A ja myślę, że to jest naprawdę indywidualna sprawa i nie ma nic złego ani w jednym, ani w drugim. Jeśli ktoś ma potrzebę mówienia o swoich uczuciach, czuje się lepiej jak się komuś wyżali, to niech to robi- na pewno znajdzie jakieś osoby, które go z chęcią wysłychają, a jeśli nie ma ochoty rozmawiać o swoich sprawach, uważa, że jeszcze gorzej się poczuje, jak się komuś zwierzy ze swoich problemów, to niech tego nie robi. Nie widzę w tym w ogóle problemu. masz potrzebę- mów, nie masz- pomilcz. Nie ma sensu analizować tego jak jest lepiej. Dla każdego inaczej.
Tylko nie wszyscy mają ochotę Cię słuchać.Zwróć uwagę,że kiedy dziewczyna podchodzi do każdej dziewczyny w szkole-nawet jeśli się nie znają-i opowiada jaką to wczoraj miała awanturę z ojcem,że prawie się pobili,potem wyciąga telefon komórkowy i pokazuje zdjęcie swoich piesków,potem wspomina coś o imprezie na której zdradziła swojego chłopaka i to jest śmieszne dla niej,bo tak naprawdę nikt nie wie,że ma chłopaka,a na końcu wspomina,jak niedawno 'lizała się z Mraczkiem',bo przecież taka okazja się więcej nie powtórzy,to jednak jest różnica pomiędzy wyżaleniem się koleżankom ze swoich problemów a ogłaszaniem wszem i wobec takich rzeczy-tym bardziej,że każdego to denerwuje.Nie mówiąc o poczuciu niższości większości wobec niej,która jest miss,modelką i jak widać prowadzi bardzo ciekawe życie..
_________________ człowiekiem jestem i nic co słodkie nie jest mi obce
Nie z każdym rozmawiam o swoich problemach. Od tego mam ciasny krąg zaufanych ludzi, do których zawsze mogę się zwrócić.
Dobrze jest, jeśli ma się z kim porozmawiać; dużo gorzej i mniej ciekawie wygląda to w sytuacji braku kogoś takiego. Ale są wyjścia - zawsze można - np. - wylać z siebie wszystko na papier, czyli zacząć pisać pamiętnik. To też pomaga.
Nie pytam "co się stało?" jeśli nie chcę spróbować pomóc, albo dać danej osobie choćby możliwość wygadania się. Wyznaję zasadę, że nie powinno się wtrącać, jeśli nie masz do zaoferowania nic, poza zdawkowym "uśmiechnij się" i poklepaniem po ramieniu. Jeżeli ktoś zdecyduje się otworzyć przede mną i wylać smutki, to staram się coś doradzić, a jeśli nie umiem/nie czuję się na siłach - to chociaż zaofiarować mu chwilę mojego czasu, wysłuchać.
Wysłany: 2008-05-01, 14:45
Polecający: sama je odnalazłam :D
Cesar napisał/a:
A ja się z wami nie zgadzam. Po co mówić kompletnie obcym ludziom o swoich osobistych problemach. Od tego jest rodzina, przyjaciele i psycholog. Bliska osoba na pewno lepiej nam doradzi, bo nas zna. Jak ja mam jakiś problem i mam wątpliwości co do jego rozwiązania, to idę do przyjaciela, przyjaciółki lub mamy. Zawsze mogę na nich liczyć, a czasem sam pomagam swoim znajomym.
w sumie poniekąd po to wlasnie jest forum... nie zawsze mozesz pogadac o czys z kolezanka, czasem chce sie uslyszec opinie innych,nie znajacych Cie osob...
_________________ "- Boję się.
- To dowód, że kochasz życie."
nie zawsze mozesz pogadac o czys z kolezanka, czasem chce sie uslyszec opinie innych,nie znajacych Cie osob...
tyle, że takowe opinie trudno czasem się pisze, gdy nie zna się dokładnie całej sytuacji, a tylko zdawkowe informacje
Sol napisał/a:
Wyznaję zasadę, że nie powinno się wtrącać, jeśli nie masz do zaoferowania nic, poza zdawkowym "uśmiechnij się" i poklepaniem po ramieniu
otóż to, dodałabym do tego jeszcze to niby zbawienne zdanie 'będzie dobrze', które nie jest podparte niczym, a zostało rzucone mimochodem. Już lepiej nic nie mówić, niż tylko sztucznie pocieszać.
_________________ 'jesteśmy jak bratki pośród pola chwastów'
'W głowie mi się przepaliły wszystkie bezpieczniki, szlag trafił święty spokój, roztrzaskał lczniki'
Chyba, że ktoś popisze się rozsądkiem i zanim poprosi o opinię, poda wystarczajaco dużo faktów.
i takowe posty cieszą, niestety, nieliczni charakteryzują się owym rozsądkiem, raczej jest jednak tak, że forumowicze pozostają skazani na swoje domysły związane z tymi zdawkowymi, niepełnymi postami - nie ma jak ekshibicjonizm jakiejś osoby, który nawet nie jest pełny
_________________ 'jesteśmy jak bratki pośród pola chwastów'
'W głowie mi się przepaliły wszystkie bezpieczniki, szlag trafił święty spokój, roztrzaskał lczniki'
A co jeśli ktoś potrzebuje pomocy i pyta kogo popadnie z nadzieją rozwiązania problemu?
Tak, jak już z Colorkiem pisałam - zależy od sposobu przedstawienia problemu. Jeśli to faktycznie jest sprawa dobrze wyjaśniona, w której obiektywne spojrzenie kogoś obcego może pomóc, to nie ma w tym nic złego. Jeśli to natrętne zamęczanie innych swoich zrzędzeniem o byle pie*dołę, to taki ktoś wychodzi na mękołę, która nie potrafi sobie dać rady w życiu i odstrasza ludzi.
Wysłany: 2008-05-01, 21:24
Polecający: www.google.com -> Forum ogolnotematyczne
Sol napisał/a:
która nie potrafi sobie dać rady w życiu i odstrasza ludzi.
Niektórzy ludzie nie potrafią sobie poradzić z prostymi sprawami, które nie sprawiają normalności przeciętnym. W depresji szukają pomocy u każdego.
I... niektórzy lubią po prostu robić z siebie ofiarę losu
Współczuję tym osobom całym sercem, bo rodzice zniszczyli im całe życie...
Na naukę nigdy nie jest za późno. Trzeba sobie tylko uświadomić problem, a potem działać i walczyć z samym sobą. Albo pozostać kimś, kto już zawsze będzie odstraszał wszystkich.
Napisałeś:
Nori napisał/a:
I... niektórzy lubią po prostu robić z siebie ofiarę losu
więc z czym i kto ma się spóźniać? Bo nie zrozumiałam, mówiąc szczerze.
Ktoś, kto celowo robi z siebie ofiarę losu, by coś uzyskać od innych jest manipulatorem i posługuje się techniką ingracjacji przez autodeprecjację - jeśli chcemy użyć mądrych słów. Na tej samej zasadzie opierają się zawodowi żebracy - dyskredytują siebie, przedstawiają w gorszym świetle, by wykorzystać wyższe uczucia innych dla swoich korzyści - tu dla zdobycia kasy. Więc ktoś, kto lubi albo celowo robi z siebie ofiarę losu jest dla mnie skreślony. Trzymam się od podobnych typów jak najdalej.
Wysłany: 2008-05-01, 21:51
Polecający: www.google.com -> Forum ogolnotematyczne
Sol napisał/a:
Na naukę nigdy nie jest za późno. Trzeba sobie tylko uświadomić problem, a potem działać i walczyć z samym sobą. Albo pozostać kimś, kto już zawsze będzie odstraszał wszystkich.
Oj, masz rację, ale nie każdemu przychodzi to łatwo. A na psychologa nie każdego stać.
Cytat:
więc z czym i kto ma się spóźniać? Bo nie zrozumiałam, mówiąc szczerze.
Miałem na myśli to, że każdy ma wady. Wiem, mam brzydkie pismo, piszę niewyraźnie.
Sol napisał/a:
posługuje się techniką ingracjacji przez autodeprecjację
nie zapominajmy o aspekcie nie zawsze dokończonej asymilacji osoby manipulującej z łańcuchem ideologicznym indywiduum manipulującego
Sol napisał/a:
Więc ktoś, kto lubi albo celowo robi z siebie ofiarę losu jest dla mnie skreślony.
Dla mnie nie. Potrafię to zaakceptować, tak jak akceptuje pop-upy na stronach ( ) - każdy chce, żeby było mu dobrze w życiu i stara się swoje życie polepszyć wykorzystując jakieś tam środki.
Czasem wystarczy kilka gorzkich słów prawdy od kogoś bliskiego. Nie z każdym problemem trzeba biegać do specjalisty.
Nori napisał/a:
każdy chce, żeby było mu dobrze w życiu i stara się swoje życie polepszyć wykorzystując jakieś tam środki.
OK, zgoda, niech mu będzie dobrze, ale mówię stanowcze NIE, gdy to ma się odbyć moim kosztem. Czegoś takiego nie toleruję i tolerować nie zamierzam. Przykład: na forum pisze jakiś dzieciak, żeby mu napisać list po angielsku/niemiecku (jak wolisz ;p), bo on sobie nie radzi, a ma zadanie domowe, a bo brakuje mu słownictwa, a bo uczy się od niedawna, a tak w ogóle to to forum jest najlepsze i ma najfajniejszych użytkowników. Ktoś, kto szuka jelenia, dla mnie coś nie do zaakceptowania - niech dostanie tę banię raz, drugi, trzeci, to nauczy się choćby próbować (albo powtórzy rok, jego wola ;])
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum