Zadko przebaczam a to dlatego ze sie wlasciwie nie obrazam. Poza tym wszystko jestemw stanei wyabczyc o ie to nie koliduje z moim "ja" niie wybacze zdrady, gdyz wybaczenie jej daje tej drugiej osobie pozwolenie na nastepna, nie wybacze osobie ktora krzywdzi moich bliskich. POza tym, zycie jest za ktorkie zby sie bawic w obrazanie i inne gowna.
Nie chciałbym tu robić sobie i Wam psychoanalizy, ale podejrzewam, że takie działanie ma swoją podstawę ze zdarzeń z przeszłości (doznaliśmy krzywdy –może całej serii i próbowaliśmy mu przebaczać za każdym razem- od kogoś naprawdę bliskiego i teraz podświadomie bronimy się przed powtórzeniem tego bolesnego schematu zdarzeń).
Mozna powiedzieć, że doznałam "serii krzywd" (duże słowa), ale nie od kogoś bliskiego i niekoniecznie za każdym razem byłam chętna do wybaczenia.
Moim zdaniem trudno jest wybaczyć bliskim, bo to osoby tak dla nas ważne, zdawałoby się, że można na nich polegać w każdej sytuacji. Cały świat mógłby nas znienawidzić, ale one nigdy nas nie skrzywdzą. A tu nagle szok - właśnie od tak zaufanej osoby doznajemy przykrości... zdradzone zaufanie bardzo boli i dlatego tak trudno jest wybaczyć.
Moim zdaniem trudno jest wybaczyć bliskim, bo to osoby tak dla nas ważne, zdawałoby się, że można na nich polegać w każdej sytuacji.
Twoja interpretacja zachowań podoba mi się bardziej, gdyż daje większą nadzieję na racjonalne wyście z sytuacji (uwarunkowania podświadome są właściwie nie do zwalczenia)- jest nadzieja, jest przebaczenie, a to wszystko to miłość (w niebanalnym tego słowa znaczeniu)
p.s.
ta_mhm i Tynke88 proszę bardzo o wymienienie uprzejmości na PW (już widzę, że na to się szykuje)- żeby się nam wątek nie rozjechał . Dziękować
[ Dodano: 2007-08-25, 10:53 ]
ta_mhm napisał/a:
o ie to nie koliduje z moim "ja" niie wybacze zdrady
Nie wiem, czy dobrze zrozumiałem (o jaką zdradę Ci chodzi), ale zdrady doświadczamy zazwyczaj od najbliższych. Na ten rodzaj przebaczenia najciężej się zdobyć.
Tynka88 napisał/a:
nalezy przebaczac, bo pozniej my mozemy nie spotkac takiej reakcji od drugiej osoby.
Mam nadzieję, że to nie jest na zasadzie gry Pascala ?
_________________ "Płynie czas, płynie czas, jak morza do oceanów do gwiazd'
Twoja interpretacja zachowań podoba mi się bardziej, gdyż daje większą nadzieję na racjonalne wyście z sytuacji (uwarunkowania podświadome są właściwie nie do zwalczenia)- jest nadzieja, jest przebaczenie, a to wszystko to miłość (w niebanalnym tego słowa znaczeniu)
Tu nie chodzi o to, jaka interpretacja bardziej Ci się podoba, tylko która jest prawdziwa w Twoim wypadku. Ja wyjaśniłam tak, a nie inaczej, bo właśnie w ten sposób czuję i myślę. Powinieneś się po prostu zastanowić i dojść do własnych wniosków co do przyczyny swoich zachowań
Najtrudniej wybacza się bliskim, łatwiej obcym osobom, chociaż bardziej nam zależy na tych najbiższych - taki paradoks życia. Wydaje mi się, że do przebaczenia potrzeba czasu - nie chodzi o słowa "wybaczam, żyjmy dalej", ale raczej o takie wyciągnięcie konstruktywnych wniosków, ważne jest pytanie "co będzie dalej" - np. zdrada psychiczna czy fizyczna narusza zaufanie, pomimo, że się wybaczyło, to nie wróci się do tego stanu przed krzywdą - na to potrzeba czasu, a bardzo trudno odbudować już takie naruszone zaufanie. Ufamy mocno bezgranicznie, gdy jest nam ktoś Bliski to możemy na Niego liczyć, wiemy, że jesteśmy bardzo ważni dla Niego, czujemy od niego pozytywne Wielkie Uczucia - jeśli jest nam naprawdę Bliski to nie oczekujemy, nie wymagamy od Niego Cudów - to, co najpiękniejsze daje nam już Sam - zaufanie, szczerość, zrozumienie, bliskość, ciepło, wyjątkowość, a nawet konstruktywną krytkę pobudzającą do działania, i gdy pewnego dnia taka Osoba naruszy nasze zaufanie, w jakiś sposób skrzywdzi to w pewnym sensie ciężko nam to zrozumieć, czujemy taki wewnętrzny ból - jak to możliwe, jak to się stało? Wtedy należy zadać pytanie, czy owa krzywda była świadoma, czy nieświadoma, trudno wybaczać, ale gdy w głowie poukłada się, co jest dla nas najważniejsze i stwierdzi się, czy dana osoba żałuje tak prawdziwie i dostrzega swój błąd i chce go naprawić (ale chce tak szczerze, a nie dlatego, że tak wypada) to wg mnie powinno dać się szansę, w końcu nikt nie jest idealny, zawsze bardziej boli, im mocniej nam zależy, im mocniej się kocha - ale dzięki temu jest wartościowiej. Wiadomo, rzeczywistość bardzo weryfikuje nasze poglądy, a nawet wiarę w wartości, wtedy zmienia się punkt widzenia na wiele spraw. Nie wiem jakbym się zachowała, gdybym dowiedziała się, że osoba, którą kocham, której ufam, której wierze mnie zdradziła/oszukiwała, która mną się bawiła - to dla mnie niewyobrażalne, wiem, że wiele by to zmieniło, tylko nie wiem jak. Łatwo powiedzieć "umiem przebaczać" tylko gorzej z czynem. Są takie straszne rzeczy, które niektórzy potrafią szczerze przebaczyć jak np. gwałt, molestowanie itp. A ja nawet w myślach nie potrafię takowego wybaczenia sobie wyobrazić - tak, czuć ode mnie w tej chwili sobkostwo. Nie wiem, jak to jest u mnie z tym przebaczaniem, mogę tak na sucho gdybać, mówić, że umiem, bądź nie umiem - jedno jest pewne życie to wszystko zweryfikuje i dana sytuacja pokaże, choć mam nadzieję, ża takowych sytuacji nie będzie za wiele, bądź nie będzie wcale.
Wiem jedno, chciałabym dać szansę.
_________________ "Dobrze jest, psiakrew, a kto powie, że nie, to go w mordę!"
'Ooo, jak on mi strasznie pokaże!!! Ooo, jak ja okropnie zobaczę!!!' wszystko gra
Ostatnio zmieniony przez Colorblind 2007-08-25, 19:25, w całości zmieniany 1 raz
Wtedy należy zadać pytanie, czy owa krzywda była świadoma, czy nieświadoma, trudno wybaczać, ale gdy w głowie poukłada się, co jest dla nas najważniejsze i stwierdzi się, czy dana osoba żałuje tak prawdziwie i dostrzega swój błąd i chce go naprawić (ale chce tak szczerze, a nie dlatego, że tak wypada) to wg mnie powinno dać się szansę, w końcu nikt nie jest idealny, zawsze bardziej boli, im mocniej nam zależy, im mocniej się kocha - ale dzięki temu jest wartościowiej.
Zgadzam się, takiej osobie powinno dać się szansę. Ale czasami to jest tak trudne, że niemal niewykonalne, choćby bardzo się chciało, to nie da się po prostu wyciągnąć wniosków i wybaczyć. Przynajmniej tak jest ze mną, jeżeli bliska i ważna dla mnie osoba Bardzo mnie zrani, to nie potrafię tak zwyczajnie przejść nad tym do porządku dziennego. Chociaż tak bym chciała, żeby wszystko było jak dawniej, chciałabym znów w pełni zaufać - nie umiem.
Colorblind napisał/a:
A ja nawet w myślach nie potrafię takowego wybaczenia sobie wyobrazić
Ja także nie potrafię wyobrazić sobie wybaczenia takiej krzywdy.
Colorblind napisał/a:
tak, czuć ode mnie w tej chwili subkostwem.
Jeśli od Ciebie czuć, to ode mnie też ;p ale jakoś nie jest mi z tym źle.
„Tyle wiemy o sobie na ile nas sprawdzono”
Profesjonalistami w tej dziedzinie (wybaczania) są dzieci. Na nich trzeba się wzorować. Tylko tak trudno pozbyć się bagażu doświadczeń z tylu lat (ponoć jeśli ktoś się nie (od) nauczył przez życie wybaczania to na starość czeka go rola starego zgredy )
Colorblind świetny post -wypowiedź (takie lubię, przede wszystkim treściwe i na temat, oraz nie szcześcio-wyrazowe).
Colorblind napisał/a:
czuć ode mnie w tej chwili subkostwem
Cóż to takiego, bo „nie kumam bazy” (to jakiś slang, czy jakieś przejęzyczenie)?
_________________ "Płynie czas, płynie czas, jak morza do oceanów do gwiazd'
"u" mi się wkradło jakoś zamiast "o" powinno być sobkostwo
sobkostwo - taki rodzaj egoizmu - normalne słowo, tylko rzadko używane
[ Dodano: 2007-08-25, 20:30 ]
mao303 napisał/a:
Profesjonalistami w tej dziedzinie (wybaczania) są dzieci.
- zastanowiłabym się nad tym, wiadomo dzieci nie noszą w sobie urazy do takowych błahych spraw, ale w niektórych sprawach są do tego (wybaczania) zmuszani przez rodziców. W końcu wiele razy można usłyszeć taki tekst: "podajcie sobie rękę na zgodę" - to nie wynika z własnej inicjatywy, tylko jest odgórnie narzucone Tyle, że im to łatwo przychodzi - może to wynika, że boją się konsekwencji, gdy nie posłuchają rodziców, a może z tego, że sami chcą - nie wiem. Ogólnie uważam, że dzieci są doskonałe, bo są szczere we wszystkim
[ Dodano: 2007-08-25, 20:35 ]
Sol napisał/a:
Ale czasami to jest tak trudne, że niemal niewykonalne, choćby bardzo się chciało, to nie da się po prostu wyciągnąć wniosków i wybaczyć.
tak jest często
Sol napisał/a:
Ja także nie potrafię wyobrazić sobie wybaczenia takiej krzywdy.
Colorblind napisał/a:
Sol napisał/a:
Jeśli od Ciebie czuć, to ode mnie też ;p ale jakoś nie jest mi z tym źle.
jak miło, że nie jestem sama
Poza tym tak się zastanawiam, że gdy już się decydujemy na przebaczenie to nie powinniśmy o tym, co wybaczyliśmy zapominać - i teraz jest kwestia jak ta pamięć będzie działać - tzn. nie wyobrażam sobie ciągłego wypominania, bo to już byłoby chore i nieznośne dla jednej jak i drugiej strony - nie chciałabym by to, co się wydarzyło było argumentem w nowych jakiś kłótniach, nieporozumieniach - to jest kolejna trudność w procesie przebaczania, tak mi się przynajmniej wydaje.
_________________ "Dobrze jest, psiakrew, a kto powie, że nie, to go w mordę!"
'Ooo, jak on mi strasznie pokaże!!! Ooo, jak ja okropnie zobaczę!!!' wszystko gra
niektórych sprawach są do tego (wybaczania) zmuszani przez rodziców
Wydaje mi się, że zazwyczaj po prostu dzieci nie panują nad uczuciami (nie rozumieją ich). Rodzice muszą ich "sprowadzać na ziemię". Ważne jest co dzieci robią później.
Colorblind napisał/a:
gdy już się decydujemy na przebaczenie to nie powinniśmy o tym, co wybaczyliśmy zapominać
Jestem przeciwnego zdania. Cała sztuka polega właśnie na wyrzuceniu z pamięci i nie wracaniu do tego co było. Gdy tego nie zrobimy to mamy otwartą "puszkę Pandory" przy większym kryzysie (chyba, że ktoś ma charakter). Dla mnie wypominanie (takiego bez związku z sytuacją) jest zbliżaniem się do „małej zdrady”, a na pewno wyprowadzeniem z równowagi psychicznej (skutkuje to niepotrzebnym zaognieniem nawet błahego konfliktu) . Oczywiście nie mówię tu o przyzwoleniu na ponowne „przestępstwo” wobec nas (zaufanie to fundament zaistnienia bliskości). Jeśli mamy zostać ponownie zdradzeni to i tak się to stanie.
_________________ "Płynie czas, płynie czas, jak morza do oceanów do gwiazd'
Cała sztuka polega właśnie na wyrzuceniu z pamięci i nie wracaniu do tego co było.
Czy to jest w ogóle możliwe? Wybaczenie nie równa się zapomnieniu krzywdy, przynajmniej wg. mnie. Można nie wracać do tego, ale nie da się całkowicie zapomnieć. To kwestia choćby prostego instynktu samozachowawczego, raz się sparzyłeś, to będziesz pamietał dlaczego, żeby w przyszłości uniknąć bólu.
Cała sztuka polega właśnie na wyrzuceniu z pamięci i nie wracaniu do tego co było
rozumiem, ale się z tym nie zgodzę. Jak można odcinać się od swoich doświadczeń, które nas kształtują? Jeśli się szczerze, prawdziwie przebaczyło to następuje takie wewnętrzne oczyszczenie, i wracanie do tych przykrych momentów, już nie przynosi takiego bólu, złości, cierpienia jak wcześniej. Wg mnie nie można wyrzucać, zapominać tego, co było i przejść do porządku dziennego, jak gdyby nigdy nic. Tylko nie mylcie teraz pamięci z wypominaniem komuś czegoś, bo to już zupełnie coś innego. Odcinanie się od swoich doświadczeń to nie jest dobry pomysł. Przebaczenie przynosi oczyszczenie, wyzbycie się jakiś negatywnych emocji, wyrzuca z naszego serca "zło" jakie się żywi do drugiej osoby.
_________________ "Dobrze jest, psiakrew, a kto powie, że nie, to go w mordę!"
'Ooo, jak on mi strasznie pokaże!!! Ooo, jak ja okropnie zobaczę!!!' wszystko gra
Może użyłem złego określenia (nawet skłamałem). Ja przynajmniej nie potrafię "kasować" wspomnień (ale to było by piękne). Prawdziwe wybaczenie przynosi: (jak to ładnie nazwałaś)
Colorblind napisał/a:
następuje takie wewnętrzne oczyszczenie, i wracanie do tych przykrych momentów, już nie przynosi takiego bólu, złości, cierpienia jak wcześniej.
Dzięki temu możliwe jest "rozluźnienie myśli" o danej osobie (negatywne myśli względem danej osoby już nas nie atakują i nie dręczą). Z czasem zapomina się o zajściu (chyba, że odmawia się "mantrę wspomnień" wtedy zapomnieć jest trudniej)
_________________ "Płynie czas, płynie czas, jak morza do oceanów do gwiazd'
Moim zdaniem przebaczanie sobie i innym jest dużo łatwiejsze, kiedy uświadomimy sobie nasze zapotrzebowanie na tzw krzywdę którą ktoś nam wyrządził.Nic nie dzieje się bez przyczyny.Jeżeli pozwolimy aby opadły emocje to zobaczymy jakie tak naprawdę były nasze intencje.Może to co nas spotkało było tylko naszym nieświadomym zapotrzebowaniem.Bardzo często nieuświadomione poczucie winy domaga się kary.I wtedy już nie ma czego wybaczać.Moim zdaniem wszystko zależy od nas, możemy tylko nie być tego świadomi.Ale idąc tym tokiem rozumowania , warto pomyśleć dlaczego wystawiamy się na tzw krzywdę.I tutaj już tylko trzeba wybaczyć sobie.Ponieważ ludzie bliscy , czy dalecy mogą być wobec nas tylko tacy jacy my jesteśmy sami wobec siebie.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum