztrząsać,ani wymieniać wszystkich czynników,dla których przechodzień może mieć zły humor.Ale skoro śmierć pieska nie może być powodem do rozpaczy,niech będzie koniec świata
Colorblind napisał/a:
bro, dlatego ważne jest to, by domyślić się intencji osoby, z którą się rozmawia
dokładnie..
[ Dodano: 2008-05-24, 20:38 ]
Karczoch napisał/a:
ty nie rozumiesz chyba, o co mi chodzi. kiedy pracodawca pyta się ciebie, czy jutro przyjdziesz do pracy i dziękuje ci za to, że przyszedłes dzisiaj, to to nie jest normalne, tylko NIEDORZECZNE,
a więc pracodawca był niedorzeczny.dobrze,że nigdzie indziej to się nie zdarza(chyba),bo w przeciwnym razie bylibyśmy skazani na niedorzeczność na każdym kroku
_________________ człowiekiem jestem i nic co słodkie nie jest mi obce
Robiłam kiedyś takie doświadczenie. Przypomniała mi się książka Musierowicz, kiedy bohaterowie uśmiechali się do przechodniów i zapisywali wyniki. Kiedyś z koleżanką też się tak bawiłyśmy. Ludzie na uśmiech odpowiadali uśmiechem
To było parę lat temu. Teraz zawsze się uśmiecham do ludzi i cieszę się, kiedy inni tak samo robią I jest tak, że uśmiechem odpowiadają na uśmiech
kiniusia napisał/a:
a zgodnie z kultura Polską wchodzisz do sklepu i witasz się - najczęściej z osobą, którą widzisz po raz pierwszy czy drugi.
Dokładnie tak. Tak mnie nauczono. Mówię "Dzień dobry". Przecież sąsiedzi, których widzę od czasu do czasu też są obcy, ale skoro mieszkamy w jednym bloku wypada si odezwać, uśmiechnąć. Możliwe jest stworzenie więzi. Z uśmiechem żyje się przyjemniej i można liczyć na innych ludzi:]
I właśnie o to chodzi!!!
Nie rozumiem, że tyle szumu a kilka uśmiechów. Z drugiej strony jak Polacy mają taki kłopot z usmiechem to jak mają być szczęśliwi sami w sobie ....
Takie rozprawianie o śmierci pieska czy innych kłopotach przecież wiadomo, że jest podane ogólnikowo i może dotyczyć również np. utraty dochodu a kilku kredytów na głowie ale to już sytuacje skrajne. Koleżanka chce być miła i przez "gładkie" wypowiedzi wyraźić swój uśmiech a Wy się czepiacie. Nie rozumiem potrzeby zaczepki i udowodnienia, że warto być ponurym.
No cóż chyba faktycznie inne planety ........
Z drugiej strony jak Polacy mają taki kłopot z usmiechem to jak mają być szczęśliwi sami w sobie ....
bo szczęście nie musi być na pokaz ;] to indywidualna sprawa, można się z nim obchodzić na lewo i na prawo, albo zatrzymać dla siebie, czy to tak trudno zrozumieć?
kiniusia napisał/a:
Nie rozumiem potrzeby zaczepki i udowodnienia, że warto być ponurym.
nie rozumiesz, tutaj nikt nie udowadnia, że warto być ponurym, o coś innego się rozchodzi, przeczytaj jeszcze raz posty, a może to dostrzeżesz
_________________ 'jesteśmy jak bratki pośród pola chwastów'
'Jeśli masz do siebie zaufanie i wierzysz w swe marzenia i podążasz za swoją gwiazdą...
...to i tak pobiją Cię ludzie, którzy ciężko pracują, uczą się i nie leniuchują. Do widzenia.'
może dotyczyć również np. utraty dochodu a kilku kredytów na głowie ale to już sytuacje skrajne
Przeprowadź sondę na ulicy i sprawdź, czy aby na pewno są to "sytuacje skrajne". Mam poważne podejrzenie, że problemy finansowe będą wymieniane jako jeden z głównych problemów, przez które ludzie nie zawsze mają ochotę się uśmiechać. "Nie zawsze" nie oznacza "wcale".
kiniusia napisał/a:
Nie rozumiem potrzeby zaczepki i udowodnienia, że warto być ponurym.
Przecież nikt tu nikogo nie zaczepia ani nie usiłuje udowodnić, że warto być ponurym. Co najwyżej, że uśmiech 24h/dobę jest: a)nienaturalny, b)niemożliwy. Co jest zupełnie normalne.
Nie rozumiem potrzeby zaczepki i udowodnienia, że warto być ponurym.
Do tego, co pisały Color i sis dodam, że nie rozumiem potrzeby zrzędzenia na to, jakim to ponurym narodem są Polacy i jak to mało się uśmiechają.
Dodam jeszcze, że zarówno uśmiech, jak i ponura mina i inne wyrazy twarzy nie są ot tak sobie, ale pełnią pewną rolę. Wyrażają one nasz obecny stan emocjonalny.
Załóżmy zatem, że wszyscy będą się uśmiechać 24h na dobę przez 7 dni w tygodniu. Nie sposób być bez przerwy szczęśliwym i zadowolonym. Zatem uśmiech taki straciłby swoją funkcję i po pewnym czasie stałby się czymś zwyczajnym, codziennym i pozbawionym znaczenia. Jedyne, co by się zmieniło to to, że byłoby niemożliwością poznanie czyjegoś aktualnego nastroju bez nawiązania bliższej rozmowy.
Czy o to chodzi?
_________________ Strong like the grass
Tall like a tree
Free like the wind
Eternally
Ooo,nie wiem czy ktoś potrafiłby uśmiechać się 10080 minut tygodniowo;]
Ale myślę,że jeśli nie ma poważniejszego powodu do smutku to nie warto chodzić naburmuszonym,tym bardziej kiedy swoim uśmiechem możemy zarazić innych,inni innych itd itp
_________________ człowiekiem jestem i nic co słodkie nie jest mi obce
Załóżmy zatem, że wszyscy będą się uśmiechać 24h na dobę przez 7 dni w tygodniu. Nie sposób być bez przerwy szczęśliwym i zadowolonym
wiesz jak wtedy bym się poczuła? Gdyby tak wszyscy wokół mnie byli przesadnie uśmiechnięci, mili, zadowoleni? Jak w piekle - nie wytrzymałabym długo -kiniusia, musisz wiedzieć, że ludzie mają emocje, skrajne, ale prawdziwe i to jest piękne - cały inwentarz dobrych cech i złych, zalet, wad, pozytywnych emocji, jak i tych negatywnych, przecież nie będziemy nakręcanymi lalkami, które to po przekręceniu klucza pokazują równo spiłowane ząbki w uśmiechu szerokim, bo Tobie się tak podoba.
_________________ 'jesteśmy jak bratki pośród pola chwastów'
'Jeśli masz do siebie zaufanie i wierzysz w swe marzenia i podążasz za swoją gwiazdą...
...to i tak pobiją Cię ludzie, którzy ciężko pracują, uczą się i nie leniuchują. Do widzenia.'
Gdyby tak wszyscy wokół mnie byli przesadnie uśmiechnięci, mili, zadowoleni? Jak w piekle - nie wytrzymałabym długo
Ta wizja nieodparcie kojarzy mi się to z teledyskiem Soundgarden do "Black Hole Sun" (kto nie pamięta,
tu może sobie odświeżyć). Upiorne.
Jeśli tak ma wyglądać świat wiecznie uśmiechniętych ludzi, to ja pięknie podziękuję.
No i dalej sie nie rozumiemy!
Nie ważne, nie o to tu chodzi bo widze, że z dobrych humorów i miłej dyskusji zaczynają się niemiłe zaczepki i uwagi ... i właśnie o to moi chodzi, że nie potrafimy dyskutować na luzie tylko zaraz jakieś zaczepki.
Cały czas nie czytacie tego co piszę! Nikt nie mówi o usmiechu 24h/dobę tylko o spontanucznym usmiechu. Przeciez nie chodzi tu o przyklejony usmiech no i przeciez wiadomym jest, że to bzdura! Chodzi o spontaniczne usmiechy, przeciez każdemu zdarza sie iść zamyslonym i raczej chodzi tu o takich co lecą z pracy patrza na wszystkich wilkiem i niewierzę że dlatego bo mają kłopoty, problemy etc. raczej udają poważnych bankowców, maklerów, biznesmenów .......
Cóż nie chodzi o przekonanie nikogo tylko o fakt a jeżeli uważacie, że lepiej jest jak jest to Wasza opinia. Dlatego uwielbiam chodzić po parku gdzie ludzie są zadowolenie, dzieci uśmiechniete ... kjażdy do siebie sie uśmiecha i zagaduje.
nie potrafimy dyskutować na luzie tylko zaraz jakieś zaczepki.
chyba nie widziałaś dyskusji, której brak całkowicie luzu ;] - przecież nie wszyscy będą Ci przytakiwać, żeby było miło i wspaniale
kiniusia napisał/a:
Nikt nie mówi o usmiechu 24h/dobę
tja, a wsześniej pisałaś:
kiniusia napisał/a:
wszyscy uśmiechnięci, zadowoleni nikt nigdy nie powie jakie to ma prolemy
kiniusia napisał/a:
zawsze być w dobrym humorze
zastanawiam się, czy Ty rozumiesz pojęcie słów 'zawsze' i 'nigdy'
_________________ 'jesteśmy jak bratki pośród pola chwastów'
'Jeśli masz do siebie zaufanie i wierzysz w swe marzenia i podążasz za swoją gwiazdą...
...to i tak pobiją Cię ludzie, którzy ciężko pracują, uczą się i nie leniuchują. Do widzenia.'
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum