"Emocjonalny ekshibicjonizm" w jednym z tematow Kruczol nazwala tak ewidemtnie negatywnie, to co dla mnie jest jak najbardziej pozytywne, czyli dzielenie sie z ludzmi swoimi radosciani i smutkami. a wy jakie macie zdanie na ten temat? czy ktos kto pisze o swoim problemie robi z siebie "ofiare"? czy taka otwartosc na ludzi jest czyms dobrym? czy moze przyniesc to jakies negatywne skutki? czy sami lubicie rozmawiac o swoich problemach, czy raczej zachowojecie je dla siebie. czy forum jest dobrym miejscem aby o swoich smutkach i radosciach pisac? czy interesuja was problemy innch? czy staracie sie komus pomoc chodby dobra rada?
dla mnie o wiele gorsza rzecza jest spoleczna znieczulica i nieiteresowanie sie innymi ludzmi, pozostawianie ich z problemami samym sobie. czasami przeciez tak niewiele trzeba zeby komus pomoc, jakas dobra rada czy drobnym gestem. a ukrywanie swoich problemow przed innymi napewno rozwiazac ich nie pomoze.
_________________ W świcie pełnym absurdów na próżno doszukiwać się jakiejś logiki
Zupełnie się z Tobą zgadam.
I nie uważam, że osoba zwierzająca się na forum robi z siebie ofiare, może ona właśnie potrzebuje jakiejś dobrej rady, miłego słowa, albo własnie potrzebuje aby któś wyznał jej prawde i dobrze jest czasami usłyszeć "robisz źle,niedobrze-musisz to zmienić" a w "normalnym świecie" od nikogo nie może tego oczekiwać.
Jeżeli mogła bym komuś pomuc, ucieszyła bym się.
Ja osobiśćie napisałam na tym forum właśnie dla tego, żeby ktoś mnie pocieszył,zrozumiał mój problem, bo potrzebowałam tego.Jeżeli ktoś jest zbyt nieśmiały, aby porozmawiać z kimś w cztery oczy o swoich problemach to mysle że forum jest bardzo dobrym miejscem.:)
_________________ "Scena po scenie nasze życie jest jak spektakl, choć nam aktorom być to może troche nie w smak..."
A ja się z wami nie zgadzam. Po co mówić kompletnie obcym ludziom o swoich osobistych problemach. Od tego jest rodzina, przyjaciele i psycholog. Bliska osoba na pewno lepiej nam doradzi, bo nas zna. Jak ja mam jakiś problem i mam wątpliwości co do jego rozwiązania, to idę do przyjaciela, przyjaciółki lub mamy. Zawsze mogę na nich liczyć, a czasem sam pomagam swoim znajomym.
Dołączyła: 13 Lis 2005 Posty: 1890 Skąd: z nienacka
Wysłany: 2006-11-12, 11:15
Polecający: baba jaga ;P
krzak napisał/a:
czy ktos kto pisze o swoim problemie robi z siebie "ofiare"? czy taka otwartosc na ludzi jest czyms dobrym?
nie rozumiem was, nasmiewacie sie z gazetek typu brawo i ich porad z Ewy Dżyzgi i jej talk show'u, ale jak juz ktos sie wyzala na forum to jest dojrzaly i jego racje maja pelne prawo bytu ? o.O
to wszystko sprowadza sie do jednego worka "zwroccie na mnie uwage" "nikt mnie nie kocha i nie lubi"
marta_a napisał/a:
aby porozmawiać z kimś w cztery oczy o swoich problemach to mysle że forum jest bardzo dobrym miejscem.:)
tak na forum zdecydowanie da sie POROZMAWIAC W CZTERY OCZY dziewczyno otrzasnij sie i zastanow co piszesz o.O
krzak napisał/a:
pozostawianie ich z problemami samym sobie
ale ja nikogo nie pozostawiam samemu sobie, jak ktos do mnie przyjdzie i poprosi o rozmowe czy pomoc to nie ma sprawy. Ale takie publiczne obnazanie sie ?
Jeszcze niech napisze do gazety ze mu/jej zle i tylko dzieki spolecznosci forumowej przetrfal/a te trudne chwile o.O
krzak napisał/a:
a ukrywanie swoich problemow przed innymi napewno rozwiazac ich nie pomoze
a latanie od czlowieka do czlowieka rozwiaze? co wy wlasnych mozgow nie macie ? cale zycie chcecie na innych polegac ? jak wy sobie w zyciu poradzicie ? tysiac razy lepiej moim zdaniem jest zacisnac zeby sie ladnie usmiechnac i isc przed siebie bo takie rozwodzenie sie nad soba i swoim cierpieniem do niczego nie prowadzi.
Gdzie sie podzialy pamietniki pisane w zeszycie i trzymane pod kluczem. Az takie pragnienie chwili pseudoslawy jakiejstam jest w ludziach ze sa w stanie zrzec sie na wlasne zyczenie prywatnosci ?
Forum może faktycznie jest po to by pogadac o naszych problemach ale bez przesady by nowa osoba na foum pierwsze co robi to zaklada temat o tym jak jej zle bo to jest dla mnie smieszne. Ja nie potrafie podejsc do kogos obcego i opowiadac mu historie swego zycia swoje problemy bo po co?? Przeciez ta osoba nie pomoze mi bo mnie nie zna nie wie co doradzic bo nie wie jaki mam charakter. Moj problem to moja sprawa i zawsze gdy wychodze do ludzi to z usmiechem na twarzy a to co mnie gryzie w tej chwili skrywam w sobie. Jezeli jest cos z czym nie daje sobie rady i chce sie wygadac to rozmawiam z bliska mi osoba.
_________________ Panie, chciałabym żebyś zesłał na mnie taki deszcz...taki szalony, wściekły, ogromny deszcz...który zmyłby ze mnie wszystkie wyrzuty sumienia...
nie rozumiem was, nasmiewacie sie z gazetek typu brawo i ich porad z Ewy Dżyzgi
tak. nasmiewam sie z tych porad. a na tym forum nasmiewam sie z wiekszosci tematow o milosci.
Kurczol napisał/a:
to wszystko sprowadza sie do jednego worka "zwroccie na mnie uwage" "nikt mnie nie kocha i nie lubi"
no wlasnie. takim ludziom mozna tylko uswiadomic ze to nie oni maja problem tylko z nimi jest problem. ale tez trzeba by bylo im to powiedziec.
Cesar napisał/a:
Od tego jest rodzina, przyjaciele i psycholog.
Kurczol napisał/a:
ale ja nikogo nie pozostawiam samemu sobie, jak ktos do mnie przyjdzie i poprosi o rozmowe czy pomoc to nie ma sprawy.
nie umicie postawic sie na miejscu osob ktore nie maja kochajacych rodzin ani prawdziwych przyjaciul. nie maja do kogo zwrocic sie o pomoc i komu sie zwiezyc. do psychologa tez niechca isc (i w ogole jakie to stako sie teraz modne). licza ze na forum znajda tkich przyjaciul a jesli nie to poprostu wiecej sie tutaj nie zaloguja.
Kurczol napisał/a:
a latanie od czlowieka do czlowieka rozwiaze? co wy wlasnych mozgow nie macie ? cale zycie chcecie na innych polegac ? jak wy sobie w zyciu poradzicie ? tysiac razy lepiej moim zdaniem jest zacisnac zeby sie ladnie usmiechnac i isc przed siebie bo takie rozwodzenie sie nad soba i swoim cierpieniem do niczego nie prowadzi.
niestyty madrosc zyciowa to nie rzecz z ktora sie rodzimy. czlowiek uczy sie cale zycie. naprawde warto czasami poradzic sie inych osob. skozystac z ich doswiadczen i niepowtarzac ich bledow. zycia przeciez potem nie bedzie mozna powtorzyc i nie warto samemu na nim eksperymentowac. napewno to kwestia charakteru jesli ktos uwaza ze tylko on wie co jest dla niego najlepsze i niema zamiaru polegac na innych. ale znam wiele przypadkow osob ktore tak myslaly i sie pomylily. teraz tego zaluja.
_________________ W świcie pełnym absurdów na próżno doszukiwać się jakiejś logiki
nie umicie postawic sie na miejscu osob ktore nie maja kochajacych rodzim ami prawdziwych pryjaciul. nie maja do kogo zwrocic sie o pomoc i komu sie zwiezyc. do psychologa tez niechca isc
Mamy w Polsce tez cos takiego jak telefon zaufania
krzak napisał/a:
zycia przeciez potem nie bedzie mozna powtorzyc i nie warto samemu na nim eksperymentowac.
A ja uważam że warto bo po to je mamy by popelniac bledy i na wlasnej skorze przkonac sie jakie sa konsekwencje tego czy tamtego czymze byloby zycie ktore przezyles nie popelniajac bledow???? Jak mozesz ustrzec swoje dziecko przed czyms o czym nie masz zielonego pojecia??
_________________ Panie, chciałabym żebyś zesłał na mnie taki deszcz...taki szalony, wściekły, ogromny deszcz...który zmyłby ze mnie wszystkie wyrzuty sumienia...
Kurczol czytaj ze zrozumieniem: napisałam
Jeżeli ktoś jest zby nieśmiały, aby porozmawiać z kimś w cztery oczy o swoich problemach to mysle że forum jest bardzo dobrym miejscem.
Krzak dobrze mówi, a jeśli nie ma sie takiej bliskiej osoby której można sie zwierzyć to komu mam powiedzieć o moich problemach.Mam je tłamsić w sobie?Już wole wygadac się tutaj!Jeżeli nie chcesz mi odp poprostu tego nierób
Lady Spark to prawda napisałam pierwsze co o moich problemach, bo je mam, ale możesz być pewna, że jeśli spotka mnie coś w życiu miłego to tez o tym napisze:)
Forum to forma rozmowy,zaczęłam z niej korzystać i myśle, że to fajna sprawa.
_________________ "Scena po scenie nasze życie jest jak spektakl, choć nam aktorom być to może troche nie w smak..."
Mamy w Polsce tez cos takiego jak telefon zaufania
no to swiadczy wlasnie o tym ze takie cos jest potrzebne. ale napewno wiele osoba latwiej jest napisac niz powiedziec. czy taka instytucja istnieje tez w internacie?
tak jak napisala marta_a, piszac na forum nikomu nie narzuca sie swoich problemow. osoby ktore niechca zaiteresowac sie moga poprostu go zignorowac. dla mnie to jest oczywiste jak cos mnie nie interesyje to to olewam.
rozumiem tez troche racje Kruczol bo takie tematy ciesza sie duzym zaiteresowamiem. cos jest w ludziach ze jednak lubia dawac komus rady. moze rzeczywiscie czyja sie przez to lepsi. ale to kwestia podejscia do sprawy bo ja po przeczytaniu niektorych tematow stwierdziam ze z takim problemem wcale nie bylo by mi latwiej niz osobie ktora to pisze i napewno nie podnosi mi to poczucia wlasnej wartosci.
_________________ W świcie pełnym absurdów na próżno doszukiwać się jakiejś logiki
Sam bym o takich rzeczach obcym nie pisał. Po prostu nie odczuwam takiej potrzeby, być może nie mam takich poważnych (w moim mniemaniu) problemów.
Z drugiej strony rozumiem, że wyżalić się komuś obcemu jest łatwiej właśnie dlatego, że jest obcy. Bo nie będzie o tym przypominał co miesiąc, bo niektóre problemy są bardzo wstydliwe i najlepiej chciałoby się je utknąć gdzieś bardzo głęboko w siebie, zapomnieć, ale zapomnieć też się nie da.
Obcym na forum coś powiesz i zawsze możesz zniknąć, rozpłynąć się i wiesz, że nikt o Tobie nie będzie pamiętał.
Co innego np. pisanie szczegółowych blogów. Opisywania swojego życia publicznie ze wszystkimi detalami. To jest dla mnie niezrozumiałe, przecież taki blog może przeczytać każdy, Twój wróg, Twój partner, ojciec. Nawet jak nie podasz imienia i nazwiska, to stały czytelnik z łatwością może Cię skojarzyć.
_________________ Gość chcesz dowiedzieć się więcej o wilkach? Strona dla miłośników przyrody:
www.wilk.boo.pl
Myśle że każdego już po jakimś czasie denerwuje enty post o tym jak jakas szalona 16 bardzo kocha swojego chłopaka ktorego poznala wczoraj ale onm nie zwraca na nia uwagi i biedulka sie łamie i nie moze tego zrozumiec bla bla bla... nie powiecie mi ze kazdy chtenie odpsiuje juz na taki post bo to się powiela juz którys tam raz. Takie sytuacji to jak dla mnie przesadny ekshibicjonizm.
Co innego jesli chodzi o coś powaznego i nie typowego- wyjscie męza z wiezienia czy cos. Kazdy problem jest istotny ale niektóre treści zamieszczane tutaj są bezsensowne. Są to zazwyczaj osoby kóte napisza 1 posta na kilkudziesięciu forach bo mysla że ktoś się tym przejmie. Bez sensu. <mowa o wirtualnym ekshibcjonizmie>
Jesli chodzi o taki ekshibicjonizm w życiu normalnym, wśród znajomych rodziny itp itd jest oki- bo wtedy sie z kimś rozmia -wymienia poglady na temat problemu.
Jak dla mnie posty 'szalonych 16' sa bardzo przesadzone.
_________________ I'm strong on the surface... not all the way through...
Dołączyła: 11 Mar 2006 Posty: 2281 Skąd: Częstochowa
Wysłany: 2006-11-12, 15:39
Cesar napisał/a:
Po co mówić kompletnie obcym ludziom o swoich osobistych problemach. Od tego jest rodzina, przyjaciele i psycholog. Bliska osoba na pewno lepiej nam doradzi, bo nas zna. Jak ja mam jakiś problem to idę do przyjaciela, przyjaciółki lub mamy.
wręcz przeciwnie , opowiadanie obcym ludziom jest łatwiejsze , bo własnie Cie nie znają , moga spojrzeć na problem obiektywnie , podzielić sie swoim doświadczeniem a nie jak mama czy przyjaciołka , które pzreciez nie powiedza złego słowa , nie chca urazić , pogłaskaja po głowce i powiedza ze wszystko bedzie ok. Nie wiem jak wy ale ja w ogole nie potrzebuje zwierzania sie nikomu z tego co mnie dręczy , moj problem - moja głowa i moj cel by to zwalczyć bądz nie , moj sens zycia i moje wartości. Proste.
Dołączyła: 11 Mar 2006 Posty: 2281 Skąd: Częstochowa
Wysłany: 2006-11-12, 15:47
nie mam takich problemów , bo jak pisałam radze sobie z nimi sama. To nie jest tak ze nikt nie ma dla mnie znaczenia i jestem typem samotnika. Poprostu moge komuś opowiedziec o problemie jesli sie zapyta , sama nigdy nie miałam takiego przypadku ze pytałam kogos o rade , bo doskonale wiem co mi odpowie. Najpierw sama analizuje problem , szukam rozwiązań , i nigdy mi sie nie zdarzyło tak ze tego rozwiązania nie znalazłam. Ale to wynika z tego , ze z natury jestem racjonalistką , przemyślam sprawe , nie wyolbrzymiam problemów wiec moze ich poprostu nie zauważam czasem ... i nie uważam ze moje problemy sa ważne dla kogoś ... sa moje , jesli ja sie z nimi nie uporam to nikt tego za mnie nie zrobi. A wiec sama musze myśleć. Tyle.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum