Im więcej szczęśliwych ludzi tym lepiej. A ten alkoholizm to wymysł tych, którzy chcą aby ludzi byli nieszczęśliwi.
***
Ha. Czyli już nie picie jest złe tylko polewanie. A ja nie polewam tym się co wstrzymują. I flaszek też nie obalam. I co mi teraz napiszesz?
To zabrzmiało jak slogan Klubu Nałogowych Alkoholików. Trochę przeginasz.
***
A czy ja mówię, że to musisz być Ty. To tylko przykład.
Ostatnio zmieniony przez ara 2008-07-31, 21:44, w całości zmieniany 1 raz
Coś Ci się pokręciło z tymi analogiami ;P Uzależnienie to odpowiednik zadławienie, zmiksowana zupa to coś co powoduje, że niezmiksowane jedzenie nie jest już niezbędne do życia.
Ech, Ty i Twoje analogie. I po co zamydlasz? ;> Zmiksowana zupa to nadal jedzenie, które jest niezbędne do życia ;P
Cytat:
Im więcej szczęśliwych ludzi tym lepiej. A ten alkoholizm to wymysł tych, którzy chcą aby ludzi byli nieszczęśliwi.
Musi być jakaś równowaga dlatego co Ty piszesz, nie uważasz?
A tu Ci przyznam rację. Wychodzę z założenia, że wszystko ma dwie strony i ciesze się, że bierzesz udział w dyskusji ale Twoje argumenty coraz mniej mnie ruszają (pomimo, że w ogóle nie ruszały - ale te jeszcze bardziej*)
Dołączyła: 30 Lip 2008 Posty: 19 Skąd: Miasto Aniołów
Wysłany: 2008-07-31, 22:45
Podziwiam ludzi wolnych od używek. Jak Wy to robicie?!
Ja piję tylko okazjonalnie ( nie moja wina, że okazja prawie co weekend wypada ), palenie rzucam, rzuciłam, nie wiem jak to nazwać, za wcześnie jest żeby móić 'rzuciłam' ale dobrze mi idzie, zioło zapalić lubię raz na kilka m-cy a innych dragów już nie tykam i nie dotknę ich nigdy w życiu, tak myślę.
Nie jestem uzależniona od alko ale nie wyobrażam sobie imprezy bez conajmniej 1 piwka czy 1 drinka.
Kurczę nie rozumiem totalnych abstynentów, tak jak i Ruchu Czystych Serc, ale to Wasza decyzja i naprawdę respect
A można wiedzieć dlaczego autor tematu ( i inni abstynenci) nie pije alko? Bo nie smakuje? Bo jest niezdrowe? Boo . ? [dlaczego nie palisz i nie bierzesz dragów mogę się łatwo domyślić ; ) ].
Mi alkohol NIE jest potrzebny i nie widzę przyszłości, w której będzie.
ok
ara napisał/a:
którzy polecają kieliszek co wieczór. A znam przypadki gdzie kieliszek zamieniał się we flaszkę.
a ja znam przypadki, 'gdzie kieliszek nie zamienił się we flaszkę'.
ara napisał/a:
Fakt, same umierają, ale po co im pomagać?
przyjemność, którą można czerpać z picia alkoholu w różny sposób - chociażby rozkoszowanie się jakimś smakiem nietypowym, chociażby przygotowanie potrawy dosmakowanej alkoholem itp.
Cytat:
I przykro mi, że tylko dwie osoby stoją po przeciwnej stronie barykady bo w jeśli truciznę można bronić nie widzę powodu, dlaczego nie bronić wojen. W końcu to przyjemne i można zarobić! <ironia off>
to niesmaczne jest, gdy się zaznacza, kiedy się ironizuje, a kiedy nie. Poza tym popadasz w skrajności. Alkohol nie oznacza od razu alkoholizmu, nie oznacza od razu upicia się dla samego upicia, nie oznacza od razu picia, bo ktoś mi nalewa.
ara napisał/a:
Czy to jest normalne?! Do ciężkiej cholery - dziecko samo tego nie wymyśli, tylko patrzy na dorosłych. I wy dorośli dajecie świetny przykład, szukając okazji do obalenia kolejnej flaszki. I nie mówię tu wcale o alkoholikach.
Zdarzają się przypadki takie, że niektórzy dorośli nie są odpowiedzialni i piją na oczach dziecka, ale wypraszam sobie stwierdzenie 'Wy dorośli dajecie świetny przykład' bo jest krzywdzące, jest uogólnieniem, ujednoliceniem. Znam przypadek chłopaka, który w ogóle nie pił, nie brał, i dopiero spróbował w wieku 26 lat, zachłysnął się tym wszystkim, ale ten przypadek jednak nie sprawiłby, że wsadziłabym Ciebie do worka z tym chłopakiem, który rzucił się na wszystko, choć zapewniał, że tak nie zrobi. Waż słowa.
ara napisał/a:
A zasadniczo jak to różnica? Kiedy polewasz komuś i zachęcasz do kolejnej kolejki (ta osoba się wstrzymuje, ale nalegasz) to nie działasz przeciw komuś? Albo dając przykład młodzieży (jak wyżej napisałem).
Każdy ma swój rozum, potrafi odmówić, asertywność jest teraz w modzie, poza tym, nie spotkałam się osobiście jeszcze z jakimiś takimi nachalnymi namawianiami, więc nie wiem, czy one są takie częste, no chyba, że w amerykańskich filmach, ale te nie traktuję zbytnio serio. Ważne jest towarzystwo, w którym się bawi, w którym się przebywa i co najważniejsze, które się zna i do którego ma się zaufanie.
_________________ "Dobrze jest, psiakrew, a kto powie, że nie, to go w mordę!"
'Ooo, jak on mi strasznie pokaże!!! Ooo, jak ja okropnie zobaczę!!!' wszystko gra
Alkohol? dlaczego nie? okazyjnie od czasu do czasu mozna wypic piwko w gronie znajomych, czy porobic cos mocniejszego np. drinki i wypic je ze smakiem. Alkohol trzeba umiec pic, nie sztuką jest zapic sie("zgon") i na drugi dzien miec kaca giganta, sztuką jest pic duzo i nie dac sie upic samemu sobie, jak widzi sie, ze mamy juz dosyc to odwracamy kieliszek i finito. Jesli chodzi o inne uzywki, papierosy niestety pale juz od 8 miesięcy i raz czy dwa zapaliłem trawke.
_________________ "Seks bez miłości to puste doświadczenie. Ale wśród pustych doświadczeń to jedno z najlepszych."
Uwahsa uwaga! p-rzemawia nawaklonr!
@Właśnie wrócił3m z rodzinnej popijawy, byiło wsprania;e. Jestem pijany. jEzrsrsrt xze mną nienajleoiej. Tak jak ćpiun który nie nma prawa wyoi2uqdaź się na temat zgu nebgo wpłuywy narkotytku na człiwoiwieka talk abstynent niech mie nie piedoli proisze bardzo. Cuzewuje się wspaniale =., Mimo że nji cholery nie moge trafić w klawisze/ . tegp uczujciea nie zna żaden abstunenty. bo pić to trza uymicć. pozdrawiam was pijący nbo wiećejcie co idobreae, :*
_________________ fuck it, dude.. let's go bowling
bo pić to trza uymicć. pozdrawiam was pijący nbo wiećejcie co idobreae, :*
Fazi, zamiotłeś ;D
A w temacie:
ara napisał/a:
Niektórym jest niezbędny. Nazywa się to alkoholizmem. I przykro mi, że tylko dwie osoby stoją po przeciwnej stronie barykady bo w jeśli truciznę można bronić nie widzę powodu, dlaczego nie bronić wojen.
To rozmawiamy o abstynencji/jej braku, czy alkoholizmie, bo już się pogubiłam? I skąd Ci się wzięły te "strony barykady" - jeśli ktoś nie jest z nami, jest przeciw nam, czy jak?
W pierwszym poście napisałeś:
ara napisał/a:
temat nie jest o mnie (...) ale o ludziach wolnych od alkoholu itd. Niech się tutaj swobodnie dzielą myślami.
a potem, po wstępnej apologii wstrzemięźliwości, nie wiedzieć czemu zszedłeś na temat problemów alkoholowych i uczepiłeś się ich jak rzep. Każdy, kto nie jest abstynentem, jest dla Ciebie alkoholikiem?
ara napisał/a:
Każdy łyk alkoholu niszczy komórki nerwowe w mózgu. Fakt, same umierają, ale po co im pomagać?
Szkodliwe są również cukierki, pokolorowane sztucznymi barwnikami, zupki chińskie, naszpikowane E ileśtam, warzywa modyfikowane genetycznie, cola, pizza, odkładająca się na tyłku w formie celulitu, frytki, przyczyniające się do rozwoju miażdżycy i cała masa innych produktów spożywczych. Nawet oddychanie jest niezdrowe, zwłaszcza w dużym mieście, zanieczyszczonym spalinami. I wreszcie należy pamiętać o tym, że
bro napisał/a:
samo życie prowadzi do śmierci...
Z takim podejściem należałoby zrezygnować z abstynencji na rzecz całkowitej ascezy, zamurować się w domu i w ogóle nie korzystać z przyjemności tego świata. Alkohol jest jedną z nich - pity z umiarem, od czasu do czasu czy wręcz okazyjnie, kaszanki z mózgu raczej nie zrobi, miewa - jak to zostało wspomniane - pozytywne działanie na organizm (choć - o czym również była mowa - nie jest cudownym i niezastąpionym panaceum na dolegliwości), a przede wszystkim: niektórym autentycznie smakuje. W związku z czym nie sięgają oni po alkohol, żeby łobalić flachę na jedno posiedzenie i upodlić się jak zwierzę, ale po to, by się podelektować okazyjną lampką winą, zimnym piwkiem albo przepysznym drinem czy likierem, na ogół doskonale zdając sobie sprawę ze skutków nadużywania. Jeśli są ludźmi rozsądnymi - na tym poprzestaną.
ara napisał/a:
I wy dorośli dajecie świetny przykład, szukając okazji do obalenia kolejnej flaszki. I nie mówię tu wcale o alkoholikach.
No pewnie. Każdy, kto choćby raz spróbował piwa nie myśli o niczym innym, tylko o tym, jak by się tu gdzieś przyczaić i zdrowo sobie łyknąć. Najlepiej tak, żeby dzieci widziały. Powtórzę za Color:
Colorblind napisał/a:
Waż słowa.
I daruj sobie tak daleko idące uogólnienia.
ara napisał/a:
Kiedy polewasz komuś i zachęcasz do kolejnej kolejki (ta osoba się wstrzymuje, ale nalegasz) to nie działasz przeciw komuś?
Przecież to kwestia wyboru: nie chce - nie pije. A jeśli ulega namowom, nie powinien mieć do nikogo pretensji o to, że ktoś zadziałał przeciw niemu. Na siłę nikt nikomu raczej do gardła nie wlewa.
kabaretka napisał/a:
Podziwiam ludzi wolnych od używek. Jak Wy to robicie?!
Hmm... Może... po prostu nie stosują używek?
kanarinho18 napisał/a:
sztuką jest pic duzo i nie dac sie upic samemu sobie
otóż to, znać trzeba swoje mniej więcej granice w piciu
Ja jeszcze dodam, że nie rozumiem, czemu abstynenci, którzy nie próbowali alkoholu i nie zamierzają go próbować tak usilnie chcą przekonać tych, którzy od czasu do czasu lubią sobie wypić alkohol do tego, by z procentowych napojów zrezygnować? Nie chce ktoś w ogóle pić, niech nie pije, ale niech na siłę nie umoralnia tych, których nie trzeba, którzy mają swój rozum i potrafią się nim posługiwać, którzy potrafią pić z umiarem.
_________________ "Dobrze jest, psiakrew, a kto powie, że nie, to go w mordę!"
'Ooo, jak on mi strasznie pokaże!!! Ooo, jak ja okropnie zobaczę!!!' wszystko gra
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum