Wysłany: 2006-10-05, 00:55 Przecież nie jestem sadystą i złym człowiekiem (chyba)!
Robię rzeczy, a raczej dopuszczam się czynów, których normalny człowiek nie powinien robić...
Uderzyłem żonę, nie raz... a trzy razy w ciągu roku małżeństwa... Kilka dni temu żona odeszła do rodziców a ja zostalem sam. Poprzednio też odchodziła ale wracała po tygodniu lub dwóch (dwa poprzednie razy). Przyrzekałem poprawę i wracała. Wierzyła.
Nie wiem co się ze mną dzieje, kiedy nie radzę sobie z kłopotami, z rozmową o tematach trudnych przychodzi taka chwila, że reaguję agresją, nie panuję już nad sobą i siłę argumentów zamieniam w argumenty siły. Ludzie ja jestem jak dwie osoby w jednym człowieku ale ten drugi to demon który ze mnie wychodzi w sposób straszny. Ponadto mam problem z nienarzucaniem własnej woli żonie. Dołowałem ją swoim zachowaniem, o byle co krytykowałem, we wszystkim co robiła wg. mnie zawsze nie była dość dobra chociaż jest mądra, ładna i wykształcona i odeszła. Nawet dzieci już planowaliśmy pomalutku. Mamy gdzie mieszkać jest przed nami przyszłość i co... Uciekła ze strachu przed własnym mężem do swoich rodziców.
Jutro zaczynam wizyty u psychologa. Sam to stwierdziłem, bo już dość. Nie opanuję tego paląc jedynie papierosy. To starszne bo jednocześnie naprawdę marzę o rodzinie. Jestem wierny, jestem domatorem i nie lubie pokus typu nadmiar alkoholu, dyskoteki czy takie tam. Pracuję. Nawet nieźle zarabiam i taka sytuacja. Biały kołnierzyk sadysta. Nie wiem czy to jeszcze ja czy już trup w ludzkiej postaci. Jutro zaczynam terapię i mam nadzieję, że odzyskam żonę.
Jekyll i Hyde, no cóż.. mogę ci jedynie życzyć, aby wszystko się ułożyło, bo sama byłam przez parę lat świadkiem takich wydarzeń. Po kilku miesiacach żona wróciła do męża, zaczeli wszystko od nowa. Teraz można powiedzieć, że jest dobrze
_________________ One night and one more time
Thanks for the memories
Even though they weren't so great. ;]
_______
Szczerze mówiąc postąpiłabym tak jak Twoja żona,kiedyś miałam chłopaka który dwa razy mnie udeżył za to że rozmawiałam z kolegą i wtedy powiedziałam sobie,że trzeciego razu już nie będzie,odeszłam od niego i nie chcę go znac... (choc jest ojcem mojego dziecka) U Ciebie jest plus,że chcesz iśc na terapię,musisz zrobic wszystko aby żona Ci wybaczyła,ja nie wybaczyłam...ale to zależy od charakteru. A więc życzę Ci powodzenia naprawdę staraj się ze wszystkich sił to zmienic!
Wysłany: 2006-10-05, 11:59
Polecający: Dzięki sobie :)
Brawo za odwagę, pomimo że jesteś (jak narazie) anonimoway na forum jednak wyznanie takich rzeczy szerszej publice jest napewno bardzo trudne.
Terapia to napewno sposób na chwilowe uspokojenie sytuacji, lecz i ona w końcu się skończy a ponieważ z natury jesteś pewnie człowiekiem nerwowym będziesz musiał się umieć opamiętać, mam nadzieję że właśnie na tej terapii zrozumiesz swoje błędy i pomoże ci kto w życiu.
Teraz kiedy żona ewentualnie wróci przydałby się wam urlop i odpoczynek od pracy, wiadomo dobre zarabianie = ciężka praca, które doprawadza właśnie do takich zachowań. Być może to przez nią wydażyły się te problemy.
Jestem ciekaw od kiedy stałeś się Hyde'm...
_________________ GG - 9095191
Tlen - drunk7_13@tlen.pl
E-mail - psb-drunk@tlen.pl
Album: Fundamnetal
Piosenka: ----------
--------------------------------------
Are you gonna go to the Sodom and Gomorrah show?
Dobrze ze zdecydowałes sie na wizyte u specjalisty ... i nie szczędz kasy na dobrych psychologów , jesli poczujesz ze ten Ci nie pomaga to go zmien. Musisz sam poczuc ze cos sie w Tobie zmienia, myślę ze warto znalezc przyczyne Twjej agresji wobec zony. Moze macie ze soba słaby kontakt ? Moze jakies wydarzenie na to wpłynęło ? Moze za mało rozmawiacie o swoich problemach , na spokojnie , szczerze i bez zachamowań ? Naprawde czasem siąśc i porozmawiać z bliską osoba to jak zimny okład na rozpalone czoło. Wyjaśnienie sporów, niedomówień , własne spostrzeżenia. Myśle ze daj Twojej zonie troche czasu , niech ochłonie . Pierwszy krok juz zrobiłes - wiesz ze robisz zle i chcesz z tym skonczyc . To juz połowa sukcesu. Drugi etap to przywrócenie zaufania. Twoja zona musi czuc ze pomimo wszystko ja kochasz i nie chcesz dla niej zle , a to co sie z Toba dzieje to coś na co nie masz wpływu i nie umiesz pochamować. Czasem tak sie dzieje z ludzmi , czasem zwykłe sprawy siedza w człowieku i wybucha on na osobach najbliższych co ma czasem katastrofalne skutki. Zycze wytrwałości i mam nadzieje ze podzielisz sie z nami swoimi postepami w przezwyciężaniu problemu. Przynajmniej ja jestem bardzo ciekawa dalszego rozwoju sytuacji jako psycholog-amator ;p
Gratuluje Ci tego że zdajesz sobie sprawe z tego ze masz problem i to nie mały.
Nie wiem bo nie napisales tego czy wiąze sie to tez z naduzywaniem jakichs uzywek
nie bede Ci mowila co u Ciebie to powoduje- to zadanie psychologa. LAe musisz wykrzesac w sobie ochote i chec zmiany bo inaczej ona od Ciebie odejdzie.
Gratuluje do przyznania się!! NIestety mój ojciec nie uważał tego za coś złego....
Teraz kiedy moi rodzice są już 4 lata po rozwodzie wychodzą wszystkie skutki jego traktowania.
Mama ma zrosty na nerkach i problemy z oskrzelami(były za bardzo poobijane).Do tego ma ogromną nerwię. Jednak najgorsze jest to,że prze bicie mojej mamy mam siostrę,która jest nieuleczalnie chora. Nasza rodzina do tej pory nie może zapomniec o tym co było.Wpływa to tragicznie na stosunki między mną a braćmi oraz nimi a matką. Ponieważ boją sie do tej pory ojca i robią wszystko co on im mówi.
Więc zobacz do czego może doprowadzić nadmierna agresja.
Życze powodzenia i mam nadzieję,że Ci się uda
_________________ Pamiętaj, że minuta gniewu odbiera Ci 60 sekund szczęścia......
A oto moje zdnie w tym temacie:
Nie lubię i nie toleruję damskich bokserów i inych osobników stosujących przemoc fizyczną wobec słabszych
Masz szczęście że żona nie zgłosiła tego do prokuratury a powinna to zrobić.
Swojego czasu ukończyłem szkolenie w zakresie profilaktyki i rozwiązywania problemów alkoholowych.Byłem również członkiem komisji do rozwiązywania problemów alkoholowyh a moim zadaniem było zapobieganie przemocy w rodzinach dysfunkcyjnych.Widziałem dużo pobitych kobiet i nie tylko z rodzin z problemem alkoholowym.
Zobacz tą stronę
Damski bokser. Żona do Ciebie wróci, bo to widzę naiwna kretynka, ugotuje Ci zupę, Ty powiesz, że za słona i znowu ją zdzielisz.
Gwarantuje Ci na 100%, że jeszcze się Twojej żonie od Ciebie oberwie.
_________________ Gość chcesz dowiedzieć się więcej o wilkach? Strona dla miłośników przyrody:
www.wilk.boo.pl
Dziękuję Wam wszystkim za posty.
Dziękuję tym którzy zdecydowali się podtrzymać mnie na duchu bo dzięki nim wiem, że decyzja o terapii którą podjąłem jest słuszna i mam szanse na wyjście z tego problemu a także dziękuję tym którzy wyrazili wobec mnie i moich czynów zdecydowane słowo krytyki bo dzięki nim uświadamiam sobie jak bardzo nisko upadłem ale również dzięki nim wiem że ta terapia jest konieczna.
Byłem dziś u specjalisty. To była pierwsza wizyta a więc nie zmieniłem sie po niej ale wiem, że zrobiłem wielki krok bo miałem odwagę przyjść na terapię i otwarcie prosto w oczy powiedzieć terapeucie: Tak zrobiłem to i proszę o pomoc. Jak się okazało (tak twierdzi psycholog) mało ludzi takich jak ja się decyduje na ten krok bo łatwiej jest być damskim bokserem niż pokornym człowiekiem który zdaje sobie sprawę z niemoralności swoich czynów. Zatem jestem już o krok bliżej do normalności. I dojdę tam! choć droga nie będzie lekka i nikt mnie na niej po głowie pewnie głaskał nie będzie.
Jeszcze raz wszytkim dziękuję i prosze Was "bądźcie ze mną" abym z tej drogi ani nie zawrócił ani nie zboczył.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum