Ja nie rozpatruję tego w kategoriach wiary. Dopuszczam taką możliwość, że kiedyś ktoś odmieni mój pogląd na te sprawy i sprawi, że mu zaufam w takim stopniu i że kiedyś będę mieć przyjaciela. Po prostu nie chcę wyrokować o przyszłości.
Miyako napisał/a:
Wydaje mi się, że każdy w pewnym momencie pokazuje, iż to jego biznes jest najważniejszy, o drugą osobę dba jak jest mu wygodnie, bądź liczy na jakieś profity.
Posiadanie przyjaciela moim zdaniem samo w sobie jest ogromnym profitem. Niezdradzanie go w imię krótkowzrocznych korzyści także może się opłacić. Zatem z czysto egoistycznych powodów również można przyjaciół mieć i dobrym przyjacielem być.
_________________ Strong like the grass
Tall like a tree
Free like the wind
Eternally
Posiadanie przyjaciela moim zdaniem samo w sobie jest ogromnym profitem.
Samo w sobie? Na miano przyjaciela trzeba zapracować, prawda? Same słowo "przyjaciel" niewiele daje, chyba.
charon napisał/a:
Niezdradzanie go w imię krótkowzrocznych korzyści także może się opłacić.
Wolę myśleć o przyjaźni jako o uczuciu, które jest niezależnie od ewentualnych korzyści. Tak, abym sama mogła dawać jednocześnie nie licząc na odwzajemnienie. Ot chęć bezustannej pomocy bliskiej duszy osobie.
charon napisał/a:
Zatem z czysto egoistycznych powodów również można przyjaciół mieć i dobrym przyjacielem być.
A gdy korzyści nie będzie, nie będzie też przyjaciół?
_________________ "Mięśnie pod jego skórą zatańczyły Dziewiątą Symfonię, ślepia zapłonęły."
Samo w sobie? Na miano przyjaciela trzeba zapracować, prawda? Same słowo "przyjaciel" niewiele daje, chyba.
Słowo to tylko słowo. Rzeczywiście słowo niewiele daje
Ech, sam źle się wyraziłem.
Zapracować owszem, ale czy wymaga to jakiś szczególnych zabiegów? Szczerze mówiąc nie wiem, co jest wymagane poza byciem przyzwoitym, uczciwym i porzędnym człowiekiem oraz spotkaniem kogoś odpowiedniego do tej roli.
Miyako napisał/a:
Wolę myśleć o przyjaźni jako o uczuciu, które jest niezależnie od ewentualnych korzyści. Tak, abym sama mogła dawać jednocześnie nie licząc na odwzajemnienie. Ot chęć bezustannej pomocy bliskiej duszy osobie.
Właśnie samo uczucie, poczucie bliskości, zaufania itp., jest tym, co zyskujesz. Nie zawężaj pojęcia korzyści jedynie do korzyści materialnych.
Miyako napisał/a:
A gdy korzyści nie będzie, nie będzie też przyjaciół?
Zgodnie z tym, co napisałem wyżej, brak korzyści to także brak uczucia, czyli brak przyjaźni. Albo ona jest (wraz z uczuciem będącym korzyścią), albo jej nie ma.
Ech, niepotrzebnie się w to chyba wmieszałem. Nie mam przyjaciół, a rozprawiam o przyjaźni. Całkiem możliwe jest że, z braku doświadczenie, mogę mieć błędne o niej pojęcie.
_________________ Strong like the grass
Tall like a tree
Free like the wind
Eternally
Zapracować owszem, ale czy wymaga to jakiś szczególnych zabiegów? Szczerze mówiąc nie wiem, co jest wymagane poza byciem przyzwoitym, uczciwym i porzędnym człowiekiem oraz spotkaniem kogoś odpowiedniego do tej roli.
Masz rację. Żadnych specjalnych zabiegów być nie powinno. Kwestia spotkania osoby bliskiej w jakiejś tam kwestii.
charon napisał/a:
Właśnie samo uczucie, poczucie bliskości, zaufania itp., jest tym, co zyskujesz. Nie zawężaj pojęcia korzyści jedynie do korzyści materialnych.
Ok, w takim rozumowaniu korzyści są dopuszczalne, a może nawet konieczne do zaistnienia przyjaźni, obustronnej.
charon napisał/a:
Zgodnie z tym, co napisałem wyżej, brak korzyści to także brak uczucia, czyli brak przyjaźni. Albo ona jest (wraz z uczuciem będącym korzyścią), albo jej nie ma.
Owszem, jeśli rozważamy korzyść jako tylko tą duchową.
_________________ "Mięśnie pod jego skórą zatańczyły Dziewiątą Symfonię, ślepia zapłonęły."
Przyjaźń to cos pieknego... Przyjaciel to prawdziwy skarb... nie ma nic cenniejszego od przyjaciela, ktory wie o Tobi wszystko, nie ocenia Cie i zawsze pomaga...
Chyba nie uda mi się podać dobrego określenia. Przyjaciel to dla mnie taka osoba, z którą dobrze się czuję. Dobrze się bawię, dobrze mi się rozmawia (co nie znaczy, że następuje tu zanik dysputowania, albo że każdy ma takie samo zdanie) i dobrze mi się siedzi w ciszy. Wysłucha mnie i pocieszy, a z drugiej strony da porządny ochrzan i kopa gdy tego trzeba - i wie kiedy zastosować jedną, a kiedy drugą metodę. To osoba, która zawsze jest - niezależnie od odległości, pory roku, czy godziny, od tego kiedy ostatnio się kontaktowaliśmy. To osoba, która jest w pewien sposób inspiracją, iskrzy bym mógł zapłonąć. To osoba, której mogę w pełni zaufać, pod każdym względem - co nie oznacza, że muszę ją wystawiać na próby. To osoba, dla której nie istnieje brak wybaczenia, co też nie oznacza, że następuje to od razu.
Nie wiem za bardzo co jeszcze dodać do tego, to nawet nie ujmuje połowy, ale mam nadzieję, że mniej więcej rozumiecie.
Dla mnie przyjaźń zawsze jest dwustronna, co nie oznacza, że neguję możliwość istnienia jednostronnej - chyba po prostu się z nią nie spotkałem.
Przez ten czas co jestem na tym padole szastałem określeniem "przyjaźń" i nie jestem właściwie pewien, czy osoby, z którymi przeżyłem naprawdę wiele przeróżnych, a czasami mega skrajnych sytuacji, mogę nazwać przyjaciółmi i określać się ich przyjacielem - chociaż mówię o nich "przyjaciel", "przyjaciółka". Kilka razy się przejechałem, raz dość konkretnie i od tego czasu trudno jest mi określić kogoś na 100%; z drugiej strony nie wiem czy jest mi to potrzebne.
Bardzo trudny temat jak dla mnie.
_________________ Pada śnieg, pada śnieg,dzwonią dzwonki sań. Co za radość, gdy saniami tak można jechać w dal
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum